Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Krystyna Grzegocka, ŚWIAT POTRZEBUJE PIĘKNA, ABY NIE POGRĄŻYĆ SIĘ W ROZPACZY

Świat, w którym żyjemy, potrzebuje piękna, aby nie pogrążyć się w rozpaczy. Piękno, podobnie jak prawda, budzi radość w ludzkich sercach i jest cennym owocem, który trwa mimo upływu czasu, tworzy więź między pokoleniami i łączy je w jednomyślnym podziwie.

Przesłanie do artystów, II Sobór Watykański, 1965

 

Bóg powołał człowieka do istnienia, powierzając mu zadanie bycia twórcą. Wiele różnych bodźców wewnętrznych i zewnętrznych może stać się natchnieniem dla twórczości. Twórca wykorzystuje coś, co już istnieje, czemu o n nadaje formę i znaczenie. Jemu to Bóg poddał widzialny świat niczym ogromne pole, na którym może wyrażać swoje twórcze zdolności.

 

Te i inne refleksje zawiera skierowany przez Ojca Świętego Jana Pawła II List do artystów (1999), czyli do tych, którzy z pasją i poświęceniem poszukują nowych „epifanii” piękna, aby podarować je światu w twórczości artystycznej.

Był to jeden z tekstów zaproponowanych do rozważenia i omówienie na VII Warsztatach Kulturowo-Artystycznych dla Polaków z Ukrainy, które odbyły się w lipcu-sierpniu 2001 r. w Przemyślu. Myśli zawarte w tym liście mogłyby być podstawą najbardziej klarownego, powszechnego programu artystycznego dla wszystkich twórców. Ojciec Święty uzmysławia nam, jak głębokie korzenie ma potrzeba twórczości i jak głęboki sens posiada ten rodzaj aktywności; uzasadnia wysiłek wkładany w kształcenie, rozwijanie talentów. Twórca dzieli się swoją osobowością, swoim poziomem duchowym – im bogatsze jest wnętrze artysty, tym bogatsze będzie społeczeństwo obcując z jego dziełami. Tworząc dzieła naprawdę wartościowe i piękne, artyści pełnią cenną posługę społeczną na rzecz dobra wspólnego. Dostęp do różnorodności, bogactwa dziedzictwa kulturowego, właściwe ustawianie wartości moralnych i poziomu artystycznego, nowe inspiracje, wrażenia, wiedza, warunki do swobodnej twórczości – są bardzo ważnymi elementami edukacji, zwłaszcza młodych artystów.

 

* * *

Jedną z form kształcenia są plenery malarskie. Sądzę, że spełnia te warunki wspaniała impreza, odbywająca się cyklicznie, mająca już swoją siedmioletnią tradycję i formułę bogatszą od plenerów – warsztaty kulturowo-artystyczne dla młodzieży polskiej zza wschodniej granicy. Zadaniem podstawowym, wynikającym z tak sformułowanej nazwy, jest kształcenie artystyczne uzdolnionej młodzieży, a także pogłębianie przez nią znajomości kultury polskiej, poznawanie jej dziedzictwa.

Program warsztatów obejmuje: malarskie zajęcia plenerowe, prowadzone przez zapraszanych instruktorów – Walerego Bortiakowa, Janusza Szpyta, Helenę Płoszaj-Wodnicką, Wiesława Wodnickiego, Marka Mikruta – artystów malarzy ze znaczącym dorobkiem artystycznym, omawianie powstających prac, zagadnień kompozycyjnych, kolorystycznych, doskonalenie warsztatu – poznawanie różnych technik rysunku i malarstwa, wymiana doświadczeń wśród uczestników pleneru (interesująca konfrontacja absolwentów i studentów różnych uczelni), dyskusje na temat różnych zjawisk we współczesnej sztuce polskiej, oglądanie prezentowanych w galeriach wystaw, sesje naukowe oraz wykłady z historii sztuki i kultury regionu, spotkania autorskie z poetami, fotografikami etc., oglądanie filmów wideo o tematyce kulturalnej i aktualnych nowości w kinach (w ramach indywidualnych zainteresowań), a wreszcie śpiewanie piosenek przy ognisku, układanie nowych... I na to wszystko tylko 2–3 tygodnie. Życie plenerowe jest więc bardzo bogate w wydarzenia, a nawet udaje się namalować zadziwiającą ilość obrazów, aby je na koniec pokazać na tradycyjnie prezentowanej na przemyskim Zamku Kazimierzowskim wystawie poplenerowej.

