Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

NOWE KSIĄŻKI

— Książce Joanny SiedleckiejPan od poezji. O Zbigniewie Herbercie (wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2002) poświęcamy osobny artykuł w tym numerze, pióra Ireneusza Kasprzysiaka.

Przypomnijmy, że na prośbę autorki dwukrotnie zamieściliśmy w naszym kwartalniku (S/99 i 2/2000) apel do osób, które znały Poetę, o nadsyłanie wiadomości i świadectw o nim, zwłaszcza z lat lwowskich i krakowskich.

— Ktoś ujął rzecz lapidarnie: Lwów był miastem s u w e r e n n y m. Miał wszystko, co było mu do życia potrzebne, od nikogo nie musiał zależeć, niczego od nikogo nie potrzebował, tak w gospodarce (miał nawet swoje kopalnie węgla między Krakowem a Górnym Śląskiem), jak i w kulturze (należał do grupy trzech czy czterech czołowych stolic kulturalnych Polski, i to wcale nie na ostatnim miejscu). Mógł za to obdzielać inne miasta i całe regiony. Wcale się tym nie przechwalał, a narcyzm typu krakowskiego był mu obcy. Wiele razy o tym pisaliśmy – także i to, że dzisiejsza Polska (poza szlachetnymi jednostkami oczywiście) niepięknie odnosi się do pamięci o tym niezwykłym mieście oraz jego zdruzgotanej społeczności i spuścizny.

Książka Barbary Maresz* pt. Ze Lwowa do Katowic. Przedwojenne księgozbiory lwowskie i kresowe w Bibliotece Śląskiej (wyd. Biblioteka Śląska, Katowice 2002) – chociaż dotyczy zaledwie małego wycinka polskiej kultury – należy do takich, które przypominają, czym był w Polsce Lwów. Zacytujmy ustęp z pierwszego rozdziału (proszę się nie zrażać długością cytatu, są to jednak słowa dla nas ważne):

Lwów i Katowice – kresy wschodnie i zachodnie II Rzeczypospolitej. W latach dwudziestych i trzydziestych ubiegłego stulecia łączyły je więzy szczególne. Już u progu niepodległości, w czasie powstań i plebiscytu, właśnie lwowianie najwcześniej organizowali pomoc dla Śląska. We Lwowie działały: Komitet Obrony Kresów Zachodnich, Towarzystwo Przyjaciół Górnego Śląska, a na wiosnę 1920 r. uczniowie szkół średnich oraz studenci Politechniki Lwowskiej i Uniwersytetu Jana Kazimierza organizowali drużyny plebiscytowe.

Wraz z wybuchem III powstania śląskiego pomoc przybrała na sile. Już 4 maja 1921 r. Rada Miejska Miasta Lwowa na nadzwyczajnej sesji uchwaliła znaczną pomoc materialną dla Śląska. Zorganizowano wiele manifestacji, ufundowano sztandar powstańczy. Wreszcie prawie 400 lwowian wzięło udział w walkach. Wśród nich była grupa 25 chłopców z Korpusu Kadetów nr 1, którzy mimo zakazu władz zwierzchnich przedostali się na Śląsk. Również lwowiacy, studenci UJK – Roman Lutman i Olga Zarzycka, współredagowali oficjalne pismo Naczelnej Komendy Wojsk Powstańczych „Powstaniec”, a Leonard Kuntze (pracownik pocztowy ze Stanisławowa, organizujący na Śląsku od 1920 r. polską służbę łączności) był kierownikiem Powstańczego Zarządu Urzędów Pocztowych. Wielu lwowskich lekarzy i studentów medycyny pracowało w powstańczych szpitalach i sanitarnych kolumnach.

