Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Anna Kostecka, POLSZCZYZNA MOŚCISK

Powoli rosła nasza mowa

początek jej daleki,

powoli hartowała słowa,

przez wieki, długie wieki.

R. Pisarski O mowie polskiej

Mościska to pierwsze miasto za dzisiejszą wschodnią granicą, oddalone od Przemyśla na wschód o 28 km, od Lwowa na zachód o 60 km. Mieszka tam około 3200 Polaków, co stanowi 1/3 mieszkańców miasta. Cztery kilometry na południe od Mościsk znajduje się polska wieś – Strzelczyska, w której zamieszkuje ponad 700 Polaków. W pozostałych wioskach powiatu mościskiego jest ich od 15 do 40%.

Język ludzi z kresów zawsze budził zainteresowanie językoznawców, był opisywany przez badaczy poszczególnych terenów. Obszerną pracą, która opisuje język lwowiaków do 1939 r., jest praca prof. Zofii Kurzowej.

Ja zajmuję się słownictwem ludności polskiej z Mościsk i chcę je tu przedstawić. Co prawda nie jest to jakaś odrębna gwara, ale jak głosi przysłowie: „co wieś, to inna pieśń”, tak i w języku tych ludzi są ciekawe zjawiska, wyrazy czy zwroty, nieznane na innych obszarach tej ziemi.

Polszczyzna Mościsk ma charakter mieszany, jest niejednolita, co wynika z uwarunkowań historycznych. Ludność polska zasymilowała się z otoczeniem, z mieszkańcami, z którymi jej przyszło żyć i pracować.

Najdłużej broniły się przed obcymi wpływami pokolenia dziś najstarsze, z lat przed pierwszą i drugą wojną światową. Pokolenia te urodziły się i wyrastały w państwie polskim, a więc świadomość narodowa na zawsze pozostała w ich sercach i umysłach. Do dziś w ich kontaktach z ludnością ukraińską dominuje język polski. Słownictwo przez nich używane jest już po części przestarzałe, głównie dlatego, że przedmioty, których dawniej używano zamieniono na nowoczesne, elektryczne. Jednak do dziś, najczęściej po wsiach, można usłyszeć takie wyrazy jak: balia – żelazna wanienka, maśniczka, przetak, makitra, maglownica, koromysło, żarna, bambetel, które też często są jeszcze używane. Do lasu chodzli po huby i ostrożyny (grzyby i ożyny, jeżyny), w polu sadzili piechotę (fasolę). W niedzielę na mszę zakładali kościelne ubrania, np. żupany, sukmany, spódnice z dymy, krajki, płachty. Gospodynie w kuchni zakładały zapaski i przyrządzały różne dania: knydli, pynczak, mamałygę, ścirankę, placki na sodzie. Swat przychodził z narzeczonym na okliszczyny czy zaloty zaręczyny; zimą chodzili po domach z herodami – jasełkami szczedrakować. Baciarnia, szajgiernia (szajgiec – młody chłopiec) do dziewczyn smaliła cholewki, pasąc krowy bajtlowała, na zagumniugziła się.

Obecna szkoła polska w Mościskach 

Wyrazów tych po części używało także następne pokolenie, gdyż często słyszało je od rodziców. Jednak pokolenie lat 50–70. wchłonęło w siebie najwięcej obcych pierwiastków. Decydującym czynnikiem była tu polityka owych lat. Wielu wówczas ukrywało się ze swoim językiem rodzimym, czy też ukrywało swoje pochodzenie. Język polski ograniczano do najbliższego sobie grona. Wielu zmieniało swój język, a nawet swoją narodowość. Spowodowało to zatarcie najważniejszych cech właściwych dla języka polskiego. Wtedy też słownik mieszkańców został poszerzony o wyrazy zapożyczone lub przekształcone, np. rajono –urząd rejonowy, czesny – sprawiedliwy, błank – blankiet, nagana – upomnienie, przywyczka – przyzwyczajenie, piłosos – odkurzacz, dekret – urlop macierzyński, anigdot – kawał, żart, stydno – wstyd, posyłka – paczka, rozpisać się – zawrzeć ślub cywilny, familiant, bania – łaźnia, bosonożki – sandały, elektryczka – pociąg. Na określenie rzeczy, ubrań używają: kacabajka, przyczyndali, maneli. Dużo jest wyrazów nacechowanych ekspresywnie: frajer, gałgan, jadak, szandrapa, szajgiec, szubrawiec, dziadołyga, frygać, dziawkać, kumekać, rejzować.

