Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

KRONIKA

— Na przełomie września i października ’04 trwały w Warszawie i Pułtusku V Dni Kultury Kresów, zorganizowane przez „Wspólnotę Polską”, Federację Organizacji Kresowych i inne. Na program złożyły się wystawy, koncerty oraz przedstawienia poetyckie. Przybyły: Teatr Polski z Wilna, poeci polscy z Wileńszczyzny i państw Białoruś i Ukraina, zespoły muzyczne i chóry z Wilna, Łotwy, Słowacji i czeskiego Cieszyna. Wystawiono m.in. Pierwiastek z minus jeden Mariana Hemara.

— Bardzo nam bliski – bo związany z polskimi i chrześcijańskimi tradycjami w sztuce i postawie – krakowski Akademicki Chór „Organum” (o którym nieraz pisaliśmy) obchodził w październiku ub. roku swoje 35--lecie, a związany z nim Zespół Instrumentalny „Ricercar” – 15-lecie. Twórcą, dyrygentem i kierownikiem artystycznym obu jest prof. Bogusław Grzybek, kierownikiem organizacyjnym zaś p. Ireneusz Chrenkoff (z zawodu architekt). „Organum” jest chórem amatorskim, zdobył jednak wysoką pozycję i międzynarodową rangę. Koncertuje po całym świecie, we wszystkich krajach Europy i w USA.

Chór był kilkakrotnie we Lwowie i w innych miastach Małopolski Wschodniej (zawsze to notujemy w CL) – podróże w tamte strony leżą Profesorowi na sercu, choć żadnych związków rodzinnych z tamtym polskim regionem nie posiada. Jednak w zespole jest sporo osób, które korzenie wschodniomałopolskie posiadają. Dodajmy na marginesie, że prof. Grzybek osobiście uświetnia nasze listopadowe msze św. grą na organach.

Do takich należy m.in. młoda śpiewaczka, która często koncertuje z „Organum”. Jest to Agnieszka Cząstka, mezzosopran, która przed 3 laty ukończyła studia wokalistyczne, a od roku jest już solistką Opery Krakowskiej. Pani Agnieszka pochodzi z kilkupokoleniowej muzycznej rodziny ze Lwowa, o której mamy zamiar szerzej napisać. Dla środowiska lwowskiego śpiewała w klubie „Zaułek” jeszcze jako studentka – relację zdawaliśmy w CL 4/2000.

Jubileuszowy koncert AC „Organum” odbył się w Bazylice Mariackiej. Był wspaniały, grano i śpiewano wielkie utwory polskiej i europejskiej muzyki. Panu Profesorowi i całemu Zespołowi życzymy wielu lat sukcesów w ich sztuce oraz – całkiem po ludzku – zdrowia i pomyślności.

— W minionym roku odbyło się w Krakowie kilka większych wystaw sztuki ze zbiorów pozostałych we Lwowie:

– Staraniem Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Małopolski – któremu przewodniczy Kazimierz Barczyk – wspólnie z Muzeum Przyrodniczym PAN w Krakowie i Małopolskim Regionalnym Centrum Informacji Europejskiej zorganizowano w Krakowie w kwietniu ’04 wystawę pt. Dziedzictwo Zjednoczonej EuropySkarby kultury polskiej w muzeach lwowskich. Na ekspozycję złożyły się dwie serie naszych dzieł sztuki i rzemiosła, wypożyczone (!) z lwowskich muzeów, administrowanych dziś przez Ukraińców, a to: obrazy, głównie portrety (ok. 20, autorstwa Vigee-Lebrun, Grassiego, Rodakowskiego, Simmlera. Ma­tejki, Kotsisa, Mehoffera) oraz przedmioty rękodzieła artystycznego. Te ostatnie wzbudziły nasze szczególne zainteresowanie, ponieważ nie były dotąd pokazywane na kilku wcześniejszych wystawach sprowadzanych ze Lwowa. Wśród nich: wspaniałe rzeźbione, jednoosobowe sanki w formie gryfa (ofiarowane Aleksandrze Branickiej przez Katarzynę II), piękna kołyska, porcelana, szkło, broń.