Artysta widzi i odczuwa głębiej, a świadomość swoich korzeni jest dla niego bardzo ważna. Podczas tych warsztatów odbywa się rzecz bardzo istotna: jeszcze głębsze zakorzenienie w rodzimej kulturze, która z haseł i pojęć usłyszanych i wyczytywanych w książkach zmienia się w pełne, żywe odczucie zmysłowe, tak ważne dla pamięci, wyobraźni artysty: obiekty, które widziało się na własne oczy, szczegóły, pomijane w książkach, chłonięcie atmosfery miejsc – historii zapisanej w budowlach, przedmiotach, krajobrazach.

 

* * *

Warsztaty te zainicjował przed kilkoma laty Wydział Kultury, Sportu i Turystyki nieistniejącego już Urzędu Wojewódzkiego w Przemyślu. Dwa pierwsze plenery (1994, 1995) odbyły się w Bolestraszycach koło Przemyśla, przy tamtejszym Zakładzie Fizjografii i Arboretum. Na jego terenie rośnie ponad 3800 gatunków, odmian i form roślin, ponadto żyje tam co najmniej 129 gatunków kręgowców, pojawia się 80 gatunków ptaków, piękne motyle, trzmiele – prawdziwy raj na ziemi. W gościnnych progach dworu znakomitego malarza Piotra Michałowskiego przyjął nas prof. Jerzy Piórecki. Organizatorem pozostałych edycji było Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej. Odbywały się one w Przemyślu, Krasiczynie, Krzemieńcu.

 

Uczestnikami warsztatów byli: Lucyna Bagrij, Maria Bidnaj, Walery Bortiakow, Igor Czmyr, Andrzej Dawidowski, Ludmiła Górecka, Jan Grabowski, Włodzimierz Grywiński, Krystyna Grzegocka, Helena Jacyno, Juriana Jur, Irena Kurtycz, Marta Łaba, Anna Łafarowicz, Justyn Oboładze, Jerzy Ostafijczuk, Andrzej i Natalia Pawliw, Jadwiga Pechaty, Tamara Poliszczuk, Mikołaj Semeniak, Julia Sergiejewa, Jarosław Sosnowski, Jerzy Sowiński, Dymitr Tronow, Katarzyna Wesztak – są to absolwenci i studenci uczelni plastycznych w Polsce i na Ukrainie. Niełatwo było ich odszukać. Wici zostały wypuszczone poprzez Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej, „Gazetę Lwowską”, Federację Organizacji Polskich nU. oraz konsulaty i ambasadę RP w Kijowie i Lwowie. Z roku na rok pojawiały się nowe twarze z coraz dalej położonych terenów. Oprócz przeważającej liczbowo grupy plastyków lwowskich, są to koledzy ze Stanisławowa, Mościsk, Nadwórnej, Jaworowa, Żydaczowa, Krzemieńca, a także z Kijowa, Odessy, Dowbysza, Hajsina... Podczas siedmiu edycji warsztatów wzięło w nich udział około 70 osób, z tego kilkanaście wielokrotnie.

 

Warunkiem podstawowym zaliczenia do rodziny plenerowej jest talent, pracowitość, koleżeńskość, zainteresowanie kulturą polską, aktywne uczestnictwo w życiu środowisk polskich na Ukrainie. Podczas plenerów panuje doskonała koleżeńska atmosfera, wynikająca z wzajemnej sympatii, z ogromnego zaangażowania osobistego organizatorów, co działa mobilizująco na uczestników. Każdy stara się maksymalnie wykorzystać swoją inwencję twórczą – powstaje dzięki temu atmosfera pracy o wysokiej temperaturze napięcia, a to sprzyja powstawaniu dzieł niebanalnych, wykraczających poza formułę plenerowych widoków, sprzyja rozwojowi osobowości, dojrzewaniu młodych artystów.

Każda edycja ma również swój temat i zagadnienie do „przerobienia”. Pierwsze warsztaty (1994) przebiegły pod hasłem: Poznajemy zabytki Ziemi Przemyskiej, drugie (1995) nosiły tytuł: Dzieła Piotra Michałowskiego. Tematem trzecich (1996) był Przemyśl – miasto zabytków, czwartych (1997) na zamku w Krasiczynie: Stanice kresowe. Program piątych (1998) był zatytułowany: Obyczaj sarmacki. W sarmatyzmie nastąpiła samoidentyfikacja narodowa poprzez sztukę – jako wynik poszukiwania własnego narodowego stylu powstał rodzaj portretu staropolskiego, zwanego sarmackim. Na naszym plenerze powstała również galeria portretów uczestników, utrzymanych w tej konwencji. Wzorując się na portretach ze zbiorów przemyskiego muzeum oraz albumów, wymyślaliśmy własne herby, inskrypcje łacińskie, dając upust fantazji i dowcipowi. Eksperymentowaliśmy również z techniką.