Jak widać, język Polaków tego okresu jest bardzo mieszany. Świadomość ukrywania pochodzenia przetrwała do dzisiaj, chociaż zmieniło się natężenie zjawiska. Zachwiana również została świadomość narodowa. Jednak było też sporo rodzin polskich, które nie szczędziły sił, by nauczyć dzieci języka ojczystego, by przedłużyć ród polski. Ich elementarzem, a nawet i jedyną książką był modlitewnik.

Budynek dawnych koszar sowieckich, zakupiony na szkołę polską

Najmłodsze pokolenie, czyli pokolenie lat 80–90., ma przed sobą wielkie zadanie. Dzieli się je na dwie grupy: dzieci polskojęzyczne z ukraińskim językiem nauczania oraz z polskiej szkoły. Wywnioskować z tego można, że dzieci uczęszczające do polskiej szkoły mają język bardziej staranny, ma on mniej naleciałości z innych języków. Poza tym media, częste kontakty z Polakami, wyjazdy na obozy i kolonie, sprzyjają głębszemu i prawidłowemu rozwojowi w posługiwaniu się językiem ojczystym. Mamy tu zatem do czynienia z dwoma grupami osób, a też i odpowiednio – wariantami słów, przez nich stosowanych: gorczyca – musztarda, futbołka – koszulka, kabłuk – obcas, rogatka – proca, czerga – kolejka, cisk – ciśnienie, duchowka – piekarnik, knopka – pinezka, siarka – zapałka, sportywka – dres, koma – przecinek, maszyna – samochód.

Trzeba jednak zaznaczyć, że staranny język dzieci można usłyszeć w rozmowach oficjalnych – w szkole, w kościele, z ludźmi z Polski. Natomiast po szkole dzieci wracają do języka rodziny, która nauczyła je mówić po polsku nieco inaczej. Zazwyczaj posługują się językiem niedbałym, często wplatając wyrazy ukraińskie lub rosyjskie, gdy się nie znalazło odpowiednika polskiego. Muszę też z przykrością stwierdzić, że jakkolwiek w szkole dzieciom wiadomości są przekazywane w języku polskim, to w domu jednak muszą korzystać z książek ukraińskich. I wtedy biada uczniowi, który nie nadąża za programem szkolnym, a orłów jest przecież niewielu.

Jednak kultura polska nie zanika. Już od dziesięciu lat istnieje chór, który zbiera piosenki lwowskie, okolicznościowe, i przedstawia je dla przypomnienia, przede wszystkim dla zapoznania się z nimi młodzieży i przekazania ich następnym pokoleniom.

Charakterystyczną cechą wszystkich mieszkańców Mościsk jest nadmierna lub zmniejszona prefiksacja: nażyczyć / napożyczać, przeciwić się, spominać, nazdoganiać, poponadrywać, ponawybierać, poobiecać, doradzać, dosłuchiwać się, dopytywać się, napominać, naprowadzić, obciekać, obmaić, spamiętać – przypomnieć.

Mimo wszelkich starań polszczyzna ta jest wielowarstwowa i przesiąknięta różnymi wpływami. Regionalizmy wykazują mocne zakorzenienie w przeszłości języka polskiego. Zapożyczenia obce funkcjonują na zasadzie obiegowego słownictwa podstawowego, a przenikając w głąb terenu gwarowego zmieniają znaczenie w węższym lub szerszym zakresie. Fakt ten jest zupełnie zrozumiały. Skoro ludność polska jest mniejszością narodową, zamieszkującą ziemie, na których język ukraiński, jego tradycje i folklor są bardzo bogate, to nieuniknione jest wzajemne oddziaływanie języków.