Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

Piotr Marek Stański, POMNIKI MICKIEWICZA W KRAKOWIE I LWOWIE



Pierwszy pomnik Mickiewicza na ziemiach polskich, wykuty w piaskowcu przez osobiście go jeszcze znającego Władysława Oleszczyńskiego, stanął
w pruskim podówczas Poznaniu zaledwie dziesięć lat po śmierci poety. Z uwagi, że władze nie wyraziły zgody na jego ustawienie na jakimkolwiek placu publicznym, znalazł dla siebie miejsce na terenie przykościelnym przy ul. św. Marcin. Odlany następnie w brązie i wzbogacony o dodatkowe figury alegoryczne, dotrwał do II wojny światowej.


W latach 70. XIX wieku w kręgu krakowskiej młodzieży akademickiej zrodził się pomysł, aby i w podwawelskim grodzie uczcić wieszcza okazałym monumentem. Wszelako impetu całej sprawie nadały dopiero uroczyste obchody pięćdziesięciolecia twórczości Józefa Ignacego Kraszewskiego, połączone z poświęceniem przebudowanych Sukiennic. Patronat nad przedsięwzięciem objął sam jubilat, dzięki czemu zawiązał się niebawem komitet pomnikowy, który pod koniec roku 1881 rozpisał otwarty konkurs sondażowy, mający dostarczyć ogólnego poglądu na temat kształtu przyszłego monumentu oraz jego usytuowania. Spłynęło 27 prac, w tym 7 modeli gipsowych, które w lutym 1882 wystawiono w sali Sukiennic, zw. Langerówką. Ukrywając się pod godłami, w turniejowe szranki stanęli również dwaj uznani malarze, Henryk Siemiradzki i Jan Matejko. Jury, zebrane pod przewodnictwem Pawła Popiela, nagrodziło tysiącem franków Tomasza Dykasa, w którego ujęciu Mickiewicz przedstawiony był w pozycji siedzącej, a cokół zdobiła płaskorzeźba, przedstawiająca pojednanie Protazego i Gerwazego. Zaledwie jednym głosem pokonał on Teodora Rygiera, w którego projekcie po raz pierwszy pojawił się pomysł połączenia pomnika z sadzawką. Dwa lata później ogłoszono już właściwy konkurs, w którym mogli uczestniczyć wyłącznie polscy artyści, z zastrzeżeniem, że jeśliby nie udało się wyłonić zwycięzcy, to zamówienie powierzone zostanie rzeźbiarzowi zagranicznemu. Jego termin upływał 1 lutego 1885, a pod uwagę brano wyłącznie modele gipsowe. I tym razem publiczna wystawa w Sukiennicach poprzedziła dwudniowe obrady sądu konkursowego pod tym samym, co poprzednio przewodnictwem. Także laureatem I nagrody w wysokości trzech tysięcy złotych reńskich okazał się zwycięzca z poprzedniej edycji. Zgodnie z wymogami regulaminowymi Mickiewicz uchwycony został w pozie stojącej. Dwie postacie kobiece: alegorie Przeszłości i Przyszłości – przysiadły u podnóża postumentu z bijącym wodotryskiem, zw. źródłem mądrości, w związku z czym niektórzy jurorzy sugerowali, aby woda była pozłacana, a szydercy naśmiewali się, że zamiast bardzo zwyczajnego posągu poety, mógłby tam stanąć posąg jakiegoś inżyniera wodociągów i kanalizacji, a Przeszłość i Przyszłość drzemałyby tak samo1.

Zdobywca drugiej lokaty Sławomir Celiński uskrzydlił swój dość akademicki projekt personifikacją wzlatującej Poezji, a trzeciej Tadeusz Barącz (przyszły autor pomnika Jana III Sobieskiego na Wałach Hetmańskich we Lwowie) po bokach cokołu umieścił parę, z której kobieta podtrzymywała tarczę z imieniem i nazwiskiem Mickiewicza, a na dolnym, ośmiokątnym stylobacie znalazły się kartusze z Orłem i Pogonią.