Uroda miasteczka rozłożonego w jarach Wyżyny Podolskiej, otoczonych pasmami wzgórz, obfitość zabytków, zwiedzanie Ławry Poczajowskiej, Ostroga, Międzyrzecza, Młynowa, Zbaraża, Wiśniowca, Dubna, Łucka, Podhorców i Oleska przepełniły wrażeniami i oszołomiły nas. Chłonęliśmy niezwykłą atmosferę malowniczych miejsc: stromych uliczek wyłożonych kamieniami, tonących w zieleni kościołów i cerkwi Krzemieńca, spękanych kamieni schodów do kościoła dawnego Liceum Krzemienieckiego, dziedzińce... Powstało mnóstwo prac, z których 230 zostało pokazanych na wystawie. Swoistego uroku dodał plenerowi wieczór poetycki przy ognisku na Górze Bony, przy ruinach twierdzy i pod pięknym, usianym gwiazdami niebem.

VII warsztaty (2001) odbyły się w Przemyślu pod patronatem Senatu RP, reprezentowanego za pośrednictwem Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”. Temat został sformułowany następująco: Ludzie niezwykli – wybitne postacie Kresów. Poznaliśmy sylwetki kardynała Adama Stefana Sapiehy, biskupa Ignacego Krasickiego, Aleksandra Fredry. Fascynujące było spotkanie z rysunkiem ze szkicownika i poezją Zbigniewa Herberta w wykonaniu aktora i kierownika artystycznego Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie, Zbigniewa Chrzanowskiego.

* * *

Dzięki filmom zrealizowanym według esejów Z. Herberta o sztuce, geografia naszych wędrówek poznawczych sięgnęła Morza Śródziemnego, słonecznej Italii. Oglądanie arcydzieł Piero della Francesca, Duccia, Fra Angelico czy Giotta, spacer po Sienie z wytrawnym komentarzem Herberta, głęboko zakorzenionego w kulturze europejskiej i mitologii, były prawdziwą ucztą intelektualną. Prelekcję wprowadzającą w świat twórczości i życia Zbigniewa Herberta wygłosił Mariusz Olbromski, obecnie dyrektor Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej, również poeta, uczuciowo i twórczo związany z Kresami. Wraz z żoną, Urszulą Olbromską, oboje zaangażowani w wiele imprez kulturalnych, odbywających się w tamtych terenach, działają na rzecz stworzenia mocnego środowiska intelektualnego, podtrzymania tradycji kultury polskiej za wschodnią granicą.

Mariusz Olbromski – będąc dyrektorem Wydziału Kultury, Sportu i Turystyki dawnego UW – stał się pomysłodawcą powstania Warsztatów. Jego sentyment do Kresów, kultywowany od dzieciństwa, ma swoją historię: matka pochodziła z Żółkwi, a ojciec z Monasterzysk na Podolu. W 1937 r. rodzina ojca przeniosła się do Lubaczowa. Dzieciństwo było przepełnione wspomnieniami z Kresów: zdjęcia rodzinne, atlas Romera, reprodukcje fresków Rosena, sąsiedzi Ormianie – ekspatrianci ze Lwowa... W latach 80. – potrzymywanie tradycji kultury lwowskiej w Klubie Inteligencji Katolickiej; zapoczątkowanie konkursu literackiego im. K. Wierzyńskiego dla Polaków z Ukrainy. Zmiany w 1989 r. umożliwiły realizację planów dalszych kontaktów ze Lwowem, nawiązanie współpracy polsko-ukraińskiej pomocy środowisku polskiemu we Lwowie i okolicach. W 1991 r. odbył się I Tydzień Kultury Polskiej w Tarnopolu, na którym były prezentowane współczesne malarstwo polskie szkoły jarosławskiej, wystawa o Papieżu – poecie, filozofie, humaniście oraz filmy A. Wajdy: Człowiek z żelazaCzłowiek z marmuru. Później nastąpiły kolejne imprezy: festiwale kultury polskiej na Ukrainie, obchody Roku Słowackiego, rocznic związanych z Karpińskim w Kołomyi, podróż dużej wystawy o Z. Herbercie do Lwowa...

Kuratorem warsztatów i komisarzem wystaw poplenerowych jest Urszula Olbromska, która jako historyk sztuki (absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego) zajęła się zarazem stroną merytoryczną i organizacyjną, wkładając dużo serca, energii, umiejętności, doświadczenia i  trudu – by zapewnić uczestnikom opiekę fachową, wyposażenie materiałowe, świetne warunki do pracy i mieszkania, zgromadzić finanse na tę imorezę – aby te dwa tygodnie zapewniły jaknajpełniejszy ładunek wiedzy i żeby jedynymi problemami stały się problemy natury artystycznej, a nieskrępowana energia twórcza przerodziła się w piękne obrazy.

