Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Tadeusz Krzyżewski, OBIJAK

„Obijak” – czasopismo polowe krakowskiego 4 pułku piechoty WP i jego relacje z walk na froncie północno--wschodnim Lwowa w okresie od grudnia 1918 do marca 1919 roku.

 

   Zdawałoby się, że wszystko, co łączy się z dziejami obrony Lwowa 1918 roku i późniejszego oblężenia w pierścieniu wojsk ukraińskich, które przeciągnęło się do wiosny 1919 roku, zostało już opisane, ujęte w kronikach, opracowane literacko, opowiedziane przez uczestników ówczesnych wydarzeń na łamach „Pobudki” i innych współczesnych wydawnictw. Otóż nie wszystko! Zwłaszcza od strony relacji braci legionowej WP, której ochotnicze oddziały z terenu Śląska, Krakowa, Poznania, Warszawy i Lublina przybyły w ramach odsieczy dowodzonej przez ppłk. M. Karaszewicza-Tokarzewskiego.

   Wyruszyły one już 19 listopada 1918 roku z bazy w Przemyślu, trasą na Chyrów i Sambor. W skład tych oddziałów weszło 140 oficerów, 1228 podoficerów i szeregowych, 8 dział, kilkanaście karabinów maszynowych, 507 koni i 79 wozów. W odsieczy brał udział gen. Roja z Krakowa, który przybył do Lwowa na czele sztabu i 2 kompanii 4 pp WP. Od 22 XI kompanie te stacjonowały w koszarach na Zamarstynowie, ubezpieczając północno-wschodnią część miasta. Ich walki obronne, perypetie koszarowe, trudności aprowizacyjne, zabawy i smutki, ujęte z reguły rymem częstochowskim, spisane zostały ręcznie w ramach kroniki na łamach pisma polowego pt. „Obijak”, towarzyszącego wydarzeniom wojennym tego pułku.

   Sześć kolejnych numerów „Obijaka” 26–31, odbitych na hektografie, wydanych zostało w czasie udziału w obronie Lwowa od 22 XI 1918 do marca 1919 roku. Zachował się jeden niepełny zbiór (76 stron) tych numerów, wydanych prawdopodobnie w 16 egzemplarzach hektografowanych, przy czym większość ilustrowanego pracowicie tekstu da się dziś tylko z trudem odczytać.

   Treść i układ „Obijaka” są chwalebnym świadectwem pasji pisarskiej i redakcyjnej jednego człowieka – podchorążego Ludwika Markowskiego, redaktora „od kozy”, który świadomie naśladuje styl lwowski i przestrzegając zasady „jeśli wlazłeś między wrony, musisz krakać jak i one”, pozornie beztrosko opisuje dole i niedole kolegów frontowych, broniących polskiego Lwowa.

   Wiedział on, że lwowiacy walczyli raczej „na wesoło”, bez demonstracyjnego cierpiętnictwa i ten właśnie styl stara się narzucić krakowskim „legunom”. Jego rymowane kronikarskie relacje błyskają czasem satyrycznym zacięciem, a cała epopeja obronna osnuta jest właściwie na kanwie kilku wersów znanej wszystkim, a tylko swoiście zmodyfikowanej piosenki wojennej:

 

 

Wojenko, wojenko, zwodnicza syreno,

w całej Polsce krzyże zostawiłaś jeno…

 

   I ta właśnie

 

… wojenka się toczy, toczy się bez przerwy

Legun dostaje wieczór chleb i trzy konserwy

………………………………………………..

I idzie pewny, że hajdamakom tęgo kurtę skroi.

Brnie więc Czwartak po błocie lub w śniegu

się kopie,

Dniem i nocą bez przerwy na wojennej stopie.

Oczyszcza z band grabieżczych lwowskie

okolice

Zjadając w polskich siołach ser i jajecznicę.

Bo chłop polski gdy w opłotkach Leguna

spostrzeże

Każe zaraz babie warzyć obfitą wieczerzę…

 

 

   Do najkrwawszych na północnym froncie obrony należały Zboiska. Im też redaktor „Obijaka” poświęcił oddzielne strofy:

 

 

Przyszła kryska na Matyska,

Poszedł Czwartak na Zboiska

Tu ekrazytówka pryska,

Tam armatni strzał się łyska,

Po chałupach przytuliska…

Więc choć śmierć zagraża z bliska,

Czwartak przetrwa i Zboiska…

 

 

   I już pierwsze Boże Narodzenie – grudzień 1918 roku wita „Obijak” własną, podlwowską kolędą:

 

 

Gdy się Chrystus rodzi

Nasz kraj w krwi powodzi.

Pod grad kul armatnich

Mkną żołnierze młodzi,

By rozdarte do tej pory

W całość złączyć trzy zabory.

Wojenko, wojenko, kto czas z tobą spędza

Temu głód jest bratem, a siostrzyczką nędza.

 

 

   Skarży się w początkowym okresie pobytu na peryferiach Lwowa redakcja „Obijaka” na kiepskie zaprowiantowanie, braki mundurowe; narzeka na okradanie magazynów ze słoniny, marmelady i papierosów przez wygłodniałą ludność przedmieścia:

 

 

Oj zaprawdę prowiantura

Wypasie człowieka,

Bo dostajesz na osobę

Tłuszczu po dwa deka.