Na przełomie maja i czerwca otwarto w Krakowskim Muzeum Narodowym wystawę pt. Arcydzieła malarstwa polskiego w zbiorach Lwowskiej Galerii Sztuki (my określilibyśmy to inaczej – w po­siadaniu. Bo zbierał kto inny...). Nie wszystkie spośród 55 obrazów, pochodzących z przedwojennych muzeów lwowskich i dawnych kolekcji prywatnych, były na wcześniejszych wystawach pokazywane. Części z nich nie można nawet zobaczyć we Lwowie – leżą w magazynach. Wystawę tę sprowadzono najpierw do Sopotu, a stamtąd do Krakowa.

Wydano katalog ze wszystkimi eksponowanymi dziełami największych polskich twórców z okresu 150 lat – poczynając od końca XVIII w. (M. Bacciarelli) po II wojnę światową (J. Czapski).

— Na zebraniu naukowym Krakowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Heraldycznego w październiku ’04 arch. Michał Wit­wicki wygłosił odczyt pt. Panorama Plastyczna Dawnego Lwowa, przedstawiając genezę projektu, jego realizację oraz losy rysunków i ukończonej części modelu. M. Witwicki, zamieszkały w Warszawie, jest architektem i członkiem rodziny twórcy, Janusza Witwickiego, współwykonawcą panoramy. Dla przypomnienia naszym Czytelnikom przepisujemy z zaproszenia:

Panorama Plastyczna Dawnego Lwowa to wykonana w latach 1931–46 przez J. Wit­wickiego rekonstrukcja XVIII-wiecznego miasta (w skali 1:200), obejmująca centralną część Lwowa z miniaturami ponad 350 obiektów. Pełnej realizacji projektu przeszkodziła wojna, zaś jego twórca został w r. 1946 skrytobójczo zamordowany przez NKWD. Panoramę zdołała wywieźć do nowej Polski jego żona. Skonfiskowane przez władze sowieckie rysunki wywieziono do Kijowa.

Przez szereg lat miejsce przechowania panoramy było zakonspirowane, potem, w latach 90., pokazywano ją okazyjnie we wrocławskim Muzeum Archidiecezjalnym. Ostatnio była eksponowana w Muzeum Medalierstwa przy Rynku, jednak obecnie muzeum to zmienia lokal, a gdzie znajdzie się panorama – jeszcze nie wiadomo.

Przy okazji informujemy, że prezesem Oddziału PTHer. w Krakowie jest dr Wojciech Drelicharz, historyk na UJ, zainteresowany problematyką historyczną ziem zabranych.

— W drugim półroczu 2004 r. otwarta była w Muzeum Archidiecezjalnym w Krakowie wystawa portretów Fryderyka Pautscha, które wdowa po malarzu ofiarowała Ojcu Świętemu, a Ten przekazał je do krakowskiego muzeum.

Fryderyk Pautsch (1877–1950) urodził się w Delatynie. Studiował w krakowskiej ASP, a od 1925 r. był jej profesorem. W młodych latach z Kazimierzem Sichulskim i Władysławem Jarockim tworzyli Trójkę huculską, malując krajobrazy i ludzi tamtejszych gór. Był uznanym portrecistą, uważano go za ostatniego przedstawiciela Młodej Polski. O F. Pautschu pisaliśmy w CL 3/97.


— W grudniu ’04 trwała w Galerii Krzysztofory przy ul. Szczepańskiej skromniutka wystawa rysunków trojga artystów przedwojennej awangardy: Leona Chwistka, Marii Jaremy i Jonasza Sterna (tytuł wystawy: Wielcy nieobecni). Wszyscy związani tyleż z Krakowem, co z Lwowem i Małopolską Wschodnią.

Przypomnijmy: Chwistek, filozof i malarz, przeszedł z Krakowa do Lwowa, tam był profesorem UJK i tworzył swoją sztukę. Jaremianka, rodem z Sambora, uprawiała malarstwo i rzeźbę w Krakowie. Stern, urodzony w Kałuszu, działał w Krakowie; za okupacji niemieckiej przeżył własną śmierćna piaskach we Lwowie; po wojnie profesor krakowskiej ASP.

O Leonie Chwistku – na tle ww. wystawy – artykuł J. Nowickiej pt. Prekursor technik komputerowych zamieściła „Rzeczpospolita” 290/04.


