Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

POEZJA

Jerzy Harasymowicz

Lwów wspomnienie

 

W błękicie wspomnień
Turecka 2
Sakramentek 33
Zofijówka

 

Kościół świętego Mikołaja
wyrasta ze śniegu
błękitne ślady
prosto i w lewo
pod górkę wiary

 

Król Jan z buławą
powalił chrześcijan satrapę
(idąc z Tureckiej)

 

Z Zofijówki
przez plac Zofii tramwajem
w dół z dzwonkami
jak kuligiem

 

W Parku Stryjskim
w lusterku Panoramy
grzmiały działa Racławic
tak groźne wrogom jak trzmiel

 

Lusterko zachodziło dymem
hufce skrzydlate
stały na cerkwi Jura
czarne twarze serafinów
patronów pogromów

 

Świętojurskie konie stawały dęba
z dworca
gwizdały parowozy

 

Dworzec kiedyś z wakacji
zieloną kopułą
Teraz dworzec z Wehrmachtem
dni i noce
ustawione w kozły

 

Stąd wyjechało dzieciństwo
z uczuć zaciemnieniem
wagonem doczepionym
do wojny

 

Dworzec
z rozprutym niebem
na które
wspina się jak powój
lwowskie wspomnienie

 

W marcu tego roku mija pięć lat od śmierci Poety (1933–2000). Wczesne dzieciństwo spędził we Lwowie, później zamieszkał z rodzicami w Stryju (ojciec był pułkownikiem WP). Stamtąd wypędziła go wojenna zawierucha.

W wydanym w 1984 r. tomiku Klękajcie narody ukazał się wiersz Miasto. Z czasem – dziś trudno określić kiedy – poeta naniósł ołówkiem poprawki na tym wierszu i zatytułował go na nowo: Lwów wspomnienie. Wiersz ten – dzięki uprzejmości żony Poety – publikujemy jako pierwsi w poprawionej wersji.

 

 

Krystyna Angielska

Semper Fidelis

Kiedy idę po mieście, a jesienne listowie
jedwabistym szelestem po ziemi się ścieli,
jakieś myśli niejasne snują się po głowie
i słyszę jakby słow dźwięki SEMPER FIDELIS.
Gdy zmęczona chodzeniem, chcąc odpocząć chwilę
wstępuję pod sklepienia starego kościoła,
wzrok czasem się zatrzyma na wzorach zawiłych,
w nawach SEMPER FIDELIS echo cicho woła.
Wychodzę, a na Rynku lwy o tarcze wsparte
u wejścia do Ratusza wspominają czasy,
gdy na tych tarczach jeszcze nie były zatarte
słowa SEMPER FIDELIS; kiedy wśród hałasu
tłumów ludzi, toczących się szybko pojazdów
lub wśród porannej ciszy zimowej niedzieli
dźwięki zegara z wieży powtarzały miastu
zawsze te same słowa – SEMPER i FIDELIS.
Wiosną po Stryjskim Parku chodzę zamyślona,
ze wszystkich stron słychać głośne ptaków trele,
czasami zbłądzę w jakieś zaciszne ustronie,
gdzie liście drzew szepczą mi: SEMPER FIDELIS.
Zaś w letnie popołudnie, kiedy skwar dopieka,
niebo nad Mickiewiczem upałem się bieli,
fontanna Mariacka, tuż obok apteki,
szmerem wody powtarza o SEMPER FIDELIS.
Gdy ktoś do mnie przyjeżdża – oprowadzam gości,
wszystkie znane zakątki zwiedzam po kolei,
opowiadając o nich doznaję przykrości,
bo to miasto jest SEMPER, lecz już nie FIDELIS.
Ten obsesyjny motyw dziś mi spać nie daje,
z powodu bezsenności w pościeli się kręcę,
zrozumiałam, że przeszłość kamienie kochają
i SEMPER FIDELIS będzie moje serce.

 

Wiersz, który powyżej drukujemy, ukazał się w części w CL 4/04. Dlaczego tylko w części? Oto zaszło przykre niedopatrzenie: przez redakcyjną nieuwagę zatraciło się osiem ostatnich wersów, a to zniekształciło sens i autorską kompozycję. Obecnie prezentujemy wiersz w całości.

Poetkę, Panią Krystynę, serdecznie za to przepraszamy.