Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

Lucyna Kulińska, NIE TYLKO WOŁYŃ

Zagadnienie ludobójstwa, dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej dawnych województw wschodnich w czasie drugiej wojny światowej, było przez dziesiątki lat pomijane jako problem badawczy. O ile inne fragmenty dziejów martyrologii Polaków wywodzących się z Kresów dawnej RP, jak zbrodnie niemieckie, masowe wywózki ludności polskiej w głąb Rosji, na roboty do Niemiec, Katyń, doczekały się już (choć na pewno nie wyczerpująco) rzetelnych publikacji historycznych, o tyle eksterminacja Polaków Wołynia i Małopolski Wschodniej nie mają należytego naukowego opracowania. Pierwsza, fundamentalna dla poznania dziejów martyrologii Polaków na Wołyniu, praca autorstwa Władysława i Ewy Siemaszków ukazała się dopiero w roku 2000. Zmowę milczenia na temat odpowiedzialności nacjonalistów ukraińskich za dramat polskich obywateli przerwał również swymi licznymi pracami Wiktor Poliszczuk mieszkający w Kanadzie. Ponadto wykazał on, że OUN-UPA równie okrutnie mordowały przedstawicieli innych zamieszkałych na tym terenie narodów: Żydów, Rosjan, Czechów, Cyganów, a także samych Ukraińców. Bibliografia martyrologii Polaków na Kresach jest oczywiście o wiele szersza, ale większość prac nie wychodzi poza relacje świadków lub stosunkowo niewielką ilość powtarzanych przez kolejnych naukowców ustaleń, bez podjęcia naprawdę rzetelnych badań lub choćby prób oszacowania ofiar i strat materialnych.

Można przyjąć, że praca pp. Siemaszków stworzyła doskonały fundament do oceny rozmiarów zjawiska i jego przebiegu na Wołyniu. Aktualnie odkrywane kolejne zbiory dokumentów nie tylko potwierdzają ustalenia badaczy, ale nawet je rozszerzają. Dalsze badania zbrodni wołyńskiej dotyczyć powinny losów ocalałych uchodźców, którzy chorzy, ranni, zrozpaczeni i pozbawieni wszelkiego dobytku, trafiali do niemieckich obozów przejściowych, a następnie masowo wywożeni byli na roboty do Niemiec, gdzie głodowali i stawali się ofiarami bombardowań alianckich; losów setek sierot z Wołynia umieszczanych w ochronkach i sierocińcach, wygnańców objętych opieką organizacji charytatywnych lub jej pozbawionych... Eksterminacja ta była bowiem na tyle okrutna, że praktycznie żadna większa wołyńska rodzina nie ocalała w komplecie.

 

Prolog wojennych zbrodni nacjonalistów ukraińskich różnych ugrupowań nastąpił jednak znacznie wcześniej. Już w roku 1939 u schyłku kampanii wrześniowej mieliśmy do czynienia z mordami na ludności polskiej, dokonywanymi przez ukraińskich sąsiadów. Dotyczyły one wybranych grup osób cywilnych oraz pojedynczych żołnierzy lub niewielkich oddziałów Wojska Polskiego – uciekinierów. Szczególnie drastyczne rozmiary akcja ta przybrała w okolicach Brzeżan, a także w Stanisławowskiem. Dochodziło do rabunków mienia państwowego i prywatnego, mordowania i palenia bezbronnej ludności polskiej, nawet rozbijania głów niemowlętom (Soroki k. Buczacza i wiele innych). Dokumenty polskiego podziemia jednoznacznie mówią o tych faktach. Rozkazy mordowania Polaków wydawane były z miast na okoliczne wsie. Miejscowi przywódcy OUN i OUW poszczególnych wsi objęli dowództwo. Zorganizowano sądy doraźne, wydające natychmiast wykonywane wyroki śmierci na miejscowych Polakach. Zebraniom sądów przewodniczyła inteligencja ukraińska, a więc k s i ę ż a, kierownicy szkół, nauczyciele, gdzie zaś nie było inteligencji – sprawiedliwość wymierzali sami chłopi. Uzbrojeni w siekiery, widły, łopaty, motyki, noże, kosy, karabiny, rewolwery itd. rozpoczęli krwawy terror. W niektórych wsiach na szosach rozkopywano doły lub robiono barykady dla zatrzymania pojazdów. Otaczali je Ukraińcy i wszystkich pasażerów, bez względu na płeć i wiek, mordowali. Punkty zborne były z góry wyznaczone. Po kilka wsi gromadziło się na jednym odcinku. Na gościńcu w Leśnikach czatowali chłopi z Raju, Leśnik, Zornisk. Na szosie w Potutorach gromadzili się chłopi z Potutor, Olchowca, Sarańczuk, Kotowa, Rybnik. W Potoku mordowali żołnierzy polskich chłopi z Potoka, Byszek i Ceniowa. W napadzie na Narajów-miasto brali udział Ukraińcy z Narajowa-wsi, Wierzbowa, Stryhaniec, Błotni. Ofiar tych mordów, szczególnie nieznanych na tym terenie uciekinierów i żołnierzy, nie uda się prawdopodobnie ustalić nigdy. W jakiej sprzeczności były te wydarzenia z faktem podpisania przez ukraińskich przedstawicieli odezwy o ścisłej współpracy z armią polską w walce przeciw najazdowi niemieckiemu?

 

Oczywiście nie wolno zapominać, że początkowo również Rosjanie inspirowali mordy. Znany jest przypadek rozrzucenia przez nich ulotek wzywających do mordowania polskich panów i półpanków, podpisanych przez głównodowodzącego Frontu Ukraińskiego komandarma Semana Timoszenkę. Niemniej jednak mordy na Polakach miały miejsce jeszcze przed 17 września. Publikacją, która omawia te wydarzenia, jest Wojna polsko-sowiecka 1939 roku Ryszarda Szawłowskiego1.

Osobną, jakże dramatyczną dla ludności polskiej kartą, są masowe wysiedlenia polskiej inteligencji i polskich osadników – formalnie dzieło władz bolszewickich – ale faktycznie inspirowane przez te ukraińskie elementy nacjonalistyczne, które poszły na współpracę z sowietami. Po zmianie okupacji na niemiecką miały miejsce kolejne mordy. Mnożyły się też fałszywe denuncjacje do Niemców o współpracę z bolszewikami, wydawanie ocalałej jeszcze polskiej inteligencji. W tym kontekście pilnego wyjaśnienia wymaga mord dokonany na profesorach lwowskich i inteligencji Stanisławowa. We Lwowie ofiarami padli profesorowie szkół wyższych2, młodzież akademicka, lekarze i technicy. W Stanisławowie wymordowano głównie nauczycieli szkół powszechnych i średnich oraz urzędników różnych kategorii i wszystkich innych Polaków mających jakąkolwiek pozycję społeczną. Jest faktem, że wykonawcami byli Niemcy, ale w zgodnej opinii rodzin pomordowanych i świadków inspiratorami i denuncjatorami byli nacjonaliści ukraińscy. Dowodzą tego artykuły z oficjalnych ukraińskich organów prasowych. W „Ukraińskim Słowie” tylko w jednym numerze 9. z 10 sierpnia 1941 można było przeczytać: ... Międzynarodowa zgraja, jaką tworzył naród polski, składający się ze zdrajców innych narodów (...) Duchowo ograniczone jednostki bez charakteru (...), które odpadają przy zdrowej selekcji z poszczególnych narodów i kończą pożałowania godny swój żywot za kratami czy innym śmietniku (...) w Polsce kończyli inaczej, stawali się Polakami, którym powierzano bardzo często ster życia publicznego (...). Wszyscy Żydzi zbratali się z Polakami, aby zniszczyć wszystko co ukraińskie...

W Stanisławowie od 8 do 9 sierpnia [1941] patrole niemiecko-ukraińskie, według gotowych spisów, dokonywały masowych aresztowań, głównie polskich i żydowskich inteligentów. Aresztowania te trwały do połowy grudnia, z największym nasileniem w sierpniu i wrześniu. W więzieniach byli oni okrutnie traktowani przez ukraińskich strażników, a następnie mordowani pod wsiami Zagwóźdź i Pawełcze (na miejsce kaźni dowożono aresztowanych rozebranych do bielizny ciężarówkami z brezentowymi plandekami). Ukraińska policja bez wiedzy Niemców aresztowała o wiele więcej osób już na własny rachunek. Wykazała to kontrola przeprowadzona przez gestapo. Dzięki niej ocalało wielu Polaków, których Niemcy nie odnaleźli na wspomnianych spisach. Ludzie ci powrócili do domów. W trakcie owych pięciu miesięcy terroru gestapo i ich pomocnicy z milicji ukraińsko-banderowskiej zamordowali ok. 300 osób (w tym pewną liczbę spoza Stanisławowa). Swój grób w lasach podstanisławowskich znalazło ok. 120 nauczycieli i 20 urzędników państwowych, a także 6 lekarzy, 3 prawników, 9 inżynierów i ok. 100 kolejarzy, rzemieślników, mieszczaństwa i robotników, w tym poważna liczba kobiet i uczącej się młodzieży.

Niemcy mieli z takiej sytuacji wymierne korzyści. Takie działania prowadziły bowiem do całkowitego pozbycia się ludności polskiej z tych żyznych terenów, przeznaczonych w przyszłości dla niemieckich osadników. Po zlikwidowaniu w taki lub inny sposób polskiej inteligencji oraz wyłapaniu i wysłaniu na roboty do Niemiec ludności męskiej pozostałe na miejscu same kobiety i dzieci stawały się łatwym łupem dla band ukraińskich. Nie zapominajmy, że drogą oficjalną Ukraińcy dążyli do wysłania na roboty do Niemiec 100 tysięcy Polaków.

Do eskalacji mordów doszło w latach 1943–1944. Ponieważ zbrodnie dokonane na Wołyniu były już omawiane w licznych artykułach i wspomnianej pracy W.i E. Siemaszków, zajmijmy się Małopolską Wschodnią.

ródła cytowane w mojej książce Dzieje Komitetu... oraz przygotowywane obecnie do druku dokumenty Rady Głównej Opiekuńczej i Delegatury Lwowskiej ułatwią niewątpliwie pracę następnym badaczom.
Postarajmy się jednak ustalić podstawowe fakty:

Ludobójcza akcja została przeniesiona na ten obszar po dokonaniu eksterminacji na Wołyniu, czyli od jesieni 1943 roku. Podobnie jak na Wołyniu dotknęła bezbronną polską ludność wiejską. Na tym terenie OUN prowadziła już od dawna intesywną propagandę wśród ludności ukraińskiej, nakłaniając ją do mordów i grabieży w imię realizacji idei depolonizacji Kresów. Narzędziem OUN była UPA oraz tzw. samoobrona, czyli pospolite ruszenie, a więc miejscowa ludność, wyposażona w broń i przygotowana do ataku po otrzymaniu rozkazu.

Akcja eksterminacyjna szła w czterech kierunkach:

1. mordowania wybitniejszych Polaków, bez względu na to, do jakiej warstwy należą – czy do inteligencji, czy do robotników, mieszczan lub chłopów. Chodziło o zlikwidowanie ludzi wpływowych, zdolnych do oddziaływania na otoczenie i organizowania samoobrony polskiej społeczności;

2. wymordowania księży polskich, których Ukraińcy uważali za naturalnych przywódców polskich – akcja ta rozpoczęła się już w lecie 1943 r.;

3. wymordowania polskiej służby leśnej, tj. inżynierów, leśniczych i gajowych. Celem tej akcji było zapewnienie swobodnego gromadzenia w lasach oddziałów UPA. W dniu 27 stycznia 1944 przeprowadzono generalną akcję przeciw polskiej służbie leśnej w północnych częściach Małopolski Wschodniej. W ciągu jednego dnia w leśniczówkach od Brodów po Jaworów i Sądową Wisznię padło ponad siedemdziesięciu Polaków. Podobna akcja w południowych, karpackich rejonach przeprowadzona została wcześniej, bo jeszcze latem 1943 r. Nie była wykonana tak planowo i precyzyjnie, a przy tym nie była jednorazowa, jak akcja styczniowa;

4. napadów na całe wsie i osiedla polskie. Akcję tę prowadzono analogicznie do wołyńskiej. W Małopolsce Wschodniej do połowy grudnia 1943 r. zanotowano tylko sporadyczne wypadki napadów ukraińskich na całe polskie wsie. Odtąd rozpoczęła się akcja eksterminacyjna wymierzona przeciw samym osiedlom, przede wszystkim w powiatach brzeżańskim, podhajeckim i rohatyńskim, która od lutego 1944 r. rozlała się szeroką falą po wszystkich województwach. Do aktów szczególnego okrucieństwa dochodziło w województwie tarnopolskim i niektórych rejonach stanisławowskiego. Tysiące wsi, osad i przysiółków, w których mieszkali Polacy, zostało spalonych, a ich mieszkańcy zabici lub wypędzeni.Młodzież ukraińska należąca do OUN przygotowywała się do tej akcji przez szereg tygodni, ponaglana przez „weteranów” z Wołynia słowami zapisanymi w dokumentach: Myśmy już ze swoimi Polakami zrobili porządek, teraz czas na was. Urządzano nocne ćwiczenia z bronią i alarmy wojskowe, a nawet ostre strzelania w dzień. Wytępienie ludności polskiej we wsiach, w których występowała ona w znacznej mniejszości, realizowano w ciągu jednej nocy na dane hasło. Rozprawiała się z nią miejscowa ludność ukraińska.

W przypadku Małopolski Wschodniej rzeź poprzedzona była akcją zastraszania, terroru i nakazami opuszczenia domostw w ciągu kilkudziesięciu godzin pod groźbą okrutnej śmierci gospodarza i jego rodziny. Niewątpliwie takie wezwania, kierowane do mieszkających od wieków na tej ziemi Polaków, były bezprawne, niemoralne i okrutne. Dlatego na początku wielu ludzi im się nie podporządkowało. Należy też podkreślić, że w warunkach okupacji niemieckiej takie przemieszczenia bez zezwolenia władz były nielegalne. Aby w tak krótkim czasie opuścić gospodarstwo, trzeba było mieć dokąd iść i pogodzić się z pozostawieniem mienia i zwierząt. Tak więc dla wielu ludzi upowskie wezwanie było psychicznie nie do zaakceptowania. Tymczasem fala morderstw narastała3. Od początku 1944 roku UPA miała swoje bazy w Stanisławowskiem („Czarny Las”), na Bojkowszczyźnie (rejon Dolina–Skole) i pod samym Lwowem, w leśnym rejonie Szczerzec–Bóbrka–Mikołajów4.

Istnieje dokument świadczący o kierowniczej roli OUN Bandery w planowej eksterminacji Polaków5. Brzmi on:

 

R o z p o r z ą d z e n i e s p e c j a l n e. Rozkazuję wam przeprowadzenie oczyszczenia swojego rejonu z elementu polskiego oraz agentów ukraińsko-bolszewickich. Czystkę należy przeprowadzić w stanicach słabo zaludnionych przez Polaków. W tym celu stworzyć przy rejonie bojówkę złożoną z naszych członków, której zadaniem byłaby likwidacja wyżej wymienionych. Większe stanice będą oczyszczone z tego elementu przez oddziały wojskowe nawet w biały dzień (...). Zmobilizować do tej pracy wszystkich członków, a także młodzież i kobiety. Wykonywać wszystkie polecenia dokładnie i natychmiast. Dlaczego ciągle to zaniedbujecie? Oczyszczenie terenu musi być zakończone jeszcze przed naszą Wielkanocą, ażebyśmy świętowali ją już bez Polaków. Pamiętajcie, że jak bolszewicy zastaną nas z Polakami na naszych terenach, wtedy wszystkich nas wyrżną. Działać szybko i mądrze. Mamy w tych sprawach określone pełnomocnictwa od Niemców6. Nie trzeba przestrzegać konspiracji (...) nikogo nie oszczędzać, nawet w przypadku małżeństw mieszanych wyciągać z domów Lachów, ale Ukraińców i dzieci w tych domach nie likwidować. Przypominam jeszcze raz, że musi to być wykonane jeszcze przed naszymi Świętami.

