Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

W KRAKOWIE I DALEJ

KRAKÓW GENERAŁOWI ROZWADOWSKIEMU
W Krakowie nadano imię Generała Tadeusza Rozwadowskiego nowemu dwupoziomowemu węzłowi na skrzyżowaniu wylotu z miasta w kierunku północnym (al. 29 Listopada i dalej stara szosa do Warszawy, przez Kielce–Radom) z obwodnicą Opolska/Lublańska, otwartemu z końcem listopada 2001 r. Imię to miał nosić jeden z dwóch nowych mostów przez Wisłę, ale radni miejscy nie mogą się na razie pogodzić na temat ich patronów.
Przypomnijmy postać i zasługi naszego Bohatera:

Generał urodził się w 1866 r. w Babinie w woj. stanisławowskim, w  patriotycznej rodzinie ziemiańskiej Jordan-Rozwadowskich. Niższe gimnazjum ukończył we Lwowie, potem – kontynuując rycerskie tradycje rodziny – wstąpił do szkoły wojskowej w Hranicach na Morawach, a swoją wiedzę doskonalił w Wojskowej Akademii Technicznej w Wiedniu. Po trzech latach służby liniowej w Jarosławiu został przyjęty do Szkoły Wojennej, najtrudniejszej austriackiej szkoły wojskowej. Po jej ukończeniu wszedł w skład oficerów Sztabu Generalnego. Ożenił się z hr. Marią Komorowską.
Po paru latach służby w różnych formacjach w Austrii i na Węgrzech został attache wojskowym przy poselstwie austriackim w Bukareszcie, gdzie przebywał do 1907 r., po czym wrócił do kraju rodzinnego, gdzie objął dowództwo 31 pułku artylerii polowej w Stanisławowie. W 1910 r. został pułkownikiem. Tam zwrócił na siebie uwagę, zwłaszcza w czasie manewrów cesarskich w r. 1911, nowatorskimi rozwiązaniami taktycznymi (przeprowadzenie artylerii przez góry, które zastosowano potem w I wojnie światowej) oraz konstrukcyjnymi.
W 1913 awansował na generała-majora. W tym czasie żywo interesował się organizacją polskich paramilitarnych organizacji niepodległościowych, jak Drużyny Bartoszowe, „Strzelec”, Drużyny Polowe „Sokoła”, oraz nawiązał kontakty z J. Piłsudskim, J. Hallerem, W. Sikorskim.
Na wojnę w 1914 r. wyruszył jako dowódca I brygady artylerii polowej. Odnosił wielkie i liczne sukcesy na polach bitew z armią rosyjską, m.in. pod Gorlicami. Po tej ostatniej został dowódcą 43 dywizji piechoty (bukowińskiej) i na jej czele wymaszerował do Lwowa, przyczyniając się do jego zdobycia z rąk rosyjskich (pod Lwowem sprzeciwił się wysadzeniu przez saperów austriackich wodociągu z Dobrostan). W tym czasie został mianowany marszałkiem polnym-porucznikiem.
Po zajęciu większości wschodniej Galicji / Małopolski Tadeusz Rozwadowski był poważnym kandydatem na stanowisko namiestnika. Nie doszło do tego, ponieważ Rozwadowski postawił ostre warunki, głównie w kwestii ograniczenia bezlitosnego obchodzenia się austriackich władz wojskowych z ludnością oraz nadużyć, czym wzbudził do siebie niechęć naczelnego dowództwa austriackiego. Po zdobyciu Złoczowa i związanych z tym nieporozumieniach z innym, nieudolnym, generałem austriackim Rozwadowski został zdymisjonowany i przeniesiony w stan spoczynku.
