Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

INTERNET

Nadeszła nowa epoka. Cały świat korzysta z internetu jako niezwykłego m e d i u m porozumiewania się, przekazywania oraz zdobywania wiadomości na wszelkie tematy i z całego świata. Nie możemy więc i my nie zacząć korzystać z tej nowości medialno-technicznej. Dziś inauguracja!

Nie informowaliśmy dotąd Czytelników, że artykuły z CRACOVIA-LEOPOLIS są od ponad roku dostępne są w internecie, chociaż nie mamy swojej s t r o n y i n t e r n e t o w e j. Dzieje się to natomiast za sprawą naszego Czytelnika z Gdańska, p. S. Kosiedowskiego. Ale już zgłaszają się następni entuzjaści naszego kwartalnika i też chcieliby nas w internecie spopularyzować (tu zastrzegamy – na wszelki wypadek – że nikt na tym nie zarabia, korzyść jest w i r t u a l n a, a dla nas propagandowa).

W niniejszej rubryce będziemy podawać wiadomości i materiały podobne do tych z rubryki Wertując wydawnictwa, ale pozyskane za pośrednictwem internetu.

Przy okazji informujemy, że najczęściej na stronę internetową zgłaszają się: Eugeniusz Flaszecki (Gienek), Stanisław Kosiedowski, S. i J. Szybalscy (USA), Anna Gordijewska (Lwów).

Znaleźliśmy na stronie internetowej „Polski Lwów” taki oto list (podajemy z niewielkimi skrótami):

 

Jestem pochodzenia polskiego i mieszkam w Sao Paulo, Brazylia. Mój ojciec pochodził ze Lwowa, nazywał się Artur Tadeusz Müller, urodzony 20 X 1893, był muzykiem, kompozytorem i pianistą, i w swoim czasie wystawił we Lwowie operetkę własnej kompozycji pt. Król kawy.

Artur Müller, jego ojciec i mój dziadek, urodził się w r. 1857, zmarł 15 III 1946. Wiktoria Feur, jego matka i moja babcia, urodziła się w r. 1865 i zmarła 19 X 1944. Dnie, miesiące i miejsca ich urodzin nie są mi znane. Pobrali się 4 IX 1887 we Lwowie. Zamieszkiwali na ul. Piekarskiej 19. Ciekaw jestem, czy ten adres jeszcze istnieje i co tam teraz stoi?

Ja piszę obecnie historię mojej rodziny, staram się odnaleźć wszystko co możliwe na jej temat. Wiem, że moi dziadkowie są pochowani na cmentarzu Łyczakowskim, chciałbym odnaleźć ich grób. I może też w jakiś sposób partyturę tego utworu, która może jeszcze znajduje się w jakimś zbiorze teatralnym. Załączam odpis ówczesnej recenzji na temat operetki (Wiadomości Teatralne):

 

Najnowsza operetka polskiego pochodzenia „Król kawy” lwowskiego kompozytora Artura Tadeusza Müllera jest rzeczą mającą wszelkie widoki powodzenia za granicą. Jest to pierwsza znana mi operetka polska oparta na melodiach na wskroś modnych, co jest głównym warunkiem powodzenia każdej operetki. Jeżeli można mówić o wpływach, odczuć się w niej daje pewien wpływ genialnego Kalmana, od którego młody kompozytor nauczył się mistrzowskich wprost efektów, zwłaszcza w ustępach dramatycznych i sentymentalnych. Równocześnie jednak foxtrotty i bluesy utrzymane są w najnowszym stylu amerykańskiej muzyki dancingowej, o niezwykle dowcipnych przejściach harmonicznych, przerywane raz po raz pikantnemi synkopami, a walce śmiało mogą iść w zawody z najlepszymi walcami dzisiejszych kompozytorów wiedeńskich. Jest w tym „Królu kawy” tango i trzy foxtrotty i dwa bluesy i trzy walce i dwie pieśni i kilka dobrych małych piosenek oraz okazały, niemal operowy finał drugiego aktu, a nawet samodzielnie stworzona, z muzycznego punktu widzenia – czy raczej słyszenia – niezwykle ciekawa nowa forma, nazwana przez kompozytora „New step a la Valencia” o frazach pięciotaktowych.

Ale nie tylko pod względem stylu – również pod względem swej pierwszorzędnej klasy ma „Król kawy” znaczenie jako pierwsza polska operetka stojąca na poziomie prawdziwie europejskim. Po zwycięstwach polskiej ekipy w Ameryce, po tryumfach Kiepury i Syma, przyjdzie może raz kolej i na polskiego kompozytora operetkowego. „Le roi du cafe”, „Der Kaffeekonig”, „The King of Cofee” tytuł brzmi nieźle we wszystkich językach. No, no, daj mu Boże...

Libretto N. Maya i przedowcipne teksty śpiewne Harrymana (oczywiście pseudonimy) osnute po części na tle prohibicji alkoholu w Ameryce, rozgrywa się na pokładzie luksusowego parowca w drodze z Londynu do Nowego Yorku, na dachu drapacza chmur w Ameryce i na plantacji kawy na Hawaju.

Wszystkie akty pod względem środowiska barwnie pomyślane, dają wspaniałe pole do popisu dla dekoratora – można też zywiąc nadzieję iż – dzięki uznaniu i szczególnemu poparciu Dyrekcji Miejskich Teatrów i komisji teatralnej – wystawa zaćmi wszystkie dotychczasowe operetki. [...]

Batutę objął dyr. Leszczyński [...]. Sam fakt, że przyjął kierownictwo tej operetki, świadczy o wartości kompozycji. Na pewno wydobędzie on wszystkie instrumentacyjne walory partytury – bo instrumentacja to specjalny konik Mullera, który strawił całe lata mozolnych studiów nad partyturami mistrzów Kalmana i Lehara... Słowem horoskopy dla nowej operetki nadzwyczajne...

Prawdziwie sensacyjną wiadomość chowam na sam koniec! Kompozytor pertraktuje ze znanym Dreimasken-Verlag o wystawieniu „Króla kawy” w Berlinie, z początkiem przyszłego sezonu [...]. Z. Lek.

Pragnę też się dowiedzieć, czy mógłbym dostać adres jakiejś instytucji albo klubu we Lwowie, która mogłaby pomóc w moich poszukiwaniach. [...] Andrzej Müller.

 

Może Lwowskie Towarzystwo Miłośników