Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021 | 2022

Stanisław Dziedzic, WOŁYŃSKIE ATENY

Malowniczy Wołyń wieńczy wyniosły, skalny masyw Góry Zamkowej, najwyższej, wypiętrzonej na wysokość 407 m n.p.m., panującej nad okolicą, z reliktami potężnego ongiś zamczyska, strzegącego bezpieczeństwa okolicznych mieszkańców niespokojnych tych ziem. Położony u stóp Góry Zamkowej, zwanej także Górą Bony, nad płynącą w głębokim jarze Ikwą, Krzemieniec uchodził kiedyś za najładniejsze polskie miasto o drewnianej zabudowie, pochodzącej głównie z XVIII i XIX wieku. Były to czasy wielkiego rozgłosu miasta, w którym jezuici wznieśli dzięki hojnym donacjom Wiśniowieckich okazały zespół kościelno-klasztorny, gdzie znaczną część pomieszczeń przeznaczono na potrzeby jezuickiego kolegium. Cały monumentalny i nadzwyczaj okazały kompleks jezuitów, najlepsze bodaj dzieło uznanego zakonnego architekta, ks. Pawła Giżyckiego, dominował od początku w panoramie miasta, typowej „ulicówki”, zarówno wyjątkowo malowniczą sylwetą, jak i położeniem na wysokiej, kaskadowo uformowanej skarpie, świetnie przestrzennie zakomponowanej. Urodę i rozmach symetrycznie zestrojonego zespołu gmachów jezuickich ogniskuje i potęguje malownicza, pełna późnobarokowego dynamizmu, wysoka dwukondygnacyjna fasada kościoła z bliźniaczymi, usytuowanymi po bokach wieżami i osadzona w oddali, bo na przecięciu nawy głównej i transeptu, na wysokim tamburze malownicza, pięknie zestrojona z hełmami wież, kopuła. Świątynia ta, stanowiąca piękną dominantę potężnej elewacji jezuickiego kolegium, zasadniczo zachowała nadany jej w projekcie Giżyckiego wygląd. Inaczej jest w przypadku wnętrza kościoła, zbudowanego w latach 1731–1746, w którym z dawnego wyposażenia zachowały się zaledwie dwa obrazy. Kościół ten, pw. Ducha Świętego, św. Ignacego Loyoli i św. Stanisława Kostki, potężna trzynawowa bazylika, posiadał kiedyś piętnaście późnobarokowych i rokokowych ołtarzy, zachwycał też bogactwem wystroju, utrzymanego w jednolitym stylu, był też kościołem szkolnym. Jezuici jeszcze przed wzniesieniem nowego kościoła i klasztoru oraz konwiktu prowadzili w Krzemieńcu (w zespole architektonicznym pałacu Wiśniowieckich), od 1712 r. kolegium ze szkołami gramatyki, poetyki i retoryki, a przejściowo także studium teologii moralnej dla kleryków diecezjalnych. W nowych gmachach kolegium jezuickie zyskało świetne warunki funkcjonowania w pomieszczeniach specjalnie do tych celów zbudowanych. W chwili kasaty zakonu jezuitów (1773) była tam pięcioklasowa szkoła średnia, prowadzono też studium filozofii, łącznie kształcące 700 uczniów. Pojezuicki kościół włączony wówczas został w struktury parafialne, a w 1775 roku kolegium przejęła Komisja Edukacji Narodowej. W należącej już do KEN szkole pozostało kilkunastu nauczycieli – jezuitów. W porozbiorowej rzeczywistości zmieniły się warunki funkcjonowania szkół, które w pierwszych dziesięcioleciach ulegały często likwidacji, ale pozostali ludzie związani kiedyś z Komisją Edukacji Narodowej oraz ideą gromadzenia pamiątek narodowych i piśmiennictwa, celem ochrony tych dóbr i ocalenia ich dla przyszłych pokoleń. Gdy w 1803 roku mocą carskiego ukazu Aleksander I powołał wileński Okręg Naukowy, a Tadeusza Czackiego mianowano wizytatorem szkół guberni wołyńskiej, podolskiej i kijowskiej, Czacki porozumiał się z Hugonem Kołłątajem w kwestii pilnej potrzeby założenia w tej części Wołynia szkoły opartej na założeniach wypracowanych przez Komisję Edukacji Narodowej. Pierwotnie zamierzał on założyć szkołę w Dubnie, ale nie znalazł wsparcia u księcia Lubomirskiego i wybór padł na Krzemieniec i jego pojezuickie gmachy.