W momencie rozpoczynania posiedzenia dostarczono pracę Jana Matejki, która z przyczyn oczywistych nie mogła być uwzględniona, ale wraz z jego listem przekazana została pod rozwagę komitetowi pomnikowemu. Przytoczony werdykt wzbudził żywe polemiki i protesty, płynące zwłaszcza z Warszawy, skąd pochodziła przeważająca część funduszy i gdzie odbywały się również pokonkursowe wystawy. W numerze „Wędrowca” można było się natknąć na radę, aby postawić na drugim końcu rynku drugą podobną studnię, tylko z posągiem Stańczyka (być może przez wygląd na decydujący głos tego ugrupowania w jury i samym komitecie – przyp. P.M.St.), aby sobie w niej ręce umyć po wydaniu takiego wyroku. Wszystko to skłoniło do wycofania się z realizacji któregokolwiek z wyróżnionych projektów. Tymczasem Jan Matejko wystąpił z kolejnym pomysłem, nawiązującym częściowo do wizji Dykasa
z pierwszego konkursu, a co za tym idzie – wyobrażającym Mickiewicza siedzącego, z figurami uosabiającymi Wisłę (dziewczyna), Niemen (starzec) i Dniepr (młodzieniec w typie rusińskim).
W tej sytuacji komitet zlecił wykonanie na jego podstawie modeli rzeźbiarskich Teodorowi Rygierowi i Waleremu Gadomskiemu. Pokazano je w Sukiennicach w lutym 1886, ale nie zyskały większego uznania.

Skoro zatem wszystkie te kroki nie przyniosły oczekiwanego rozstrzygnięcia i nie wyłoniły zdecydowanego faworyta, postanowiono jaszcze raz odwołać się do formuły konkursowej. W styczniu 1888 jury pod przewodnictwem Lucjana Wrotnowskiego, wiceprezesa warszawskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, pierwszym miejscem i trzema tysiącami złotych reńskich uhonorowało Cypriana Godebskiego, powracającego do swojej propozycji z pierwszego konkursu, a mianowicie Mickiewicza siedzącego i wieńczonego wawrzynem przez alegoryczną postać Sławy, tyle że obecnie pomnik posiadać miał bardzo okazałą oprawę architektoniczną, złożoną z kilkupoziomowego cokołu, ozdobionego posągami symbolicznymi (umieszczony w centralnej wnęce nagi młodzieniec, dosiadający pegaza) oraz Mickiewiczowskich bohaterów: Konrada Wallenroda, Grażyny, księdza Robaka
i Guślarza. Stało się to zarazem powodem jego faktycznej dyskwalifikacji, albowiem koszty znacznie przekroczyłyby zgromadzony kapitał w wysokości stu tysięcy złotych reńskich.

Druga nagroda przypadła Teodorowi Rygierowi, również przydającemu Mickiewiczowi do towarzystwa figury Konrada Wallenroda, Grażyny, Zosi i Tadeusza, a trzecia – Waleremu Radomskiemu, u którego pojawiały się bardziej ogólne alegorie, m.in. zapożyczonych od Matejki rzek (Wisły, Niemna i Dniestru). Tym razem, aby uniknąć kontrowersji, zdecydowano się na urządzenie wystawy pokonkursowej. Żywione obawy okazały się jednak na wyrost, ponieważ sądy opinii publicznej i jury były nad wyraz zgodne. Atoli do realizacji wybrano projekt Teodora Rygiera i to nie ten nagrodzony, lecz zgłoszony do rywalizacji pod innym godłem, skądinąd – zdaniem piszącego te słowa – znacznie bardziej udany. Czołowi protagoniści tych rozgrywek: Tomasz Dykas, Cyprian Godebski, Teodor Rygier i Walery Gadomski stawali do wszystkich trzech edycji. Ich największy przegrany –Tomasz Dykas – częściowo zrekompensował sobie doznany zawód – wykonując pomniki Mickiewicza dla Przemyśla, Tarnopola i Złoczowa. W październiku 1897 zaproponował lwowskiemu magistratowi realizację monumentu po cenie kosztów własnych lub za przydział gruntu pod pracownię, ale z oferty jego nie skorzystano. Z kolei znacznie skromniejsze od konkursowego dzieło Godebskiego stanęło dokładnie w dniu setnych urodzin poety w Warszawie w całkowitej ciszy, gdyż zakazano wszelkich przemówień.