 

 

   Z upływem czasu jednak organizacja zaopatrzenia krzepnie i Czwartacy po Nowym Roku 1919 umieszczą na łamach swego „Obijaka” weselszą już, noworoczną Pieśń dziadowską:

 

Na nowy Roczek wasz czwartacki dziadek

Ma dużo nowych i bajek, i gadek,

Jeśli się na nie zagniewa cenzura,

Wtedy da nura…

………………………………………

W naszej kadrowej menaż się polepsza

W kocioł wsadzają od razu pół wieprza.

Naszą kawusią dziś się nie zasroma

Kawiarnia „Roma”.

 

 

   Poszerzają się też znajomości towarzyskie, krakowscy „relutoni” wnikają w społeczeństwo lwowskie, organizują w koszarach nawet własny kabaret:

 

 

… Bo do wszelkich uciech Czwartak jest na

szpicy,

Czy to jakiś kabaret, czy raut na Strzelnicy,

Uczęszcza na nie hurmem, hucząc

śmiechem w koło,

Bo reluton to cwaniak, lubi żyć wesoło,

Nie opuszcza go nigdy humor i ochota,

Jeśli tylko w kieszeni szeleści mu „flota”.

 

 

   Czwartakom już i amory w głowie. W kolejnych numerach „Obijaka” pojawia się kilka serdecznych, miłością podszytych rymowanek pt. Listy Pietryka Zamaszystego-Czwartaka – do Helci Pyskatej we Lwowie. Wojna zaś trwa nieubłaganie…

 

 

Wojenko, wojenko, przeklęte twe oczy,

Bo na kogo spojrzysz, ten zaraz krwią broczy.

 

 

   W następnym zeszycie z 27 II 1919 r. „Obijak” przypomina, iż trzy miesiące już trwa walka Czwartaków o Lwów.

 

 

22 XI 1818–22 II 1919

Trzy miesiące grodu broni

Polski żołnierz z mocą

Błyski armat wciąż migocą

Słychać strzały dniem i nocą.

Śmierć za nami goni…

Wroga upór ten rozsierdza

Lecz z pomocą Bożą,

Choć okopy kule orzą,

Choć się wszędy groby mnożą

Lwów – to jedna twierdza!...

Obronimy kresy wschodnie

Od ruskiej grabieży,

Szarych naszych tłum żołnierzy

Swą powinność jak należy –

Spełni niezawodnie…

 

* * *

Wojenko, wojenko królujesz we Lwowie

Mogiłki się mnożą, hen na Łyczakowie.

 

 

Spełnił żołnierz polski swą powinność jak należy, podkreślając krwią serdeczną na przedpolach Lwowa wieczystą aktualność starego, szlacheckiego przysłowia, które Marian Hemar sformułował nieco inaczej, po lwowsku: słowo się rzekło – mogiłka u płotu!

Po trzech miesiącach obrony lwowskiego przedpola było tych mogiłek 23. Takie straty ponieśli jedynie Czwartacy, walczący w sile dwu kompanii. Oto ich nazwiska dla wiecznej lwowskiej pamięci i chwały zapisane:

1) por.Leszek Jakób

2) podch. Stanisław Kropaczyński

3) plut. Adam Drużbacki

4) plut. Mieczysław Majcher

5) sekc. Marcin Rogoża

6) sekc. Józef Pach

7) sekc. Tomasz Feluś

8) sekc. Ludwik Sondac

9) sekc. Sebastian Sojka

10) sekc. Symforian Kowalski.

Szeregowi:

11) Józef Tylek

12) Jan Desoń

13) Marian Niżankowski

14) Kazimierz Sereda

15) Stefan Małajny

16) Stanisław Wanat

17) Józef Kaniowski

18) Wilhelm Poni

19) Jan Chronowski

20) Józef Markiewicz

21) Jan Burda

22) Michał Pomulak

23) Alfons Krakowiak.

 

 

Podkreśleni nie zostali pochowani na Cmentarzu Obrońców Lwowa i nie figurują w spisie tamże pochowanych.

 

 

Wojenko, wojenko, los termin wyznaczy,

Wtedy wrócą do dom żołnierze tułacze.

 

Kwartał we Lwowie Czwartak był

Często się bawił, często pił,

Bo bronił wciąż ofiarnie

Zboiska i Kościarnię…

Gródek go zna i Kamieniobród,

Tam chruniom moc wyrządził szkód…

 

   Nadszedł wyznaczony rozkazem czas rozstania, który obwieścił wszem wobec Dziadek Markowski na łamach 31. numeru „Obijaka” w ten sposób:

 

 

Mamy wyjeżdżać wkrótce do Jabłonnej,

Więc trzeba wysłać Koeba pluton konny

By dobrych kwater znalazł dla zabawki,

W murach Warszawki.

……………………………………….

Więc czytelnikom mówię „do widziska”,

Człek Lwowianeczkę jeszcze raz wyściska,

Potem zaś pójdzie narobić kalików

                         Z tych bolszewików.

 

   Humorystyczny styl tego legionowego pisemka zaowocował we Lwowie w sposób szczególny. Już od 1 marca 1919 wznowił Stanisław Wasylewski wydawanie lwowskiego, tradycyjnego niegdyś tygodnika satyrycznego „Szczutek”, a w okresie kampanii kijowskiej i przygotowań do kontrofensywy przeciw bolszewikom znad Wisły – redagował tygodnik żołnierski o swojskim tytule „Świrk”.

Nagrobek na cmentarzu Rakowickim w Krakowie