Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Henryk Kleinrok, Z DZIEJÓW ZIEMI TARNOPOLSKIEJ

Kronikarz ruski Nestor zanotował w swojej kronice, że w roku 981 wyruszył Włodzimierz Wielki na Lachów i zabrał ich grody Przemyśl, Czerwień i inne... Ta krótka zapiska stanowi pierwszą wiadomość o tamtej ziemi. Fakt ów zdarzył się w czasie panowania w Polsce Mieszka I, który w tym czasie uwikłany był w walkę z Niemcami i nie mógł przeszkodzić stracie  Z i e m i C z e r w i e ń s k i e j,  zwanej odtąd Rusią Czerwoną. Jednak Polska nie zrzekła się łatwo utraty tak znacznego obszaru ziemi. Wpierw Bolesław Chrobry, a później Bolesław Śmiały znowu ją odzyskują, lecz na krótko. Z końcem XI wieku synowie Rościsława, prawnuka Włodzimierza Wielkiego, ponownie ziemie te odbierają Polsce i tworzą z tych grodów udzielne księstwo ruskie, wciągając je na długie lata w obręb Rusi, a tym samym zbliżając je do Wschodu oraz narzucając jego religię i cywilizację.

Zamek w TrembowliNastępują trzy wieki ruskiego panowania nad Ziemią Czerwieńską. Pierwsze wzmianki historyczne odnoszą się m.in. do T r e m b o w l i, która stała się stolicą odrębnego księstwa i przez dłuższy czas odgrywała ważną rolę. Potem rolę stołeczną objął Halicz – państewko było odtąd znane jako Księstwo Halickie – rozszerzając swoje władanie na Ponizie, ciągnące się wzdłuż Dniestru, na wschód od Strypy. Po wygaśnięciu rodu Rościsławowiczów, w wyniku zjednoczenia księstw halickiego i włodzimierskiego, w r. 1199 powstało jedno państwo – Ruś Halicko-Włodzimierska ze stolicą w Haliczu, rządzone przez księcia włodzimierskiego Romana, który jednak zginął w bitwie z Leszkiem Białym pod Zawichostem w r. 1205. Jego państwo rozpadło się znowu na kilka mniejszych księstewek, stając się na dłuższy czas widownią nieustannych wichrzeń, sporów i krwawych zaburzeń. Do Rusi pretendują po kolei Litwini, Polacy i Węgrzy, różni knaziowie i butni bojarzy, aż wreszcie po długich zapasach zawładnął nią Daniel (Daniło). Jednak w roku 1241 w kierunku Polski i Węgier rozpoczął się najazd hord tatarsko-mongolskich, kierowanych przez Batu-chana (doszli aż pod Legnicę!, niszcząc wszystko po drodze). W ten sposób kończyła się niezależność księstwa ruskiego, Daniel musiał uznać zwierzchnictwo mongolsko-tatarskie i płacić wielkie daniny. Daremne były zabiegi i plany, aby odzyskać niezależność i samodzielność. Niełatwą rzeczą było zniszczony kraj zaludnić na nowo i osłonić go nowymi warownymi grodami.

Daniel ściągnął do miast niemieckich i polskich osadników, przyjął unię z Rzymem, a legat papieski koronował go nawet na „króla Rusi”. Wszystkie te poczynania zniweczył jednak nowy najazd Tatarów. Syn Daniela Lew i jego następcy nie zdołali zrzucić tatarskiego jarzma, mimo nieustannych walk, w których dwaj ostatni Romanowicze, książę Andrzej i Lew II, stracili życie. Powołany przez bojarów na tron halicki Bolesław – syn Trojdena, księcia mazowieckiego – Polak i katolik, przeszedł na wiarę wschodnią i jako Jerzy II objął rządy. Wkrótce jednak nie tylko powrócił do wiary katolickiej, lecz rozpoczął ją gorliwie szerzyć. Bojarom postępowanie to się nie spodobało, więc pozbawili go życia przez otrucie. Bolesław Trojdenowicz umarł bezpotomnie w 1340 roku.

 

 

Wśród wielu ubiegających się o sukcesję po Bolesławie najskuteczniejszym okazał się Kazimierz Wielki spokrewniony ze zmarłym Bolesławem. Ruszył niezwłocznie na Ruś i zajął wówczas stołeczny Lwów wraz z ziemią lwowską i halicką, które jako prawowity dynastyczny spadkobierca przyłączył do Polski. Zajęty przez Kazimierza obszar objął również dawną dzielnicę trembowelską aż po Zbrucz.