Pomnik Mickiewicza w Krakowie


Równie zażarte spory co do kształtu pomnika toczono odnośnie do jego lokalizacji. Naprzód rozważano Rynek, ale raczej od ul. Szewskiej, wzniesienie na Gródku naprzeciw siedziby Straży Pożarnej oraz place: Dominikański, Franciszkański (gdzie po latach stanie Józef Dietl Dunikowskiego)
i Szczepański. Walery Rzewuski, radny i pionier krakowskiej fotografiki, wydał broszurkę, w której opowiadał się za ustawieniem pomnika Mickiewicza obok wznoszonego właśnie Collegium Novum (w miejscu obecnego Collegium Witkowskiego i przeniesio
nego z Collegium Maius posągu Kopernika), dzięki czemu powstałaby oś pomiędzy nim a drugim patriotycznym monumentem – Kopcem Kościuszki. Jury II konkursu na zakończenie obrad odbyło nawet wizję lokalną, ustawiając dziesięciometrowy drąg na Rynku od strony ul. Siennej, przed Magistratem oraz na placu Dominikańskim. Wreszcie Konstanty Przeździecki z tzw. komisji pięciu, czyli wyłonionej z komitetu egzekutywy, wykorzystując pomysł znanego galicyjskiego oryginała – Antoniego Sozańskiego – umieścił prowizoryczną figurę z drewna na przesuwanej platformie i w ten sposób poszukiwał alternatywnej lokalizacji,znajdując ją u wylotu Sławkowskiej, na tle zieleni Plant. W związku z tym w Warszawie kolportowano nawet złośliwy wierszyk:

Mickiewicza na rynku? – myśl godna
zuchwalców
I któż przy nim zobaczy – naszych
wielkich malców!
U nas na rynku nie ma miejsca dla
pomników!
Bo gdzież podziać kapustę i –
„akademików”!
Na rynku? – protestujem – chociaż
wielka szkoda!
Gdyby nie ta przeklęta do młodości Oda...
Gdyby nie Dziady... Młodość zawsze
pełna zdrady.
A monopol na rynku mają inne dziady...
Po co pomnik w Krakowie, gdy już gmach
przy gmachu.
Najstosowniej postawić go na
– Czatyrdahu.


(aluzja do najpopularniejszego ujęcia malarskiego wieszcza – na skale Ajudahu Walentego Wańkowicza – przyp. P.M.St.). Ostatecznie zwyciężył Rynek jako miejsce najbardziej godne poety, za czym opowiadał się vox populi, a co było decyzją niezbyt szczęśliwą, gdyż ze względu na swą rozległość nie stwarza on odpowiedniej ekspozycji dla wolno stojącego pomnika.
Musiało upłynąć całe ćwierćwiecze na kłótniach i przetargach, w których dawały znać o sobie zadawnione animozje z Warszawą, zanim krakowski Rynek ujrzał w końcu Mickiewicza przyobleczonego
w brąz. A i wtedy nie obyło się bez dalszych perturbacji. Otóż gdy w 1895 roku jeszcze nieoficjalnie uchylono nieco rusztowań, ukazał się posąg, który wzbudził tyle zastrzeżeń, że nakazano rzeźbiarzowi wykonanie nowego, co dotyczyło także alegorii Nauki.

Jak przeciągały się prace związane z powstaniem krakowskiego pomnika, tak i uroczystości jego odsłonięcia trwały dwa dni (26 i 27 czerwca 1898). Rozpoczęły się w niedzielę w samo południe kantatą Tadeusza Pokorskiego do słów Lucjana Rydla Zerwijcie zasłonę. Zanim to nastąpiło, przemówienie wygłosił marszałek krajowy Stanisław Badeni, po którym głos zabierali prezydent Krakowa Józef Friedlein i prezes Akademii Umiejętności Stanisław Tarnowski, występujący z tej okazji w kontuszu. Stwierdził on m.in. Mickiewicz nigdy za życia nie stanął na tym miejscu świętym polskiej historii. Nie widział trzech mogił, nie opierał czoła o stopy królewskich trumien, nie modlił się pod świętym Stanisławem. Dobrze, że jest tu po śmierci ciałem w grobowcu2, spiżowy na Rynku3. Z kolei w poniedziałek, po mszy w kościele mariackim odbył się pochód szkół, cechów, korporacji, stowarzyszeń i reprezentacji polskich miast na Wawel, do grobu poety. Obydwa wieczory zamykały przedstawienia w Teatrze Miejskim. Uroczystości zaszczycili, córka poety Maria Górecka i jego syn Władysław, wiceprezydent Pragi Vladimir Srb i inni [...]