Sukces III powstania śląskiego i odzyskanie niepodległości w 1922 r. sprowadziły do Katowic kolejnych przybyszy z kresów wschodnich. Wzięli oni czynny udział zwłaszcza w organizacji życia naukowego i kulturalnego. Prawie wszystkie ważniejsze organizacje naukowe i kulturalne Górnego Śląska swój rozwój, a czasem i powstanie, zawdzięczają szczególnej pomocy, jaka napływała z drugiego krańca Polski. Mimo znacznej odległości to właśnie Lwów miał często większe zasługi dla rozwoju śląskiej humanistyki w dwudziestoleciu międzywojennym niż położone bliżej Kraków czy Warszawa. [Autorka wymienia wielu najważniejszych ludzi nauki i kultury ze Lwowa, którzy szczególnie zasłużyli się w pierwszych latach niepodległości dla rozwoju życia polskiego na Śląsku].

[Autorka wymienia wielu najważniejszych ludzi nauki i kultury ze Lwowa, którzy szczególnie zasłużyli się w pierwszych latach niepodległości dla rozwoju życia polskiego na Śląsku].

Jak widać, udział lwowian w organizacji życia naukowego i kulturalnego Górnego Śląska w dwudziestoleciu międzywojennym był olbrzymi, a kontakty między kresami południowo-wschodnimi i zachodnimi życzliwe i serdeczne. W Katowicach przyjmowano obrońców Lwowa, działało Koło Lwowian, które organizowało imprezy artystyczne i charytatywne, często pod protektoratem wojewody Michała Grażyńskiego i marszałka Konstantego Wolnego. W dziesiątą rocznicę Obrony Lwowa Sejm Śląski wysłał telegram gratulacyjny i uchwalił rezolucję, w której czytamy: „Sejm Śląski świadomy doskonałości posterunków kresowych dla całości i bytu Państwa, zasyła serdeczne pozdrowienia oraz życzenia, aby przykład Lwowa świecił długim jeszcze pokoleniom i aby chlubna pamięć dokonanych we Lwowie czynów pozostała na zawsze dla całej polskiej młodzieży wzorem, tak jak dziś miasto Lwów jest dla Polski całej symbolem czynu i wiary w świetlaną przyszłość narodu. [...]

Dziękujemy Autorce za te słowa rzadko dziś uświadamianej prawdy.

Książka omawia księgozbiory i książki, które napłynęły ze Lwowa do Biblioteki Śląskiej – głównie z Ossolineum – przed i po II wojnie. W pierwszych ośmiu rozdziałach przedstawiła Autorka głównych donatorów. Było to zarówno samo Ossolineum, które przekazywało liczne dublety, jak i właściciele księgozbiorów prywatnych. Najważniejszymi byli: ostatni dyrektor ZN im. Ossolińskich L u d w i k B e r n a c k i, który przekazał do Katowic część swego księgozbioru, jak również dublety z prywatnej biblioteki prof. O s w a l d a B a l z e r a (†1933), oraz J ó z e f B r o d o w i c z z Krakowa (ale urodzony pod Kałuszem), który ofiarował swój księgozbiór do Ossolineum, a po II wojnie trafił on do Katowic. Osobnym zespołem są doraźne dary różnych osób, bibliotek i wydawnictw ze Lwowa oraz lwowskie zakupy BŚ.

Druga część książki to aneks (prawie 230 stron!), obejmujący spis książek z kolekcji owych trzech uczonych i zbieraczy, które znalazły się w Bibliotece Śląskiej.

* Barbara Maresz, dr nauk hum. UJ w zakresie historii teatru. Pracuje w Bibliotece Śląskiej w Katowicach, gdzie zajmuje się przede wszystkim unikatowym zbiorem dawnych egzemplarzy teatralnych z biblioteki Teatru Lwowskiego. Przygotowuje na ten temat nową książkę. Wcześniej była współautorką (wraz z M. Szydłowską) książki pt. Repertuar Teatru Polskiego we Lwowie 1886–1894 (1993) i autorką książki Występy gościnne w teatrze polskim. Z dziejów życia teatralnego Krakowa, Lwowa i Warszawy (1997).

