Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Marta Walczewska, MAJOWY TYDZIEŃ WE LWOWIE

W maju spędziłam tydzień we Lwowie.
Miasto jest szczególnie piękne w wiosennym słońcu, kiedy kwitną kasztany i bzy. Nie mam już tam rodziny, wszystkich bliskich rozproszyła ekspatriacja. Pozostały groby kilku pokoleń na cmentarzach Łyczakowskim i Janowskim. Mam tam jednak trochę zaprzyjaźnionych osób – Polaków, którzy pozostali w naszym mieście. Zawsze chętnie ich odwiedzam.

W tych dniach byłam świadkiem ciekawych wydarzeń. W niedzielę 18 maja odbyła się uroczystość poświęcenia Katedry Ormiańskiej, którą po latach – już w całości – odzyskali wierni obrządku ormiańskiego. Nie są to jednak nasi dawni Ormianie wierni Rzymowi, ale Kościół narodowy, tzw. Apostolski Kościół Ormiański [czy nie nazywać go raczej Armeńskim? – przyp. red.], nie uznający papieża (nie jest to jednak kościół prawosławny). Uroczystość rozpoczęła procesja od Ratusza – ulicą Krakowską – do świątyni, prowadzona przez katolikosa Garegina II. Była to pierwsza po 376 latach wizyta we Lwowie zwierzchnika tego Kościoła, przybyłego z Armenii. Doniosłość tego wydarzenia jest porównywana do wizyty Jana Pawła II i do ingresów zwierzchników Kościołów rzymsko- i greckokatolickiego. W ciągu kilku tygodni przed uroczystością starano się usunąć ślady wieloletniego zaniedbania świątyni.

Lwowscy Ormianie pragnęli godnie przyjąć znakomitych gości, a wśród nich pierwszego prezydenta Ukrainy Leonida Krawczuka, sławnego śpiewaka i aktora Charles’a Aznavoura, ambasadorów Armenii z Paryża i Kijowa, duchownych prawosławnych z władyką (arcybiskupem) Augustynem, przedstwiciela naszego Kościoła łacińskiego – ks. Ludwika Marko i wielu innych. Gubernator Myron Jankiw [już odwołany – przyp. red.] i mer Lubomir Buniak uroczyście przekazali klucze do świątyni. Liturgia Mszy św. trwała 3 godziny i w jej trakcie dokonano poświęcenia katedry. Po zakończeniu uroczystości wierni wyszli na dziedziniec, gdzie uraczono ich tradycyjnym posiłkiem – obiadem matach. Lwów stał się znowu stolicą trzech katedr.

Drugim wydarzeniem, w którym uczestniczyłam, był jubileusz 45-lecia Polskiego Teatru Ludowego. Po raz pierwszy miałam okazję być w Teatrze Skarbkowskim, gdzie odbywała się gala. Aktorzy dali koncert gry – deklamowano wiersze Hemara i Herberta, wystawiono fragmenty Polowania Mrożka, Odprawy posłów greckich Kochanowskiego, Promethidiona Norwida i Wesela Wyspiańskiego, odśpiewano arię ze Strasznego Dworu Moniuszki. Gwiazdą wieczoru był reżyser Zbigniew Chrzanowski, człowiek niezwykle utalentowany i zasłużony dla Teatru. Nie do przecenienia są zasługi scenografa Walerego Bortiakowa oraz całego zespołu aktorskiego. Wyrazem uznania były liczne przemówienia i gratulacje oficjalnych gości z RP, przedstawicieli zarządu miejskiego Lwowa, aktorów, zespołu Radia Lwów, prezesa TKPZL. Wręczono liczne odznaki „Zasłużony dla kultury polskiej” i dyplomy uznania od miejscowych władz. Pewnym zgrzytem były dla mnie słowa delegata z Przemyśla, który mówił o trudnej pracy na obczyźnie.

