Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Feliks Budzisz (Gdańsk), O SPRAWIEDLIWE TRAKTOWANIE OFIAR WOJNY I OKUPACJI

Rozpad Związku Radzieckiego (XII 1991) postawił przed naszą polityką zagraniczną trudne zadania ułożenia ze wschodnimi sąsiadami dobrosąsiedzkich stosunków. Trudności spiętrzała tragiczna przeszłość, interpretowana przez wschodnich sąsiadów często niezgodnie z prawdą historyczną i polską racją stanu. Szczególnie trudne w stosunkach polsko-ukraińskich okazały się sprawy losów ludności polskiej na Kresach Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej, gdzie Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i tzw. Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) przy pomocy miejscowych nacjonalistów dokonały bestialskiej eksterminacji mniejszości polskiej, w wyniku której śmierć poniosło blisko 140 tys. osób, od niemowlęcia do starca.
   Podczas gdy w PRL obowiązywał – głównie na żądania kryptonacjonalistycznych władz sowieckiej Ukrainy – surowy zakaz wracania do eksterminacji ludności polskiej na Kresach, w zachodnich diasporach ukraińskich (W. Brytania, Kanada, USA, RFN) trwała intensywna propagandowa działalność (wspierana przez tamtejsze rządy) nad nobilitacją i heroizacją OUN-UPA oraz innych formacji ounowskich, kolaborujących militarnie z III Rzeszą. Już pod koniec lat 80. ruszyła stamtąd do zachodnich obwodów Ukrainy rzesza ounowskich propagandystów, zaopatrzonych w odpowiednią literaturę. Przy entuzjastycznym wsparciu miejscowych ounowców-upowców już w połowie lat 90. obwody te uległy całkowitej ounizacji – stały się skansenem kultu OUN-UPA. Przywracanie tam ounizmu inspirowała i ukierunkowywała skandaliczna uchwała OUN z 27 VI 1990, w której m.in. zostały określone dyrektywy i zadania w zakresie ounizacji historii polsko-ukraińskich stosunków XX wieku. OUN zobowiązywała swój aktyw – wykazywać, że UPA nie tylko nie znęcała się nad Polakami, ale przeciwnie, brała ich w obronę przed hitlerowcami i bolszewikami. Mordy, którym zaprzeczyć nie można, były dziełem sowieckiej partyzantki lub luźnych band, z którymi UPA nie miała nic wspólnego; pomniejszanie roli wyzwoleńczej UPA w skali europejskiej jest niedopuszczalne.
   Na początku lat 90. ruszyła szerokim frontem ofensywa propagandowa OUN w Polsce. Prowadził ją przede wszystkim Związek Ukraińców w Polsce (ZUwP) przy wsparciu neoliberalnych mediów („Gazeta Wyborcza”, „Tygodnik Powszechny”, „Kultura” paryska i wiele innych pism) i ugrupowań politycznych, zwłaszcza Unii Wolności, której sekretarz generalny, M. Czech cynicznie i butnie pisał: UPA to cześć i duma Ukrainy („GW”, „Kultura” paryska). Przyjęta przez nasze elity zasada poprawności politycznej w stosunku do strategicznej partnerki – Ukrainy, zamknęła Kresowianom dostęp do mediów, zwłaszcza elektronicznych, eliminując z programów radiowych
i telewizyjnych tematykę zbrodni OUN-UPA na ludności polskiej. Media te poruszały jedynie i często zbrodnie katyńską i akcję „Wisła”, za którą politycy polscy wielokrotnie i bez wzajemności przepraszali, przemilczając fakt, że akcja ta położyła kres krwawej depolonizacji południowo-wschodniej Polski, jaka została już dokonana na Wołyniu, południowym Polesiu i Małopolsce Wschodniej. Większość konferencji na tematy stosunków polsko-ukraińskich, w tym i organizowanych przez IPN, uwzględniały głównie racje OUN-UPA, oskarżając II RP jako okupanta tzw. Zachodniej Ukrainy. Przemilczały fakt, że II RP uchroniła swoich Ukraińców przed Wielkim Głodem, jaki tragicznie dotknął sowiecką Ukrainę, że dzięki II RP ocalał tzw. Piemont galicyjski, a który kilkanaście lat później, w najtrudniejszym dla Polaków okresie wojny i okupacji, zgotował im apokaliptyczną pożogę.
