Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Janina Grzesiowska-Skowrońska, POLSKI MERAN - ZALESZCZYKI NASZEGO WIEKU

Zaleszczyki leżą 300 km na po­łu­dnio­wy wschód od Lwowa, na Po­do­lu. Po­ło­że­nie miasta jest fe­no­me­nal­ne: patrząc z lo­tu pta­ka widzimy je jako plat­for­mę – moż­na przy­rów­nać to miejsce do patelni – opa­da­ją­cą ku południu, oto­czo­ną z trzech stron nur­tem Dniestru, który to­czy swe wody do Morza Czar­ne­go. Ko­ry­to Dniestru – to gra­ni­ca Rze­czy­po­spo­li­tej. Tereny za Dniestrem na­zy­wa­no daw­niej stroną multańską, a w 20-le­ciu była to granica z Rumunią. Wy­so­ki przeciw­legły brzeg bukowiński to skar­pa wzno­szą­ca się do 300 me­trów. Wzgó­rza Bu­ko­wi­ny stanowią do­sko­na­łą osło­nę od wia­trów, a promienie słoneczne od­bi­ja­jąc się od wody za­pew­nia­ją nie­zwy­kłą in­so­la­cję. Tem­pe­ra­tu­ra w lecie nie­rzad­ko prze­kra­cza­ła 50 stopni Cel­sju­sza. W po­łu­dnie uliczki i place wy­lud­nia­ły się na wzór wło­ski czy grecki, a lu­dzie cho­wa­li się przed żarem po do­mach, wy­ko­rzy­stu­jąc czas na sjestę. Kli­mat za­lesz­czyc­ki umoż­li­wiał upra­wę moreli, brzo­skwiń, winogron, a na­wet po­ma­rań­czy. Polska prasa przed­sta­wia­ła Za­lesz­czy­ki jako miejscowość uzdro­wi­sko­wą, po­rów­ny­wa­no je z wło­skim Meranem lub też zwano polską Ri­wie­rą.


Z dobrodziejstw klimatu i uroków oko­li­cy korzystało wielu letników. We wrze­śniu 1933 r. od­po­czy­wał tu mar­sza­łek Józef Pił­sud­ski [o tym można prze­czy­tać w ni­niej­szym nume­rze osobno – przyp. red.]. Jan Ka­spro­wicz w 1899 r. zamieszkiwał dwo­rek koło rynku i tam wła­śnie napisał wszyst­kim znaną pieśń Święty Boże, Święty Moc­ny...

W okolicy szczególną atrakcją był Czer­wo­no­gród, który nazwę swą wy­wo­dzi od czerwonych skał łupkowych, tam wy­stę­pu­ją­cych1. Po łacinie zwano tę miej­sco­wość z dawna Castrum Ru­brum. Było to miejsce tyleż wojskowo, co i go­spo­dar­czo stra­te­gicz­ne. Czerwonogród leżał na tzw wołoskim szlaku han­dlo­wym. O wpływy na Podolu stoczono wiele bitew – walczyliśmy tu z Ta­ta­ra­mi i Turkami, Kozakami i Moł­da­wia­na­mi, Wołochami i Węgrami, a nawet Li­twi­na­mi. Miasta i wsie palono wielokrotnie, ale od­ra­dza­ły się i odbudowywały. Podobnie było z Czerwonogrodem i Zaleszczykami2.

