Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

ODDAJCIE ZABRANĄ WŁASNOŚĆ

Na nowo (tylko czy na długo?) wraca sprawa tzw. mienia zabużańskiego. My – wschodni Małopolanie pochodzimy akurat z tej strony Bugu, a nie z z a, ale wszyscy razem musieliśmy opuścić p o ł o w ę terytorium odrodzonej po prawie półtora wieku Polski.

Zwycięzcy II wojny światowej – do których przecież t e o r e t y c z n i e się zaliczaliśmy – byli uprzejmi oddać sowieckiej Rosji tamtą połowę kraju, nam zaś przyznać za to podobny obszar odebrany z a k a r ę Niemcom (a nam za co?). Nam – Polakom.

Jakie to więc proste: tam zabrali dom, pole, warsztat – to tu dostaniemy rekompensatę, w podobnej albo w innej formie. Odzyskamy, bo to przecież „Ziemie Odzyskane”. Tym łatwiej, bo liczba przybyłych ze Wschodu nie była aż tak ogromna, by miało nie wystarczyć. Wielu ludzi zginęło, wielu poszło przez nieludzką ziemię w daleki świat, mniejszości narodowe zaś zostały wszak na miejscu.

Proste, jeśli się chce dotrzymać zobowiązania – tego przecież oczekiwali nasi dobrodzieje alianci. Przyszedł jednak komunizm, który wszystkim chciał zabrać to, co mieli, po co więc jeszcze sobie komplikować? Logiczne.

Ale potem – po paru dziesiątkach lat – przyszli do władzy n a s i. Głosowaliśmy na nich z entuzjazmem – także my, „zabużanie”, wcale nie ze względu na owo zabużańskie mienie. Po prostu liczyliśmy na to, że teraz Polska będzie już p o l s k a, swoja, uczciwa. Cieszyliśmy się, że u władzy znaleźli się także ludzie związani ze wschodnimi ziemiami – tym najważniejszym z zapałem (przedwczesnym) zamieściliśmy w CL ich życiorysy.

Skoro miało być uczciwie, to przecież liczyliśmy także na naprawienie krzywd, na uregulowanie sprawy pozostawionego mienia. Wielu ekspatriantów pozostawiło tam swoje domy, tu zamieszkali i w większości nadal mieszkają w blokach. Rolnik miał pole – tu dostał się do pegeeru, a teraz nie ma nic. Innym, biednym, miało się poprawić, ale niewiele z tego wyszło. Oczywiście: jakiejś części wygnańców się poszczęściło, coś tam zyskali (czasem nawet za wiele). Poza tym minęły dwa, czasem trzy pokolenia – nowe generacje urządziły się, bo musiały. Ale głównie dzięki temu, że w komunizmie zrównali nas w dziadostwie.

Nie zmienia to jednak faktu niesprawiedliwości. Nie zapominajmy, że w całej Polsce pokolenia się wymieniły, że i w Polsce centralnej młodzi startowali i startują do własnego nowego życia, ale ułatwia im to zaplecze materialne ich rodzin. Młodzi z rodzin ekspatrianckich na ogół tego zaplecza nie mają. Wobec swych rówieśników z zachodniej Małopolski, z Wielkopolski, Kujaw czy Lubelszczyzny są materialnie w większości d o t y ł u. I to grubo.

Niech nikt nie przytacza jednostkowych przykładów młodego z rodziny wschodniej, któremu powiodło się lepiej niż komuś z Polski centralnej. Takie przykłady można znaleźć, nie świadczą jednak o niczym. Wygnańcy i ich potomkowie są w swojej masie poszkodowani już od paru pokoleń. Nie zapominajmy przy tym o gehennie, jaką przeżyły przed parudziesięciu laty „zabużańskie rodziny” i o niepewności jutra, która ciągle nad nimi wisi. Właśnie teraz. Chyba się rozumiemy.

* * *

W prasie na początku października przeczytaliśmy, że rząd będzie bronił dotychczasowego stanu rzeczy, gdyż wartość roszczeń zabużańskich szacuje się na niebagatelną kwotę około 10 miliardów zł. [...] Prawnicy reprezentujący państwo, co pokazał choćby proces o mienie zabużańskie w Sądzie Okręgowym w Krakowie, w wielu wypadkach będą starali się zakwestionować prawo do roszczenia, tzn. będą negować fakt posiadania majątku na wschodnich ziemiach II Rzeczypospolitej. [...]

Cóż, pogratulować szczerości i rzetelności. Tak właśnie uczy się społeczeństwo nieuczciwości, kłamstwa, cynizmu. Nasza propozycja dla rządu (każdego, obojętnie jakiego koloru): rządźcie sprawniej i uczciwiej niż dotąd, to owe 10 miliardów znajdziecie. Usuńcie z władz państwowych, z parlamentu i samorządów złodziei, aferzystów i małych, a licznych kanciarzy. Zlikwidujcie gigantyczne odprawy i nieusprawiedliwione diety dla „wybrańców narodu”, którzy swoje obowiązki powinni wykonywać za niemałe uposażenia, jakie otrzymują.

To nie są pomówienia. O tym wszystkim czytamy w prasie, słuchamy w radiu i telewizji.
C o d z i e n n i e.

* * *

Ostatnio pojawia się w sprawie nowy element, rozpisuje się o tym prasa. Oto pan Jerzy B., prawny spadkobierca nieruchomości we Lwowie, po wyczerpaniu bezskutecznych starań w RP, zwrócił się do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Sprawa może mieć charakter precedensowy.

To wstyd, że dopiero międzynarodowy trybunał może uczciwie rozpatrzyć to, co od pół wieku było psim obowiązkiem władzy i sądów polskich.