Przyłączenie do Polski było dla Rusi prawdziwym dobrodziejstwem. Polska stała się nie tylko jej wyzwolicielką spod wiekowego jarzma tatarskiego, ale odzyskując swoje dawne terytorium przyniosła tej części Rusi wyższy standard cywilizacji zachodniej, przede wszystkim zaś opiekę i obronę, rozbudzając ją do nowego życia. Ogólny stan Rusi w chwili przyłączenia do Polski był nader opłakany. Ludność mocno przerzedzona najazdami tatarskimi, miasta nieliczne i mocno zniszczone, wsie spustoszone, zakłócony porządek społeczny, a oświata, przemysł i handel w zupełnym upadku, ziemia nieuprawiana, stojąca odłogiem. Kazimierz umocniwszy się na Rusi, rozpoczął na niej wielką gospodarczą pracę. Lwów wyposażył w przywileje, które stały się podwalinami przyszłego rozwoju tego miasta i jego znaczenia, a ustrój mu nadany stał się wzorem dla innych miast, jak Halicz, Przemyśl, Sanok i inne. Nie zapomniał Kazimierz o Trembowli. Otoczył ją, podobnie jak tamte miasta, swoją opieką i wzniósł zamek, który jako warownia i siedziba starostów królewskich przetrwał prawie dwa wieki. Ponadto ściągnął osadników i ludzi stanu rycerskiego, hojną ręką rozdawał im puste przestrzenie, które z wolna zaczęły się zapełniać nowymi osadami.

 

 

Zamek w CzerwonogrodziePo bezpotomnej śmierci Kazimierza Wielkiego w 1370 roku Ludwik I Wielki, król Węgier i Polski, roszcząc sobie prawa do Rusi, postanowił przyłączyć ją do Węgier, czego po niedługim czasie dokonał. Po jego śmierci w 1382 r. jego dwie córki objęły rządy: starsza Maria na Węgrzech i na Rusi, zaś młodsza Jadwiga w Polsce. W 1387 roku, po wcześniejszym poślubieniu wielkiego księcia litewskiego Władysława Jagiełły, królowa Polski Jadwiga – pod nieobecność męża, nawracającego w tym czasie Litwę – na czele świetnego rycerstwa ruszyła, aby odzyskać dla Polski utraconą Ruś. Wyprawa Jadwigi nie zawiodła oczekiwań, Ruś zaś mając w pamięci błogie czasy za panowania Kazimierza Wielkiego, otwartymi ramionami witała swą wybawczynię, która przychodziła, aby położyć kres uciskowi starostów i załóg węgierskich. Równie radosnego przyjęcia doznał także Jagiełło, który niebawem po swej małżonce zawitał do Lwowa. Tu nie tylko wszystkie dawniejsze przywileje zatwierdził, ale też na piśmie dał uroczyste zapewnienie, że odtąd Lwowa i Rusi nie odda nikomu, ale po wieczne czasy z Królestwem Polskim nierozerwalnie połączy. Przyrzeczenie królewskie spełniło się, połączona odtąd z Polską Ziemia Czerwieńska jako województwo ruskie dzieliła wszystkie jej dobre i złe losy aż do pierwszego rozbioru w 1772 roku.

Również następcy Kazimierza szczególną opieką otaczali tamte ziemie. Jednak pierwszeństwo w tym względzie należy przyznać samemu Jagielle – w roku 1395 zajął ziemię podolską z Kamieńcem i zamkami w Czerwonogrodzie, Skale, Smotryczu i in. W 1434 r. Podole zostało ostatecznie włączone do Korony i tworzyło odtąd osobne województwo. Wprowadzenie prawa polskiego jeszcze bardziej zjednoczyło te ziemie z Polską. Wielka urodzajność ziemi, obfitość lasów i rzek tworząc ogólny dostatek nie przestawały wabić i ściągać tu przybyszów z różnych stron. Napływ na nie polskich osadników wzmacniał żywioł polski, utrwalał kulturę oraz szerzył wiarę katolicką. Nic też dziwnego, że ziemie te stały się perłą polskiej Korony.

