Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

AZBUKA CZY ABECADŁO?

[...] Dziesięciolecie istnienia Ukrainy jako państwa niezależnego niewiele zmieniło w dziedzinie społecznej duchowości. Na odwrót. Brak jakichkolwiek jasno określonych doktryn moralno-etycznych, politycznych i religijnych doprowadził do tego, że mamy dziś prawie 150 partii, mnóstwo rozmaitych sekt protestanckich, organizacji parareligijnych i aż cztery Cerkwie obrządku wschodniego: UPC-KP [Ukraińska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Kijowskiego], UAPC [Ukraińska Autokefaliczna Cerkiew Prawosławna], UPC-MP [Ukraińska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Moskiewskiego], UHKC [Ukraińska Cerkiew Grekokatolicka]. Wszystkie pochodzą od włodzimierzowego chrztu, wszystkie mają tę samą tradycję liturgiczną i w życiu cerkiewnym posługują się kalendarzem juliańskim. Trzy pierwsze, w których nazwach występuje przymiotnik prawosławna, nie mają między sobą różnic dogmatycznych, są jednak diametralnie przeciwstawne w kwestii narodowej świadomości i kanoniczności. UPC-KP i UAPC jako kijowocentryczne i jako te, które samowolnie odstąpiły od RPC [Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej], uważane są za niekanoniczne. Trzecia, UPC-MP, jest cerkwią rosyjską z ducha oraz języka liturgicznego i potocznego. Jest także w rękach Moskwy instrumentem i rzecznikiem jej imperialnej polityki wobec Ukrainy. Wszystkie te cerkwie są między sobą pokłócone w kwestiach kanoniczności, jednak łączy je wspólna ortodoksyjna nienawiść – przejęta przez dzisiejsze ukraińskie prawosławie w spadku po rosyjskim, które jest ich pochodną – do czwartej cerkwi na Ukrainie, UHKC [grekokatolickiej].

Starokalendarzowość czterech wymienionych cerkwi jest niby tradycją, wynikającą z okoliczności historycznych, ale faktycznie jest historycznym anachronizmem, ponieważ w życiu codziennym ich wierni korzystają z kalendarza gregoriańskiego. Obecnie najbardziej do zmiany kalendarza cerkiewnego z juliańskiego na gregoriański skłania się UHKC. Wśród jej wyznawców, zwłaszcza w środowisku inteligencji, najczęściej słyszy się głosy i dyskutuje na temat reformy kalendarza. Jednak w realiach ukraińskich sprawa ta przenosi się od razu na płaszczyznę polityczną. Nasz wszechukraiński ortodoksyjny „triumwirat” – który w innych sprawach wykazuje między sobą wrogość – taką myśl, taką inicjatywę grekokatolików odrzuca a priori, insynuując im odstępstwo od pradawnych tradycji, a w dodatku polityczną zdradę na rzecz latynizacji i polonizacji narodu ukraińskiego, zdradę ukraińskiego obrządku i koniec-końców oderwanie Ukrainy od wspólnej kolebki trzech „bratnich” narodów – ukraińskiego, białoruskiego, a przede wszystkim rosyjskiego. Tego trzeciego, „starszego brata” ukraińscy ortodoksi najbardziej się krępują i boją. Problem kalendarza będzie się ciągnąć, dopóki nasz rząd nie zabierze się do jej uporządkowania. Jednak obecny komitet do spraw religii robi wszystko, by podtrzymać status quo, ponieważ, jak mówią – u nas Cerkiew jest odłączona od państwa. I właśnie takie fałszywe wypowiedzi urzędników od polityki religijnej (którzy bez wyjątku są ludźmi „wczorajszymi”, co oznacza – antypaństwowymi) świadczą o tym, że problem sekularyzacji cerkiewnego kalendarza nie będzie rozważany na Ukrainie jeszcze długo, ponieważ nie życzy sobie ani prawosławna, ani polityczna Moskwa. W takiej atmosferze media ukraińskie, zwłaszcze radio i telewizja, długo jeszcze nie będą zauważać jednej z czterech Cerkwi na Ukrainie (ukraińskich unitów), by nie robić jej „reklamy” w świątecznych programach i ogłoszeniach.