Odwiedziłam dawną szkołę Notre Dame przy ul. Ochronek, w której przed wojną i w czasie okupacji sowieckiej uczyła moja Matka (obecnie jest tam szkoła ukraińska) W holu na parterze wchodzących wita figura Matki Boskiej, ozdobiona kwiatami. Przed wojną stała tam figura Anioła Stróża. Szukałam szkolnej kaplicy, której wnętrze widziałam na dawnym zdjęciu. Dziś jest tam sala teatralna. Nad sceną wisi obraz Matki Boskiej. Całe wnętrze jest bardzo zniszczone i ogołocone z dawnego wystroju. Nic prawie nie zostało z dawnej świetności szkoły, prowadzonej przez siostry Notre Dame. Szkoła w 2004 roku będzie obchodzić 100-lecie swego istnienia. Jej obecna dyrekcja prosi o przekazanie informacji na temat szkoły polskiej, podanie nazwisk polskich nauczycieli, udostępnienie pamiątek i dokumentów. Myślę, że warto odpowiedzieć na ten apel i przynajmniej w ten sposób utrwalić historię naszej obecności na tej Ziemi. Redakcja „Cracovia–Leopolis” może tu być pośrednikiem [przypominamy, że w CL 4/01 omawialiśmy książkę pt. Żeńskie zgromadzenia zakonnePolsce 1039–1947, tom XV – przyp. red.].

Lwów jest miastem wielu kościołów. Tylko dwa z nich służą dziś katolikom obrządku łacińskiego: Katedra i kościół św. Antoniego na Łyczakowie. W 1998 r. rozpoczęto budowę kościoła na Zboiskach, na północnym przedmieściu Lwowa. W 1991 r. zarejestrowano tu parafię rzymskokatolicką i udało się odzyskać drewniany kościółek w stanie grożącym zawaleniem. Nowa świątynia (budowana według projektu ukraińskiego) jest obecnie w stanie surowym. Wykończona jest tylko kaplica z małą zakrystią i salką katechetyczną. Pracuje tu dwóch księży zmartwychwstańców. Proboszcz, ks. Andrzej Jagiełka CR, z wielką energią i poświęceniem zabiega o środki na wykończenie rozpoczętego dzieła, licząc oczywiście na pomoc z RP. Ewentualne wpłaty można przesyłać na konto:

 

złotówkowe: Bank PEKAO SA O/Lublin 12401503-1753590-201112

dewizowe: Bank PEKAO SA O/Lublin 12401503-1753590-17872

 

W czasie moich wędrówek po mieście trafiłam do małej restauracji-kawiarni, prowadzonej przez Ukrainkę w domu przy stromej ul. Dąbczańskiej (pytać o ul. Czajkowskiego 37), powyżej Ossolineum. Kamienica należała niegdyś do rodziny Wolskich i tu mieszkała Wanda Monné. Przed wejściem do lokalu, na tarasie, urocza graciarnia – polskie pamiątki: tabliczki z nazwami ulic, stary żeliwny zlew, staroświecki wózek dziecinny pełen kwiatów, metalowe pudełka z czekoladek Piaseckiego. Wewnątrz, nad bufetem, stoją rzędem flaszki Baczewskiego. Na ścianach stare zdjęcia z początku XX wieku. Przy wejściu – kącik poświęcony Wandzie Monné i Grottgerowi. W sali jadalnej pięknie wyeksponowane stare sztućce, serwetki, porcelana, obrazki. Stół pięknie nakryty. Właścicielka włożyła wiele trudu i inwencji w stworzenie tych miłych wnętrz.

Smutkiem napełnia stan niektórych budynków. Na przykład sławna z czasów Obrony Lwowa w 1918 r. Szkoła im. Sienkiewicza, w której w czasach sowieckich produkowano części do telewizorów, obecnie stoi pusta i niszczeje, a Polacy lwowscy nie mogą uzyskać pomieszczeń dla swoich potrzeb. Plac Halicki jest zamknięty, buduje się tam hotel. Pozostał tylko targ kwiatowy przy ulicy. Kawiarnia „Szkocka” została całkowicie przebudowana, obecnie jest tam bank.

Jak wiele przeżyć daje taki – zaledwie tygodniowy – wyjazd do Rodzinnego Miasta!