Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Barbara Czałczyńska, O LUDZIACH STAMTĄD II

Obchodzona w lutym pięćdziesiąta rocznica procesu Kurii Krakowskiej przypomniała mi Osobę zmarłego w 1962 roku Eugeniusza Baziaka, arcybiskupa-metropolity lwowskiego, a od roku 1953 także krakowskiego. Trzeba powiedzieć, że ta wielka Postać jakby znikła i została zapomniana. Lata Jego posługi Kościołowi krakowskiemu upłynęły między dwiema wielkimi indywidualnościami: kardynałem Adamem Stefanem Sapiehą i arcybiskupem Karolem Wojtyłą, obecnym papieżem Janem Pawłem II. A były to lata dla Kościoła, zwłaszcza w Krakowie, niesłychanie ciężkie. Rozpoczął je proces Kurii Krakowskiej, który był uderzeniem w Kościół znanymi z podłości komunistycznymi metodami.
Myślę, że należałoby się zastanowić nad losem lwowskiego Przybysza. Wiadomo było, że lepiej od innych był obeznany z sowieckimi metodami działania. Ciężko doświadczony w czasach lwowskich Arcybiskup zdawał sobie zapewne sprawę, jak wielka odpowiedzialność na nim spoczywa. Chodziło tu przecież nie tylko o zwykłe przetrwanie, ale o uratowanie Kościoła w Polsce przed zakusami komunistycznymi, a także o jego umocnienie w tej, zdawałoby się, nierównej walce. Była to na pewno cicha i mało wdzięczna praca, wymagająca hartu ducha i nie zawsze dająca poczucie pewności. A jednak ten sposób postępowania arcybiskupa Baziaka, jak przekonaliśmy się, wydał w przyszłości owoce. To, co zostało uratowane z tamtych okrutnych czasów, pozwoliło nie tylko przetrwać, ale i położyć podwaliny Kościoła działającego w niepodległym już kraju. Kościół wyszedł z tej próby nie tylko nie uszczuplony, ale zwycięski. I dlatego myślę, że powinniśmy wspomnieć ludzi – zwłaszcza arcybiskupa Baziaka – z wielką wdzięcznością. Dla nas niech będzie jeszcze dodatkowym powodem wdzięczności to, że Eugeniusz Baziak do końca życia zachował tytuł arcybiskupa Lwowa.