 

 

Budynek dawnego Liceum Krzemienieckiego założonego przez Tadeusza Czackiego w 1805 roku. Fot. Janusz M. Paluch

 

„Współpraca z Hugonem Kołłątajem (1750–1812) doprowadziła do utworzenia placówki w Krzemieńcu. Nie byłoby wołyńskich Aten, gdyby nie pomoc kuratora wileńskiego księcia Adama Jerzego Czartoryskiego (1770–1861). To dzięki jego staraniom rząd przyznał dotacje na założenie szkoły i dzięki niemu udało się pozyskać siedzibę. Tadeusz Czacki, otrzymawszy darowizny od szlachty i magnaterii, zakupił nowoczesne pomoce naukowe, a także sprowadził do Krzemieńca świetnych wykładowców”[1].

Założona w 1805 roku w pojezuickich zabudowaniach szkoła miała początkowo status gimnazjum. Szkoła uzyskała prawo nadawania patentów na wykonywanie zawodów chirurga, weterynarza, ogrodnika, mierniczego i akuszerki.

„Oprócz gimnazjum – pisze Bożena Gorska – zaplanowano jeszcze pięć szkół: mechaników – z programem obejmującym budownictwo dróg i mostów oraz wyrób narzędzi rolniczych – architektury wiejskiej, ogrodniczej, geometrów i położnych. Powstały dwie: mechaników i geometrów. Były to pierwsze polskie szkoły zawodowe. Zamierzano też stworzyć seminarium dla dziewcząt, kształcące guwernantki. Ostatecznie powstała pensja żeńska pod opieką Gimnazjum. Udało się natomiast założyć w Gimnazjum Wołyńskim konwikt dla kandydatów na nauczycieli szkół parafialnych”[2].

Lata działalności Liceum Krzemienieckiego, którego podstawy stworzyło wspomniane Gimnazjum, były czasem największego rozkwitu i świetności Krzemieńca. Sława krzemienieckiej szkoły dobrze służyła rozwojowi miasta i zamożności jego mieszkańców. W 1819 roku, w sześć lat po śmierci Tadeusza Czackiego, a w siedem lat po śmierci faktycznego twórcy programu i kierunków nauczania w tej renomowanej szkole, Hugona Kołłątaja, Gimnazjum przekształcone zostało w Liceum Wołyńskie, szkołę półwyższą, z prawami nadawania jego absolwentom niższych stopni naukowych – studenta rzeczywistego i kandydata nauk. Ale to właśnie Tadeusz Czacki stworzył podstawy finansowania szkoły, przeznaczając na ten cel znaczną część własnego majątku.

 

 

 

Rzeźba przedstawiająca Juliusza Słowackiego wykonana przez Wacława Szymanowskiego w 1909 roku z okazji setnej rocznicy urodzin Juliusza Słowackiego. Znajduje się w kościele pod wezwaniem św. Stanisława Biskupa. Fot. Janusz M. Paluch

 

„Czacki był wzorem menedżera. Umiał skłonić zainteresowaną dotąd głównie sprawami materialnymi i bynajmniej nie hojną wołyńską szlachtę do darowizn na rzecz szkoły. Ba – nie tylko szlachtę, bo i duchowieństwo dwóch diecezji, łucko-żytomierskiej i kamienieckiej, miejscowe zakony bazylianów, dominikanów, karmelitów i trynitarzy, a także mieszczaństwo i kahały żydowskie. A ile własnych pieniędzy utopił w Gimnazjum – podobno ponad dwie trzecie majątku! Jak wspomina Karol Kuczkowski, po śmierci Czackiego udało się Czartoryskiemu uzyskać dla jego sukcesorów nadanie na dwanaście lat starostw na Litwie, przynoszących 60 000 zł polskich dochodu”[3].

Oprócz tych uposażeń i dochodów szkoła rozporządzała znacznymi funduszami edukacyjnymi, na które składały się dochody z majątków pojezuickich, ze starostwa krzemienieckiego i kapitały z darowizn.

Wielkim dziełem reformatora Uniwersytetu Krakowskiego, Hugona Kołlątaja, było nie tylko wprowadzenie opracowanych przez niego i jego światłych współpracowników programów nauczania oraz systemu edukacyjnego, ale także sprowadzenie i zaangażowanie w Krzemieńcu wybitnej kadry profesorskiej, w tym w niemałej mierze profesorów uniwersyteckich z Krakowa i Wilna, zagranicznych uczelni oraz krakowskich i pozakrakowskich szkół średnich. Czackiemu i Kołłątajowi, ale także Czartoryskiemu zależało na dorównaniu poziomowi uniwersyteckiemu.