W XVIII wieku dobra zaleszczyckie we­szły w posiadanie kasztelana kra­kow­skie­go Stanisława Poniatowskiego, potem wła­sność przeszła na jego syna – był nim ostat­ni król Polski, Stanisław August. Po ksią­żę­tach Po­nia­tow­skich dotrwały tu do XX wie­ku trzy za­byt­ko­we obiekty: ratusz, teatr letni i ko­ściół. Ratusz był dawnym zameczkiem my­śliw­skim. Jego brama wjazdowa od stro­ny zachodniej była przyozdobiona li­tew­skim herbem Pogoni, a nad bramą wschodnią wid­nia­ła wy­rzeź­bio­na duża figura rycerza (znisz­czo­na przez Ukraińców w 1919 r.). Sam ra­tusz został wy­sa­dzo­ny w powietrze i ro­ze­bra­ny zupełnie nie­daw­no, bo w 1967 r. Te­atr letni, pięk­nie po­ło­żo­ny w par­ku przy pa­ła­cu (po Po­nia­tow­skich wła­sność bar. Bru­nic­kich, a ostat­nio, do II wojny, ba­ro­no­wej Turnau3), zbu­do­wa­ny przez księcia Jó­ze­fa Poniatowskiego, dziś także nie­ist­nie­ją­cy. Kościół parafialny fun­da­cji przy­szłe­go króla Sta­ni­sła­wa Au­gu­sta Po­nia­tow­skie­go, pod we­zwa­niem św. Sta­ni­sła­wa Szcze­pa­now­skie­go, patrona ca­łej Polski, a więc tak­że tej jej części, która należała do nas przed roz­bio­ra­mi, przed agresją so­wiec­ką i Jałtą. W ko­ście­le, nad drzwiami do za­kry­stii, wisi herb Po­nia­tow­skich.
Widok na Zaleszczyki z rumuńskiego brzegu

* * *
Kiedy sowieci wkroczyli do Polski 17 wrze­śnia 1939 r. , zaraz następnego dnia wje­cha­li czołgami do Zaleszczyk. Liczyli na odcięcie drogi ewakuacji polskim władzom cywilnym i woj­sko­wym. Mieli jednak złe in­for­ma­cje: przez Zaleszczyki uszła tylko część kor­pu­su dy­plo­ma­tycz­ne­go, pol­skie wła­dze przeszły zaś na stronę rumuńską w ostat­niej chwili, w nocy 17/18 września przez Kuty, położone ok. 100 ki­lo­me­trów na po­łu­dnio­wy zachód od Za­lesz­czyk. Na­to­miast tutaj i w są­sied­niej wiosce Pieczara (6 km od Za­lesz­czyk) zor­ga­ni­zo­wa­no akcję prze­rzu­tów przez Dniestr do Ru­mu­nii.

W czasie II wojny światowej ludność Zaleszczyk, jak i całego Podola, przeżyła wiele tragedii: przechodziła kolejno oku­pa­cje sowiecką, niemiecką i jeszcze raz so­wiec­ką. Licznych wywieziono na nieludzką ziemię, wielu zabili ukraińscy banderowcy.

Kościół zaleszczycki został przez sowie­tów zamieniony na magazyn soli i na­wo­zów sztucznych. Sól wsiąkła w ściany do wy­so­ko­ści pięciu metrów i dziś te przeżarte mury sprawiają wiele trudności przy kon­ser­wa­cji świątyni. Do swojego prze­zna­cze­nia ko­ściół powrócił ograbiony i zde­wa­sto­wa­ny. Obec­nie został częściowo od­re­stau­ro­wa­ny dzię­ki wielkiej ofiarności parafian, obecnych i daw­nych, a także księży Mi­cha­eli­tów, któ­rzy dzia­ła­ją tu bardzo dzielnie. Ponowna konsekracja kościoła odbyła się w 1991 roku.
Ekspatriowani na „zachód” miesz­kań­cy Zaleszczyk starają się przyjść z po­mo­cą swojej rodzinnej miejscowości i tej nie­licz­nej garstce Polaków, którzy tam zo­sta­li i prze­trwa­li. W samych Zaleszczykach jest za­le­d­wie kilkanaście rodzin czysto pol­skich i nieco więcej rodzin mieszanych. Oni jesz­cze teraz boją się przyznawać do swo­je­go polskiego pochodzenia, ale już się dźwi­ga­ją, już są widoczni na tle tamtejszej spo­łecz­no­ści.
Plaża nad Dniestrem 
 
Zaleszczyki są zdewastowane. Na miej­scu zabytkowego ratusza, po zbu­rze­niu po­mni­ka Lenina, postawionego w tym miej­scu przez sowieckich okupantów, po­wstał pla­cyk, a przy nim dwa nieciekawe budynki, z któ­rych jeden zwie się domem to­wa­ro­wym. Zupełnie znisz­czo­na jest prze­pięk­na daw­niej plaża sło­necz­na nad Dnie­strem. Wy­cię­to w pień aleje strzy­żo­nych niegdyś i pie­lę­gno­wa­nych akacji. Po­zo­sta­ły zaledwie reszt­ki murów po daw­nym bu­dyn­ku restauracji, wypożyczalni ka­ja­ków i ło­dzi, miejsca dla orkiestry i tańca. Ser­ce boli, że jeden z naj­pięk­niej­szych zakątków przed­wo­jen­nej Pol­ski, malowniczy i nie­po­wta­rzal­ny, jest tak zdewastowany. Ale trzeba mieć nadzieję w ser­cu...