W roku odsłonięcia krakowskiego pomnika, 1 kwietnia 1898, rozpisano konkurs we Lwowie, gdzie prace związane z tą inicjatywą przebiegały znacznie sprawniej i w spokojniejszej atmosferze. Wkrótce do planowanego pomnika przylgnęło miano kolumny, przez analogię do warszawskiej Zygmunta III, tyle że stawianej nie przez syna (Władysława IV), lecz naród (choć w tym przypadku syn poety, też Władysław, będzie na uroczystej inauguracji). Pomysł nadania mu takiego właśnie kształtu wyszedł od Adama Krechowieckiego, miejscowego pisarza i dziennikarza, zainspirowanego być może przez Jana Matejkę, który w swym projekcie, uczestniczącym w I konkursie krakowskim, zakładał, że spośród grupy bohaterów Mickiewiczowskich wystrzeliwać będzie obelisk, zwieńczony upostaciowaniem Ody do młodości. Taki był też główny wymóg lwowskiego konkursu, którego wyniki ogłoszono 10 grudnia. I nagrodę przyznano jednomyślnie Antoniemu Sulima Popielowi, mającemu już na swym koncie pomnik Korzeniowskiego w Brodach oraz Mickiewicza w Rohatynie. Drugie miejsce przypadło Mieczysławowi Zawiejskiemu, w którego ujęciu Mickiewicz i wieńczący go laurem geniusz zwróceni byli en face, a na szczycie znajdowała się pięcioramienna gwiazda w odróżnieniu od latarni z wiecznym płomieniem ze zwycięskiego projektu Popiela. Trzecie zajął Wacław Szymanowski (twórca przyszłego pomnika Chopina w warszawskich Łazienkach), który zawiedziony takim obrotem sprawy wyróżnienia nie przyjął. U niego posąg wieszcza stał na górze kolumny
i oglądany z dołu, nieco się gubił. Wszystkie 20 prac można było obejrzeć od 12 grudnia w Pałacu Sztuki na Placu Powystawowym. We Lwowie szczęśliwie uniknięto też krakowskiego błędu lokalizacyjnego (rozpatrywano m.in. Ogród Jezuicki naprzeciw Sejmu, obecnego Uniwersytetu), sytuując pomnik na idealnym pod względem rozmiarów placu Mariackim, gdzie do roku 1903 znajdowała się studnia ze statuą Matki Boskiej, przeniesiona bliżej Wałów Hetmańskich.
Miesiąc przed odsłonięciem krakowskiego pomnika Mickiewicza, 22 maja, we Lwowie miało miejsce poświęcenie kamienia węgielnego pod stawianą kolumnę, o której prezydent miasta Godzimir Małachowski mówił w swym wystąpieniu, że prowadzić nas będzie jako ów słup promienisty, co niegdyś w ciemnościach wiódł Izraela lud4. Podobnie porównywał dzieje Polski i Izraela oraz Mickiewicza i biblijnych proroków rabin Ezechiel Caro podczas sobotnich modłów 21 maja w synagodze na Starym Rynku. Ponadto odśpiewano wtedy Alleluja Rossiniego przy akompaniamencie organów oraz kantatę księdza Franciszka Walczyńskiego do słów Ignacego Nowickiego. „Gazeta Lwowska”5 tak pisała o dniu uroczystości: Poranek wstał w całej krasie rozbudzonej do życia przyrody, w zło tych blaskach majowego słońca. Nie można było tego powtórzyć o dniu odsłonięcia, niedzieli 30 października 1904, ponieważ jak donosił warszawski „Tygodnik Ilustrowany”6: ranek zasępił nieco twarze tysięcy, mżył bowiem niepoczciwy deszcz jesienny, dokuczało przenikliwe zimno, ale jednocześnie, jak pisało „Słowo Polskie”7: nam się zdawało, że to wiosna, że słońce promienne świeci. Zimno chodziło pomiędzy tłumami i lodowymi rękami próbowało opasać ciała, ale nas grzało nasze serce, nas oświecał i opromieniał blask, bijący od tego pomnika. Po nabożeństwie w katedrze łacińskiej przeniesiono się na plac Mariacki, gdzie zebrały się kilkudziesięciotysięczne tłumy. Przy wejściu do świątyni oraz na zamkniętą część placu przy pomniku obowiązywały zaproszenia, których wydano ponad dwa tysiące, również dla gości zamiejscowych, jak syn poety Władysław, któremu kilka dni później Sejm przyzna dożywotnią dotację, czy V. Srb, który w międzyczasie awansował na prezydenta Pragi. Bronisław Radziszewski, przewodniczący komitetu pomnikowego, przekazując to zbożne dzieło na wieczystą własność gminy miasta Lwowa, wyraził przekonanie, że kolumna zrośnie się z tym grodem, a myśli Mickiewicza przenikną wszystkich jego mieszkańców, zapewniając im przyszłość piękną i szczęśliwą8.