Jednak mimo wszelkich warunków ułatwionego bytu, mimo pełnego zapału i wielkiego poświęcenia, praca osadnicza nie była ani łatwa, ani bezpieczna na skutek ciągłych najazdów ­tatarskich. Tatarzy nietrudniący się handlem, rze­miosłem i rolnictwem, spoglądali na przyległe ­ziemie polskie jako na skarbnicę swego utrzymania, z której rabując uprowadzali trzodę i wszelaką zdobycz, a przede wszystkim ludzi. Upro­wadzone rzesze ludzi różnego stanu i wieku, a głównie dzieci, Tatarzy sprzedawali w niewolę na wszystkie strony Wschodu. Od połowy XVI wieku mnożące się najazdy, sięgające nierzadko Rzeszowa i Krosna, pustoszące te ziemie, zmieniając je w pustkowia, ludzkie osady zaś w pogorzeliska – stają się chroniczną plagą. Najazdów takich – wedle danych historycznych w okresie od 1247 r. do końca XVII w., tzn. przez ponad 450 lat – było blisko dwieście. Ten stan rzeczy wymagał ciągłej baczności, stałego pogotowia i pewnych środków obrony. Doprowadziło to do tego, że z bronią nikt się nie rozstawał. Z muszkietem na plecach, z szablą u boku trzeba było pracować na roli patrząc pilnie, co dzieje się wokoło. W tym celu wszystkie miasta, miasteczka, a nawet wsie i dwory otaczały się warownymi murami, basztami bądź wałami. Królowie, magnaci i szlachta wznosili warownie, zamki i zameczki obronne.

 

 

Brama do zamku w TarnopoluTu też, na tych ziemiach ujawniło swoje wielkie talenty organizacyjne, gospodarcze i militarne wielu wybitnych, energicznych ludzi. W uznaniu ich czynów i zasług oraz wielkiego patriotyzmu zostali złotymi zgłoskami zapisani w dziejach tych ziem, a też i w historii Polski. Wyrosły liczne rycerskie rody obrońców tych ziem przed niekończącymi się niszczycielskimi najazdami zbrojnymi: tatarskimi, kozackimi, wołoskimi, moskiewskimi, węgierskimi, tureckimi. Przedstawiciele kolejnych pokoleń tych rodów ­prowadzili jednocześnie szeroką pracę cywilizacyjną, zakładając – na stosowanym w Polsce prawie magdeburskim – liczne miasta i miasteczka (jak Czerwonogród 1448, Czortków 1522, Złoczów 1523, Brzeżany 1530, Tarnopol 1540, Potok Złotu 1578), wznosząc zamki i kościoły. W XV w. największe znaczenie zyskał ród Buczackich, w wieku XVI m.in. rody Górków, Jazłowieckich, Kamienieckich, Sieniawskich, Tarnowskich, Zbaraskich. Zapisał się też pamiętnie w naszej historii XVI-wieczny starosta trembowelski – rycerski obrońca tej ziemi – Bernard Pretficz, o którym poszło powiedzenie: Za pana Pretfica wolna od Tatar ­granica.

Między wielu innymi był hetman koronny Jan Tarnowski, który wykazując się niebywałą odwagą na polach bitewnych, m.in. pod Wiśniowcem i Orszą, odnosił liczne zwycięstwa. Najsłynniejsze odniósł w bitwie pod Obertynem w 1531 r., za które zos­tał uhonorowany zorganizowanym na jego cześć triumfalnym wjazdem do Krakowa. W roku 1540 otrzymał od króla Zygmunta Starego przywilej, zezwalający mu na założenie nowego grodu nad Seretem i Wielkim Stawem, na miejscu zwanym Sopilcze. Gród ten został nazwany T h a r n o p o l y e. Osiedlających się tu mieszczan król uwolnił od wszelkich podatków publicznych na lat piętnaście, a w roku 1548 obdarzył prawem magdeburskim i uwolnił od podatków na dalsze dwadzieścia lat.

Teren późniejszego miasta Tarnopola znajdował się na skrzyżowaniu dróg handlowych i z tego powodu był obiektem re­gularnych grabieżczych najazdów Tatarów i Połowców. Po odparciu kolejnej napaści Tatarów w r. 1544 Jan Tarnowski, chcąc zabezpieczyć te ziemie przed kolejnymi napadami, zbudował zamek obronny i obwarował miasto murami według wymagań ówczesnej sztuki fortyfikacyjnej. W uznaniu tych dokonań syn Zygmunta Starego Zygmunt II August w roku 1550 nadał miastu nowy przywilej, nakazujący, aby furmani i kupcy z solą i innymi towarami, jadący z Halicza, Kołomyi i Koropca do Krzemieńca, jako też i innych miast Wołynia, tędy przejeżdżali, od których dziedzic ma cło pobierać. Jan Tarnowski był wybitnym organizatorem, w roku 1550 wydał dokument zawierający przepisy regulujące życie nowo budowanego miasta, m.in. określając prawa i obowiązki osadników.