Zaleszczyccy ekspatrianci or­ga­ni­zu­ją piel­grzym­ki do swojego miasta. Spo­tka­nia z ro­dzin­ną ziemią i rodakami są zawsze i dla wszyst­kich niezwykłym przeżyciem. Do Za­lesz­czyk zawieziono ołtarz – dar ss. Ser­ca­nek, fisharmonię, dywan, ornaty, obraz i wie­le drobnych, potrzebnych przed­mio­tów. W pla­nach jest przewiezienie do Za­lesz­czyk wiel­kie­go ołtarza – daru oo. Bo­ni­fra­trów4. W Za­lesz­czy­kach brakuje dzwonów na wie­ży, kon­fe­sjo­na­łów, wyposażenia za­kry­stii. W planie jest także zakup mon­stran­cji ze zbiórek.
Przyjazdy gości pobudzają ludzi w Za­lesz­czy­kach do działania. Przed paru laty plac przed kościołem pokryto nowym bru­kiem – zaraz po uroczystej procesji od­pu­sto­wej 8 maja, która szła po nie­wy­obra­żal­nych wer­te­pach. Jak dawniej, Chrystus w Naj­święt­szym Sakramencie został pu­blicz­nie uczczo­ny i niósł się po podolskiej ziemi śpiew Cie­bie Boga wychwalamy...


1 Czerwony kamień występuje w wielu miej­scach Podola, np. w okolicach Trembowli (czer­wo­ny piaskowiec trembowelski można zo­ba­czyć m.in. na Wawelu). Niektórzy hi­sto­ry­cy stąd wywodzą nazwę Ziemi Czer­wień­skiej, a nie od Czermna nad Bugiem, na po­gra­ni­czu Lu­belsz­czy­zny i Wo­ły­nia.
2 Historię Zaleszczyk i Czerwonogrodu szerzej omawiają hasła Słownika geogr.-hist. w ni­niej­szym numerze.
3 Stella Turnau. O rodzinach Brunickich i Tur­nau­ów traktuje osobny artykuł.
4 Boczne ołtarze z kościoła Bonifratrów w Kra­ko­wie (6 szt., wykonane w latach II woj­ny i obec­nie usuwane), zostały przed kilku laty wy­wie­zio­ne i umieszczone w kościołach: w Dro­ho­by­czu i Stanisławowie (po dwa) oraz w Tru­skaw­cu i Medenicach (po jednym). Cza­so­wo pozostał wtedy główny ołtarz.


JANINA SKOWROŃSKA, z domu Grzesiowska, ur. 1933 w Zaleszczykach. Tamże rozpoczęła na­ukę, a po ekspatriacji szkoły ukończyła w Kra­ko­wie. Stu­dia biologiczne rozpoczęła na UJ, ukoń­czy­ła na UMCS w Lublinie; równocześnie studia fi­lo­zo­ficz­no-teologiczne na KUL (nieukończone). Po ­studiach pracowała jako mikrobiolog w Chrza­no­wie oraz w Kra­ko­wie w Wojew. Stacji San. Epid. i pla­ców­kach służ­by zdrowia jako kierownik ­laboratorium. Obecnie na emeryturze. Uzyskała upraw­nie­nia w PTTK i pra­cu­je jako przewodnik, a ponadto po­sze­rza swoją wiedzę w Studium Apo­stol­stwa Świec­kich.

J. Grzesiowska-Skowrońska prze­ka­za­ła niedawno dokumenty i pamiątki swego ojca, kupca zaleszczyckiego Juliana Grze­siow­skie­go (1900–93), do archiwum Kra­kow­skiej Kongregacji Kupieckiej. Fakt ten oma­wia­ła krakowska prasa.