Literatury polskiej, wymowy i poezji nauczał w Gimnazjum Krzemienieckim Euzebiusz Słowacki, literatury i filologii klasycznej – ks. Alojzy Osiński, autor piętnastotomowego słownika języka polskiego – „Bogactwa mowy polskiej”, wymowy i literatury polskiej nauczał – Józef Korzeniowski, historii powszechnej – Józef Oldyński, matematyki Józef Czech, botaniki i zoologii – Willibald Besser, opiekun ogrodu botanicznego, chemii i mineralogii – Stefan Ziemowicz, rysunków – malarze Józef Pitschmann i Bonawentura Klembowski, a języków obcych – na ogół specjalnie sprowadzani z zagranicy nauczyciele, autorzy podręczników i słowników. Warto podkreślić, że wykładowcami byli także m.in. najsłynniejszy naówczas polski historyk – Joachim Lelewel i Julian Aleksander Mickiewicz – młodszy brat Adama Mickiewicza, w przyszłości profesor uniwersytetów w Kijowie i Czarkowie. Przykładów starannie dobranych nauczycieli można by podawać więcej. Czacki zadbał o nader bogate zaplecze naukowe Gimnazjum Wołyńskiego, którego sercem była zasobna biblioteka. Trzon krzemienieckiej książnicy stanowił zakupiony przez niego i przywieziony z Warszawy księgozbiór króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. W zbiorach szkoły znalazły się także nieliczne obrazy i ryciny pochodzące z kolekcji ostatniego polskiego monarchy. Zasobne jak na tamte czasy zbiory biblioteczne, liczące ok. 25 000 tytułów, były systematycznie powiększane i uzupełniane. W zbiorach tych znajdowały się liczne egzemplarze pojezuickie oraz dary z zasobów prywatnych. Z założenia biblioteka ta miała charakter książnicy publicznej, jej zbiory udostępniano w czytelni nie tylko uczniom i profesorom Gimnazjum, a później Liceum, ale także osobom spoza szkoły czy samego Krzemieńca. Krzemieniecka szkoła mieściła w swoich murach liczne, świetnie wyposażone pracownie – m.in. geograficzną, fizyczną, mineralogiczną, dla celów edukacyjnych stworzono ogród botaniczny, jeden z najlepszych tego typu w Europie. Wykupione z kolekcji Stanisława Augusta przyrządy astronomiczne, systematycznie wzbogacane o dary i zakupy, pozwoliły na urządzenie profesjonalnego obserwatorium. W oparciu o nowoczesny sprzęt, w części sprowadzony z zagranicy, zorganizowano stację meteorologiczną i laboratorium chemiczne.

W Liceum Krzemienieckim naukę pobierali zarówno synowie arystokratów, ziemiaństwa, jak i środowisk plebejskich – z niezamożnych rodzin mieszczańskich, a nawet chłopskich. Biednej, ale osiągającej dobre wyniki nauki młodzieży przysługiwały stypendia, fundowane z donacji światłych mecenasów. Jednym z nich był doktor medycyny Jan Lernet, który przeznaczył na ten cel niemałą sumę ponad czterdzieści tysięcy rubli srebrnych.

Szkoła i zorganizowany przy niej konwikt stwarzały dobre, wręcz wyjątkowo dogodne warunki pracy, przygotowania merytorycznego, ale też dawały niemałe możliwości w zakresie samokształcenia. Od uczniów wymagano wiele, bo program był obszerny, a egzaminy odbywały się z zachowaniem niemałych rygorów. Egzaminy roczne miały charakter publiczny w obecności wizytatorów z Wilna.

„Program szkoły był bardzo obszerny. Do otrzymania świadectwa ukończenia szkoły, jak podaje Aleksander Kozieradzki, konieczne było oprócz zdania egzaminów z obowiązujących przedmiotów kursowych oraz języków i literatury (łacińskiej, polskiej, francuskiej, niemieckiej i rosyjskiej) zaliczenie: wyższej matematyki, geometrii wykreślnej i mechaniki, architektury, prawa rzymskiego, prawa cywilnego krajowego, technologii, gramatyki powszechnej, bibliografii z bibliologią, języków i literatury angielskiej i greckiej”[4].

