Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

FELIETON PEŁEN SMUTKU

Jeździmy tam, do tego miasta, w którym tak bardzo byliśmy, a teraz nas tam nie ma. Miasto jest. Nie dotknął go żaden kataklizm. Wojna nie zburzyła jego kościołów i domów. Chodzimy po ulicach, które są jak były, chociaż mają inne nazwy, pisane w obcym języku i w nienaszym alfabecie. Ale chcemy to miasto pokazać swoim dzieciom i wnukom. Wchodzimy do mieszkań, które kiedyś były naszymi mieszkaniami. Ci, którzy w nich teraz mieszkają, otwierają przed nami drzwi, pozwalają zaglądać do pokoi i oglądać przez okna widok, który był widokiem z naszych okien. Czy czujemy się obco? Nie. Przecież nic się właściwie nie zmieniło.
Idziemy na cmentarz, na groby naszych ojców i dziadków, palimy świeczki i kładziemy kwiaty, jak kiedyś. Przypominamy sobie dawne lata, szkołę, do której niegdyś chodziliśmy. Czujemy się szczęśliwi, że jednak to wszystko jest. Nie ma już tylko w tym mieście nas. I ten Lwów, który był naszą kolebką, naszym znanym na pamięć miastem, dla nas staje się miastem obcym. Coś z niego odeszło na zawsze, ale właściwie nie wiadomo co. Dla tych, którzy po nas tu będą przyjeżdżać, jak nas już zabraknie, będzie to miasto z opowiadań przodków. I dlatego patrzymy na nie ze smutkiem.
Bo to myśmy zostali zmuszeni do odejścia. Miasto zostało.
Barbara Czałczyńska