Wyciągnąć całą broń, a także amunicję, bo jest teraz potrzebna. Niech broń leży na strychach. Jest przecież rewolucja. (...)

Wydobyć broń. Śmierć Polakom. Chwała bohaterom.

Postój, 6 kwietnia 1944. Orest Karat (–)

 

Dokument ten jednoznacznie dowodzi, że nie mogło być mowy o jakichkolwiek akcjach spontanicznych i samorzutnych7. To OUN Bandery wydała rozkaz mordowania wszystkich, a więc także starców, kobiety i dzieci8. Nie mamy do czynienia, jak sugerują niektórzy badacze, z utratą kontroli nad wydarzeniami przez OUN – jest to nieprawda9.

Wiktor Poliszczuk zwraca uwagę, że gdyby OUN Bandery chciała wykorzystać konflikt niemiecko-rosyjski do zbudowania państwa ukraińskiego, to w roku 1944, gdy przegrana Niemiec była już tylko kwestią czasu, a nadzieja na choćby namiastkę samodzielności państwowej upadła, masowe mordowanie ludności polskiej traciło jakikolwiek sens usprawiedliwiony politycznie. Nasilenie więc tej akcji w przededniu wkroczenia Armii Czerwonej ujawnia, o co naprawdę chodziło OUN-UPA. Celem nie było zbudowanie państwa, a fizyczne unicestwienie Polaków. Akcja ludobójcza wyczerpująca wszystkie znamiona zbrodni nieprzedawnialnej, podjętej z najniższych pobudek, w oparciu o zbrodniczą ideologię faszystowską, była klasyczną czystką etniczną. Zrozpaczeni Polacy na próżno wyglądali jakiejkolwiek pomocy10.

Największym problemem, który czynił polską ludność bezbronną, był czynnik psychiczny. Ludzie żyjący od lat wśród swych sąsiadów Ukraińców, powiązani z nimi dobrymi stosunkami sąsiedzkimi, często przyjaźnią i więzami rodzinnymi, musieli w krótkim czasie przełamać w swojej świadomości stereotyp przyjaznego, gotowego do współpracy sąsiada, przyjaciela czy powinowatego, aby ujrzeć w nim wroga niosącego jemu i jego rodzinie śmiertelne zagrożenie. W wielu wypadkach do takiej przemiany nie doszło. Ludzie oszukiwali się, że dochodzące do nich wieści dotyczą jakichś innych wiosek, gdzie być może Polacy przewinili coś wobec swych ukraińskich sąsiadów, ginęli więc zdumieni i przerażeni tym, że męczeńska nierzadko śmierć spotyka ich z ręki dobrego znajomego czy krewnego. Liczenie na powiązania rodzinne okazywało się zawodne, bo upowcy mordowali nie tylko Polaków, ale i Ukraińców, szczególnie odmawiających zabicia swych polskich współmałżonków i dzieci. Mordowali rodziny udzielające Polakom pomocy, a nawet ludzi wyrażających się krytycznie o dokonywanych zbrodniach.

 

Wykazy setek wsi, w których dokonano napadów na Polaków, i dziesiątek tysięcy ofiar znajdują się w licznych zachowanych dokumentach. Autorka stara się w miarę swych możliwości wydawać je w swych pracach lub udostępniać. Jednak opór w tej sprawie, szczególnie instytucji powołanych do zbadania tych zbrodni, jest duży, a przecież to ostatni moment, gdy na świecie żyją jeszcze świadkowie.

 

W tym miejscu warto poświęcić kilka słów taktyce stosowanej przy eksterminowaniu wiejskiej ludności polskiej przez nacjonalistów ukraińskich, a zachowanych w odnalezionych przez autorkę źródłach, w celu sprawniejszego unicestwiania lub zastraszania ludności polskiej, aby zmusić ją do jaknajszybszego opuszczenia swoich domostw. Trzeba przyznać, że okazywała się ona bardzo skuteczna.

1. Do eksterminacji wykorzystywano okupantów, zarówno Rosjan, jak i Niemców. W tym celu posługiwano się głównie donosami (ukrywanie partyzantki lub Żydów, posiadanie broni, działalność podziemna itp.), w celu doprowadzenia do akcji pacyfikacyjnych. Zestawiano listy proskrypcyjne i przekazywano je okupantom w celu dokonania aresztowań, egzekucji lub wywózek11. Masowe zaciąganie się do okupacyjnych niemieckich formacji pomocniczych, jak milicja ukraińska12, dywizja SS-Galizien, „Hałyczyna”, włączających się chętnie w akcje antypolskie13.

2. Taktyka dezinformacji i osłabiania czujności Polaków. Polegała ona m.in. na wzywaniu Polaków przez UPA do organizowania wspólnej partyzantki antyniemieckiej, w celu wyprowadzenia mężczyzn z wiosek14. Na prowadzenie na szeroką skalę propagandy, że dokonywane zbrodnie mają charakter porachunków osobistych czy zemsty, a ludziom z ich wioski nic nie grozi, co skutecznie osłabiało czujność i pozwalało wykorzystać element zaskoczenia.

3. Dokonywanie mordów i napadów w nocy15. Gdy nacjonaliści ukraińscy zorientowali się, że w nocy ludność polska stara się ukrywać, zmienili taktykę i organizowali także napady o świcie, gdy po ściągnięciu nocnych patroli ostrzegających przed napadem wioska praktycznie zostawała bez dozoru16.

4. Zwabianie ludności na fikcyjne zebrania. Była to metoda polegająca na tym, że przybyli do wioski nieliczni upowcy zwoływali mieszkańców na „zebranie” pod dowolnym pretekstem. Zebranych mężczyzn otaczały ukryte wcześniej oddziały upowskie, wyprowadzały z zebrania po kilku i mordowały, potem przystępowały do mordowania pozostałych – kobiet, dzieci i starców. Zastosowanie tej metody pozwalało na szybkie wybicie całej wioski, bez oporu. Klasycznym przykładem jej skuteczności były Ostrówki, gdzie przygotowana do obrony wieś, zwiedziona została spokojnym zachowaniem17.

5. Napady na ludność zebraną w kościele. Bodaj największym zaskoczeniem dla polskiej ludności były napady na wiernych zgromadzonych w kościołach. Takich napadów było przynajmniej 17 (z tego 12 dnia 11 lipca 1943 r.)18. W ich trakcie ginęli też księża odprawiający nabożeństwa. Do napadów dochodziło najczęściej w czasie niedzielnej sumy. Dramat polegał na tym, że głęboko wierzący polscy wieśniacy nie dopuszczali w ogóle myśli, że Ukraińcy, też przecież katolicy, mogą zabijać w kościele. Zaskoczenie Polaków potwierdza fakt, iż tylko w dwóch przypadkach napastnicy napotkali na czynny opór: w Kisielinie, gdzie część wiernych obroniła się na plebanii, oraz w Ostrożcu, gdzie wierni zamknęli się w murowanej kaplicy i stawili skuteczny opór atakującym.

6. „Napady świąteczne”. W roku 1943 nacjonaliści ukraińscy zastosowali kolejny sposób zaskakiwania swych polskich ofiar: dokonywali napadów w dni świąteczne. Do pierwszych tego typu aktów doszło w okresie Świąt Wielkanocnych (połowa marca 1943)19. W końcu roku 1943 zorganizowano ataki w dniach Bożego Narodzenia. Napady wigilijne zaskakiwały zgromadzonych przy świątecznej wieczerzy20. Było ich kilka21. W Boże Narodzenie upowcy napadli na Lublatyn, Radomlę i Janówkę. Te ostatnie, mimo że mogły się skończyć bardzo dużymi stratami, tylko dzięki niespodziewanej odsieczy pociągnęły za sobą utratę życia „jedynie” 38 osób.

7. Napady z zaskoczenia w terenie otwartym. Dotyczyły one pojedynczych osób lub niewielkich grupek. Byli to często małoletni. Zabijano ich w polu, w lesie, na drogach. Często w wypadku młodych kobiet i dziewcząt przed śmiercią dokonywano na nich gwałtu i tortur. Mordowano też na drogach osoby uciekające ze spalonych wiosek czy podejmujące próbę powrotu do swych zagród po dobytek i zbiory. Z reguły wszyscy ginęli w czasie takiego napadu bez śladu, dlatego trudno o dokładne szacunki strat polskich. Niewątpliwie ofiar takich były tysiące22. Należy zwrócić uwagę na ogromną pomysłowość przy organizowaniu podstępów i wymyślnych pułapek, w które wciągano ofiary.

8. Napastnicy, aby ukryć swoją tożsamość, podawali się za kripowców (Kripo) lub sowieckich partyzantów. Podobnie, po każdym popełnionym morderstwie, nacjonaliści ukraińscy puszczali w obieg plotki o rzekomych bandach bolszewickich i im przypisywali swe zbrodnie. Udział milicji w przebraniu sowieckim lub cywilnym stwierdzono w Kołodziejówce, Panasówce (pow. Skałat), Semenowie, Janowie (pow. Trembowla)23. Poza przebraniem sowieckim stosowano też przebranie w mundury niemieckie lub ubiór Polaków z organizacji podziemnych24. Ta polityka „mydlenia oczu” i zrzucania odpowiedzialności na innych trwa do dziś25.

9. Nacjonaliści ukraińscy puszczali w obieg informacje fałszywe i wyolbrzymione o polskich zbrodniach na cywilnej ludności ukraińskiej, aby wzmóc w nich chęć mordu Polaków26.

10. Mordów dokonywano w sposób wyjątkowo okrutny, wręcz wyrafinowany, torturując ofiary, nawet małe dzieci27.

11. Gospodarstwa ofiar palono, po wcześniejszym okradzeniu (czasem palono całe wioski wraz z zamkniętymi w domach mieszkańcami). Wycinano nawet drzewa rosnące w pobliżu, aby uniemożliwić identyfikację miejsca. Pozostałe zgliszcza lub niedopalone domy rozbierano, ziemię zaorywano i nadzielano okolicznym chłopom, czyniąc ich w ten sposób zainteresowanymi materialnie w nieujawnianiu prawdy.

12. Bezrozumnie niszczono wszystkie budynki użyteczności publicznej. Palono szkoły wraz z wyposażeniem, budynki gminne, domy ludowe, kościoły, kaplice, ochronki itp.

13. Aby zachęcić do mordów, upowcy wyznaczyli cenę za zabicie Polaka – 1000 zł, litr wódki i 100 papierosów28.

14. W celu obniżenia bariery psychologicznej ludności ukraińskiej i nakłonienia jej do uczestniczenia w zbrodniach, wykorzystywano autorytet księży greckokatolickich, nauczycieli ukraińskich i w ogóle inteligencji. Prowodyrzy i dowódcy band częstokroć byli synami duchownych unickich29.

15. W schyłkowym okresie wojny morderstwa dokonywane były również dla zdobycia polskich dokumentów, będących dla zabójców przepustką do wolności. Wielu oprawców wyłudzało nawet potem na podstawie tych dokumentów zapomogi, jako ofiary mordów ukraińskich, i ukrywało się w Polsce centralnej lub wykorzystywało ją jako etap przed wyjazdem na Zachód, gdzie nie niepokojeni przeżyli całe życie30.

16. Napady na kolei i mordy w pociągach były również dokonywane31.

17. Planowano nawet napady na miasta.

18. Aby zastraszyć Ukraińców, którzy sprzeciwiali się eksterminacji Polaków, ukrywali ich lub ostrzegali, nacjonaliści ukraińscy stosowali równie okrutne metody jak wobec Polaków32.

Wyniki tak prowadzonej akcji okazały się przerażające. Dziesiątki, ba – setki tysięcy ludzi bądź zginęły bądź znalazły się bez dachu nad głową i bez środków do życia. Drogami w kierunku zachodnim płynęły rzeki uchodźców. Mimo ogromnej ofiarności reszty społeczeństwa kresowego, głównie mieszkańców większych miast i organizacji społecznych33, nie udało się zapobiec dalszym nieszczęściom. Brak było żywności, leków, odzieży... Beznadziejne położenie pozbawionych wszystkiego ludzi wykorzystywali Niemcy, masowo wywożąc ich na roboty do Niemiec34.

Jak wskazują źródła, wszelka obrona była bezcelowa, w sytuacji gdy nie tylko Ukraińcom, ale także dwóm pozostałym okupantom sytuacja ta była ze wszech miar na rękę. Każdy z nich dążył do wyniszczenia ludności polskiej i usunięcia jej na zawsze z terenów kresowych. W takiej sytuacji nie było więc dobrych rozwiązań. Samoobrony byłyby skuteczne, gdyby posiadały wystarczająco silne uzbrojenie, ale o to zadbał już okupant niemiecki. Kiedy nie udało się Niemcom namówić Polaków do wstąpienia do formacji walczących z Rosjanami, a polskie państwo podziemne oficjalnie głosiło współpracę z sojusznikiem naszych sojuszników, wyrok na istniejące jeszcze samoobrony został wydany. Hitlerowcy porozumieli się z nacjonalistami i dali im wolną rękę w tępieniu Polaków, mało tego, zaczęli dostarczać im broń35.

Społeczność kresowa czuła się rozgoryczona obojętnością mieszkańców Polski centralnej na ich los, a przede wszystkim władz państwa podziemnego. Dotyczyło to także braku reakcji na ukrywanie się na terenie GG Ukraińców winnych zbrodni lub nakłaniania do niej36. Mieszkańcy centralnej Polski mogli być czasem zdezorientowani, bo ukraińscy zbrodniarze nie wahali się prezentować siebie jako ofiar rzezi – ba, pobierać zapomogi od polskich organizacji pomocowych. Nie były to przypadki odosobnione.

Polskie władze podziemne, cywilne i wojskowe popełniły liczne błędy, jeśli chodzi o ową tragedię. Jest jednak faktem, że w swych działaniach Polacy byli skrępowani umowami koalicyjnymi, natomiast Ukraińcy, bez skrupułów manewrując między dwoma okupantami, wykonali za ich przyzwoleniem plan w całej pełni – usunęli fizycznie ludność polską z Kresów. Wobec trzech wrogów Polacy byli bezradni.

 

Na przełomie lat 1944/45 we wschodniej części Polski, w jej nowych ustalonych traktatami granicach, znalazło się bardzo wielu Ukraińców – uciekinierów przed zbliżającym się frontem niemiecko-sowieckim. Stopniowo, wraz z postępami Rosjan, wycofywali się nadal wspólnie z Niemcami, część jednak pozostała na wschodzie i rozproszyła się po wioskach. Cały ten teren pokryty był dużymi kompleksami leśnymi, co ułatwiało zdyscyplinowanym i wyszkolonym banderowskim sotniom i czotom ukrycie. Zaplecze stanowiły wsie zamieszkałe przez ludność ukraińską, przepojoną ideologią nacjonalistyczną bądź sterroryzowane przez bandy. Ludność ta zapewniała zaopatrzenie w żywność, zakwaterowanie i wywiad. Bandy UPA zastraszały, okradały i mordowały ludność polską. W samym tylko powiecie jarosławskim od jesieni 1944 do maja 1945 roku miały miejsce 684 napady, w czasie których zamordowano 470 Polaków. Wzdłuż całej linii Sanu następowała koncentracja licznych oddziałów ukraińskich. Jądro ich stanowiły stare bandy bulbowców, banderowców i UPA oraz uzbrojone oddziały z Rusi Zakarpackiej. W skład oddziałów wchodzili też Niemcy zbiegli z Armii Czerwonej, zdemobilizowani Ukraińcy i księża ukraińscy. Część z nich nosiła polskie mundury. Ich liczebność szacuje się na 10–20 tysięcy. Celem Ukraińców było wyniszczenie elementu polskiego aż po San, spalenie polskich wsi i opanowanie Przemyśla, a w drugim etapie oczyszczenie całego terenu aż po Rzeszów – dokąd miały sięgać granice „Wielkiej Ukrainy”. Chodziło o realizację hasła: ...jak najwięcej Polaków wymordować, jak najwięcej wsi spalić, by Polska już nie była w stanie objąć w posiadanie swoich terytoriów...