Uczniowie wychowywani byli w surowym, nieomal klasztornym rygorze. Każdy dzień, wyłączając niedzielę, kiedy obowiązywał odmienny harmonogram zajęć, wypełniony był szczelnie zajęciami, a także zróżnicowanymi formami rekreacji.

Liceum Wołyńskie funkcjonowało do roku szkolnego 1830/31. W marcu 1831 roku zostało zamknięte w odwecie za wybuch powstania listopadowego. Pod koniec 1832 roku ukazem carskim majątek ruchomy szkoły przewieziony został do Kijowa, gdzie bardzo bogate wyposażenie krzemienieckich pracowni naukowych i cenny księgozbiór stały się bazą do wyposażenia utworzonego w tym mieście w październiku 1833 roku Uniwersytetu św. Włodzimierza. Kilka lat później przewiezione zostały do Kijowa nawet rośliny z licealnego ogrodu botanicznego. Do Kijowa wywieziono też część kadry profesorskiej. Po unicestwieniu szkoły Krzemieniec już nigdy nie odzyskał dawnego znaczenia. W 1832 roku władze carskie odebrały katolikom także pojezuicki kościół z pięknym i cennym barokowo-rokokowym wystrojem wnętrza. Świątynię przekształcono w cerkiew prawosławną, w efekcie czego usunięto z niej dotychczasowy, oryginalny wystrój, wprowadzono ikonostas i wyposażenie cerkiewne. Katolicy odzyskali świątynię w 1920 roku, po włączeniu miasta do odrodzonej II Rzeczypospolitej. W okresie międzywojennym i zasadniczo podczas II wojny światowej był ten kościół w rękach katolików, a przez kilka dziesięcioleci, w okresie sowieckiej Ukrainy, zdesakralizowany, pełnił funkcję m.in. hali sportowej. W 1992 roku, po upadku imperium sowieckiego i powstaniu państwa ukraińskiego, świątynię przekazano Ukraińskiej Autokefalicznej Cerkwi Prawosławnej. Po kolejnych przeróbkach, gruntownym remoncie wnętrza i wprowadzeniu ponownie wystroju cerkiewnego, mieści się tu sobór pw. Przemienienia Pańskiego.

Próby przywrócenia świetności krzemienieckiej szkole podjęto w okresie międzywojennym, przy radykalnym wsparciu Józefa Piłsudskiego. Właśnie Marszałek Piłsudski zadbał o to, aby reaktywowana 27 maja 1920 roku szkoła Tadeusza Czackiego, jako wyjątkowo zasłużona w dziejach polskiego szkolnictwa, została hojnie wyposażona. Krzemienieckiemu Liceum przydzielono rozległe majątki, dokonując zwrotu zagrabionych nieruchomości przez władze rosyjskie w 1832 roku, po likwidacji Liceum Wołyńskiego, a także nadając wówczas i w latach późniejszych majątki fundacyjne i państwowe. Obok zabezpieczenia potrzeb związanych z funkcjonowaniem tego potężnego zespołu szkół, zadbano nade wszystko o środki na stypendia dla uczniów. Krzemienieckie Liceum podlegało bezpośrednio Ministerstwu Wyznań i Oświecenia Publicznego. Obok gimnazjów ogólnokształcących typu matematyczno-przyrodniczego oraz humanistycznego, siedmioklasowej powszechnej szkoły ćwiczeń, seminarium nauczycielskiego, w którego miejsce w 1935 roku powołano dwuletnie pomaturalne „pedagogium”, istniała sieć szkół o profilu zawodowym, zlokalizowanych w kilku pobliskich miejscowościach, kształcących w zakresie rolnictwa-leśnictwa, spółdzielczości, budownictwa, ogrodnictwa czy rzemiosła. W okresie wakacyjnym prowadzono ogniska związane z dokształcaniem nauczycieli w zakresie muzyki, rysunku oraz pracy społecznej w środowisku wiejskim. Jak w szkole stworzonej przez Czackiego i Kołłątaja, biblioteka naukowa była ogólnodostępna dla wszystkich mieszkańców Krzemieńca, a nawet całej Polski.

