Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018

NASZE MIASTA W XVII WIEKU

Przedstawiony niżej artykuł ukazał się w „Gazecie Lwowskiej” w 1943 roku, a otrzymaliśmy go od Pana dra Tadeusza Krzyżewskiego. Nosił tam tytuł „Miasta galicyjskie przed 300 laty”. Teraz byłoby to już ponad 360 lat, a nazwy „Małopolska Wschodnia” – zamiast „Galicja”, „Distrikt Galizien” – w latach okupacyjnych stosować się nie dało.

Pan Ulryk von Werdum, pochodzący z fryzyjskiego szlacheckiego rodu, wychowanek uniwersytetu w Heidelbergu, w latach 1670–1672 podróżuje po ziemiach leżących między Bałtykiem i Dnieprem. W pamiętnikach swoich sporo miejsca poświęca terenowi obecnego dystryktu Galizien. W opisie miast, które przejeżdżał, widział wszędzie ruinę, ślady spustoszeń po najazdach wschodniej nawały. Jest w tym pewna analogia do współczesności, do tego, co w inny sposób ten sam kraj ucierpiał za czasów bolszewickiej inwazji. Ciekawie będzie przyjrzeć się kilku celniejszym miastom dystryktu Galizien w ich obrazie z drugiej połowy XVII wieku. W tym celu wyjmujemy kilka miejsc z Werdumowskiego diariusza podróży:

Brzeżany. Miasto to należy do chor. koronnego Sieniawskiego. Jest to jego zwykła rezydencja. Leży pomiędzy pagórkami nad wielkim jeziorem. Wały z ziemi i fosa otaczają je. W Brzeżanach są trzy polskie kościoły: fara, wielka i dobrze zbudowana, kościół św. Mikołaja na najwyższym wzgórzu w mieście i kościół zamkowy, wszystkie trzy z kamienia. Rusini, czyli Grecy, mają cztery kościoły, dwa z kamienia i dwa z drzewa. Warowna sytuacja i waleczność mieszkańców broniły miasta nawet za czasów oblężenia Podhajec. Tatarów pobito, ile razy się tu pokazali.

Halicz. Jest to starostwo. Starostą jest teraz Andrzej Potocki, wojewoda i generał kijowski, który tu zamek niedawno kazał obwarować kształtem trójgraniastym. Leży on zresztą i z natury na korzystnym wywyższeniu.

Podhajce.
Jest to śliczne miasto na równinie nad jeziorem położone. Duże i dość dobrze zbudowane z kilku ruskimi i jednym polskim kościołem, jako i jednym dla Ormian, których tutaj więcej mieszka niż Żydów. Zamek otacza kamienny mur z wieżami dość znacznej objętości. Miasto to należy do pana Koniecpolskiego, kuzyna króla Michała. W ostatnich latach nabrało ono wielkiej sławy, kiedy w roku 1665 tatarski chan osobiście z więcej niż 100 000 ludzi wielkiego hetmana polnego Jana Sobieskiego wraz z siedmiu lub ośmiu tysiącami ludzi w mieście tym oblegał; ale nie mógł mu nic zrobić, lecz musiał mu ofiarować pokój i po zawarciu jego odejść.

Ratusz w BuczaczuStanisławów.
Miasto to dopiero przed dziesięciu laty z gruntu na nowo zbudował wojewoda kijowski Andrzej Potocki i nazwał je podług imienia swego syna, teraz dwunastoletniego panicza, któremu na imię Stanisław. Fortyfikacja składa się z sześciu regularnych baszt z ziemi z palisadami z dołu, zrobionymi z całych dębów. Wojewoda zamierzał jeszcze kazać wyłożyć fosy i zaopatrzyć je w zewnętrzne fortyfikacje. Główna linia bastionów ma 150 stóp długości. Pan Francois Corassini z Awinionu, podpułkownik w pieszej gwardii wojewody, zbudował te fortyfikacje. W mieście znajduje się polski kościół, ale tylko z drzewa, w którym tak długo odprawia się nabożeństwo, dopóki nie będzie zupełnie wykończony piękny kościół z kamieni. Już dość zaawansowany. Ormianie i Rusini, czyli Grecy, mają także po jednym kościele. Wojewoda założył tu także wysoką szkołę z pięciu profesorami. Zamek, w którym on sam teraz mieszka, jest także tylko z drzewa, lecz już zwieziono belki, cegły i płyty kamienne dla drugiego zamku o ciężkiej budowie, który ma stanąć w południowo-wschodnim kącie miasta. Miasto ma trzy bramy z kamienia zbudowane: na jednej z nich widnieje półksiężyc.

Tarnopol. Jest to miasto dziedziczne pana Koniecpolskiego, starosty dolińskiego. Leży na stoku spadzistego pagórka. Z trzech stron otacza je wielkie jezioro i szerokie moczary. Czwarta strona jest obwarowana, ma dość szeroką fosę z wykładanym wałem i dwiema grubymi wieżami na rogach, jak i jedną w środku, która jest zarazem bramą. Zamek wznosi się na północnym zachodzie od miasta, w samym środka jeziora, ma wielkie ciężkie zabudowanie z kamienia włoskim sposobem, którego mury i wieże na zachodzie i południu bronią także zamku tam, gdzie się jezioro ciągnie naokoło. Polacy mają tu wielki kamienny kościół w mieście, Rusini trzy. Na wschodzie miasta po prawej ręce od wschodu leży także duże przedmieście, w którym znajduje się kościół polski.

Żółkiew. Jest to średnie miasto, mające wraz z zamkiem dość gruby i wysoki mur na okół. Przedmieścia otaczają drewniane poprzeczne częstokoły. Miejscowość tę odziedziczył wielki hetman Sobieski po matce z rodu Żółkiewskich. Założyła ona tu klasztor Dominikanów z ładnym kościołem. Parafialny kościół polski leży w pobliżu zamku, jest zbudowany z kamienia dość dobrze.

Złoczów. Złoczów ma długie przedmieście z drewnianych domków pomiędzy pagórkiem i naprzeciw leżącym jeziorem w stronie północno-wschodniej. Miasto z drewnianych domów złożone, jest wcale zgrabnie zbudowane około czworobocznego rynku i przeważnie zamieszkałe przez Żydów, których mnóstwo na całym Podolu i Rusi. Na wschód od miasta leży zamek na wysokim pagórku dobrze obwarowany wałem z ziemi i bastionami z płyt kamiennych wraz z wyłożoną fosą. Miasto i zamek należą do wielkiego hetmana i marszałka koronnego Jana Sobieskiego.

Wybraliśmy co większe czerwonoruskie miasta leżące na szlaku podróży Werduma, który jednako też zwracał w swej drodze uwagę na pomniejsze miejscowości; zapiski o tym stanowią cenny materiał do poznania tej historycznie ważnej ziemi, wielowiekowej ustawicznej widowni zmagań się Wschodu z Zachodem.