— W CL 2/01 omawialiśmy książkę – ściślej zeszyt specjalny „Głosów Podolan” 1/2000 – poświęconą w całości S k a ł a t o w i. I oto – dzięki powodzeniu, jakie miała ta książka, i nowym materiałom, jakie w odzewie napłynęły do wydawców – ukazał się teraz jej dalszy ciąg: Skałat – czas pokoju i wojny. Wspomnień księga druga, potraktowana podobnie jak tamta – jako zeszyt specjalny „Głosów Podolan” 4/2003. Tom zredagowali: W. Barczyk, A. Gołębiowski, E. Łańcucki, E. Pietraszyn, J. Stopa, W. Wyrozumski.

Teksty są różnorodne: książkę – po wstępie i listach czytelników – otwiera rys historyczny Skałatu, o który upomnieliśmy się omawiając pierwszy tom (dziękujemy!). Dalsze materiały to wspomnienia z lat międzywojennych i z okresu II wojny, ale także z czasu teraźniejszego. Redaktorzy okazali się wielkoduszni, bo wydrukowali m.in. tekst zatytułowany Skałat w oczach współczesnego mieszkańca, lecz nie Polaka. I jednoznacznie antypolski.

Jest jeszcze o kilku okolicznych miejscowościach i o obchodzeniu świąt. Przypomniano poetkę Kazimierę Zawistowską. Są wspomnienia skałackich Żydów oraz rozszerzony Indeks dawnych mieszkańców Skałatu i okolic.

Na końcu zamieszczono słowniczek wyrazów gwarowych z tamtych okolic – i tu wstrząsnęło nami kilka wyjaśnień: b o r ó w k a to niby „czarna jagoda”, c w i b a k to „keks”, c h o c h l a – „łyżka wazowa”, g r y s i k – „kaszka manna”. Drodzy Skałatczanie! Czy już tak przesiąkliście Warszawą, że nasze południowopolskie (a w tym wschodniomałopolskie) wyrazy musicie tłumaczyć na warszawski żargon?

I to są jedyne skazy w tym doskonałym wydawnictwie. Pytanie do Redakcji „Głosów Podolan”: Czy nie dałoby się podobnych tomików opracować dla innych jeszcze miast i miasteczek Tarnopolszczyzny? Kilka z nich pozyskało już wspomnienia, a pozostałe? Śpieszmy się, czas ucieka.

— Jerzy Kowalczuk, geofizyk, emerytowany profesor krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej, pierwszy prezez Oddziału TMLiKPW w Krakowie, lwowianin urodzony w Kulikowie – staje się dziś czołowym znawcą i monografistą lwowskiego szkolnictwa. Niedawno opisywaliśmy w CL jego dwie książki o historii polskiej geofizyki, w których sporo o lwowskich i wschodniomałopolskich naukowcach i placówkach geofizycznych, parokrotnie notowaliśmy zeszyty wydawanych przezeń „Informacji”, poświęcone lwowskim gimnazjom. , geofizyk, emerytowany profesor krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej, pierwszy prezez Oddziału TMLiKPW w Krakowie, lwowianin urodzony w Kulikowie – staje się dziś czołowym znawcą i monografistą lwowskiego szkolnictwa. Niedawno opisywaliśmy w CL jego dwie książki o historii polskiej geofizyki, w których sporo o lwowskich i wschodniomałopolskich naukowcach i placówkach geofizycznych, parokrotnie notowaliśmy zeszyty wydawanych przezeń „Informacji”, poświęcone lwowskim gimnazjom.

A teraz dwie kolejne księgi: Wyższa Szkoła Realna we Lwowie i jej przekształcenia (Kraków 2002) oraz II Szkoła Realna we Lwowie (Kraków 2003). Co więcej, dowiadujemy się ze strony tytułowej, że jest to tom I, części A i B Historii szkolnictwa, oświaty i wychowania na ziemiach odłączonych II Rzeczypospolitej – Kresach Południowo-Wschodnich, oraz że dalsze części tomu I poświęcone będą kolejnym średnim szkołom lwowskim: C – XI Państwowemu Liceum i Gimnazjum im. Śniadeckich i D – XII jw. im. Szczepanowskiego.