Akcjami terrorystycznymi osiągnięto wstrzymanie wysiedleń ludności ukraińskiej za San. Swoje cele mieli przy tym także Rosjanie. Popierali plany ukraińskie, bo pomagały między innymi zdławić polskie siły partyzanckie i wszelkie możliwe próby oporu naszego społeczeństwa. Jest to już osobny temat, ale i on wkrótce zostanie opracowany37. Polacy dowiedzą się wtedy, dlaczego operacja „Wisła” była koniecznością.

Jedną z przyczyn tak wysokich strat polskich było to, że ludności polskiej nie mieściło się w głowie, jaki los został im przeznaczony przez Ukraińców. Ludzie ci nie wyobrażali sobie, że ktoś przyjdzie do ich domu, obrabuje i bez przyczyny wymorduje całą rodzinę. Po co? Dlaczego? Przecież nie czuli się niczemu winni, nic nikomu nie uczynili złego. Dlatego nie chcieli do końca opuszczać swoich gospodarstw, uspokajani często obłudnie przez sąsiadów. Kiedy wreszcie i do ich wioski wpadali mordercy, ci, którzy ocaleli z pogromów, uciekali w lasy, na bagna, ukrywali się w zbożu, krańcowo wyczerpani, głodni i zmaltretowani. Częstokroć i ten ratunek okazywał się nieskuteczny, bo lasy i pola przeczesywali oprawcy. Nierzadko po pogromie nacjonaliści ukraińscy ogłaszali, że napad wykonany był przez pomyłkę przez nieznanych sprawców i więcej nic takiego się nie powtórzy. I to w celu skłonienia ocalałych do powrotu. Tymczasem powracających najczęściej już następnej nocy zabijano. Z tym chyba najtrudniej pogodzić się czytelnikom ich wspomnień i raportów. Czasami Ukraińcy ukrywali swych sąsiadów lub krewnych Polaków. Ale gdy wychodziło to na jaw, byli bezlitośnie mordowani za okazane serce. Zachowane relacje pełne są tak niewyobrażalnych okrucieństw, że wydają się wręcz niewiarygodne. Polacy byli zupełnie bazradni. Tak charakteryzował to autor jednego z raportów: ...Przewaga Ukraińców wobec żywiołu polskiego jest tak przygniatająca, że Polacy skutecznie bronić się nie mogą. Tylko tam, gdzie Polacy są w znacznej większości, organizowanie obrony może mieć widoki powodzenia, lecz i to nie zawsze, ponieważ w tych wypadkach Ukraińcy występują w znacznej sile, przy odpowiednim uzbrojeniu, którego Polakom brak. Dołącza się do tego moment psychiczny, gdyż Polacy żyją jak na wulkanie, w ustawicznym napięciu nerwowym i nie panują nad sobą, a w takim stanie trudno o zimną, konieczną w takich wypadkach rozwagę. Depresja i pesymizm wywierają skutki bardzo ujemne – a wtedy działa i fatalizm. Stąd wypadki samoobrony, zwłaszcza dobrze zorganizowanej, są bardzo rzadkie – wystawianie wart i to nieuzbrojonych prawie, że nie obroni. Ukraińcy są dobrze zorganizowani, mają na swoje usługi całą policję ukraińską. Dlatego wymienione przypadki skutecznej obrony (Jacowce, Kołtów, Łuka, Kozaki itp.) należy raczej przypisać indywidualnej inicjatywie. Również zamiarów odwetowych ze strony polskiej nie można w tych warunkach traktować poważnie...38.

Opisujący rzeź ludności polskich Kresów podkreślali, że było to jedno z największych nieszczęść w dziejach naszego narodu. Był to szał mordowania, w którym stosowano najokrutniejsze z możliwych metody. Rozmiary ludobójstwa przerosły wszelkie podobne wypadki z przeszłości. Przy niej słynna i wspominana przez wieki rzeź humańska wydawała się niewielkim wybrykiem... Liczono też powszechnie, że po wojnie historycy zajmą się wyjaśnieniem zbrodni.

Wszystkie zachowane źródła, z którymi zetknęła się autorka, w sposób jednoznaczny wskazują na odpowiedzialność strony ukraińskiej za dokonaną akcję ludobójczą. Spory dotyczyć mogą jedynie odpowiedzialności poszczególnych organizacji ukraińskich i cerkwi greckokatolickiej w jej inspirowaniu39. Nie może tu być mowy o usprawiedliwianiu sprawców i kwalifikowanie ich jako wojska czy oddziałów narodowowyzwoleńczych. Nie był to też żaden konflikt polsko-ukraiński. Żadna formacja wojskowa nie może popełniać bowiem czynów, z jakimi mieliśmy tu do czynienia. Oczywiście, nie wolno nam pominąć formalnej odpowiedzialności władz okupacyjnych (niemieckich i rosyjskich), które zobowiązane były do zapewnienia bezpieczeństwa na okupowanych przez siebie terenach, ale inspiratorami i wykonawcami opisywanych masowych mordów byli Ukraińcy – obywatele polscy, wywodzący się z terenów Wołynia, a przede wszystkim Małopolski Wschodniej40. Fakty te potwierdzają materiały i dokumenty. Zdaniem autorki nie można się zgodzić z twierdzeniem, że doszło na Kresach do powszechnego, niekontrolowanego przez nikogo zrywu mas ludowych czy wybuchu masowej swawoli i nienawiści wobec Polaków – jakby żywcem wyciętych z opowieści hajdamackich. Niemniej jadnak taką, wygodną dla inspiratorów interpretację, toleruje wielu ukraińskich historyków41.

Scenariuszowi zakładającemu nieuchronność krwawej rebelii przeczą prawie wszystkie relacje mieszkańców Wołynia i Małopolski Wschodniej. W ich świetle przeciętny Ukrainiec zamieszkujący jakąkolwiek wieś na tych terenach nie żywił do swych sąsiadów Polaków żadnej nienawiści i nie wnosił pretensji o dyskryminację, bo takiej nie doświadczał. Polacy nie nienawidzili Ukraińców – bo nie mieli za co. Zwalczali tylko, zresztą bardzo niekonsekwentnie, działające tam organizacje terrorystyczne z OUN i UWO na czele i ich przywódców. Sprawując władzę państwową mieli do tego pełne prawo. Współżycie z resztą ludności było nie tylko porawne, ale w wielu wypadkach po prostu przyjazne. Sąsiedzi pomagali sobie nawzajem, zapraszali się na uroczystości rodzinne, święta religijne, częste były mieszane małżeństwa. W wiejskich szkołach państwowych z reguły połowa młodzieży była ukraińska, a jednak żadnych tarć na tle narodowościowym nie obserwowano. Zdarzały się odstępstwa od tych zachowań, ale z reguły w rodzinach o przekonaniach komunistycznych. Podnoszone przez nich podejście klasowe stało się istotne dopiero po 17 września 1939 roku. Jednak w praktyce życia na wsi pojęcia burżujów i kułaków wydawały się niepoważne42. Należy sądzić, że gdyby nie katalizator w postaci zbrodniczej agitacji sfanatyzowanych przywódców OUN-u do takiej tragedii i w takiej skali w ogóle dojść by nie musiało.

Akcja antypolska, jako działanie polityczne, została przez nacjonalistyczne ugrupowania ukraińskie zaplanowana z zimną krwią, a z żelazną konsekwencją i z okrucieństwem zrealizowana. Chodziło o to, by w chwili zakończenia wojny Polaków na Kresach już nie było43. Wtedy nie trzeba by było przeprowadzać żadnego plebiscytu, dzielenia ziemi. Zwycięzca brałby wszystko.

Tak więc postanowiono „wyrwać z korzeniami”, czyli wytępić wszystkich Polaków i spalić ich domostwa, zaorać ziemię i nadzielić ją ukraińskim chłopom44. To czołowi przywódcy OUN, E. Konowalec, R. Jaryj, A. Melnyk, M. Łebed i wreszcie sam S. Bandera zatruli umysły ukraińskiej młodzieży i nauczyli morderczego procederu stosowania na coraz większą skalę pojedynczych napadów począwszy od roku 1942. Na początku 1943 r. zapadła zaś decyzja o realizacji ostatecznego rozwiązania w stosunku do ludności polskiej45. Tego, że nie wszyscy Ukraińcy zaakceptowali ten scenariusz, dowodzą ogromne straty wśród nich samych z rąk ukraińskich nacjonalistów. Takie są fakty46.

Na pierwszy ogień poszła, jak wiemy, wieś wołyńska. Przybyli tam agitatorzy i bojówkarze z Galicji. Ludzie ci obiecywali Ukraińcom wolną Ukrainę, bogactwa z polskich domów, polskie ziemie i wzywali otwarcie do mordowania Polaków. Jak pisze w swej wspomnieniowej książce Leon Karłowicz47, wielu Ukraińców w tym momencie zwracało się jeszcze do swych polskich sąsiadów z zapytaniem, co mają robić – bo to przecież bezprawie, trzeba będzie ponieść odpowiedzialność, a tymczasem agitatorzy grożą opornym śmiercią48. Terrorem i propagandą wymusili wkrótce absolutne posłuszeństwo. Agitacja okazała się szczególnie skuteczna w stosunku do młodzieży. Ludzie starsi patrzyli z reguły z dezaprobatą i rezerwą na poczynania młodych, ale ze strachu milczeli. Przeciwników eksterminacji bez litości zabijano.

Wymyślono też i zaczęto propagować wśród Ukraińców straszne, wzywające do nienawiści i mordów hasła. Wspominają o nich wszyscy, którzy preżyli te straszne chwile. Znajdują się na stronach raportów i wspomnień, w zachowanych ukraińskich ulotkach i odezwach. Część z nich czytelnicy odnaleźć mogą w materiałach zamieszczonych w Dziejach Komitetu Ziem Wschodnich..., (tom 2 i aneks). Oto niektóre z nich:

Moskwa, Żydy, Lachy – to twoi worohi, nyszcz ich

Smert Lacham
– (odzew) – Sława Ukraini

Lachy za Sian

Riazy Lachiw i łatynnikiw

Ukraina bez Lacha

Lachiw budut rizaty i wiszaty

My ne budemo mały Ukrainy, ałe i Lachiw tu ne bude

Dosyć już Lachy paśli się na ukraińskiej ziemi, wyrywajcie każdego Polaka z korzeniami

Naj czort tu prijde, szczoby tolko ne proklati Lachy

Ameryka wyhraje wijnu, to tut bude plebiscyt i budemo hołosowaty, dlatoho musymo wyrizaty wsich Lachiw i tody budemo mały Ukrainu...

Maszerując ulicami Lwowa oddziały SS-Galizien niosły rozwinięty transparent z hasłem: Smert Lacham. Zresztą znacznie wcześniej, bo w lipcu 1941 r. żołnierze z batalionu „Nachtigall”49 śpiewali: Śmierć, śmierć, Polakom śmierć, śmierć moskiewsko-żydowskiej komunie50.

Niestety w tym strasznym chórze nie brak było głosów greckokatolickiego kleru51. W publikowanych dokumentach znajdziemy takie przykłady, jak: Braty za orużja i ty – ta byty Lachiw, a Boh wam hriwdu wydpustyt52 czy śpiewany w czasie procesji Bożego Ciała roku 1943 jako refren do pieśni i modłów: rżnij Lachów, rżnij. W wielu relacjach naocznych świadków tak straszna rzecz, jak błogosławienie przez księży greckokatolickich narzędzi zbrodni, znajduje swe potwierdzenie. Dochodziło nawet do bezpośredniego ich udziału w mordach53.

W takiej atmosferze nietrudno było o rzeczy najgorsze i uczynki najstraszniejsze. Sprzyjały temu okoliczności takie, jak: wojna i wynikająca stąd ogólna demoralizacja, przykład łatwego wymordowania przez Niemców i formacje ukraińskie ludności żydowskiej. Ale to przecież konkretni ludzie przybywali do wsi i podburzali młodzież. Zbroili i szkolili, uczyli nienawiści54. Tłumaczyli, że Ukraina musi być czysta jak szklanka wody. Raportowali o tym przedstawiciele polskich organizacji podziemnych55. Jednak, trzeba podkreślić, była to alcja zaplanowana i realizowana na wyraźne rozkazy OUN-UPA56 przy życzliwej nautralności Niemców, a w 1944 r. we współpracy z nimi.

Główna odpowiedzialność za popełnione zbrodnie spada na ojców faszystowskiego nacjonalizmu ukraińskiego. Byli oni twórcami okrutnej, terrorystycznej doktryny, pełnej nienawiści do wszystkich innych poza własną nacją. Nazwana została przez W. Poliszczuka ukraińskim nacjonalizmem integralnym. Głównymi ideologami byli: Dmytro Doncow i kontynuator jego zbrodniczych wizji, nieprzejednany wróg polskości, Jewhen Konowalec57. Z ich inspiracji powstał w r. 1929, spisany ręką Stepana Łenkawśkiego, Dekalog Nacjonalisty Ukraińskiego. Kolportowany szczególnie wśród młodzieży – popychał ją do zbrodni. Warto przypomnieć kilka jego punktów58:

pkt 7. Nie zawahasz się wykonać największej zbrodni, jeśli tego wymagać będzie dobro sprawy.

pkt 8. Nienawiścią i podstępem będziesz traktować wrogów twojej Nacji.

pkt 10. Będziesz dążyć do poszerzenia siły, chwały, bogactwa i przestrzeni Państwa Ukraińskiego, nawet drogą zniewolenia obcoplemieńców.

Wykonawców owych zbrodniczych założeń znaleźć można na stronach książki W. i E. Siemaszków.

*  *  *

Jest ironią historii, że po okresie, kiedy samo bycie Polakiem oznaczało wyrok śmierci z rąk nacjonalistów ukraińskich – przedwojenne obywatelstwo polskie i posiadanie polskich papierów stało się „przepustką” do życia i wolności. Mordercy polskich obywateli, oprawcy z SS-Galizien i innych zbrodniczych formacji współpracujących z Niemcami, dożywają spokojnie jako Polacy swych dni w Anglii, Kanadzie i USA, gdzie nadal prowadzą antypolską działalność. Dzięki tym papierom, zrabowanym często swoim ofiarom, żyli bądź żyją dziś spokojnie, ukrywając swą ciemną przeszłość. Rozgrzeszenia doczekali się dlatego, że jako antykomuniści byli przydatni operacyjnie i taktycznie w nowej konfiguracji powojennego świata. A także dlatego, że potrafili wykazać się skrajnym oportunizmem. Teraz ujawniają się w naszym kraju jako wrogowie polskości, ale pilnują, by straszna prawda nie wyszła na jaw. Postawa ta bywa ukrywana za sformułowaniami o zapomnieniu, o pozostawieniu przeszłości za sobą.