czterech wymienionych cerkwi jest niby tradycją, wynikającą z okoliczności historycznych, ale faktycznie jest historycznym anachronizmem, ponieważ w życiu codziennym ich wierni korzystają z kalendarza gregoriańskiego. Obecnie najbardziej do zmiany kalendarza cerkiewnego z juliańskiego na gregoriański skłania się UHKC. Wśród jej wyznawców, zwłaszcza w środowisku inteligencji, najczęściej słyszy się głosy i dyskutuje na temat reformy kalendarza. Jednak w realiach ukraińskich sprawa ta przenosi się od razu na płaszczyznę polityczną. Nasz wszechukraiński ortodoksyjny „triumwirat” – który w innych sprawach wykazuje między sobą wrogość – taką myśl, taką inicjatywę grekokatolików odrzuca a , insynuując im odstępstwo od pradawnych tradycji, a w dodatku polityczną zdradę na rzecz latynizacji i polonizacji narodu ukraińskiego, zdradę ukraińskiego obrządku i koniec-końców oderwanie Ukrainy od wspólnej kolebki trzech „bratnich” narodów – ukraińskiego, białoruskiego, a przede wszystkim rosyjskiego. Tego trzeciego, „starszego brata” ukraińscy ortodoksi najbardziej się krępują i boją. Problem kalendarza będzie się ciągnąć, dopóki nasz rząd nie zabierze się do jej uporządkowania. Jednak obecny komitet do spraw religii robi wszystko, by podtrzymać , ponieważ, jak mówią – u nas Cerkiew jest odłączona od państwa. I właśnie takie fałszywe wypowiedzi urzędników od polityki religijnej (którzy bez wyjątku są ludźmi „wczorajszymi”, co oznacza – antypaństwowymi) świadczą o tym, że problem cerkiewnego kalendarza nie będzie rozważany na Ukrainie jeszcze długo, ponieważ nie życzy sobie ani prawosławna, ani polityczna Moskwa. W takiej atmosferze media ukraińskie, zwłaszcze radio i telewizja, długo jeszcze nie będą zauważać jednej z czterech Cerkwi na Ukrainie (ukraińskich unitów), by nie robić jej „reklamy” w świątecznych programach i ogłoszeniach.

Prócz tego Ukraina, która uważa siebie za wielkie państwo europejskie i chciałaby znaleźć się wśród wolnych narodów kręgu naprawdę wolnej Europy (prawdę mówiąc, zawsze byliśmy w Europie, a książę Jarosław Mądry był teściem całej Europy), musi się w jakimś stopniu do niej upodobnić. Dlatego trzeba nie tylko uporządkować sprawy kalendarzowe, które dziś są pobożnym archaizmem, ale warto by zmienić – jak mówiono za czasów Szaszkiewicza – azbukę na abecadło. Tego najprawdopodobniej wymagać będzie globalna komputeryzacja, internet i inne środki informatyki, które otwierają Ukrainie drzwi na szeroki świat. Oczywiście, takie myśli dziś mogą być uważane za reakcyjne, heretyckie itp. – wszystko w superlatywach ze znakiem minus. Lecz zobaczmy co robili i robią w tych sprawach nasi bliżsi i dalsi sąsiedzi. Prawosławna Rumunia, która zdobyła niezależność w połowie XIX wieku, od razu zamieniła cyrylicę* na pismo łacińskie. Czy przestała być prawosławna? Nie. A sami Rumuni, czy stali się Polakami? Też nie. A właśnie tym polskim straszakiem raczą nas prawosławni bracia, gdy tylko zaczyna się rozmowa na temat ukraińskiej orientacji na Europę. Swego czasu historyczna Litwa też zmieniła ruską pisownię na łacińską. I co? Nic. Raz na zawsze duchowo i politycznie zwróciła się frontem ku Europie. I gdy naciskała ją Moskwa – carska i bolszewicka – nic z tego nie wyszło, bo wyrobiła w sobie europejską odporność na pobożność w rosyjsko-prawosławnym wydaniu. A Polacy, a Czesi ze Słowakami, a Chorwaci i inne narody – czy przestali być Słowianami, czy utracili swoją tożsamość, posługując się nie cyrylicą, tylko łacińskimi literami? Ba, nawet wielki reformator Atatürk nie bał się zamienić arabskiej fonicznej grafiki na łacińską, a Turcy nie przestali być Turkami i prawowiernymi dziećmi Allacha i jego Proroka Mahometa. Za nimi poszły wszystkie uniezależnione turkojęzyczne, środkowoazjatyckie republiki byłego ZSRR. Nawet taka biedna i zbolszewizowana Mołdawia zaczęła tworzenie swojego państwa od zmiany alfabetu. Takich przykładów można przytaczać sporo

Oczywiście, takie sprawy, jak zmiana cerkiewnego kalendarza i alfabetu, wymagają znacznych kosztów i tworzą w okresie przejściowym pewien duchowy dyskomfort.