Pomnik Mickiewicza we Lwowie


W tym kontekście jeszcze bardziej rzucała się w oczy całkowita nieobecność przedstawicieli Ukraińców, co przemawiający potem prezydent Małachowski skomentował w taki oto sposób: Wieszczu (...) polejesz łzy twe czyste, rzęsiste, gdy ujrzysz, jak bratnie narody, dzieci jednej i tej samej ziemi ojczystej, gubią się w sporach wzajemnych na pociechę i dla korzyści obcych wrogów. Oby wielki duch miłości Wieszcza naszego wstąpił w serca ludów tę ziemię zamieszkujących, abyśmy tej błogiej doczekali się chwili, że bratnie nasze narody podadzą sobie bratnią dłoń dla wspólnej pracy, dla dobra wspólnej naszej ojczyzny9. Za to włączyły się w obchody, zarówno krakowskie, jak i lwowskie, zamieszkujące te miasta mniejszości: żydowska i czeska. W dniu odsłonięcia, według kalendarza judaistycznego 29 miesiąca Siwan 5658 roku, odprawione zostały w Krakowie modły w Starej Synagodze przy Szerokiej oraz postępowej, czyli Templum przy Podbrzeziu, a we Lwowie przy Żółkiewskiego, podczas gdy kuchnia przy Kotlarskiej wydawała ubogim posiłki bez względu na wyznanie. Przedstawiciele kongregacji oraz stowarzyszeń rzemieślniczych brali udział w pochodzie na Wawel oraz przemarszu z wieńcami do kolumny, podobnie jak członkowie „Czeskej besedy”, działającej w obydwu miastach, których pozdrawiano okrzykami Na zdar (Powodzenia). Z kolei podczas mszy w katedrze ormiańskiej homilię wygłosił popularny we Lwowie arcybiskup Józef Teodorowicz, który wykazał, że socjalistyczne poglądy Mickiewicza, będące powodem jego starcia z Piusem IX w trakcie audiencji 25 marca 1848, znalazły później odbicie w społecznych encyklikach Leona XII.
W imieniu włościan przemawiał na obydwu ceremoniach poseł Jakub Bójko, malownicza postać galicyjskiego i austriackiego parlamentaryzmu. W Krakowie nie dopuszczono do głosu przedstawiciela socjalistów, ale radykalne społecznie akcenty pojawiły się w wystąpieniu reprezentanta młodzieży Macieja Szukiewicza, który przywołał hasło Mickiewicza przez lud do wolności oraz uczynił aluzję do wspomnianej audiencji, w czasie której Mickiewicz rzucić miał papieżowi w twarz, że duch boży jest w bluzach paryskiego ludu. We Lwowie zaś dokonał się postęp i do zebranych zwrócił się radny Józef Hudec, który zapowiedział, że u stóp kolumny poświęconej pamięci Wieszcza (...) składa proletariat polski trzech zaborów wieniec cierniowy, co uczyniła potem delegacja Partii Socjalno-Demokratycznej. Prawdopodobnie z tego też powodu marszałek Badeni zrezygnował z wystąpienia, zadowalając się w przeddzień mową na forum galicyjskiego Sejmu.
Jak w wyborach głosowano wówczas w kuriach, zgodnie z cenzusem społeczno- majątkowym, tak i bankiety organizowano według klucza korporacyjno-stanowego. Oficjalny dla gości z Czech i Lwowa wydano we „Floriance”, uniwersytecki w „Jagiellonii”, studentów w Czytelni akademickiej, a przyjęcie dla włościan z udziałem m.in. Jana Kasprowicza miało miejsce w Parku Krakowskim. Natomiast tych, którzy nie zmieścili się w żadnej z tych kategorii lub o których najzwyczajniej zapomniano, gościł w swojej rezydencji przy ul. Szlak Stanisław Tarnowski. Segregacja społeczna obowiązywała również we Lwowie. Rauty odbywały się w Ratuszu, po spektaklu Konfederatów Barskich w Teatrze Wielkim, Kasynie Miejskim i Kole Literacko-Artystycznym. Towarzystwo Szkół Ludowych podejmowało włościan w Galicyjskiej Kasie Zaliczkowej, podobnie jak Stowarzyszenie rękodzielnicze „Gwiazda”, podczas gdy „Skała” zajęła się delegatami kółek rolniczych i straży pożarnych. Dwóm ostatnim imprezom towarzyszyły ponadto żywe obrazy o treści patriotycznej.
Po zapadnięciu zmroku rozpoczęły się iluminacje. W Krakowie pomnik oświetlony był czterema pochodniami gazowymi, na kandelabrach umieszczonymi. Na Sukiennicach zaś płonęły gwiazdy gazowe, piramidy oraz za pomnikiem litera M umieszczona wśród płomieni”10. We Lwowie królowała już niepodzielnie elektryczność:
A światło owo mieniło się w rozmaite barwy: to było czerwone, jakby na pomnik padał odblask pożaru, to lśniło na nim melancholijnym zielonym blaskiem księżyca, to kładło jakieś zaziemskie tony liliowe, to znowu ukazywało kolumnę w potężnych i zdrowych blaskach złotych pełnego siły i ufności w sobie dnia pracowitego11.
Na Mickiewiczu starano się też zarobić. Fabryka wyrobów platerowanych „Loria” z Podgórza wypuściła na rynek metalowe popiersia poety, figurki Zosi karmiącej gołębie oraz Gerwazego i Protazego. We Lwowie natomiast były to podobizny poety z czekolady firmy Jana Hoflingera oraz papeteria z jego wizerunkiem, wyprodukowana w wytwórni S.W. Niemojowskiego.