Zachowane beznamiętne raporty niemieckie z miejsc kaźni czy spisywane na bieżąco dokumenty Rady Głównej Opiekuńczej i Polskiego Komitetu Opieki oraz organizacji podziemnych potwierdzają zbrodnie i ich rozmiary. Podobnie jak niezbędne ekshumacje, które pozwolą na godziwy pochówek ofiar. Autorka przekonała się w toku licznych rozmów  rodzinami pomordowanych, że po latach nie ma już w ich sercach chęci zemsty ani odwetu, nie ma nienawiści do narodu ukraińskiego, a jedynie pragnienie uznania faktu okrutnej i niesprawiedliwej śmierci ich bliskich, wskazania winnych tego nieszczęścia, a przede wszystkim odnalezienia i pochowania kości dziadków, matek, ojców, braci i sióstr w grobie, na którym mogliby zapalić świeczkę i pomodlić się.

LUCYNA KULIŃSKA, z domu Mastalska, ur. w Krakowie. Dr historii, adiunkt na Wydziale Nauk Społecznych Stosowanych AGH w Krakowie. Autorka dwutomowej książki Dzieje Komitetu Ziem Wschodnich na tle losów ludności polskich Kresów w latach 1943–1947. Obecnie wraz z A. Rolińskim przygotowuje do wydania dwa obszerne tomy dokumentów polskiego podziemia i Rady Głównej Opiekuńczej, poświęcone zbrodniom popełnionym na Polakach w województwach południowo-wschodnich w latach 1942–1944.

PRZYPISY

1 Pierwotnie wydana w Londynie pod pseudonimem Karol Liszewski. W Polsce (Warszawa) w r. 1996.

Pierwotnie wydana w Londynie pod pseudonimem Karol Liszewski. W Polsce (Warszawa) w r. 1996.

2 Problem inspiracji, i co gorsza, czynnej pomocy przy identyfikowaniu osób i mieszkań ofiar (oznaczanie drzwi) potwierdzili autorce naoczni świadkowie, np. Maria Krynicka, lwowianka, córka oficera WP, a także liczne dokumenty wytworzone przez organizacje podziemne, np. Meldunek tygodniowy z 30 I 1944, gdzie za sprowokowanie mordu profesorów lwowskich uczelni oskarża się krąg osób związanych bezpośrednio z Osypem Bodnarowiczem.

Problem inspiracji, i co gorsza, czynnej pomocy przy identyfikowaniu osób i mieszkań ofiar (oznaczanie drzwi) potwierdzili autorce naoczni świadkowie, np. Maria Krynicka, lwowianka, córka oficera WP, a także liczne dokumenty wytworzone przez organizacje podziemne, np. Meldunek tygodniowy z 30 I 1944, gdzie za sprowokowanie mordu profesorów lwowskich uczelni oskarża się krąg osób związanych bezpośrednio z Osypem Bodnarowiczem.

3 Oto co na ten temat pisano w Sprawozdaniu ze Stanisławowa 15 IV 1944 (Dzieje Komitetu Ziem Wschodnich... [dalej skracamy: DKZW – przyp.red.], t. 2, s. 184–185): Ostatnio bowiem nasilił się bardzo terror ukraiński na całym Podkarpaciu nawet, bezpośrednio przed nadejściem bolszewików mordowano i palono wioski i zagrody polskie, i tak np. w pow. Rohatyn wymordowano i spalono wioski polskie Bybło, Dydiatyn, Podszumlańce, Skomorochy Stare, Bołszów, Bołszowice; w pow. tłumackim – Niżniów, Klubowce, Nadereżnia; w pow. stanisławowskim – kolonię polską Ksawerowce, Lacki Szlacheckie, Markowce, Warona, Pobereże, Bednarów; w pow. nadwórniańskim – mordowano w mieście Delatynie i Mikuliczynie, w kałuskim – Hołyń (osada kopalniana), Bereźnica Szlachecka, Broszniów, Siroka; w pow. Dolina – Pacyniów, Wygoda, Kropionyk, Mizuń, Wełdziż, Łozin, Łopianka; w pow. stryjskim – Zulin, Sokołów. Na mordy te Niemcy nie reagują, oświadczając wręcz Polakom: jak nie umiecie się obronić, to gińcie, jedynie w obronie naszej stają oddziały węgierskie, które spaliły kilka miejscowości ukraińskich w pow. kałuskim, lecz też za zamordowanie w nich żołnierzy węgierskich. Zaś ze strony polskiej brak broni oraz nieprzychodzenie ze strony polskich czynników kompetentnych do pomocy, przez wysłanie oddziałów partyzanckich do walk z bandami UPA, uniemożliwia wszelką samoobronę. Toteż w rozmowach z ludnością polską tych terenów usłyszeć można niejednokrotnie gorzkie słowa prawdy, że Polacy tych terenów pozostawieni są swojemu losowi, że nimi nikt z czynników polskich nie interesuje się, że nikt im nie przychodzi z pomocą, chociażby przez stworzenie oddziałów do walki, wyposażenie ich w broń, chodzi tu nawet tylko o przysłanie dowódców i broni, gdyż szeregi wypełnią masowo zgłaszający się ochotnicy z tych terenów – a przez to można by przecież zapobiec tym rzeziom na bezbronnej ludności, wzmocniłoby się wiarę w Polskę i twarde obstawanie przy polskości nie tylko ludności czysto polskiej, lecz nawet już częściowo zruszczonej, czy też i czysto ruskiej, lgnącej jednak do polskości, a przecież o utrzymaniu tej ziemi orłów podkarpackich przy Polsce zależy nam bardzo, nie czas też, a nawet jest to zbrodnia wobec narodu, na wszelkie rozmowy i kompromisy ze zbirami ukraińskimi, gdy krew polska leje się strumieniami, bo przecież rozbestwionego hajdamactwa nie wstrzyma żadna umowa czy kompromis, lecz wstrzymać je może tylko silna karząca ręka polska. Czy też nie zbrodnią jest wobec ludności polskiej tych ziem trzymanie broni w magazynach, gdy tu obroniłaby tyle żyć ludzkich, warto nad tym pomyśleć i natychmiast przyjść z pomocą, aby nie było za późno...

Oto co na ten temat pisano w  15 IV 1944 (Dzieje Komitetu Ziem Wschodnich... [dalej skracamy: – przyp.red.], t. 2, s. 184–185):

4 W. Poliszczuk, Dowody zbrodni OUN i UPA.... s. 539.

W. Poliszczuk, .... s. 539.

5 Ibidem, s. 539. Dokument w postaci odpisu został przesłany W. Poliszczukowi z adnotacją: Ośrodek Karta, Archiwum Wschodnie, sygn. M.II/
/30/1, AC. 506 z 15 XI 1996.

Ibidem, s. 539. Dokument w postaci odpisu został przesłany W. Poliszczukowi z adnotacją: Ośrodek Karta, Archiwum Wschodnie, sygn. M.II//30/1, AC. 506 z 15 XI 1996.

6 Owe porozumienia znajdują swoje liczne potwierdzenia w odnalezionych dokumentach polskiego podziemia, także publikowanych w tomie 2 (DKZW).

Owe porozumienia znajdują swoje liczne potwierdzenia w odnalezionych dokumentach polskiego podziemia, także publikowanych w tomie 2 ().

7 Można też przytoczyć fragment Raportu Politycznego, część szczegółowa (DKZW, t. 2, s. 426): Jeden z informatorów donosi: w jednej wsi wójt Ukrainiec żył w dobrych stosunkach z księdzem rzymskokatolickim. Na jego syna wypadł los zamordowania tego księdza. Syn zwierzył się z tym ojcu, a ten przestrzegł księdza i doradzał mu natychmiastowy wyjazd, gdyż jeżeli syn jego nie wykona tego zamachu, to zostanie zamordowany przez własnych. Ksiądz wrócił do Lwowa i zameldował to kurii. Lecz według istniejących tam przepisów musiał wrócić na probostwo. Opowiadanie to rzuca światło na sposoby i formy konspiracji wśród Ukraińców. Z jednej strony ideowe podejście do mordów, a z drugiej bezwzględna karność panująca w szeregach OUN.

Można też przytoczyć fragment Raportu Politycznego, część szczegółowa (, t. 2, s. 426): Jeden z informatorów donosi: w jednej wsi wójt Ukrainiec żył w dobrych stosunkach z księdzem rzymskokatolickim. Na jego syna wypadł los zamordowania tego księdza. Syn zwierzył się z tym ojcu, a ten przestrzegł księdza i doradzał mu natychmiastowy wyjazd, gdyż jeżeli syn jego nie wykona tego zamachu, to zostanie zamordowany przez własnych. Ksiądz wrócił do Lwowa i zameldował to kurii. Lecz według istniejących tam przepisów musiał wrócić na probostwo. Opowiadanie to rzuca światło na sposoby i formy konspiracji wśród Ukraińców. Z jednej strony ideowe podejście do mordów, a z drugiej bezwzględna karność panująca w szeregach OUN.

Treść ulotki ukraińskiej:

1. Wójtowie wszystkich gmin mają przeprowadzić spis mężczyzn od 18–50 lat i naznaczyć im 28 bm. jako dzień zjawienia się na odpowiednich miejscach.

2. Wszyscy ukr. wykształceni fachowo mają znów wrócić na wieś.

3. Z przybyciem bolszewików mordować Polaków, wsie i zagrody polskie palić. Jeśli zagroda ukr. jest o 18 m od pola, polskiej zagrody nie palić.

4. Inwalidów i starców użyć do pracy szpiegowskiej i łączniczej.

5. Za jednego Ukraińca 10 Polaków lub Niemców ma być zabitych.

8 Czasem mordowano dzieci szczególnie okrutnie, np. przez rozdzieranie nóżek (z morderczym hasłem: Tyś polski orzeł), czy rozdzierając im usta (Polska od morza do morza), jeszcze żywym wyrywano kończyny, języki, wykłuwano oczy, tak umęczone nabijano na widły. Patrz: Listy pracownicy Polskiego Komitetu Opiekuńczego (DKZW, t. 2, s. 802) oraz materiał pt. Wieś Rozważ pow. Złoczów (1944), (DKZW, t. 2, s. 742).

Czasem mordowano dzieci szczególnie okrutnie, np. przez rozdzieranie nóżek (z morderczym hasłem: ), czy rozdzierając im usta (), jeszcze żywym wyrywano kończyny, języki, wykłuwano oczy, tak umęczone nabijano na widły. Patrz: (, t. 2, s. 802) oraz materiał pt. (1944), (, t. 2, s. 742).

9 Dowodzi tego choćby fragment Sprawozdania okresowego z 19 X 1943, tom 2, s. 629: ...Główna fala terroru pojawiła się w sierpniu br. i jeszcze nie osiągnęła najwyższego poziomu. Akcja mordowania Polaków została zapoczątkowana w sposób zorganizowany i w dalszym ciągu jest prowadzona planowo, z wielkim doświadczeniem i przy użyciu całego aparatu ukraińskiej organizacji nacjonalistycznej (O.U.N.). Są na to dowody w tajnej bibule O.U.N. odłamu Bandery. Świadczą o tym okólniki i rozkazy przesyłane dołom organizacyjnym, świadczą ulotki rozrzucane wśród ludności polskiej (przekazywaliśmy wcześniej). Najbardziej przekonywujące są meldunki o sprawcach mordów i napadów. Wszędzie stwierdzono, że robotą kieruje O.U.N. Bandery (rolę i znaczenie tej organizacji jako najważniejszej grupy ukraińskiej omawiamy w osobnym obszernym referacie), posługując się zorganizowanymi grupami bojowymi swych członków, często z wykształceniem średnim, a nawet wyższym. Członkowie tych band pochodzą zwykle z terenu, gdzie są dokonywane zbrodnie, często z tej samej miejscowości, zwykle z sąsiednich, rzadziej są to grupy lotne, zajmujące się mordami w sposób zawodowy. W tym ostatnim wypadku były angażowane grupy bojowe O.U.N. z Wołynia (z członkami rekrutującymi się z Małopolski Wschodniej, szczególnie w powiatach sąsiadujących z Wołyniem, jak Zbaraż, Brody, Kamionka Strumiłowa, Rawa Ruska). Były wypadki wysyłania grup bojowych ze Lwowa i spod Tarnopola na inne tereny, jak na przykład Podkarpacie, gdzie w tej chwili terror najbardziej szaleje. Już na długo przed krwawą akcją rozpoczęła się wojna nerwów przeciw ludności polskiej. Ukraińcy straszyli Polaków, że wypadki wołyńskie zostaną przeniesione na nasz teren. Radzono Polakom ucieczkę za San. Młodzież ukraińska zorganizowana w O.U.N. zaczęła zachowywać się wrogo wobec Polaków. Śpiewy hajdamackie (piosenki na temat mordowania Polaków) śpiewano wszędzie po wioskach i miastach, pociągach i na uroczystościach ukraińskich. Formułką powitania stało się powiedzenie: „Smert Lachom”. W okresie mordowania liczni Polacy otrzymywali i otrzymują liczne wezwania do natychmiastowego opuszczenia Małopolski Wschodniej pod grozą zamordowania. Na domach polskich umieszcza się specjalne znaki, np. krzyże, nawet we Lwowie...

Dowodzi tego choćby fragment z 19 X 1943, tom 2, s. 629: ..

10 Patrz Meldunek dekadowy z 3 VII 1944 (DKZW, t. 2, s. 537): ...Wielu ludzi, zwłaszcza spośród uchodźców, przychodzi często z pytaniami, czy Londyn jest należycie informowany o tym, co się tu dzieje. Sądzą oni, że teraz, kiedy Amerykanie mają bazy w Rosji, nie byłoby trudno polskim lotnikom nadlecieć nad tereny najbardziej zagrożone i przez zbombardowanie wsi ukraińskich, z których Polacy zostali wypędzeni, zahamować akcję antypolską. Byłby to widoczny dowód dla masy ukraińskiej, że zbrodnicze wystąpienia nie pozostają bezkarne...

Patrz3 VII 1944 (, t. 2, s. 537): ...

11 Znane są liczne przykłady znaczenia krzyżami domów polskich. Fakty takie miały miejsce np. we Lwowie po wkroczeniu Rosjan w 1939 r. i dotyczyły głównie aresztowań polskiej inteligencji (relacja Marii Krynickiej o okolicznościach aresztowania jej ukrywającego się ojca – w posiadaniu autorki). Metodę tę stosowano też później, patrz: przypis poprzedni oraz opracowanie pt. Problem ukraiński a polska racja stanu.

Znane są liczne przykłady znaczenia krzyżami domów polskich. Fakty takie miały miejsce np. we Lwowie po wkroczeniu Rosjan w 1939 r. i dotyczyły głównie aresztowań polskiej inteligencji (relacja Marii Krynickiej o okolicznościach aresztowania jej ukrywającego się ojca – w posiadaniu autorki). Metodę tę stosowano też później, patrz: przypis poprzedni oraz opracowanie pt..

12 Do chwili, gdy po walnym przyczynieniu się do wymordowania ludności żydowskiej, doskonale uzbrojona przez Niemców milicja ukraińska (w liczbie ok. 4000 osób), w połowie marca 1943 r. uciekła w lasy, przystąpiła do masowego mordowania Polaków.

Do chwili, gdy po walnym przyczynieniu się do wymordowania ludności żydowskiej, doskonale uzbrojona przez Niemców milicja ukraińska (w liczbie ok. 4000 osób), w połowie marca 1943 r. uciekła w lasy, przystąpiła do masowego mordowania Polaków.