Podobną troskę o nowo powstałe miasto przejawiał syn i spadkobierca hetmana Jan Krzysztof. W uznaniu jego zasług król Zygmunt August nadał miastu w roku 1566 nowy przywilej, według którego miasto zyskało prawo składu towarów, przede wszystkim składu soli z żup ruskich. Przywilej ten znacznie wzmocnił pozycję Tarnopola i uczynił zeń ważny węzeł handlowy. Jan Krzysztof był ostatnim z linii Tarnowskich zwanej „Amor”. Po jego śmierci cały ogromny majątek drogą kolejnych spadków przeszedł najpierw w ręce Ostrogskich, a w roku 1636 – Zamoyskich.

 

 

Pod koniec wieku XVI i z początkiem XVII najazdy tatarskie nasiliły się – przeważnie jako reakcje na łupieżcze wyprawy kozactwa zaporoskiego na pobrzeża tureckie. W latach 1575 i 1589 Tatarzy oblegali Tarnopol, jednak bezskutecznie. W r. 1620 w bitwie z wojskami turecko-tatarskimi zginął pod Cecorą hetman Stanisław Żół­kiewski. Jako remedium na ciągłe najazdy król Władysław IV zamierzał uderzyć – przy pomocy kozaków regestrowych – na Krym, by tam, u źródła, zgnieść ostatecznie tatarstwo. Unicestwił ten zamysł Bohdan Chmielnicki, który w 1648 r. zawarł z Tatarami przymierze i – pod hasłami walki o kozackie swobody i prawosławną wiarę – rozniecił pożar powstańczego buntu przeciw Polsce, niwecząc osiągnięty uporczywą pracą dorobek kraju, niosąc wszędzie zniszczenie miast i wsi, rabunki, śmierć lub uprowadzanie mieszkańców w jasyr jako ­zapłatę tatarskiemu sojusznikowi za wsparcie. Zasłynęła, prowadzona w r. 1649 przez półtora miesiąca pod dowództwem ks. Jeremiego Wiśniowieckiego, nieustępliwa obrona zamku w Z b a r a ż u, obleganego przez połączone liczne wojska kozacko-tatarskie pod wodzą Bohdana Chmielnickiego i chana Islama III Gireja, zakończona odsieczą wojsk królewskich i ugodą zawartą w Zborowie. Już jednak następnego roku wojska kozackie splądrowały Tarnopol i okoliczne ziemie. Nie przyniosło też trwałego pokoju wielkie zwycięstwo wojsk pod wodzą króla Jana Kazimierza pod Beresteczkiem w 1651 r. Wojna ciągnęła się przez dziesięciolecie, pustosząc doszczętnie kraj. Rok 1665 przyniósł Polsce początek wieloletniego pasma nowych wojen z posiłkującą się Tatarami i Kozakami Turcją. W r. 1667 Tatarzy w czasie pochodu na Lwów spalili zamek w Tarnopolu, a baszty zamkowe wysadzili.

Kościół Dominikanów w Tarnopolu (1749)W 1672 r. padła najpotężniejsza twierdza Rzeczypospolitej – Kamieniec Podolski i zawarty został niesławny traktat pokojowy w Buczaczu, oddający twierdzę wraz z Podolem Turcji. Na widownię wkroczył już jednak hetman koronny Jan Sobieski szeregiem wygranych bitew – zapoczątkowanym w r. 1667 pod Podhajcami, a uwieńczonym wspaniałym zwycięstwem pod Chocimiem w r. 1673. To ostatnie zaskutkowało odzyskaniem wszystkich zamków prócz Kamieńca Podolskiego, co z kolei skłoniło Turcję do odegrania się za klęskę chocimską. Zorganizowali więc przez trzy kolejne lata wyprawy na Polskę z udziałem Tatarów. W czasie jednej z nich, w 1675 r. miała miejsce słynna obrona zamku w T r e m b o w l i, kierowana przez żonę komendanta Annę Chrzanowską. Turcy zdobyli jednak Skałat, Grzymałów, Tarnopol, Zbaraż, Podhajce i inne. Kolejne najazdy następowały m.in. w latach 1676, 1680, 1682, 1684, 1694, 1698, a ostatni najazd na Tarnopol miał miejsce w 1694 roku. Dopiero w 1699 r. zawarty został pokój z Turcją, który przywrócił Polsce Podole wraz z Kamieńcem Podolskim.