* * *

Oczywiście, potrzebny był także wysiłek dyplomatyczny w środowisku przemyskim, by uczestnicy warsztatów zostali zaakceptowani w tym przygranicznym dziś mieście, w którym nie brak napięć na tle narodowościowym. Trzeba było przełamać początkowo pełne rezerwy nastawienie do plenerowiczów zza wschodniej granicy. Ale dystans powoli się zmniejszał po paru dniach malowania na mieście i rozmów ulicznych z mieszkańcami; obładowani sztalugami, blejtramami, teczkami i krzesełkami plenerowicze byli rozpoznawani i witani jak starzy znajomi. Towarzyszyła nam duża życzliwość pracowników Muzeum Narodowego ZP, którzy zapewniali opiekę merytoryczną.

Przemyśl stał się dla nas miastem przyjaciół, którzy co roku z zainteresowaniem oczekują na wernisaż wystawy poplenerowej, by zobaczyć swoje miasto naszymi oczami, dowiedzieć się jak toczą się losy młodych artystów. Wystawy poplenerowe są tradycyjnie prezentowane na Zamku Kazimierzowskim w Przemyślu, a w 1996 r. ekspozycja zaistniała również w Lwowskiej Galerii Obrazów – w ramach I Festiwalu Kultury Polskiej na Ukrainie. W 1999 r. wystawę w słynnym Liceum Krzemienieckim otworzyli dwaj ministrowie: Bohdan Stupka i Kazimierz Ujazdowski; w następnym roku wystawę można było oglądać także w pałacu Dzieduszyckich w Zarzeczu.

Została również zapoczątkowana tradycja promowania poprzez organizację wystaw indywidualnych w ramach Festiwali Kultury Polskiej kolejnych uczestników warsztatów – na II Festiwalu (1999) była to prezentacja rysunków Krystyny Grzegockiej, w ramach III Festiwalu (2000) pokazano wycinankę artystyczną Heleny Jacyno – otwarcia tej wystawy w lwowskim Muzeum Etnograficznym dokonał wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP Stanisław Żurowski.

Sukces odniosły więc nie tylko założenia edukacyjne i artystyczne warsztatów, ale udało się zrealizować również głębsze cele, o których dowiedziałam się ostatnio od Pani Urszuli. Zależało jej bowiem na tym, by polska młodzież zza wschodniej granicy umiała się odnaleźć, by czuła się w Polsce jak u siebie, utożsamiła się z kulturą polską; ażeby zamienić negatywne skojarzenia na pozytywne (dla niektórych bycie Polakiem było związane z szykanami, miało negatywne skutki). Chciała, byśmy poznając kulturę polską, byli dumni, że jesteśmy Polakami. Dla wielu osób z rodzin mieszanych to utożsamienie z polskością nie zawsze jest oczywiste, a wiedza o kulturze niewystarczająca. Ta praca więc, wykonywana z dużą delikatnością i rozumieniem skomplikowanej, trudnej sytuacji po drugiej stronie granicy, jest bardzo ważna. Odbudowywanie więzi z ojczyzną, mocno zachwianej w okresie sowieckim, a współcześnie często negowanej przez Polaków mieszkających w RP i mówiących o wszystkich przybyszach „z tamtej strony” jako o Ruskach; używanie w języku urzędowym określeń osoby polskiego pochodzenia, Polonia; uwagi funkcjonariuszy państwowych, że Polacy to mieszkają w Polsce, lub wręcz zdanie młodej Polki, która nie rozumie fenomenu bycia Polakiem we Lwowie...

Myślę, że pogłębianie tej więzi mimo różnych opinii jest bardzo istotną pracą, uodparniającą na zderzenia z niezrozumieniem albo niewiedzą historyczną współczesnego społeczeństwa, zarówno polskiego, jak i ukraińskiego, dodającą pewności siebie, świadomości swoich korzeni – po prostu bycia Polakiem lub Polką – bez względu na to, po której stronie granicy się mieszka.

Nie wszyscy są powołani, aby być artystami w ścisłym sensie tego słowa, jednak według Księgi Rodzaju zadaniem każdego człowieka jest być twórcą własnego życia. Człowiek ma uczynić z niego arcydzieło sztuki.

 

Przypadek sprawił, że inny artykuł o przemyskich warsztatach pióra pani Urszuli Olbromskiej znalazł się w  „Roczniku Lwowskim” 2000.

Notkę biograficzną Krystyny Grzegockiej zamieściliśmy w CL 4/99. Obecnie kontynuuje ona swoje studia w krakowskiej ASP na Podyplomowym Studium Scenografii.