Już pierwsza część (A) dokonanej pracy zadziwia: tom o 380 stronach z nieprawdopodobną ilością informacji o historii i programach, o pedagogach i uczniach. Mało tego – na początku książki podano spisy wszystkich wyższych i średnich szkół lwowskich w różnych okresach, załączono wiele fotografii i reprodukcji dokumentów. Wszystko to zostało wykonane nie na zamówienie, lecz z potrzeby serca, wydane własnym sumptem jako kserograficzna reprodukcja wydruku komputerowego.

Właściwa treść księgi rozpoczyna się od rozdziału Plany, ilustracje, reprodukcje. Zilustrowano na planie miasta kolejne siedziby omawianej WSR – pierwszą z nich był gmach lwowskiego ratusza! Potem następuje seria fotografii wybitnych uczniów, i to niebylejakich. Wśród nich Eugeniusz Romer, Teodor Axentowicz, Rudolf Indruch, Jan Parandowski, Feliks Wygrzywalski. Kolejny, najważnieszy rozdział to Curriculum vitae Szkoły: kalendarium, spisy grona nauczycielskiego i uczniów w kolejnych latach oraz multum innych informacji. Na końcu aneksy i indeksy.

Części B nie mieliśmy w rękach, ale widzieliśmy, że jest równie obszerna. Te książki niech będą wzorem dla innych autorów podobnych monografii.

Nasza wiedza o szkolnictwie lwowskim i wschodniomałopolskim poszerza się więc chwalebnie. Przed kilku laty otrzymaliśmy dwie ogromne książki o Politechnice Lwowskiej. W 1996 r. wydano we Lwowie – w 180. rocznicę założenia – historię szkoły im. św. Marii Magdaleny we Lwowie. Niedawno ukazała się obszerna monografia Zakładu w Chyrowie (ze słownikiem uczniów, omawialiśmy w CL 1/01). W Krakowie panie Emilia i Zofia Fedyk przygotowują materiały do dziejów Gimnazjum im. Królowej Jadwigi, a prof. Tadeusz Łodziana w Warszawie – Instytutu Sztuk Plastycznych we Lwowie. Nie wątpimy, że w innych miastach RP wiele osób pracuje nad lwowskimi uczelniami oraz nad szkołami w Stanisławowie, Tarnopolu, Drohobyczu, Samborze, Stryju, Brzeżanach, Kołomyi lub Żółkwi. I dziesiątkach innych. Należałoby sobie życzyć, by historycy z którejś z Wyższych Szkół Pedagogicznych zechcieli to zebrać, a luki wypełnić. Bo to były świetne szkoły.

— Nazwisko Jadwigi Dabulewicz-Rutkowskiej, zamieszkałej od czasu ekspatriacji we Wrocławiu, nie było nam w Krakowie znane. Niedawno dopiero dotarły do nas jej wspomnienia: Poezja, proza i dramat. Pamiętnik nastolatki. Lwów 1939–1941 (wyd. Atla 2, Wrocław 1998). Wiemy, że to nie jest jedyna książka tej autorki, ale o pozostałych na końcu.

Urodziła się daleko – w Suwałkach. Ojciec, oficer, został wykładowcą w Korpusie Kadetów we Lwowie i rodzina osiadła w jego pobliżu – w blokach na Wulce. Ten punkt stał się centrum wszystkich opisywanych w książce wydarzeń. Przed wojną uczęszczała autorka do gimnazjum Królowej Jadwigi (jedną z jej profesorek była p. Izydora Dąmbska, po wojnie filozof, profesor w Krakowie). W chwili wybuchu wojny miała 15 lat, jednak szybkiemu osiągnięciu dojrzałości sprzyjały nienaturalne warunki, jakie nastały, odejście ojca z polskim wojskiem, a w końcu kłopoty z żydowską rodziną, którą sowiecka władza im narzuciła jako sublokatorów.