Podjął wówczas działalność gospodarczą i założył Spółkę Akcyjną Eksploatacji Soli Potasowych w Kałuszu i Stebniku. Doprowadził też do zwolnienia z armii rolników, których nieobecność w domu pogłębiała degradację ekonomiczną gospodarstw. Po kryzysie przysięgowym w Legionach ochraniał oficerów i żołnierzy przed represjami ze strony władz austriackich i wcielaniem w szeregi zaborczej armii. Po walkach pod Rarańczą (15–16 lutego 1918 r.) jako marszałek polny, odznaczony Krzyżem Marii Teresy, interweniował u cesarza, by uchronić przed represjami oficerów i żołnierzy II Brygady Legionów (tzw. Żelaznej), internowanych w Huszt, ratując wielu przed karą śmierci.
Po proklamowaniu przez Radę Regencyjną (7 X 1918) niepodległości Państwa Polskiego gen. Rozwadowski został mianowany naczelnym wodzem i szefem sztabu generalnego. W tym czasie m.in. organizował pomoc wojskową dla Lwowa, opanowanego przez ruskie oddziały b. armii austriackiej. Na skutek nieporozumień z Piłsudskim co do granic, formy ustrojowej i charakteru armii przyszłego państwa, opuścił dotychczasowe stanowiska i został mianowany dowódcą armii „Wschód”, której zadaniem było wyswobodzić Lwów i Małopolskę Wschodnią z rąk ukraińskich. Ofensywa polska, dowodzona przez gen. Rozwadowskiego, zakończyła się sukcesem [jej koncepcję i przebieg przedstawimy osobno].
Naczelnik Państwa J. Piłsudski desygnował Rozwadowskiego na szefa polskich misji wojskowych w Paryżu, Londynie i Rzymie. Predestynowały go do tego stanowiska zarówno kompetencje wysokiej klasy specjalisty wojskowego, jak i doświadczenie dyplomaty, takt i kultura osobista, biegła znajomość języków francuskiego i niemieckiego. Na nowym stanowisku zetknął się z nieprzychylnym stanowiskiem i wręcz wrogim stosunkiem do Polski, zwłaszcza premiera brytyjskiego Lloyda George’a. Do sukcesów więc dyplomacji Rozwadowskiego oraz R. Dmowskiego, I. Paderewskiego, M. Zamoyskiego, należało m.in. uzyskanie zgody Ententy na obsadzenie polskimi wojskami Małopolski Wschodniej (do Zbrucza) oraz użycie Błękitnej Armii gen. J. Hallera do walki z oddziałami ukraińskimi (a także oddalenie żądań Niemców zwrotu ziem Pomorza, Wielkopolski i Śląska. Natomiast niepowodzeniem zakończyły się wysiłki co do pozostawienia przy Polsce Spisza, Orawy i Śląska Cieszyńskiego-Zaolzia).
W 1920 r. Rozwadowski powrócił do Warszawy, by jako Szef Sztabu Generalnego ratować Kraj przed nawałą bolszewicką. Był współautorem koncepcji rozegrania Bitwy Warszawskiej, która uratowła Polskę i Europę przed zalewem komunizmu.
Na stanowisku szefa SG pozostał do 1921 r. Zgodnie ze swymi preferencjami został wtedy mianowany Generalnym Inspektorem Kawalerii, dążąc do podniesienia poziomu uzbrojenia, wyszkolenia oddziałów oraz dowódców w Centralnej Szkole Kawalerii w Grudziądzu.
W czasie zamachu majowego w 1926 r. prezydent S. Wojciechowski postawił Rozwadowskiego na czele wojsk wiernych przysiędze i Kostytucji. Po zwycięstwie Piłsudskiego został więc osadzony w więzieniu, ale zwolniony w 1927 r. Te przeżycia nadszarpnęły jego zdrowie. Zmarł w 1928 r. na nierozpoznaną chorobę. Spoczął na Cmentarzu Obrońców Lwowa.
Skrót życiorysu,  na podstawie książki „Gen. Tadeusz Jordan Rozwadowski” (1929).