Wiek XVIII przyniósł jednak osłabienie rycerskiego ducha, raz jeszcze tylko rozbłysłego – zawiązaniem konfederacjii w Barze na Podolu w 1768 roku.

W roku 1772 nastąpił pierwszy rozbiór Polski, odcinający na rzecz Austrii olbrzymią połać kraju, którą nazwano Galicją, zaś w r. 1810 dwa jej cyrkuły – zaleszczycki i tarnopolski, tj. obszar między Zbruczem a Seretem i źródliskami tych rzek, Napoleon oddał Rosji. Oba te cyrkuły pod nazwą „Kraju Tarnopolskiego” utworzyły odrębną rosyjską jednostkę administracyjną, ale w roku 1815, na mocy Traktatu Wiedeńskiego, z powrotem przyłączono je do Galicji, pod władanie Austrii. Mimo tych kilkakrotnych zmian zaborców i ich nieustannych wysiłków w celu pełnej rusyfikacji i germanizacji, duch narodowy obudzony w 1809 r. dzięki księciu Józefowi Poniatowskiemu tlił się tu zawsze w całej pełni, zaś echa zagranicznych wypadków podsycały go coraz silniej, budząc nowe nadzieje oraz zachęcając do patriotycznych czynów.

 

 

Kończąc powyższy skrót dziejów tej części Kresów Południowo-Wschodnich naszej Ojczyzny, a szczególnie mając w pamięci gorycz, cierpienie, ból, zniewolenie, porywanie w jasyr, mordy, tortury i śmierć od sąsiadów, narzuca się pytanie, jakie postawił Ludwik Wawryszyn w swej książce Województwo tarnopolskie i jego zabytki do 1939 roku, (patrz omówienie w CL 1/2002): ...jaka to siła biologiczna państwa polskiego mogłaby być w Europie i świecie w dobie obecnej, gdyby losy tej ziemi były odmienne? Gdyby, licząc tylko od rozbiorów Polski, od 1772 do 1946 roku, nie zginęło tu z rąk najeźdźców, zaborców, okupantów – Mongołów, Turków, Tatarów, Kozaków, Rosjan-Moskali, Austriaków, ukraińskich nacjonalistów i Niemców – dziesiątki milionów Polek i Polaków...

 

Plan Tarnopola. Szachownica ulic i kwadratowy rynek starego założenia miejskiego świadczą o jego przynależności do kultury Zachodu. Ważniejsze obiekty miasta: 1. Urząd Wojewódzki, 3. Kościół Dominikanów, 4. Pułkownikówka, 12. Kościół Jezuitów, 18. „Sokół”, 24. Kościół Parafialny, 25. Sąd Okręgowy, 34. Zamek (plan przedwojenny, opr. i rys. Józef  Haliczer, 1931)

 

Tytuł artykułu pochodzi od redakcji. Dokonano skrótów oraz fragmentarycznych uzupełnień.

 

 

 


 

HENRYK KLEINROK, ur. 1931 w Kozłowie k. Tarnopola. W 1944 uszedł przed wywózką do Niemiec i wraz z rodziną osiadł w Brzeżanach. Po ekspatriacji znalazł się w Gliwicach, tam rozpocząl studia na Politechnice, ukończone we Wrocławiu, mgr inż. elektryk. Od 1956 w Krakowie, pracował w biurze projektowym, jest autorem patentów, artykułów i referatów w zakresie automatyki. Obecnie na emeryturze. Kolekcjoner pamiątek z Podola i Tarnopola, współorganizator zjazdów tarnopolan.

 


 

 

LITERATURA

C. Blicharski, 450 lat Tarnopola

A. Czołowski, Dawne pomniki i twierdze na Rusi Halickiej

T. Chrzanowski, Kresy, czyli obszary tęsknot, Kraków 2001

L. Finkel, Miasto Tarnopol w 1672 r., Tarnopol 1892/93

Norman Davies, Boże igrzysko, Kraków 1990

J. Haliczer, Przeszłość historyczna Tarnopolszczyzny

J. Kolbuszewski, Kresy, Wrocław 1995

M. Karaś, A. Podraza, Ukraina. Teraźniejszość i przeszłość, Kraków 1970

L. Onychir, Rodem z Tarnopola. Wspomnienia, Gdańsk 1994

J. Stopa, Tarnopol. Rys historyczny, Warszawa 1996

L. Wawryszyn, Województwo tarnopolskie i jego zabytki, Opole 2000

A. Żarnowski, Tarnopol, Kraków 1996

Encyklopedia Powszechna (S. Orgelbrand)

Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, Warszawa 1880