Książka jest pełna opisów niezwykłych (choć powszechnych) incydentów z domu, ze szkoły, z ulicy, sklepów – owo charakterystyczne zderzenie prywatności z wszechogarniającą przemianą warunków i stylu życia. W miarę dorastania pojawiają się dziewczęce flirty, z drugiej zacieśniająca się pętla sowieckiego zniewolenia, pierwsze wywózki.

Wspomnienia Jadwigi Dabulewiczówny nie wyróżniają się nadzwyczajnymi walorami literackimi, jednak jej szczegó­łowe relacje o życiu ludności polskiej w nieprawdopodobnej wręcz rzeczywistości wojenno-sowieckiej, czynią z tej książki bardzo wartościowy dokument dla historii Lwowa tamtego czasu. Opowiadania Dabulewicz-Rutkowskiej są mocno osadzone w lwowskich realiach: topografii i społeczności. Znajdujemy tam mnóstwo nazwisk, które wzbogacają nasz Indeks Wschodnich Małopolan.

Jadwiga Dabulewicz-Rutkowska wydała ponadto:

– W Polsce i na Litwie. Szalone lato 1939 (wyd. 2000)

Miejsce na Ziemi. Lwów 1941–1942 (2000)

Walka z wiatrakami (2001). Książka dotyczy okresu ekspatriacji i studiów w Gliwicach.

Wszystkie trzy wydane przez „Atla 2” we Wrocławiu. Niestety ich nie znamy.

— Pierwszego wydania wspomnień Mieczysława OpałkaZe wspomnień lwowskiego bibliofila (1960) nie mogliśmy odnotować w naszym kwartalniku, ponieważ ten zrodził się w 35 lat później. Nie mamy możliwości omawiania dawniejszych pozycji, nawet najciekawszych, bo ledwie nadążamy z aktualnymi (to dobrze, że jest tego dużo, prawda?) Doskonałą okazją jest więc druga edycja (wyd. „Mitel”, Rzeszów 2001).

Pamiętamy, kim był Mieczysław Opałek: urodzonym (1881) fanatycznym lwowianinem, znakomitym bibliofilem, poetą, autorem publikacji z dziedziny historii kultury, obyczajów, szkolnictwa i wiedzy o książce. A przy tym wszystkim był jeszcze pedagogiem, dyrektorem szkoły św. Marii Magdaleny. Po wygnaniu osiadł w Nowym Sączu i tam zmarł (1964).

Wspomnienia – jak wskazuje tytuł – obracają się wokół książki – zbieractwa i miłośnictwa, lwowskich księgarń i antykwariatów, wydawnictw bibliofilskich, a wreszcie licznych i ciekawych spotkań – bardziej i mniej oficjalnych, obfitujących w anegdoty. Do 2. wydania dołączono noty biograficzne bibliofilów i antykwariuszy, głównie lwowskich, ilustracje – fotografie i druki bibliofilskie, a wreszcie wierszyki, dedykowane książce i przyjaciołom.

Warto przypomnieć przy okazji, że w 1994 r. krakowskie Towarzystwo Miłośników Lwowa i KPW urządziło w Bibliotece Jagiellońskiej wystawę czterech najważnieszych lwowskich bibliofilów okresu przedwojennego: Franciszka Biesiadeckiego, Rudolfa Mękickiego, Mieczysława Opałka i Aleksandra Semkowicza. Po otwarciu wystawy odbyło się spotkanie z potomkami tych czterech zbieraczy. Niestety ich wypowiedzi nie nagrano na taśmie. Przepadło – już nie do naprawienia!

Irena Suchanek (IS),

Maria Klara Bohomolec