13 Przykłady: Meldunek dekadowy z 3 VII 1944, cz. V. Współpraca niemiecko-ukraińska (DKZW, t. 2, s. 542): O ile na początku ukraińskiej akcji w Małopolsce Wschodniej trudno było dowodami poprzeć współpracę niemiecko-ukraińską, bowiem była ona ze strony niemieckiej bardzo starannie maskowana, to dziś istnieją dokumenty, fakty niezaprzeczone, które przypisują Niemcom współwinę w rzezi małopolskiej. Obecnie w terenie akcja przeciw Polakom i udział w niej Niemców przedstawia się następująco: tam gdzie Polacy zorganizowali samoobronę, wkrótce przyjeżdżają Niemcy i likwidują polski opór, albo przez doraźne rozstrzelanie lub przez wywiezienie mężczyzn do robót. Przyjazd Niemców odbywa się na donos i przy współudziale Ukraińców. Wreszcie współpraca znalazła szerokie jawne ujście w akcji wojskowej. Ochotniczy werbunek Ukraińców do SS Dywizji Gal. jest dosyć liczny, bo udzieliły mu placet tajne organizacje, które uważają przeszkolenie w dywizji za nader cenne w późniejszej walce z Polakami. Niemcy rozwinęli dużą agitację za wstępowaniem w szeregi dywizji. Rozrzucają ulotki różnej treści, skierowane do różnych grup społecznych ukraińskich. Ostatnio usiłują przeciągnąć do siebie leśne wojsko ukraińskie UPA, opierając się na przykładach starej współpracy w akcji wołyńskiej. (Powyższa ulotka niżej w tłumaczeniu). Ulotka jest ilustrowana i przedstawia spotkanie żołnierza niemieckiego z UPA-owcem, który zawiera przymierze z nim, otrzymuje mundur i broń. Dotychczasowi mordercy, kończąc akcje mordowania Polaków, zostają uroczyście pasowani na żołnierzy niemieckich. Dogadza to jednej i drugiej stronie. Niemcom powiększają się szeregi najemników, a Ukraińcy kryją się przed nadchodzącym bolszewizmem i wobec grożącego upadku Niemiec chcą mieć gotową uzbrojoną, wyszkoloną siłę wojskową do dyspozycji. O takim nastawieniu i osądzeniu roli Dyw. SS świadczą wypowiedzi Ukraińców i hasło, jakimi się do
ich dywizji pociąga... Meldunek dekadowy z 3 VII 1944
(t. 2, s. 544–545): ...Zwracamy uwagę na niektóre zwroty: „Coraz nowe grupy narodowo uświadomionych Ukraińców zgłaszają się do służby w niemieckiej armii”. Fakty to potwierdzają. W ostatnich czasach Ukraińcy mniej negatywnie ustosunkowują się do SS dyw. „Hałyczyna”, aniżeli to miało miejsce w czasie jej tworzenia. „Hałyczyna” zdobyła pewne uznanie swoimi zgranymi z UPA wystąpieniami przeciwko tym ośrodkom polskim, którym UPA nie mogła dać rady. Dalej Ukraińcy poczuwają się do wdzięczności za ich życzliwe stanowisko wobec akcji mordowania Polaków. Trzecim powodem jest powszechne wśród Ukraińców przekonanie oparte zapewne nie tylko na dotychczasowej praktyce, ale także na poufnych obietnicach niemieckich, że „Hałyczyna” będzie w dalszym ciągu raczej narzędziem tępienia Polaków, aniżeli „wałem przeciw bolszewizmowi”. ... Należy nadmienić, że Ukraińcy wysługują się Niemcom nie tylko w charakterze wojskowym Dyw. „Hałyczyna”, ale też i w innych formacjach niemieckich. Odczuł to polski teren. Doszło do nas wiele meldunków, że żołnierzami niemieckiego Wehrmachtu tępiącymi Polaków przy byle sposobności byli Ukraińcy...

Przykłady: z 3 VII 1944, cz. V. (, t. 2, s. 542):(t. 2, s. 544–545

14 W marcu 1943 w Helenówce Gnojeńskiej zdołali namówić 60 mężczyzn do udania się na spotkanie organizacyjne do Swojczowa. Żaden z tych ludzi nigdy nie wrócił. Podobnie było z oddziałem zorganizowanym przez Celestyna Dąbrowskiego w Swojczowie, który dobrowolnie poddał się zwierzchnictwu UPA. Cały ten oddział został 11 lipca 1943 r. wymordowany przez Ukraińców (patrz też opracowanie Adama Pietkiewicza, Wołyńska Samoobrona, „Na rubieży” 4/
/1993, s. 4–7).

W marcu 1943 w Helenówce Gnojeńskiej zdołali namówić 60 mężczyzn do udania się na spotkanie organizacyjne do Swojczowa. Żaden z tych ludzi nigdy nie wrócił. Podobnie było z oddziałem zorganizowanym przez Celestyna Dąbrowskiego w Swojczowie, który dobrowolnie poddał się zwierzchnictwu UPA. Cały ten oddział został 11 lipca 1943 r. wymordowany przez Ukraińców (patrz też opracowanie Adama Pietkiewicza, , „Na rubieży” 4//1993, s. 4–7).

15 Oto przykład takiego napadu zachowany w dokumencie Sprawozdanie z powiatu horochowskiego (DkZW, t. 2, s. 700–701): ...W czerwcu 1943 r. rozpoczęła się rzeź! Najpierw w gminie kisielińskiej i przeszła ostrą falą przez cały powiat. Kto nie uciekł, a obronić się nie mógł, zginął śmiercią straszną, bo nie od kuli, ale siekiery, wideł, pił, noży kuchennych (doktor Bąkowski, lwowianin, em. płk. WP, wzór wszelkich cnót obywatelskich, został przerżnięty piłą). Wszelka samoobrona zwykle nie dawała rezultatów, bowiem wsie mieszane zlikwidowano najpierw, na wsie czysto polskie wyruszano tysiącznymi gromadami. Bohaterskie walki (Zagaje, Kunowalce) nie przydały się na nic! Męska ludność polska Horochowa zażądała broni, aby iść z pomocą oblężonym, jednak komisarz Harter odmówił. Ocalali Polacy zbiegli albo do G.G. albo do Horochowa, Koniuch i Łokacz. Dochodzi północ. Koguty pieją. Cudowna księżycowa noc. Nagle w lasku za wsią coś się poruszyło, jakieś szmery. Przewidzenie? Nie! Chwila ciszy. Potem znowu tur, tut, tur. Daleki skrzyp wozów. Cichy tętent kopyt końskich. I na drogę zalaną światłem księżyca wyjeżdża z lasku oddział konnych, a za nimi wozy i tłumy motłochu. Przysuwają się coraz bliżej wsi. Widać już teraz wyraźnie olbrzymie postacie z karabinami, nożami, siekierami, widłami i piłami. Minęli pierwszą, drugą zagrodę, koło trzeciej zatrzymali się. Zeskoczyli z koni. Otoczyli dom, zdjęli karabiny z pleców i zaczęli gwałtownie dobijać się do drzwi i okien domostwa. Wychyliła się jakaś przerażona twarz kobieca. Strzelili – znikła. Przemocą, bo rozbiwszy drzwi i okna, wdarli się do chaty, po chwili szamotania rozległy się nieludzkie krzyki okropnie mordowanych. Wszystko zawarte było w tym krzyku. I ból, spowodowany fizycznym cierpieniem, i stokroć może gorszym widokiem mąk i okrutnej śmierci najbliższych. Żal za życiem młodym i nienawiść, i groźba! A nade wszystko wybijał się z tego natłoku uczuć okrzyk krzywdy, wołającej o pomstę do nieba! A ludzie ci, jakby nie słysząc tego wszystkiego, szli od chaty do chaty, siejąc śmierć i spustoszenie. A gdy wreszcie doszli do ostatniej zagrody, zajęli się wyłapywaniem resztek i zabijaniem tych, co nie zdążyli uciec, rabowaniem, a wreszcie paleniem chat. I znowu szli przez wieś, tu jeszcze kogoś chwycili, rzucili go do płonącego domu, tu dziecku głowę rozbili o pień drzewa, tu powiesili wyrostka. Aż wreszcie po załadowaniu na wozy zrabowanego majątku zabitych, wsiedli i jak widma śmierci odjechali drogą zalaną światłem księżyca, wśród skrzypu kół krzyków rozbestwionych. Księżyc zbladł. Noc miała się ku końcowi. Tylko wielka łuna palącej się wsi oświetlała okolicę. Na zgliszczach wyły psy żałosnym głosem. Nagle zza niedopalonej stodoły wychylił się cień, spojrzał na drogę. Odjechali. Poruszył się. Wyszedł na podwórze i skierował swe kroki ku zgliszczom chaty. Potknął się o coś. Trup ojca. Dalej leżały zwłoki brata, dwóch sióstr, dwa maleńkie trupki jego córek dwulatek, jego żony, którą poznał tylko po ubraniu. Twarz miała zupełnie zeszpeconą. Drżącą ręką otarł pot z czoła. Pogrzebał w popiele, który pozostał po jego rodzinnej chacie, znalazł coś, co było kiedyś łopatą i poszedł do sadku. Tam w ulubionym miejscu całej rodziny zaczął kopać. Pracował tak do brzasku. Poznosił wszystkie trupy do wspólnej mogiły i zakopał. Słońce wzeszło, a on stał jeszcze z głową opuszczoną na piersi, ze wzrokiem wbitym w ziemię, nad grobem najbliższych, nad swoją przeszłością... (fakt autentyczny, ojciec rodziny Aleksander Kolman).

Oto przykład takiego napadu zachowany w dokumencie (, t. 2, s. 700–701): ... (fakt autentyczny, ojciec rodziny Aleksander Kolman).

16 Na przykład w Hucie Antonowieckiej, Nowosiółkach (III 1943), Wygodzie (2 V 43), Łomsku, Budkach Borowskich, Okopie, Dołhaniu, Jezioranach Polskich (VI 43), Kupowalcach, Zamliczach, Chinówce, Wólce Sadowskiej, Rudni, Jasionówce, Adamówce, Turii, Stężarzycach, Maria-Woli, Smolarzach, kolonii Gucin (VII 43) i innych.

Na przykład w Hucie Antonowieckiej, Nowosiółkach (III 1943), Wygodzie (2 V 43), Łomsku, Budkach Borowskich, Okopie, Dołhaniu, Jezioranach Polskich (VI 43), Kupowalcach, Zamliczach, Chinówce, Wólce Sadowskiej, Rudni, Jasionówce, Adamówce, Turii, Stężarzycach, Maria-Woli, Smolarzach, kolonii Gucin (VII 43) i innych.

17 Taką metodę zastosowano też w Hucie Majdańskiej (13 IV 1943), w Łamanej (V 43), Woronczynie (23 Vi 1943), Suchej Łozie (13 VII 43), Wólce Lubitowskiej, Majdanie (23 VIII 43), Mielnicy (9 VIII 43), Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej (30 VIII 43). W dwóch ostatnich miejscowościach zginęło łącznie ok. 1000 osób).

Taką metodę zastosowano też w Hucie Majdańskiej (13 IV 1943), w Łamanej (V 43), Woronczynie (23 Vi 1943), Suchej Łozie (13 VII 43), Wólce Lubitowskiej, Majdanie (23 VIII 43), Mielnicy (9 VIII 43), Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej (30 VIII 43). W dwóch ostatnich miejscowościach zginęło łącznie ok. 1000 osób).

18 Na przykład: Staryki (29 V 1943 – zginęło 90 osób), Woronczyn (VI 43 – kilkadziesiąt osób), 11 VII 43 (tzw. krwawa niedziela) zaatakowano 12 kościołów (Kisielin – zginęły 64 osoby), Poryck (ok. 500 os., w tym ks. Bolesław Szawłowski), Chrynów (ok. 250 os. i ks. Jan Kotwicki), Zabłotce (ok. 76 os. i ks. Józef Aleksandrowicz), Chołoniewicze (kilkadziesiąt osób), Koniuchy (ok. 50 os.), Korytnica – ks. Karol Baran został przecięty piłą na pół, Swojczów (okrutną śmiercią zginęło kilkaset osób), Oktawin (masowy mord w kościele), Krymno (kilkadziesiąt osób), Sokół (kilka osób), Żabcze – żywcem spalono w kościele ks. Stanisława Janoszka. Obronili się jedynie wierni z miejscowości Ostrożec.

Na przykład: Staryki (29 V 1943 – zginęło 90 osób), Woronczyn (VI 43 – kilkadziesiąt osób), 11 VII 43 (tzw. krwawa niedziela) zaatakowano 12 kościołów (Kisielin – zginęły 64 osoby), Poryck (ok. 500 os., w tym ks. Bolesław Szawłowski), Chrynów (ok. 250 os. i ks. Jan Kotwicki), Zabłotce (ok. 76 os. i ks. Józef Aleksandrowicz), Chołoniewicze (kilkadziesiąt osób), Koniuchy (ok. 50 os.), Korytnica – ks. Karol Baran został przecięty piłą na pół, Swojczów (okrutną śmiercią zginęło kilkaset osób), Oktawin (masowy mord w kościele), Krymno (kilkadziesiąt osób), Sokół (kilka osób), Żabcze – żywcem spalono w kościele ks. Stanisława Janoszka. Obronili się jedynie wierni z miejscowości Ostrożec.

19 Lista tych marcowych napadów obejmowała: Hutę Stepańską – zginęło 18 osób, Borówkę i Józefin – 29, Drańczę Polską – 51, Żabice – 20, Banasówkę – 24, Gajówkę – ok. 20, Kolonię Cisówka – ok. 40, Lepań – ok. 30, Pianie – 180; 18 III: kolonię Pieńki oraz Pendyki Duże i Małe – 180 osób, Byteń – 45, Mielnicę – 80, Wielick – 45; 20 III: Tetylkowce – 25, Matwiejowce – 25. W Wielkanoc: Medwedówka – 81 osób, Lipniki – 170, Polanówka, Tomaszów, Klin; 28 III: Zamostyszcze, Annopol i Śnieżków.

Lista tych marcowych napadów obejmowała: Hutę Stepańską – zginęło 18 osób, Borówkę i Józefin – 29, Drańczę Polską – 51, Żabice – 20, Banasówkę – 24, Gajówkę – ok. 20, Kolonię Cisówka – ok. 40, Lepań – ok. 30, Pianie – 180; 18 III: kolonię Pieńki oraz Pendyki Duże i Małe – 180 osób, Byteń – 45, Mielnicę – 80, Wielick – 45; 20 III: Tetylkowce – 25, Matwiejowce – 25. W Wielkanoc: Medwedówka – 81 osób, Lipniki – 170, Polanówka, Tomaszów, Klin; 28 III: Zamostyszcze, Annopol i Śnieżków.

20 Fakty te ilustrować może Sprawozdanie za I połowę stycznia 1944 r. (DKZW, t. 2, s. 669): ...Po okresie sprawozdawczym mamy do zanotowania ponowną falę terroru hajdamackiego, głównie w północno-wschodnich powiatach Małopolski Wschodniej, graniczących z Wołyniem. Napady wzmogły się specjalnie w okresie Świąt i Nowego Roku, kiedy Polacy najmniej się ich spodziewali, bo po chwilowym spokoju nastąpiło już pewne odprężenie i zmniejszenie czujności. Terror najbardziej dotknął pow. Brody, w którym bandy ukraińskie z Wołynia dokonały nocnych napadów na kilka wsi. Tak np. wieś Bołdury w niedzielę 2 bm. w nocy napadła banda złożona co najmniej z 200 osób. Ponieważ wieś zaskoczona niespodziewanym napadem posiada od natury niedogodne położenie, gdyż przytyka do rzeki i moczarów (był akurat okres odwilży), więc nikt niemal nie zdołał uciec. Zginęło około 60 osób, przy czym część spaliła się w domach, część wystrzelano we wsi lub uciekających i grzęznących w bagnach. Zamordowano nawet kilku Ukraińców ożenionych z Polkami. W napadzie współdziałała miejscowa ludność ukraińska, pomagając np. podpalać obejścia Polaków...

