Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

ZA DALEKO

W ubiegłym roku nasze środowisko wschodniomałopolskie (i chyba nie tylko) zostało zaszokowane wiadomością o niechlubnej działalności Wojciecha Dzieduszyckiego. Tzw. „Pan Tunio”, osiadły po II wojnie we Wrocławiu, był dobrze znany Polakom – w pierwszym rzędzie ekspatriantom – jako lubiany piosenkarz, twórca kabaretów, a przede wszystkim piewca lwowskiej poezji i miejskiego folkloru. Wieloletnia sympatia ze strony rzeszy miłośników dziś legła w gruzach. Czytelnicy dobrze wiedzą, o czym tu mówimy, pisano o tym i mówiono szeroko w paru ubiegłych miesiącach.
Wojciech Dzieduszycki jest – jak wiemy – potomkiem znanego rodu arystokratycznego ze Wschodniej Małopolski, przysługiwał mu kiedyś tytuł hrabiego (dość nadużywany przez gorliwców). W tej sferze – a zwłaszcza z ziem południowo-wschodnich – rzadko spotykało się postępki, rzucające cień na godność Polaka i szlachcica, w szczególności w odniesieniu do komuny.
Zwróćmy uwagę, że „Pan Tunio” dość wcześnie oderwał się od swojej sfery, jeszcze w młodzieńczych, lwowskich czasach (tak mu się, widać, podobało). W PRL – okazuje się – poszedł jednak za daleko.