Takie myśli zakradły się w moją duszę w Wigilię Bożego Narodzenia AD 2001 według kalendarza gregoriańskiego, kiedy słuchałem w radiu, jak kolęduje cały chrześcijański świat. Poddaję je pod rozwagę obrońców pradziadowych tradycji i po wschodniemu rozumianej bogobojności, którymi tak żonglują ortodoksi w swojej walce z heretykami-katolikami.

 

* C y r y l i c a  – alfabet wschodniosłowiański, oparty na greckiej majuskule; powstał na przełomie IX/X w. w Bułgarii i od imienia Cyryla-Konstantego, apostoła Słowian, został nazwany cyrylicą. Cyrylica zastąpiła wcześniejszą głagolicę, a ją z kolei zastąpiła grażdanka (potocznie nadal używa się nazwy cyrylica).

G ł a g o l i c a  – pierwotny alfabet wschodniosłowiański; wywodzi się prawdopodobnie z minuskuły greckiej z IX w., uzupełnionej literami na oznaczenie głosek słowiańskich. Z czasem głagolica została zastąpiona przez cyrylicę.

G r a ż d a n k a  – alfabet oparty na cyrylicy, ustalony w Rosji przez Piotra Wielkiego (1708), obecnie stosowany w Rosji, na Białorusi i Ukrainie, w niektórych niesłowiańskich państwach środkowoazjatyckich (narzucony im przez Rosję i Związek Sowiecki – część tych państw obecnie rezygnuje z cyrylicy-grażdanki, przyjmując pismo łacińskie) oraz w Bułgarii i Serbii.

 

Do powyższego tekstu dołączamy informację znalezioną w internecie na temat katedry grekokatolickiej w Kijowie. O sprawie tej jedynie napomknęliśmy w poprzednim numerze (CL 1/03):

 

W Kijowie zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, arcybiskup większy Lwowa kard. Lubomyr Huzar poświęcił i wmurował kamień węgielny pod przyszłą katedrę patriarszą swego Kościoła. Zdaniem obserwatorów, inicjatywa budowy soboru w Kijowie jest kolejnym krokiem na drodze do ustanowienia patriarchatu greckokatolickiego na Ukrainie, o co hierarchia tego Kościoła zabiega w Watykanie od wielu lat.

Wraz z kard. Huzarem w obrzędach uczestniczyli numncjusz apostolski na Ukrainie abp. Nikola Eterović oraz pozostali biskupi Kościoła Greckokatolickiego z kraju i zagranicy. [...]

Przyszła katedra [...] będzie miała 58 m długości, 49 m szerokości i 61 m wysokości [!]. Po zakończeniu jej budowy przeniesie się do niej z katedry św. Jura we Lwowie kierownictwo UKGK. Zdaniem obserwatorów ukraińskiego życia religijnego [...], gdyby do tego doszło, byłby to siódmy patriarchat w katolickich Kościołach wschodnich, a pierwszy w Europie i zarazem największy. Dotychczas UKGK jest w randze arcybiskupstwa większego – jednej z dwóch jednostek terytorialnych tego rodzaju w Kościele katolickim.

Zapowiedź budowy i przeniesienia do stolicy Ukrainy władz Kościoła Greckokatolickiego wywołała gwałtowne sprzeciwy i oburzenie istniejących w tym kraju niezależnych od siebie i nie uznających się wzajemnie Kościołów prawosławnych, zwłaszcza patriarchatu moskiewskiego. Zarzucają one grekokatolikom ekspansję na te obszary Ukrainy, na których ich dawniej nie było, i uważają, że obecność katolików wschodnich w centrum i na wschodzie kraju zaszkodzi tam pozycji prawosławia. [...]