Fakty te ilustrować może . (, t. 2, s. 669):

21 Przykład napadów w Wigilię: w Hnidawie (zamordowano 57 osób), Wólce (ponad 20 os.), Dworcu (35 os.), Zaworociu (32 os.).

Przykład napadów w Wigilię: w Hnidawie (zamordowano 57 osób), Wólce (ponad 20 os.), Dworcu (35 os.), Zaworociu (32 os.).

22 Oto kilka przykładów: Na drodze w pobliżu Dąbrowicy dn. 29 IV 1943 zamordowano 5 osób, a 1 V 43 – 23 osoby, wśród nich 12 dzieci; 8 V 43 na drodze z Koszowa do Torczyna upowcy zabili kilkanaście osób, które odstawiały kontyngenty zbożowe; w Wilczy ok. 20 VII 43 wymordowano
26 osób, które uciekły z Huty Stepańskiej.

Oto kilka przykładów: Na drodze w pobliżu Dąbrowicy dn. 29 IV 1943 zamordowano 5 osób, a 1 V 43 – 23 osoby, wśród nich 12 dzieci; 8 V 43 na drodze z Koszowa do Torczyna upowcy zabili kilkanaście osób, które odstawiały kontyngenty zbożowe; w Wilczy ok. 20 VII 43 wymordowano 26 osób, które uciekły z Huty Stepańskiej.

23 Patrz np. raport polityczny pt. Małopolska Wschodnia w połowie listopada 1943 roku (DKZW, t. 2, s. 318–331) lub Raport Polityczny Tarnopol z 15 II 1944 (DKZW, t. 2, s. 401–414).

Patrz np. raport polityczny pt. (, t. 2, s. 318–331) lub z 15 II 1944 (, t. 2, s. 401–414).

24 Patrz: Sprawozdanie okresowe z 15 III 1943 (DKZW, t. 2, s. 626): ...Ukraińcy dość starannie zacierają ślady swej współpracy z Niemcami oraz własnej terrorystycznej działalności w stosunku do Polaków. Raportują nam z terenu o coraz liczniejszych wypadkach przebierania się bandytów w mundury sowieckie. Jaskrawym wypadkiem było odkrycie munduru krasnoarmiejskiego podczas rewizji u wójta z Ponikowicy, pow. Brody, oskarżonego o wymordowanie
11 osób Polaków w tejże gminie. Ukraińskie bojówki podszywają się również pod firmę polskich organizacji bojowych, jak np. niezgrabna prowokacja w Mościskach, gdzie po napadzie zostawiono pieczątkę z inicjałami P.O.W. – co ma niby oznaczać Polską Organizację Wojskową...

Patrz: (, t. 2, s. 626): ...

25 Warto przytoczyć fragment ze Sprawozdania okresowego z 19 X 1943 (DKZW, t. 2, s. 630): ...Istnieje bowiem poważna grupa, uważająca że społeczeństwo ukraińskie powinno na wszelki wypadek zachować sobie możność zrzucenia winy za zamordowanie Polaków na sprawców nieznanych, a nawet na prowokatorów i obcych agentów. Szczególniej takie stanowisko zajmuje starsze społeczeństwo, które wiele sobie obiecuje po polityce mydlenia oczu. Dlatego wielu Ukraińców, szczególnie spośród tych, którzy zajmują stanowiska społeczne i administracyjne, usiłują udawać, że z akcją tępienia Polaków nie mają nic wspólnego. Ale przy tym zbrodni nie potępiają. Pewna część społeczeństwa obawia się odpowiedzialności (przyszłej) i może z tych względów nie pochwala mordów. Część ta jednak nie wpływa na całość, która cieszy się z tego, co się dzieje. Szczególnie faryzejską rolę odgrywa cerkiew unicka (ukraińska). Duchowieństwo jej tu i ówdzie bierze czynny udział w mordowaniu Polaków, przez organizowanie band, ukrywanie sprawców, zacieranie śladów, a szczególnie przez sianie niepewności. Tej agitacji bandyckiej nie zaprzestano w wielu cerkwiach pomimo listu pasterskiego Szeptyckiego...

Warto przytoczyć fragment ze z 19 X 1943 (, t. 2, s. 630): ...

26 Dobrą ilustracją może być fragment Sprawozdania okresowego za październik 1943 woj. tarnopolskie (DKZW, t. 2, s. 641): ...Ukraińcy coraz częstsze znikanie swoich członków dla celów organizacyjnych pozorują porwaniem przez Polaków. I tak został „uprowadzony” nauczyciel ukraiński Zybyka ze Zwiniacza pow. Czortków. Ukraińcy tamtejsi głoszą, że dokonali tego Polacy. Zdarzają się wypadki, że ukraiński mołojec, sam jeden idąc przez wieś w nocy, krzyczy z całych sił, że Polacy go mordują. Taki wypadek miał miejsce w Kosowie pow. Czortków. Warto też przytoczyć fragment sprawozdania terenowego pt. Wiadomości z Tarnopolszczyzny z 5 II 1944 (DKZW, t. 2, s. 732): ... Ukraińcy chętnie przypisują Polakom pewne wykroczenia wobec nich, by w ten sposób uzasadnić własne ekscesy, okazuje się jednak prawie zawsze, że są to wytwory fantazji ukraińskiej. Tak np. spalenie 2 czysto ukraińskich wsi Trójca (całkowicie) i Niewiec (częściowo) w pow. Kamionka Strumiłowa, okazało się dziełem partyzantki sowieckiej, z którą popadły w konflikt bandy ukraińskie...

Dobrą ilustracją może być fragment (, t. 2, s. 641): ... Warto też przytoczyć fragment sprawozdania terenowego pt. z 5 II 1944 (, t. 2, s. 732): ...

27 Przykłady: Meldunek dekadowy 23 V 1944 (DKZW, t. 2, s. 494): ...Zwraca się uwagę na bestialstwa, jakich dopuszczają się ukr. Stwierdzono, że wielu Polakom związano ręce łańcuchem i wrzucono do ognia żywcem. Bugiem płyną trupy okropnie zmasakrowanych kobiet i dzieci. Niemcy te zwłoki fotografują, aby mieć czym udowodnić bolszewickie okrucieństwa...; Wiadomości z Tarnopolszczyzny, raport polityczny nadesłany 5 II 1944 roku (DKZW, t. 2, s. 391): ...W nocy z 15 na 16 I 1944 we wsi Markowa pow. Podhajce banda uzbrojonych ukr. w ilości najmniej 50 osób wymordowała ponad 30 osób narodowości polskiej. Ponadto kilku Polaków ciężko rannych walczy ze śmiercią. Ogółem ofiarą zwyrodnialców padło w Markowej 40 osób. Bandyci z OUN w grupach 7–10 osób wchodzili do poszczególnych domów polskich, mordując w bestialski sposób mężczyzn i kobiety. Niektóre ofiary mają zmasakrowane głowy, wybite oczy, rozprute brzuchy i odrąbane ręce. Wśród ofiar znajduje się proboszcz rzym.kat. i nauczyciel. W czasie przeprowadzania oględzin i rozpoznawania zwłok żandarmi niemieccy zahartowani w mordowaniu ludzi wzdrygali się wstrząśnięci widokiem zmasakrowanych ciał...; dokument pt. Sprawozdanie z powiatu horochowskiego (DKZW, t. 2, s. 703): ...W Bodiatyczach 16-letnią Zielińską Danutę, córkę polskiego pułkownika przebywającego obecnie w Londynie, 5 zbirów, zamordowawszy uprzednio dziadków w piwnicy, w bestialski sposób niewinne dziewczę zeszpeciło, później w sposób krew mrożący w żyłach, odciąwszy piersi, ręce, uszy i nos, zamordowali ją...; materiał pt. Wiadomości z Tarnopolszczyzny nadesłane 5 lutego 1944 roku (DKZW, t. 2, s. 729): ...Połowce: 17 I 44. wieczór banda ukraińska w sile ok.
200 ludzi wraz z miejscową ludnością ukraińską dopuściła się napadu i bestialskiego mordu na bezbronnych Polakach, których znaczną ilość uprowadzono. Napastnicy mieli ze sobą sznury i pakuły, wyważali drzwi domów, wywlekali ludzi, którym kneblowali pakułami usta i ładowali na sanie. Napadnięto plebanię rzymsko-kat. i inne domy polskie. W 2 dni później w lasach koło Połowiec polujący tam Niemcy natrafili na ślad świeżej, dużej mogiły. Po rozkopaniu znaleziono 27 świeżych zwłok. Specjalna komisja identyfikacyjna stwierdziła identyczność trupów z Polakami uprowadzonymi z Połowiec oraz śmierć przez uduszenie i zarzynanie. Na szyjach ofiar pozostały jeszcze sznury. Dzieci wiązano razem po 5. Wszystkie ofiary znaleziono całkiem nagie, z obciętymi nosami, uszami, dłońmi. Fakt ten przejmuje grozą. Uratowało się w Połowcach 13 Polaków, którzy wraz z proboszczem schowali się w dzwonnicy. Uratowany Polak Głowacki, który stracił żonę i dziecko, obciąża miejscowego popa, jako podżegacza w tej sprawie. Głowacki znajduje się wskutek odmrożenia w ucieczce nóg – w szpitalu...

Przykłady: 23 V 1944 (, t. 2, s. 494): ......; , raport polityczny nadesłany 5 II 1944 roku (, t. 2, s. 391): ... dokument pt. (, t. 2, s. 703): ... ...; materiał pt. nadesłane 5 lutego 1944 roku (, t. 2, s. 729):

28 Patrz: raport pt. Małopolska Wschodnia w I połowie listopada 1943 (DKZW, t. 2, s. 324).

Patrz: raport pt. (, t. 2, s. 324).

29 Ilustracją może być informacja ze Sprawozdania okresowego z 19 X 1943 (DKZW, t. 2, s. 630): ...Dowody rzeczowe o stanowisku duchowieństwa ukraińskiego są w toku gromadzenia przez właściwe czynniki polskie. Dlatego tymczasem ogólnie stwierdzamy: Kiedy wzywano duchownych ukraińskich do ofiar po pomoc religijną, zdarzało się, że odmawiano słownie takiej pomocy. W pogrzebach ofiar terroru wbrew zwyczajowi dotychczas panującemu, duchowni greckokat. z reguły udziału nie brali, nawet wtedy gdy ofiarami byli miejscowi księża łacińscy. Ważnym przyczynkiem do tej sprawy są fakty stwierdzone, że hersztami band byli synowie duchownych ukraińskich. Nasz sąd potwierdzają Niemcy, którzy nawet w kilku wypadkach byli zmuszeni ściągać duchownych ukraińskichtakich właśnie powodów... Patrz też materiał pt. Sprawa unii.

Ilustracją może być informacja ze z 19 X 1943 (, t. 2, s. 630): z  Patrz też materiał pt.

30 Meldunek dekadowy z 3 VII 1944 (DKZW, t. 2, s. 528): ...Mosty Wielkie koło Ożydowa. Ukraińcy zamordowali męża pewnej kobiety, która po napadzie wyjechała za Tarnów, gdzie spotkała mordercę swego męża, na polskich papierach, zatrudnionego na dobrej niemieckiej posadzie. Donos jej pozostał bez skutku... O mordach popełnianych w celu zdobycia polskich papierów odnajdujemy też informacje w Meldunku dekadowym z 11 VI 1944 (DKZW, t. 2, s. 448) i Meldunku dekadowym z 16 V 1944 (DKZW, t. 2, s. 491).

z 3 VII 1944 (, t. 2, s. 528): ... O mordach popełnianych w celu zdobycia polskich papierów odnajdujemy też informacje w  z 11 VI 1944 (, t. 2, s. 448) i  z 16 V 1944 (, t. 2, s. 491).

31 Patrz: Meldunek dekadowy z 3 VII 1944 (DKZW, t. 2, s. 529): ...Koło Lubyczy między Bełżcem a Rawą Ruską dokonała ukraińska banda wieczorem 16 IV napadu na pociąg. Wpierw grupa przebrana w mundury SS zatrzymała lokomotywę oświadczając maszyniście po niemiecku, że na torze znajduje się mina. Wówczs z lasu wypadli uzbrojeni upowcy. Wszystkim pasażerom kazali wysiąść, dzieląc ich na grupę polską, ukraińską, folksdojczerską i niemiecką. Młodych mężczyzn Polaków uprowadzili do lasu, a starszych wystrzelali na miejscu. Do kobiet Polek strzelano nie celując specjalnie, tak że niektóre ginęły, a niektóre padały ranne. Ukraińców puszczono na wolność. Volksdojczów wylegitymowano, a rozstrzelano tych, którzy mieli polskie nazwiska. Niemców wypuszczono również na wolność, ograniczając się do rozstrzelania dwóch żołnierzy. Ogółem ofiarą mordu padło 75 osób, w tym 33 kobiety, z których pewna ilość przypadła na ranne. Ilość uprowadzonych do lasu nie jest znana. Potworny ten mord wywarł wstrząsające wrażenie i wzburzenie we Lwowie...

Patrz: z 3 VII 1944 (, t. 2, s. 529): ..

32 Przykłady: Tarnopol 15 II 1944. Raport polityczny (DKZW, t. 2, s. 405): ...10 II 1944. Szpikłosy pow. Złoczów. O godz. 19 banda w sile około 70 osób uzbrojonych w kb, pm i granaty ręczne otoczyła wieś, gdzie zamordowała Polaków: Łabas Błażej, Kowalski Władysław, Białecki Teodor, Zembkowski Mikołaj oraz Ukrainiec Ćwihun Wasyl. Ten ostatni zamordowany został za to, że utrzymywał dobre stosunki z miejscowymi Polakami, których informował o zamierzeniach Ukraińców...

Przykłady: Tarnopol 15 II 1944. (, t. 2, s. 405): ...

33 Głównie RGO i PKO.

Głównie RGO i PKO.

34 Tam zaś ze względu na zbliżającą się klęskę hitlerowskich Niemiec, czekał ich niestety głód, poniewierka, a czasem śmierć w fabrykach bombardowanych przez aliantów.

Tam zaś ze względu na zbliżającą się klęskę hitlerowskich Niemiec, czekał ich niestety głód, poniewierka, a czasem śmierć w fabrykach bombardowanych przez aliantów.

35 Meldunek dekadowy 20 IV 1944 (Dzieje Komitetu Ziem Wschodnich... [dalej skracamy: DKZW], t. 2, s. 476): ...Fala zbrodni ukraińskich znowu wzrasta. Niemcy widząc swoją niemoc i nie mogąc opanować sytuacji na froncie, zdają sobie dokładnie sprawę, że wcześniej czy później muszą opuścić nasze tereny, dlatego też zrozumiała jest ich wściekłość. Nieugięta postawa naszych rodaków najbardziej ich burzy. Świadczą o tym liczne wypadki. Aby nas zgnębić, podburzają stale otumaniony i zwyrodniały z przyrodzenia element ukraiński. Początkowo za cichą zgodą patrzyli spokojnie na mordy na Wołyniu i Małopolsce, teraz, ponieważ front zbliża się coraz bardziej, pod pretekstem niszczenia band przyfrontowych, wysłali specjalne oddziały ukraińskie SS „Hałyczyna”, aby już otwarcie przystąpiły do tępienia Polaków i ich osiedli.... Meldunek dekadowy z 16 V 1944 (DKZW, t. 2, s. 487): ...Ukraińcy kontynuują akcje eksterminacji Polaków z pow. Przemyślany, używając w dalszym ciągu wszystkich środków stojących do ich dyspozycji. Natężenie tej akcji wzrosło, zwłaszcza że Niemcy najcyniczniej w świecie zezwalają na tego rodzaju barbarzyńskie postępowanie, a nawet idą na układy z bandytami, przyrzekając im nieingerencję w niszczeniu Polaków w zamian za ich nietykalność, jak to ostatnio miało miejsce w Przemyślanach (umowa oczywiście poufna). W wielu wypadkach odnosi się wrażenie, że Niemcy otrzymali taki rozkaz z góry, a przynajmniej przeprowadza się
u nich akcję uświadamiającą im korzyści dla nich wynikłe ze zniszczenia Polaków. Dlatego więc palą ukr. na oczach Niemców całe wsie polskie, mordują „opornych” Polaków, wyrzucają z domów całe dziesiątki rodzin polskich i trudno doprawdy znieść te potworne upodlenia polskiego narodu, być zmuszonym słuchać nieuzasadnione nakazy hordy „rezunów”...