* * *

W 85-lecie śmierci Mickiewicza, latem 1940, Niemcy w Krakowie strącili go z cokołu. Podobny los spotkał pomnik warszawski. We Lwowie natomiast odbyły się pod radzieckim protektoratem uroczystości jubileuszowe. Tamtejszy monument szczęśliwie oparł się zawieruchom historii, jak to przewidywał w swoim przemówieniu Bronisław Radziszewski, utrzymując, że nie rozwali granitu kolumny czas, ni wicher, ni burza”12. Trwa ona niewzruszenie, podczas gdy sam plac nosił różne nazwy (Ferdynanda, Mariacki, Mickiewicza), a miasto na przestrzeni ostatnich stu lat zmieniało kilkakrotnie państwową przynależność.


1 „Wędrowiec” nr 12 z 1885.
2 Sprowadzenie prochów na Wawel nastąpiło 4 lipca 1890.
3 „Czas” nr 145 z 28 VII.
4 „Gazeta Lwowska” nr 116 z 24 V.
5 Nr 116 z 24 V.
6 „Tygodnik Ilustrowany” nr 46 z 12 XI.
7 „Słowo Polskie” nr 521 z 3–4 X.
8 „Gazeta Lwowska” nr 250 z 1 XI.
9 „Kurier Lwowski” nr 303 z 31 X.
10 „Czas” nr 146 z 29 VI 1898.
11 „Słowo Polskie” nr 512 z 31 X.
12 „Dziennik Polski” nr 508 z 31 X 1904.


W tekście zostały wprowadzone niewielkie skróty, za co Redakcja przeprasza Autora i Czytelników.