— W październiku i listopadzie ’04 dwie wystawy dla nas w krakowskim Klubie „Zaułek”:

Obrazy Adama Macedońskiego, znanego Czytelnikom z dawnego dobrego „Przekroju”.

Korzeniami Adam związany jest ze Złoczowem i Lwowem. Pisaliśmy o nim w CL 2/01.

Lwów w akwareli Ewy Rosiek-Buszko. Artystka ukończyła znane Liceum Sztuk Plastycznych w Wiśniczu Nowym, potem krakowską ASP. Zajmuje się tkaniną unikatową, papierem ręcznie czerpanym, pastelem, rysunkiem i akwarelą, projektuje wnętrza. Fascynuje się fotografią, tworzy formy ceramiczne. Wystawiała w wielu krajach Europy i w USA. Pracuje w Krakowie i Katowicach.

Omawiana wystawa składała się z dwóch części: widoczków miejskich Lwowa (świetne na widokówki!) oraz impresji z lwowskich podwórek. Te drugie spodobały się nam szczególnie: rysowane doskonałą kreską, ­realistyczne – lecz z dozą pełnej uroku deformacji.

W zaproszeniowym folderku wydrukowano trzy wspomnienia: samej Autorki, urodzonej grubo po wojnie; jej matki Barbary z Kozłowskich, rodowitej lwowianki, niegdyś studentki Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych i jej wojennych mutacji we Lwowie; oraz ojca, Mieczysława Rośka, przedwojennego absolwenta Politechniki Lwowskiej, rodem z podkrakowskiego Wiśnicza, lecz ze Lwowem serdecznie zżytego.

W czasie listopadowego spotkania krakowskich Lwowiaków w Klubie „Zaułek” spotkano się z p. Ewą Rosiek-Buszko oraz przybyłym z Bytomia na jej zaproszenie „Teatrzykiem bez granic”, który wykonał świetny program pt. Ja chcę do Lwowa, czyli Lwowska Piosenka na Górnym Śląsku.

Zespołem kieruje, pisze teksty, gra i śpiewa Bogdan Stanisław Kasprowicz. W spotkaniu wystąpili również: Wanda Ferdynus-Migdałek, Genowefa Ślęzak, Alicja Wilejkis, Ryszard Mosingiewicz i Bohdan Wyszyński.

— W Gorzowie Wielkopolskim wydano w ub.r. – z okazji XV-lecia TMLiKPW – trzy lwowskie pocztówki, ozdobione ładnymi rysuneczkami. Na pierwszym pokazano Łuk Chwały z Cmentarza Obrońców Lwowa, na drugim pomnik Mickiewicza, na trzecim grających i tańczących batiarów. Kartki ozdobiono okolicznościową pieczątką. Brawo!


Jerzy KotermakO Jerzym Kotermaku, lekarzu i astronomie z Drohobycza (XV w.) pisaliśmy w CL 1/03. Jest to postać – jak informowaliśmy – zawłaszczana przez Ukraińców, co nie ma żadnego związku z prawdą historyczną. Wystawili mu nawet pomnik na skwerze obok drohobyckiej Fary. Tu pokazujemy zdjęcie pomnika, wykonane w listopadzie ub. roku.

Zwracamy uwagę zwiedzających Drohobycz, a także przewodników grup turystycznych – by wyjaśniać prawdę o człowiieku, który nawet nie znał ruskiego języka.


Pani dr Agnieszka Grędzik (25–394 Kielce, ul. Bohaterów Warszawy 3/33) ponownie zwraca się z prośbą o nadsyłanie – do swojej pracy naukowej – relacji na temat tajnych kompletów w latach 1941–44 na Ziemiach Wschodnich, m.in. w województwach lwowskim, stanisławowskim, tarnopolskim i wołyńskim. Przygotowuje ponadto inny jeszcze temat: Polscy nauczyciele z Ziem Wschodnich II Rzeczypospolitej, ofiary zbrodni sowieckich i nacjonalistów ukraińskich w latach II wojny światowej.

Młodej badaczce należy się uznanie i wdzięczność za pionierskie podejmowanie tych tematów, oraz za energię, z jaką występuje na rzecz Polaków za jałtańską granicą. W naszym kwartalniku już parokrotnie drukowaliśmy jej apele i listy.