20 IV 1944 ( [dalej skracamy: ], t. 2, s. 476): ... z 16 V 1944 (, t. 2, s. 487): ..

36 Patrz: fragment Meldunku dekadowego z 16 V 1944 (DKZW, t. 2, s. 483): ...Opinia tutejsza oczekuje od zachodu jak najostrzejszego bojkotu zbiegłych tam ukr. Okolice Krynicy, Nowego Sącza, Gorlic, Jasła są nimi przepełnione. W Krakowie znajduje się ich centrala. Niestety nie nadchodzą żadne wiadomości tego rozboju, co jest boleśnie odczuwane jako brak solidarności. Panuje duże rozgoryczenie wobec nikłych rozmiarów polskiego odwetu, który zaczął się dopiero po dwóch latach nieustannych mordów. Mówi się o tym z goryczą. Wszelkie dyskusje na temat kwestii ukr. przeprowadzane zwykle jednogłośnie mają takie zakończenie: My żądamy ostatecznej likwidacji. Ale przyjadą z W-wy panowie, których nic nie boli, patrzą na to z daleka i w myśl jakiejś doktryny dadzą im autonomię...

Patrz: fragment z 16 V 1944 (, t. 2, s. 483): ...

37 W trakcie opracowywania m.in. przez autorkę są dokumenty MAP (wojewodów, starostów itp.) województw lubelskiego, rzeszowskiego i krakowskiego; oczekujemy także udostępnienia dokumentów zamówionych w archiwum IPN.

W trakcie opracowywania m.in. przez autorkę są dokumenty MAP (wojewodów, starostów itp.) województw lubelskiego, rzeszowskiego i krakowskiego; oczekujemy także udostępnienia dokumentów zamówionych w archiwum IPN.

38 Wiadomości z Tarnopolszczyzny nadesłane 5 lutego 1944 (DKZW, t. 2, s. 731–732).

nadesłane 5 lutego 1944 (, t. 2, s. 731–732).

39 Tak pisze autor Raportu politycznego z 15 XII 1943 roku (DKZW, t. 2, s. 332): Jest charakterystycznym, że niezgodne między sobą grupy Melnyka, Bandery i Bulby na płaszczyźnie tępienia Polaków postępują zadziwiająco zgodnie. Zaznaczyć trzeba, że były już kilka razy robione próby zlania tych grup w jedną całość, a przynajmniej stworzenia wspólnej nadrzędnej władzy. W tym kierunku największą aktywność przejawia grupa Tarasa Bulby. Uwidacznia to załączony przy niniejszym list otwarty d-cy ukr. rewolucyjnej powstańczej armii (UPRA) Atamana Tarasa Bulby skierowany do przywódców OUN, w którym wyjaśniając przyczyny nieudania się dotychczasowych prób utworzenia Ukraińskiej Narodnej Rewolucyjnej Rady (ONRR), z powodu monopartyjnego stanowiska OUN grupy Bandery, ponawia propozycje utworzenia tej Rady. Jak z tekstu wynika, list ten napisany został w X br., czyli do tej pory nie nastąpiło jeszcze utworzenie UNRR i nadal istnieje podział na grupy Melnyka, Bandery i Bulby. Każda z nich chciałaby przewodniczyć dwóm pozostałym, najwięcej agresywne stanowisko w tej sprawie zajmuje grupa Bandery, poczynania scaleniowe podejmuje grupa Bulby. Pomimo, że sam Bulba w liście otwartym pisze o sobie, że jest „muzykiem poleskim” i nacjonalistą, jednak biorąc pod uwagę jego akcję wołyńską, poczynania na tutejszym terenie oraz wyżej wymienioną akcję scaleniową, nasuwa się pewnik, że jest on agentem bolszewickim, który pod płaszczykiem nacjonalistycznym działa na rzecz bolszewickiego państwa...

Tak pisze autor z 15 XII 1943 roku (, t. 2, s. 332):

40 Przykład: opis zdarzeń z dokumentu pt. Wypadki na Wołyniu i w powiecie włodzimierskim (lato–jesień 1943), (DKZW, t. 2, s. 686–687): ...O godz. 2 minut 30 po północy w dniu 11 lipca 1943 r. rozpoczęła się rzeź. Każdy dom polski okrążyło nie mniej jak 30–50 chłopów z tępym narzędziem i dwóch z bronią palną. Kazali otworzyć drzwi albo w razie odmowy rąbali drzwi. Rzucali do wnętrza domów ręczne granaty, rąbali ludność siekierami, kłuli widłami, a kto uciekł, strzelali doń z karabinów maszynowych. Niektórzy ranni męczyli się po 2 lub 3 dni, zanim skonali, inni ranni zdołali resztkami sił dotrzeć do granicy powiatu sokalskiego. Od godz. 2 min. 30 w nocy do godz. 11-ej przed południem były doszczętnie wymordowane położone w pobliżu siebie następujące kolonie polskie: Nowiny, Gurów Duży, Gurów Mały, Wygranka, Zygmuntówka i Witoldówka. Zginęło tam straszną śmiercią ponad 1000 osób. Po morderstwie zaraz po południu tegoż dnia nastąpił rabunek. Chłopi
z sąsiednich wsi przychodzili i zabierali konie, wozy, ubrania, pościel, krowy, świnie, kury – inwentarz żywy i martwy. Jeden bogaty chłop ze wsi Zabłoćce mając 40 ha ziemi, zabudowania murowane, zabrał 15 maszyn do życia. Po rabunku jedli obiad na tejże kolonii. Po spożyciu obiadu przeszli drogą przez kolonię i śpiewali, że Lachów wymordowali. Do kilku domów pozwlekali z drogi i podwórzy zwłoki i spalili całe zagrody... Następnego dnia udał się do pogranicznych wiosek polskich p. Landskomissar z Sokala w asyście kilku niemieckich żołnierzy. Zaraz w kolonii Wygranka zobaczyli oni koło pierwszego domu 8 trupów, w drugim domu 5, w trzecim 7 itd., aż zatrzymali się koło domu, w którym zobaczyli dziecko dwuletnie nasadzone na widły i wstawione w okno, drugiemu dziecku wsadzono w brzuch szpadel i podparto nim drzwi. Zaraz sfotografowali to, wyjęli szpadel i widły z ciał dzieci i oświadczyli: „Nie to jest droga kryminalna i dalej nią jechać nie będziemy”. Zawrócili do wsi Zabłoćce, tam pod pagórkiem, koło figury św. Jana, zobaczyli preszło 30 osób pomordowanych z folwarku Zabłoćce, ksiądz proboszcz i organista leżeli zmasakrowani na polu...

Przykład: opis zdarzeń z dokumentu pt. ), (, t. 2, s. 686–687): ...

41 Oczywiście tych, którzy fakt tej zbrodni w ogóle przyjmują do wiadomości, jak Mykoła Siwicki.

Oczywiście tych, którzy fakt tej zbrodni w ogóle przyjmują do wiadomości, jak Mykoła Siwicki.

42 Patrz: praca Leona Karłowicza, Polska–
–Ukraina, smutne refleksje
, Lublin 2002, s. 9–18.

Patrz: praca Leona Karłowicza, , Lublin 2002, s. 9–18.

43 Dowodów na istnienie tych dokumentów dostarcza w swych pracach Wiktor Poliszczuk.

Dowodów na istnienie tych dokumentów dostarcza w swych pracach Wiktor Poliszczuk.

44 Znane są przypadki wycinania drzew, by utrudnić identyfikację miejsca, gdzie stały gospodarstwa i domy.

Znane są przypadki wycinania drzew, by utrudnić identyfikację miejsca, gdzie stały gospodarstwa i domy.

45 W 1929 r. powołana została do życia Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. Była organizacją faszystowską. Na swym I Kongresie w 1929 r. sformułowała swoją myśl polityczną, sprowadzającą się do tezy, że ukraińskie państwo nacjonalistyczne powstać ma na wszystkich (według OUN) ukraińskich terytoriach etnicznych. Państwo takie nosiłoby nazwę: Ukraińska Samostijna Soborna Derżawa. Jedną z metod zbudowania takiego państwa byłoby usunięcie z ukraińskich terytoriów wszystkich zajmańców. Oznaczało to usunięcie nieukraińskiego elementu etnicznego w drodze eksterminacji [w:] OUN w switli postanow Wełykyw Zboriw, Konferencij ta inszych dokumentiw z borot’by 1929–1955, bmw, 1955, s. 5, 12. „Usunięcie” nie-Ukraińców z tego terytorium miało nastąpić w toku rewolucji narodowej, a czas rozpoczęcia tej rewolucji określiła II Konferencja OUN SD w lutym 1943 roku (ibidem, s. 74). Szeroko o tych sprawach pisze W. Poliszczuk w swych pracach Ideologia nacjonalizmu ukraińskiego, Warszawa 1996 i Dowody zbrodni OUN-UPA, Toronto 2000 oraz w dwóch zbiorach dokumentów z r. 2002. Warto także w celu zrozumienia tych problemów zapoznać się z pracą prof. Bogumiła Grotta Nacjonalizm chrześcijański, wyd. III, Krzeszowice 1999 i zbiorowej pracy pod jego redakcją Polacy i Ukraińcy dawniej i dziś, Kraków 2002.

W 1929 r. powołana została do życia Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. Była organizacją faszystowską. Na swym I Kongresie w 1929 r. sformułowała swoją myśl polityczną, sprowadzającą się do tezy, że ukraińskie państwo nacjonalistyczne powstać ma na wszystkich (według OUN) ukraińskich terytoriach etnicznych. Państwo takie nosiłoby nazwę: . Jedną z metod zbudowania takiego państwa byłoby usunięcie z ukraińskich terytoriów wszystkich . Oznaczało to usunięcie nieukraińskiego elementu etnicznego w drodze eksterminacji [w:] , bmw, 1955, s. 5, 12. „Usunięcie” nie-Ukraińców z tego terytorium miało nastąpić w toku , a czas rozpoczęcia tej rewolucji określiła II Konferencja OUN SD w lutym 1943 roku (ibidem, s. 74). Szeroko o tych sprawach pisze W. Poliszczuk w swych pracach , Warszawa 1996 i , Toronto 2000 oraz w dwóch zbiorach dokumentów z r. 2002. Warto także w celu zrozumienia tych problemów zapoznać się z pracą prof. Bogumiła Grotta , wyd. III, Krzeszowice 1999 i zbiorowej pracy pod jego redakcją , Kraków 2002.

46 Dowody potwierdzające tę tezę znaleźć można w dokumentach zgromadzonych przez W. Poliszczuka w jego licznych pracach na temat nacjonalizmu ukraińskiego.

Dowody potwierdzające tę tezę znaleźć można w dokumentach zgromadzonych przez W. Poliszczuka w jego licznych pracach na temat nacjonalizmu ukraińskiego.

47 Karłowicz Leon, Polska–Ukraina, smutne refleksje, Lublin 2002.

Karłowicz Leon, , Lublin 2002.

48 ibidem, s. 20.

ibidem, s. 20.

49 Wchodzącego wraz z batalionem Roland w skład Legionu Ukraińskiego.

Wchodzącego wraz z batalionem Roland w skład Legionu Ukraińskiego.

50 Poliszczuk Wiktor, Zbrodnie OUN-UPA..., s. 425.

Poliszczuk Wiktor, ..., s. 425.

51 Patrz: opracowania pt. Sprawa Unii i Problem ukraiński a polska racja stanu, w „Tekach Zielińskiego”, Archiwum PAN-PAU, Kraków.

Patrz: opracowania pt. i , w „Tekach Zielińskiego”, Archiwum PAN-PAU, Kraków.

52 Publiczna wypowiedź parocha Rentza w Wołczyszczowicach.

Publiczna wypowiedź parocha Rentza w Wołczyszczowicach.

53 W dokumencie pt. Wieś Rozważ, pow. Złoczów (rok 1944), tom 2, s. 741, znajdziemy taki przykład – księdza greckokatolickiego z Rzeczycy, gmina Tortoszyn.

W dokumencie pt. , tom 2, s. 741, znajdziemy taki przykład – księdza greckokatolickiego z Rzeczycy, gmina Tortoszyn.

54 Dobrą ilustracją ówczesnego ukraińskiego stanu ducha może być fragment zamieszczony
w Sprawozdaniu okresowym z października 1943 (woj. tarnopolskie), (DKZW, t. 2, s. 641–642): ...10 bm. w ręce Gestapo wpadła waliza naładowana literaturą OUN, przeznaczoną dla jej członków w Złoczowie, Skwarzawie, Woroniakach i okolicy. W związku z tym aresztowano braci Jana i Włodzimierza Pityków, pochodzących z Woroniak. Jeden z członków OUN – Bystrzykowski Jakub, zbierając pieniądze na cele organizacyjne, zaszedł do bezpartyjnego Ukraińca Fijała Władysława w Probużnie, pow. Kopyczyńce i wyraził się: „Nas jest już miilion zorganizowanych i my czekamy tylko, kiedy Niemcy będą się rozlatywać, a wtedy pokażemy Polakom do czego jesteśmy zdolni”. Żona kierownika szkoły w Probużnej pow. Kopyczyńce, Barbara Maksyma, Ukrainka, wyraziła się przed pewnym Polakiem, którego narodowości nie znała: „My Ukraińcy przez Lachów żyć nie możemy. Daj Boże, aby ich na naszej ziemi ani jednego nie stało. Wtedy swobodnie moglibyśmy się poruszać. Mam nadzieję, że to się wkrótce stanie”. Jako dowód ukraińskiej świadomości narodowej przesyłamy tłumaczenie anonimu, który pisany jest łacińskimi literami po ukraińsku: „Nowosiółka dnia... 1943. ja wojak austriackiej armii przyrzekłem wierność do śmierci, a że teraz niemiecka władza, to mój obowiązek dalej służyć niemieckiemu państwu, a ja widzę dookoła wrogie nastroje, które planują na szkodę niemieckiemu państwu, dlatego przesyłam kilka raportów. Raport I. Sawa Miska syn Jurka i Dmytre Danyluk, syn Iwana członkowie kontyngentowej komisji nie tylko, że sfałszowali swoje obsiewy, nie dali kontyngentu i mają jeszcze wielki zapas zboża, wiele korców ludziom przepadło; świadek Teodor Marynczuk syn Dmytra. Jeszcze oni obydwaj przechowują Żyda Arena Majzelma za zapłatą 3000 dolarów i 2000 złotych polskich w srebrze. Raport II. Iwan Bojczyk sprzedawca kooperatywy kupuje jaja prywatnie i fałszuje cukier, materię i sprzedaje Żydom. W ubiegłym roku sprzedał Żydom 5 cetnarów cukru, zarżnął 150 kg prosię, był u bolszewików aktywistą i konfidentem i dalej namawia ludzi w kooperatywie, aby nie oddawali kontyngentu zboża i mięsa i mówi ludziom, że Niemcy rozbici nie mają siły i na wszystkich frontach uciekają. Raport III. Tu następuje opis polskiej organizacji z nazwiskami, który zresztą nie odpowiada stanowi faktycznemu. (Bolszewicki agitator i komsomolec Andrzej Hromijczuk z Winiatyniec ukrywa się u Tedosija Tymofijczuka w Nowosiółce). Następnie prymitywny plan z objaśnieniem: kryjówka Żyda Arena Majzelmana u Sawy Miska syna Jurka. Druga kryjówka do tej podobna u Dmytra Danylika syna Iwana. Największą uwagę zwróćcie na sprzedawcę, który był twardym komunistą, a teraz jest w porozumieniu z partyzantami...”

