Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017

KRONIKA

— Do Lwowa przywieziono dokumenty Kościoła rzymskokatolickiego na Bukowinie, podlegającego w przeszłości (do I wojny) i znowu dziś lwowskiej Kurii metropolitalnej. Dokumenty te, z lat 1781–1945, były przechowywane w stolicy Bukowiny Czerniowcach, w niezbyt dobrych warunkach. Wiadomość o tym doszła do krakowskiego środowiska archiwistów, które – za akceptacją ks. kardynała M. Jaworskiego – podjęło się ratowania archiwaliów. Do Lwowa wyjechał zespół młodych archiwistów z Uniwersytetu Jagiellońskiego, kierowany przez dr Danutę Grodowską-Kulińską, przeprowadzając – przy wsparciu finansowym Rektora UJ – inwentaryzację i zabezpieczenie dokumentów. Zbiór czerniowiecki wejdzie w skład tworzącego się na nowo archiwum Kurii lwowskiej.

Wiadomość powyższą zaczerpnęliśmy z relacji Pawła Stachnika w „Dzienniku Polskim” 4/03.

— W Krakowie wybuchła ostatnio nowa „awantura” (tak, w cudzysłowie) o granice prawa do ingerencji w substancję zabytkową. Chodzi o znany tu okrągły fort na wzgórzu św. Benedykta na Podgórzu. Obiekt został zbudowany w połowie XIX w. w ramach tworzenia Twierdzy Kraków (Austriacy budowali w Galicji dwie takie twierdze dla obrony przed uderzeniem od wschodu – czyli z Rosji: Przemyśl i Kraków). Dziś fort nie jest w żaden sposób użytkowany i w złym stanie technicznym, wymaga natomiast ciągłych interwencji przed całkowitą ruiną. Powstał pomysł, by adaptować go na cele kulturalne, jednak zaproponowany zakres zmian adaptacyjnych,z nadbudową, wzbudził zastrzeżenia konserwatorów i historyków. Tłumaczyli, że jest to obecnie jedyny w dzisiejszej Polsce fort wieżowy o charakterze górskim. Zwrócono uwagę, że podobne mu istnieją jeszcze tylko we Lwowie, Puli, Linzu i Weronie.

Domyślamy się, że w przypadku Lwowa chodzi o cztery narożne okrągłe bastiony na Cyta­deli. Na marginesie: warto by opublikować w CL jakieś fachowe opracowanie o lwowskiej Cyta­deli. Zabytkowa fortyfikacja w centrum miasta, wrośnięta w krajobraz miasta i naszą pamięć, obiekt historyczny – to stąd gen. Hammerstein bombardował buntujący się Lwów w czasie Wiosny Ludów w 1848 r. – czegóż więcej trzeba? Kto nam pomoże?

— W październiku ’03 odbył się w dominikańskim Kapitularzu w Krakowie Koncert Pieśni Dawnych Kresów Rzeczypospolitej, wykonany przez artystów Akademii Tradycji – Bractwo Lutni z Dworu w Wysokiej (k. Jordanowa), a zorganizowany przez krakowską „Wspólnotę Polską”. Zaśpiewano przy akompaniamencie lutni Psalmy Mikołaja Gomółki, piosenki smętne i ucieszne, nastrojowe ballady na wzór staropolski ukazane i inne – wykonane w językach narodów Rzeczypospolitej, uświadamiając, jak wielki był wpływ Polski na ich kulturę i jak też my czerpaliśmy z tego skarbca. (MW)

— Bieżący rok obwołano jako Rok Polski w państwie Ukraina. Pisano wiele o tym w prasie, nie ma więc sensu szczegółowe omawianie imprez oraz ich politycznych, gospodarczych i kulturalnych aspektów. Tym bardziej, iż spodziewamy się, że jakaś relacja na ten temat z czasem wpłynie do nas ze Lwowa.

Tu chcielibyśmy jedynie zwrócić uwagę na jeden szczegół. Oto koordynatorem festiwalu z ramienia Polski miał być... Mirosław Czech, Ukrainiec, były (a może nie tylko były) współpracownik jawnie antypolskiego czasopisma ukraińskiego w RP „Nasze Słowo” (nieraz o nim napomykaliśmy), a w „Gazecie Wyborczej” z 2 III 1993 napisał: UPA to cześć i duma Ukrainy. Przy tym wszystkim był... sekretarzem generalnym współrządzącej w pewnym okresie Unii Wolności (okresie szczęśliwie zakończonym). Kiedy ogłoszono tę nominację, wiele osób i organizacji zaprotestowało – ze skutkiem.

Szczególne rozumienie i odczucie polskiej kultury przez tego działacza objawiło się m.in. w zestawie nazwisk czołowych polskich twórców, eksponowanych w festiwalu. Wśród kilkunastu nazwisk zabrakło oczywiście Zbigniewa Herberta, najważniejszego dla polskości poety ostatniego półwiecza (w dodatku urodzonego we Lwowie). Może właśnie dlatego został pominięty?

— 18 marca 2004 był dniem, w którym malarze z lwowskim rodowodem otwie­rali w Krakowie aż trzy wystawy:

— o godz. 17 w Pałacu Sztuki – wystawa malarstwa profesora Akademii Sztuk Pięknych Juliusza Joniaka,

— o godz. 18 w Galerii „Lamelli” – wystawa Koci Świat, w której uczestniczyło czworo urodzonych we Lwowie i Małopolsce Wschodniej (na 20 wystawiających): Wanda Macedońska-Zalewska, Adam Macedoński, Jan Stopczyński i Stefan Berdak,

— o godz. 19 w galerii Polskiego Domu Aukcyjnego w pałacu Larischa – wernisaż wystawy malarstwa Witolda Urbanowicza.

Co godzinę nowa wystawa!