 

 

Krzemieniec, widok na ruiny zamku Królowej Bony.
Fot. Janusz M. Paluch

 

W okresie międzywojennym szkoła o tak wielu kierunkach kształcenia posiadała świetne zaplecze, sukcesywnie pomnażane. Obok kierunkowych pracowni, sal koncertowych, teatralnej (na 400 miejsc), sal gimnastycznych i boiska sportowego, stworzono ogród botaniczny, rosarium im. Juliusza Słowackiego oraz Muzeum Ziemi Krzemienieckiej im. Willibalda Bessera. W czerwcu 1938 roku z inicjatywy tamtejszych elit powołany został w Krzemieńcu przy tamtejszym liceum Wołyński Instytut Naukowy. Ambicje Instytutu wykraczały poza statutową działalność szkoły, ale nawiązywały w sposób oczywisty do tradycji Liceum Wołyńskiego – szkoły z ambicjami uniwersyteckimi. Tak było i teraz: bogata, z wielkimi tradycjami szkoła miała prowadzić samodzielne badania naukowe, wpierać inicjatywy w tym względzie i publikować efekty naukowych poczynań we własnych wydawnictwach. Plany wydawnicze w odniesieniu do konkretnych publikacji, autorstwa znakomitych uczonych – m.in. Jakuba Hoffmana (Bibliografia Wołynia), ks. Jana Nepomucena Fijałka (Biskupstwa katolickie na Wołyniu) czy Marii Danilewiczowej (Dawna Biblioteka Krzemieniecka) nie zostały zrealizowane z powodu wybuchu wojny.

Ważnym sprawom Liceum, postrzeganym w szerszym kulturowym i naukowym kontekście, poświęcony był periodyk-biuletyn „Życie Liceum Krzemienieckiego”, wydawany w latach 1929–1931, od 1932 roku przekształcony w miesięcznik „Życie Krzemienieckie”, pismo o szerszej formule organizacyjnej i tematycznej, podejmowano bowiem na jego łamach nie tylko tematykę ogólnomiejską, ale i regionalną.

W międzywojennym dziewięciotysięcznym Krzemieńcu nie było teatru zawodowego, ale na scenie szkolnej wystawiała niejednokrotnie swoje spektakle „Reduta”, w samym zaś Liceum funkcjonował prężnie szkolny zespół teatralny, kierowany przez Izabelę Kunicką-Rowicką, aktorkę „Reduty”. Teatr ten, obok działalności repertuarowej, uczestniczył w wielu uroczystościach szkolnych i środowiskowych. W bogatym repertuarze zespołu szkolnego, o którym w recenzjach pisano, iż nierzadko pod kierunkiem wprawnych reżyserów osiągał poziom właściwy dla profesjonalistów, nie brakowało spektakli opartych na tekstach wychowanków Gimnazjum Krzemienieckiego: Juliusza Słowackiego i Antoniego Malczewskiego. Tak więc wystawiano tam z zastosowaniem różnych form scenicznych Marię Malczewskiego i fragmenty Balladyny, a w kwietniu 1939 r. uczniowie klasy maturalnej przygotowali pod kierunkiem polonistki Aliny Ruskowej i zaprezentowali Złotą czaszkę Juliusza Słowackiego.

Powoływano się tam po wielokroć, także i wówczas, nieomal w przededniu wojny, na piękne wspomnienia i zamysły artystyczne Juliusza Słowackiego, wyrażone w liście dedykacyjnym poety – autora Balladyny skierowanym do „poety ruin” – Zygmunta Krasińskiego, któremu tę „tragedię w pięciu aktach poświęcił”:

„Bo ileż to razy patrząc na stary zamek, koronujący ruinami górę mego rodzinnego miasteczka, marzyłem, że kiedyś w ten wieniec wyszczerbionych murów nasypię widm, duchów, rycerzy, że odbuduję upadłe sale i oświecę je przez okna ogniem piorunowych nocy, a sklepieniom każę powtarzać dawne Sofoklesowskie – Niestety! A za to imię moje słyszane będzie w szumie płynącego pod górą potoku, a jakaś niby tęcza z myśli moich unosić się będzie nad ruinami zamku. – O! nie mów mi, że z dzwonków polnych większa ozdoba ruinom niż z tego wieńca myśli, w które ubierze poeta…”[5]

W niepodległej międzywojennej Polsce, z trudem w warunkach kryzysów ekonomicznych w Europie odbudowującej zręby tożsamości kulturowej i podstawy ekonomicznego bytu, urzeczywistniona idea stworzenia w Krzemieńcu Liceum, które odwoływało się do wielkich tradycji Czackiego i Kołłątaja, była zamysłem niezwykłym i nie anachronicznym. Warto odwołać się raz jeszcze do opinii w tym względzie monografistki tej szkoły, Bożeny Gorskiej, która w oparciu o szeroki ogląd tych zagadnień stwierdza wręcz:

„Liceum, powstałe w 1920 roku na fundamentach ideowych Gimnazjum Wołyńskiego (…) było fenomenem edukacyjnym lat międzywojennych, któremu nie dorównała później żadna szkoła – ani w PRL, ani w dzisiejszej niepodległej Rzeczypospolitej. Było dużo więcej niż szkołą. Stało się centrum kulturalnym nie tylko dla powiatu krzemienieckiego, ale całego Wołynia. Instytucją organizującą życie społeczne. Kiedy dziś słyszę o nowoczesnych pomysłach – nie tylko edukacyjnych, ale i tych dotyczących różnych urządzeń społecznych – uświadamiam sobie, że wszystko to już było w międzywojennym Krzemieńcu”[6].

Wraz z okresem obu wojennych okupacji dla pięknie odnowionych wcześniej gmachów krzemienieckiej szkoły nadeszły trudne czasy. Zasadniczo służyły one nadal funkcjom edukacyjnym, ale wobec znikomych prac remontowo-konserwatorskich w budynkach pojezuickich i pobazyliańskich najcenniejsze, historyczne budynki popadały w stan pogłębiającego się zniszczenia. Stawały się ruderami. Nie mniej przygnębiający był stan otoczenia, pięknych kiedyś ogrodów i poklasztornych dziedzińców. W następstwie uzyskanej przez Ukrainę niepodległości w zabytkowych gmachach, częściowo rozbudowanych, mieści się Państwowa Wyższa Szkoła Pedagogiczna im. Tarasa Szewczenki. Od zaniedbanych budynków pojezuickich – klasztoru i kolegium – wyróżnia się dziś wyremontowanymi elewacjami kościół, wybitne dzieło Pawła Giżyckiego, obecnie – jak już wspomniano – sobór prawo­sławny.

Z oddali, od frontu, cały ten niezwykłej architektonicznej urody kompleks prezentuje się okazale, a z Góry Zamkowej drzemiące w malowniczym jarze, otoczonym wysokimi wzniesieniami, prowincjonalne dziś i zaniedbane miasteczko wyraziście eksponuje ten swój klejnot architektury, który mimo dotkliwego zapuszczenia prezentuje się pysznie. Może w niedługim czasie i w tym względzie nastąpią tu zmiany, może przyjdzie czas na refleksję i próbę sięgnięcia do wielkich tradycji minionych, trudnych przecież czasów, w których stworzono fenomen wołyńskich Aten. Wiele reliktów dawnej drewnianej zabudowy miasta poszło w ruinę i niepamięć, wiele pamiątek czasów dawnej świetności zniszczono. Fakt, że gmachy pojezuickie dawnego Gimnazjum-Liceum mają dziś gospodarza, którym jest uczelnia wyższa, stwarza nadzieję na zmiany, na te oczekiwane zmiany. Na temat sławnej krzemienieckiej szkoły pojawiły się nowe, rzetelnie opracowane publikacje[7], które ułatwią bądź wręcz wskażą kierunki prac konserwatorskich, może staną się one probierzem perspektywicznych, a nie doraźnych zmian. Miasto na szczęście nie zatraciło swojego klimatu, do którego po wielekroć w swojej twórczości i listach stęsknionego wygnańca odwoływał się przed dwoma wiekami największy spośród urodzonych w nim ludzi, Juliusz Słowacki.



[1]              Magda i Mirek Osip-Pokrywka, Leksykon zabytków architektury Kresów południowo-wschodnich, Warszawa 2014, s. 146.

[2]              Bożena Gorska, Rzeczpospolita Krzemieniecka albo Nowe Ateny wołyńskie, Kraków 2017, s. 63.

[3]              Ibidem, s. 64.

[4]              Ibidem, s. 71.

[5]              Juliusz Słowacki, Balladyna, Warszawa 1974, s. 6.

[6]              Bożena Gorska, Rzeczpospolita…, op. cit., s. 5.

[7]              Szerzej: Jan Skłodowski, Krzemieniec – Ateny wołyńskie, Warszawa–Rzeszów 2006; Andrzej Szmytt, Gimnazjum i Liceum Wołyńskie w Krzemieńcu w systemie oświaty wileńskiego Okręgu Naukowego w latach 1805–1833, Olsztyn 2009; Stanisław Sławomir Nicieja, Kresowa Atlantyda. Historia i mitologia miast kresowych, t. IX, Opole 2017.