Dobrą ilustracją ówczesnego ukraińskiego stanu ducha może być fragment zamieszczony w (, t. 2, s. 641–642): ...Tu następuje opis polskiej organizacji z nazwiskami, który zresztą nie odpowiada stanowi faktycznemu. (Bolszewicki agitator i komsomolec Andrzej Hromijczuk z Winiatyniec ukrywa się u Tedosija Tymofijczuka w Nowosiółce). Następnie prymitywny plan z objaśnieniem:

55 Sprawozdanie okresowe, październik 1943 woj. tarnopolskie (DKZW, t. 2, s. 636): ...Ukraińcy należący do O.U.N. zbierali pieniądze i rozkolportowywali broszurę „Katechizm ukraińskiego nacjonalisty”. w której autor opisuje granice i ustrój przyszłej Ukrainy. Państwo ukraińskie ma sięgać od Wołgi do Wisły, ustrój tego państwa ma być oparty częściowo na zasadach komunistycznych. Broszurę zakończono marszem „Wyriżem Żydiw, wydusym Polakiw, stanem na Sani ne pustym Polakiw...”

(, t. 2, s. 636):

56 Według ustaleń W. Poliszczuka decyzje o całkowitej eksterminacji Polaków zapadły w styczniu 1943 r.

Według ustaleń W. Poliszczuka decyzje o całkowitej eksterminacji Polaków zapadły w styczniu 1943 r.

57 Wiele książek Wiktora Poliszczuka w sposób dokładny i kompetentny omawia zbrodniczą ideologię Doncowa i Konowalca. Patrz też: materiał KZW pt. Twórcy dzisiejszej duszy ukraińskiej (DKZW, aneksy do t. 1.).

Wiele książek Wiktora Poliszczuka w sposób dokładny i kompetentny omawia zbrodniczą ideologię Doncowa i Konowalca. Patrz też: materiał KZW pt. (, aneksy do t. 1.).

58 Za: W. Poliszczuk, Dowody zbrodni OUN-
-UPA
, s. 40–41.

Za: W. Poliszczuk, , s. 40–41.
Pierwotnie wydana w Londynie pod pseudonimem Karol Liszewski. W Polsce (Warszawa) w r. 1996. Problem inspiracji, i co gorsza, czynnej pomocy przy identyfikowaniu osób i mieszkań ofiar (oznaczanie drzwi) potwierdzili autorce naoczni świadkowie, np. Maria Krynicka, lwowianka, córka oficera WP, a także liczne dokumenty wytworzone przez organizacje podziemne, np. Meldunek tygodniowy z 30 I 1944, gdzie za sprowokowanie mordu profesorów lwowskich uczelni oskarża się krąg osób związanych bezpośrednio z Osypem Bodnarowiczem. Oto co na ten temat pisano w  15 IV 1944 (Dzieje Komitetu Ziem Wschodnich... [dalej skracamy: – przyp.red.], t. 2, s. 184–185): W. Poliszczuk, .... s. 539. Ibidem, s. 539. Dokument w postaci odpisu został przesłany W. Poliszczukowi z adnotacją: Ośrodek Karta, Archiwum Wschodnie, sygn. M.II//30/1, AC. 506 z 15 XI 1996. Owe porozumienia znajdują swoje liczne potwierdzenia w odnalezionych dokumentach polskiego podziemia, także publikowanych w tomie 2 (). Można też przytoczyć fragment Raportu Politycznego, część szczegółowa (, t. 2, s. 426): Jeden z informatorów donosi: w jednej wsi wójt Ukrainiec żył w dobrych stosunkach z księdzem rzymskokatolickim. Na jego syna wypadł los zamordowania tego księdza. Syn zwierzył się z tym ojcu, a ten przestrzegł księdza i doradzał mu natychmiastowy wyjazd, gdyż jeżeli syn jego nie wykona tego zamachu, to zostanie zamordowany przez własnych. Ksiądz wrócił do Lwowa i zameldował to kurii. Lecz według istniejących tam przepisów musiał wrócić na probostwo. Opowiadanie to rzuca światło na sposoby i formy konspiracji wśród Ukraińców. Z jednej strony ideowe podejście do mordów, a z drugiej bezwzględna karność panująca w szeregach OUN. Czasem mordowano dzieci szczególnie okrutnie, np. przez rozdzieranie nóżek (z morderczym hasłem: ), czy rozdzierając im usta (), jeszcze żywym wyrywano kończyny, języki, wykłuwano oczy, tak umęczone nabijano na widły. Patrz: (, t. 2, s. 802) oraz materiał pt. (1944), (, t. 2, s. 742). Dowodzi tego choćby fragment z 19 X 1943, tom 2, s. 629: .. Patrz3 VII 1944 (, t. 2, s. 537): ... Znane są liczne przykłady znaczenia krzyżami domów polskich. Fakty takie miały miejsce np. we Lwowie po wkroczeniu Rosjan w 1939 r. i dotyczyły głównie aresztowań polskiej inteligencji (relacja Marii Krynickiej o okolicznościach aresztowania jej ukrywającego się ojca – w posiadaniu autorki). Metodę tę stosowano też później, patrz: przypis poprzedni oraz opracowanie pt.. Do chwili, gdy po walnym przyczynieniu się do wymordowania ludności żydowskiej, doskonale uzbrojona przez Niemców milicja ukraińska (w liczbie ok. 4000 osób), w połowie marca 1943 r. uciekła w lasy, przystąpiła do masowego mordowania Polaków. Przykłady: z 3 VII 1944, cz. V. (, t. 2, s. 542):(t. 2, s. 544–545 W marcu 1943 w Helenówce Gnojeńskiej zdołali namówić 60 mężczyzn do udania się na spotkanie organizacyjne do Swojczowa. Żaden z tych ludzi nigdy nie wrócił. Podobnie było z oddziałem zorganizowanym przez Celestyna Dąbrowskiego w Swojczowie, który dobrowolnie poddał się zwierzchnictwu UPA. Cały ten oddział został 11 lipca 1943 r. wymordowany przez Ukraińców (patrz też opracowanie Adama Pietkiewicza, , „Na rubieży” 4//1993, s. 4–7). Oto przykład takiego napadu zachowany w dokumencie (, t. 2, s. 700–701): ... (fakt autentyczny, ojciec rodziny Aleksander Kolman). Na przykład w Hucie Antonowieckiej, Nowosiółkach (III 1943), Wygodzie (2 V 43), Łomsku, Budkach Borowskich, Okopie, Dołhaniu, Jezioranach Polskich (VI 43), Kupowalcach, Zamliczach, Chinówce, Wólce Sadowskiej, Rudni, Jasionówce, Adamówce, Turii, Stężarzycach, Maria-Woli, Smolarzach, kolonii Gucin (VII 43) i innych. Taką metodę zastosowano też w Hucie Majdańskiej (13 IV 1943), w Łamanej (V 43), Woronczynie (23 Vi 1943), Suchej Łozie (13 VII 43), Wólce Lubitowskiej, Majdanie (23 VIII 43), Mielnicy (9 VIII 43), Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej (30 VIII 43). W dwóch ostatnich miejscowościach zginęło łącznie ok. 1000 osób). Na przykład: Staryki (29 V 1943 – zginęło 90 osób), Woronczyn (VI 43 – kilkadziesiąt osób), 11 VII 43 (tzw. krwawa niedziela) zaatakowano 12 kościołów (Kisielin – zginęły 64 osoby), Poryck (ok. 500 os., w tym ks. Bolesław Szawłowski), Chrynów (ok. 250 os. i ks. Jan Kotwicki), Zabłotce (ok. 76 os. i ks. Józef Aleksandrowicz), Chołoniewicze (kilkadziesiąt osób), Koniuchy (ok. 50 os.), Korytnica – ks. Karol Baran został przecięty piłą na pół, Swojczów (okrutną śmiercią zginęło kilkaset osób), Oktawin (masowy mord w kościele), Krymno (kilkadziesiąt osób), Sokół (kilka osób), Żabcze – żywcem spalono w kościele ks. Stanisława Janoszka. Obronili się jedynie wierni z miejscowości Ostrożec. Lista tych marcowych napadów obejmowała: Hutę Stepańską – zginęło 18 osób, Borówkę i Józefin – 29, Drańczę Polską – 51, Żabice – 20, Banasówkę – 24, Gajówkę – ok. 20, Kolonię Cisówka – ok. 40, Lepań – ok. 30, Pianie – 180; 18 III: kolonię Pieńki oraz Pendyki Duże i Małe – 180 osób, Byteń – 45, Mielnicę – 80, Wielick – 45; 20 III: Tetylkowce – 25, Matwiejowce – 25. W Wielkanoc: Medwedówka – 81 osób, Lipniki – 170, Polanówka, Tomaszów, Klin; 28 III: Zamostyszcze, Annopol i Śnieżków. Fakty te ilustrować może . (, t. 2, s. 669): Przykład napadów w Wigilię: w Hnidawie (zamordowano 57 osób), Wólce (ponad 20 os.), Dworcu (35 os.), Zaworociu (32 os.). Oto kilka przykładów: Na drodze w pobliżu Dąbrowicy dn. 29 IV 1943 zamordowano 5 osób, a 1 V 43 – 23 osoby, wśród nich 12 dzieci; 8 V 43 na drodze z Koszowa do Torczyna upowcy zabili kilkanaście osób, które odstawiały kontyngenty zbożowe; w Wilczy ok. 20 VII 43 wymordowano 26 osób, które uciekły z Huty Stepańskiej. Patrz np. raport polityczny pt. (, t. 2, s. 318–331) lub z 15 II 1944 (, t. 2, s. 401–414). Patrz: (, t. 2, s. 626): ... Warto przytoczyć fragment ze z 19 X 1943 (, t. 2, s. 630): ... Dobrą ilustracją może być fragment (, t. 2, s. 641): ... Warto też przytoczyć fragment sprawozdania terenowego pt. z 5 II 1944 (, t. 2, s. 732): ... Przykłady: 23 V 1944 (, t. 2, s. 494): ......; , raport polityczny nadesłany 5 II 1944 roku (, t. 2, s. 391): ... dokument pt. (, t. 2, s. 703): ... ...; materiał pt. nadesłane 5 lutego 1944 roku (, t. 2, s. 729): Patrz: raport pt. (, t. 2, s. 324). Ilustracją może być informacja ze z 19 X 1943 (, t. 2, s. 630): z  Patrz też materiał pt. z 3 VII 1944 (, t. 2, s. 528): ... O mordach popełnianych w celu zdobycia polskich papierów odnajdujemy też informacje w  z 11 VI 1944 (, t. 2, s. 448) i  z 16 V 1944 (, t. 2, s. 491). Patrz: z 3 VII 1944 (, t. 2, s. 529): .. Przykłady: Tarnopol 15 II 1944. (, t. 2, s. 405): ... Głównie RGO i PKO. Tam zaś ze względu na zbliżającą się klęskę hitlerowskich Niemiec, czekał ich niestety głód, poniewierka, a czasem śmierć w fabrykach bombardowanych przez aliantów. 20 IV 1944 ( [dalej skracamy: ], t. 2, s. 476): ... z 16 V 1944 (, t. 2, s. 487): .. Patrz: fragment z 16 V 1944 (, t. 2, s. 483): ... W trakcie opracowywania m.in. przez autorkę są dokumenty MAP (wojewodów, starostów itp.) województw lubelskiego, rzeszowskiego i krakowskiego; oczekujemy także udostępnienia dokumentów zamówionych w archiwum IPN. nadesłane 5 lutego 1944 (, t. 2, s. 731–732). Tak pisze autor z 15 XII 1943 roku (, t. 2, s. 332): Przykład: opis zdarzeń z dokumentu pt. ), (, t. 2, s. 686–687): ... Oczywiście tych, którzy fakt tej zbrodni w ogóle przyjmują do wiadomości, jak Mykoła Siwicki. Patrz: praca Leona Karłowicza, , Lublin 2002, s. 9–18. Dowodów na istnienie tych dokumentów dostarcza w swych pracach Wiktor Poliszczuk. Znane są przypadki wycinania drzew, by utrudnić identyfikację miejsca, gdzie stały gospodarstwa i domy. W 1929 r. powołana została do życia Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. Była organizacją faszystowską. Na swym I Kongresie w 1929 r. sformułowała swoją myśl polityczną, sprowadzającą się do tezy, że ukraińskie państwo nacjonalistyczne powstać ma na wszystkich (według OUN) ukraińskich terytoriach etnicznych. Państwo takie nosiłoby nazwę: . Jedną z metod zbudowania takiego państwa byłoby usunięcie z ukraińskich terytoriów wszystkich . Oznaczało to usunięcie nieukraińskiego elementu etnicznego w drodze eksterminacji [w:] , bmw, 1955, s. 5, 12. „Usunięcie” nie-Ukraińców z tego terytorium miało nastąpić w toku , a czas rozpoczęcia tej rewolucji określiła II Konferencja OUN SD w lutym 1943 roku (ibidem, s. 74). Szeroko o tych sprawach pisze W. Poliszczuk w swych pracach , Warszawa 1996 i , Toronto 2000 oraz w dwóch zbiorach dokumentów z r. 2002. Warto także w celu zrozumienia tych problemów zapoznać się z pracą prof. Bogumiła Grotta , wyd. III, Krzeszowice 1999 i zbiorowej pracy pod jego redakcją , Kraków 2002. Dowody potwierdzające tę tezę znaleźć można w dokumentach zgromadzonych przez W. Poliszczuka w jego licznych pracach na temat nacjonalizmu ukraińskiego. Karłowicz Leon, , Lublin 2002. ibidem, s. 20. Wchodzącego wraz z batalionem Roland w skład Legionu Ukraińskiego. Poliszczuk Wiktor, ..., s. 425. Patrz: opracowania pt. i , w „Tekach Zielińskiego”, Archiwum PAN-PAU, Kraków. Publiczna wypowiedź parocha Rentza w Wołczyszczowicach. W dokumencie pt. , tom 2, s. 741, znajdziemy taki przykład – księdza greckokatolickiego z Rzeczycy, gmina Tortoszyn. Dobrą ilustracją ówczesnego ukraińskiego stanu ducha może być fragment zamieszczony w (, t. 2, s. 641–642): ...Tu następuje opis polskiej organizacji z nazwiskami, który zresztą nie odpowiada stanowi faktycznemu. (Bolszewicki agitator i komsomolec Andrzej Hromijczuk z Winiatyniec ukrywa się u Tedosija Tymofijczuka w Nowosiółce). Następnie prymitywny plan z objaśnieniem: (, t. 2, s. 636): Według ustaleń W. Poliszczuka decyzje o całkowitej eksterminacji Polaków zapadły w styczniu 1943 r. Wiele książek Wiktora Poliszczuka w sposób dokładny i kompetentny omawia zbrodniczą ideologię Doncowa i Konowalca. Patrz też: materiał KZW pt. (, aneksy do t. 1.). Za: W. Poliszczuk, , s. 40–41.