Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

WIERSZE

Krystyna Balicka
NASZ TARNOPOL

 

W cichym zakątku serca, jak w kasecie wideo,
Mam zamknięte wspomnienia – było, przeszło, minęło.
Kiedy zasnąć nie mogę, co dość często się zdarza,
To wówczas w mej pamięci tę kasetę odtwarzam.

Wracam oczyma duszy do lat, gdy byłam młoda,
Do miasta, które zwano kiedyś Hetmańskim Grodem,
Którego panoramę tak dokładnie pamiętam,
I kojarzy się z pięknym słowem Korony Kresowej.

Mam przed oczyma plac Sobieskiego, znajome ulice,
Kolumnę z Mickiewiczem, Świętą Teklę i TSL-u kamienicę.
Wszyscy mieszkańcy miasta czuli się związani
Z tym miejscem, zwyczajem, z jego tradycjami:
Polacy, Żydzi, Rusini, Ormianie –
Ta cała mieszanina – to  T a r n o p o l a n i e.

Pamiętać będziemy Twe zabytki, pamiątki,
W snach będą powracać urocze Twe zakątki.

I tak się we śnie przez cały czas łudzę
Aż do momentu, w którym wreszcie się obudzę,
By uświadomić sobie, że tam Ukraina,
Że miast biało-czerwonej – flaga żółto-sina.
I kiedy o tym myślę, łza się w oku kręci,
Bo nigdy nie wykreślę Tarnopola z mej pamięci!

Gdzie ta wspaniała tarnopolska młodzież?
Ich kości rozrzucone są po całym świecie,
Na Kołymie, Sybirze, w stepach Kazachstanu,
Na Iranu bezdrożach, wśród cedrów Libanu,
W Tobruku, Narwiku, pod Monte Cassino,
Pod Arnhem, w Berlinie i pod wsią Lenino...

Za Polskę płacili życiem. Taka była cena!
A na ich grobie często nawet krzyża nie ma.
Katyń, Charków i Miednoje – to droga krzyżowa
Tych najlepszych z najlepszych – dzieci Tarnopola.

Dziś tylko pieśń tęsknoty, żal możemy ci nieść,
Miasto moje! Cześć ci na wieki, cześć!

 

 

Elżbieta Sławińska-Stepska
WISIENKA

 

A mnie mówiono, że nas czekają.
Że dzieciom polskim wszystko rozdają.
Dadzą owoce, mnóstwo łakoci,
Polacy słyną ze swej dobroci.

Czy tarnowianie* też są Polacy?
Czy oni wiedzą, że sybiracy
ze swej tułaczki tu powracają...
I nawet kromki chleba nie mają?

Wolno stąpamy skrajem chodnika,
Nogi tak krwawią – bo bez bucika...
Zamiast sukienek – zdarte łachmany,
Włosy stłuszczone i rozczochrane...

Przechodnie z dala nas omijają,
Czasem przystaną, głową kiwają,
To znów zadadzą jakieś pytanie.
Skłonią się grzecznie – na pożegnanie.

Aleśmy dziwo nowe ujrzały:
Tam straganiarki z towarem stały.
Miały słodycze, bułki, cukierki...
I czerwoniuśkie, piękne wisienki.

Ja po raz pierwszy wiśnie ujrzałam.
Co to takiego? siostrę spytałam.
Z taką chciwością na nie spoglądam,
I prosząc – rączkę po nie wyciągam.

– Czego tu szukasz, dziadowskie plemię –
Idź! Szukaj wiśni tam na swej ziemi!
Won stąd rusinko! Przyblędo mała,
Uciekaj szybko! Byś nie dostała!

Handlarka słów potok wyrzuciła,
Szufelkę wznosząc – mnie zagroziła.
Wtem – jedna wiśnia spada na bruk
I zatrzymuje u moich stóp.

Siostra wisienkę w biegu podnosi.
Chodź, nic tu po nas. Nie trzeba prosić.
Oni nie wiedzą, żeś ty tułaczka –
Polska sierota i sybiraczka.

Masz tę wisienkę.
Skosztuj ją, zjedz!
Spójrz: o – tam katedra,
A tu ratusz jest.

Ja wiśnię w rączce trzymam, piastuję,
To ją pogłaskam, to pocałuję...
To ją powącham, do buzi wkładam,
I  p i e r w s z ą  w życiu wisienkę zjadam...

* Nie, nie ma pomyłki: Tarnów AD 1945–47. Nie tylko Tarnów.

 

 

Marian Korszowski
HYMN TARNOPOLAN

My Kresów Wschodnich straż,
wygnani z ojczystych ról,
tęsknimy do swych miast,
podolskich lasów i pól.

 

O droga ziemio ma,
groby Ty przodków kryjesz.
Będziemy przy Tobie trwać,
bo w naszych sercach żyjesz.

 

Choć nas tułaczy los
rozrzucił w różne strony,
lecz nasz piastowski duch
z Tobą na wieki złączony.

 

Na straży Kresów stać
dopóki sił nam stanie,
będzie kresowa straż –
wierni Tarnopolanie.