   W latach 90. OUN w Polsce tryumfowała: stawiała pomniki UPA bez zezwolenia polskich władz i wbrew protestom miejscowych społeczności; organ prasowy ZUwP „Nasze Słowo” bezkarnie oskarżał (i robi to nadal) Polaków nawet o zbrodnie ludobójstwa (!), gloryfikując notorycznie OUN-UPA.
   Zdziesiątkowani przez wojnę i okupacje Kresowianie, marginalizowani w swoich zaszłościach, podjęli spontaniczny protest przeciwko fałszowaniu ich tragicznych losów i nachalnej nobilitacji, gloryfikacji OUN-UPA. Ale skrzyknięci przez swoje organizacje, niechętnie postrzegane przez władze polskie i media, rozpoczęli dokumentowanie zbrodni ounowskich w oparciu o zachowane źródła i relacje świadków. Ofiarna, często benedyktyńska praca społeczna dokumentalistów przyniosła wstrząsający obraz ludobójstwa i wywarła głębokie wrażenie na patriotycznej części społeczeństwa w kraju i za jego granicami. Dwutomowe, monumentalne dzieło Władysława i Ewy Siemaszków Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939–1945 odsłoniło apokaliptyczną panoramę eksterminacji ludności polskiej Wołynia. Uzupełniały ją nie mniej makabryczne opisy mordów w Małopolsce Wschodniej, na południowym Polesiu i południowo-wschodnich terenach PRL, drukowane w kilkudziesięciu numerach kwartalnika „Na rubieży” i wielu wspomnieniach. Pod naciskiem odkrywanych niepodważalnych faktów oraz spontanicznie powstających komitetów obchodów 60. rocznicy ludobójstwa elity rządzące, zwłaszcza urząd Prezydenta RP, przerwały kompromitujące milczenie i rozpoczęły działania przygotowawcze również do wspólnego polsko-ukraińskiego uczczenia tragicznej Rocznicy. Jednak silny nacisk strony ukraińskiej (ounowskiej), by nie dopuścić do oficjalnego ujawnienia całej prawdy o zbrodniach OUN-UPA, wymusił na stronie polskiej, zwłaszcza sejmowej, daleko idące odstępstwa od prawdziwego obrazu wydarzeń na Kresach. Sejm pod przewodnictwem marszałka M. Borowskiego przyjął 9 lipca 2003 polsko-ukraińskie oświadczenie, które nie spełniało uzasadnionych oczekiwań i gorących próśb Kresowian. Sejm, obradujący w atmosferze kapitulanckiej poprawności politycznej, nie spełnił patriotycznego obowiązku wobec męczeństwa swoich kresowych Rodaków, bo:
– nie uczcił odważnie i godnie pamięci Ofiar ounowskiego ludobójstwa należnym, mądrym słowem prawdy i choćby chwilą ciszy, jak to przyjęto w patriotycznym zwyczaju polskiego Parlamentu;
– nie nazwał po imieniu i nie potępił ludobójstwa, czego domagało się również wielu posłów i polityków i nie wskazał jego sprawców, którymi są zbrodniarze spod znaku OUN-UPA;
– nie oddał należnego hołdu obrońcom ludności polskiej – bohaterskim samoobronom i oddziałom AK i BCh oraz 27. Wołyńskiej Dywizji AK, które w nierównych, desperackich walkach obroniły przed zagładą dziesiątki tysięcy ludności polskiej;
– nie wyraził wdzięczności tysiącom Ukraińców, którzy ratowali Polaków, płacąc nierzadko życiem za ludzką postawę.
   Naganne zaniechanie Sejmu, brzemienne w złe skutki, w pewnym stopniu zrekompensował w Porycku dwa dni później prezydent A. Kwaśniewski i biskup polowy gen. S.L. Głodź nazywając zbrodnie na ludności polskiej ludobójstwem. Prezydent powiedział: Żaden cel ani żadna wartość, nawet tak szczytne jak wolność i suwerenność narodu, nie może usprawiedliwiać ludobójstwa, rzezi cywilów, przemocy i gwałtów, zadawania bliźnim okrutnych cierpień.

 

Prosimy zatem Sejm RP o spełnienie oczekiwań i próśb Kresowian zgodnie z prawdą historyczną i patriotycznym obowiązkiem wobec Ofiar ludobójstwa. Godne, ostateczne uczczenie przez Sejm, czy nawet cały Parlament, pamięci kresowych Rodaków i braci Ukraińców, którzy ratowali Polaków, będzie kolejnym krokiem pogłębiania polsko-ukraińskiej przyjaźni i współpracy, budowanych na najtrwalszym fundamencie – prawdzie historycznej.