Wyrażamy uznanie Władzom Krakowa za uczczenie imienia naszego znakomitego Generała.
Andrzej Pawłowski


Notatki
• Kiedy przed kilku laty prof. Andrzej Gołaś (1/2 krwi lwowskiej) został prezydentem Krakowa, życzyliśmy Mu, by udało się wreszcie zbudować nowy most przez Wisłę. Chodziło nam oczywiście o wygodniejszy wyjazd z miasta w kierunku Lwowa, bo most Dębnicki jest stale zatłoczony.
Tymczasem Pan Prezydent ofiarował Krakowowi (i nam!) dwa mosty: Salwatorski i Kotlarski (nazwy tymczasowe), otwarte niemal równocześnie – w październiku i listopadzie 2001 r. W tym samym czasie został udostępniony dwupoziomowy węzeł im. gen. Rozwadowskiego – o tym piszemy wyżej.
A więc gratulacje, Panie Prezydencie!

• Nagrodę Stoł. Król. Miasta Krakowa za rok 2001 otrzymała m.in. profesor UJ Maria Podraza-Kwiatkowska. Z wykształcenia jest polonistką i historyczką sztuki. Tematem jej zainteresowania jest głównie literatura Młodej Polski. Laureatka zwierzyła się „Dziennikowi Polskiemu” (254/01): W dzieciństwie mieszkałam w Żółkwi koło Lwowa. Przyjechałam do Krakowa ze Lwowa w 1945 r. (w ramach przesiedlenia) w bydlęcym wagonie, bez niczego – kilka walizek rozmokło po drodze. [...] Skoro nie mogłam być we Lwowie – cieszę się, że jestem właśnie w Krakowie.
• Z początkiem listopada 2001 r. zmarł Artur Wieczysty, profesor Politechniki Krakowskiej, wybitny – w skali ogólnopolskiej – specjalista z zakresu inżynierii środowiska.
A. Wieczysty urodził się w 1929 r. we Lwowie, był synem Mariana Wieczystego, znakomitego nauczyciela tańca we Lwowie (ul. Kopernika 15), a po wojnie w Krakowie. Szkołę tańca prowadził we Lwowie również dziadek Profesora, Szpineter (pisaliśmy o tym w CL 1/96).
• Z końcem listopada odbyła się w Krakowie doroczna Msza św. w intencji polskiego Stryja i stryjan. Miejscem tych Mszy jest kościół oo. Paulinów na Skałce, gdzie (w prawej nawie) znajduje się tablica upamiętniająca walki i żołnierzy I Pułku Artylerii Zmotoryzowanej, który stacjonował przed wojną w Stryju. Tablicę położono w 1974 r., a poświęcił ją ówczesny arcybiskup krakowski, kard. Karol Wojtyła.
• Młodzież Wszechpolska pikietowała pod konsulatem ukraińskim w Krakowie, protestując przeciw permanentnemu uniemożliwianiu przez administrację Lwowa zakończenia prac renowacyjnych i otwarcia na nowo Cmentarza Orląt. Zapowiedziano, że jeśli w tej sprawie nadal nic się nie zmieni, będą powtarzać pikietę co tydzień. Przypomniano, że organizację MW współzakładało w 1922 r. wielu Obrońców Lwowa.
Dowiadujemy się, że istnieje różnica zdań między gubernatorem Lwowa a merem Kujbidą (skądinąd kawalerem orderu watykańskiego św. Grzegorza). Ten pierwszy domaga się realizacji polecenia prezydenta Kujbidy w kwestii zaniechania obstrukcji, ten drugi tłumaczy się negatywną postawą rady miejskiej Lwowa.
• W jedną z niedziel grudniowych urządzono w Polsce zbiórkę na rzecz Kościoła katolickiego na Wschodzie. Można było m.in. zakupywać książki religijne w języku rosyjskim i ukraińskim dla parafii ukraińskich, tylko nie podano jakich: rzymsko- czy greckokatolickich. Jeżeli dla tych pierwszych – to dlaczego nie po polsku? Czy Polacy w Polsce są zainteresowani w wynarodowieniu Polaków za wschodnią granicą? Nie dajmy się zwariować.
• W styczniu przypadła 120. rocznica śmierci Ignacego Łukasiewicza, wynalazcy – w skali światowej – lampy naftowej.
Przypomnijmy, że Łukasiewicz pracował w lwowskiej aptece Mikolascha przy ul. Kopernika i tam, po licznych eksperymentach, przeprowadził rafinację ropy naftowej, a jej produkt zastosował w skonstruowanej według swojego pomysłu lampce. Apteka ta stała się też pierwszym oświetlonym lampami naftowymi lokalem na świecie, pierwszym zaś budynkiem – Szpital Powszechny na Łyczakowie.
• 8 stycznia prasa przypomniała, że w dniu tym minęła 35 rocznica tragicznej śmierci (1967) aktora Zbyszka Cybulskiego. Urodził się w Kniażach k. Śniatyna w 1927 r. Miałby dziś 75 lat. Jego sylwetkę zamieściliśmy w CL 2/97.
• Przed pięcioma laty (CL 1/97) pisaliśmy o corocznym kolędowaniu w domu pp. Bokłaków w Krakowie – wtedy był to wieczór czterdziesty. W tym roku spotkano się tam po raz... łatwo obliczyć.
Pan Dominik Bokłak pochodzi ze Stanisławowa i do niedawna brał udział we wszystkich wycieczkach w rodzinne strony i stanisławowskich spotkaniach. Pomimo dziewięćdziesiątki (z okładem) nadal – przy pomocy żony, czterech córek i gromady wnuków (w większości związanych z muzyką i śpiewem) – przyjmuje tłum zaproszonych na kolędowanie gości, aktywnie to wspólne śpiewanie prowadzi. W dużym pokoju (kamienica sprzed I wojny) zbiera się do 50 osób!
W tegorocznym 45. wieczorze kolęd wziął udział m.in. o. Leon Knabit, benedyktyn z Tyńca (dobrze znany z TV), który wygłosił słowo, apelując o utrwalenie w zbiorowej pamięci tych niezwykłych wieczorów. Zaśpiewali także chórzyści z „Organum” (nie wszyscy oczywiście) i paru solistów oraz kilkunastoletnia wnuczka Gospodarza, o której kiedyś, jako śpiewaczce, na pewno usłyszymy. Roman Hnatowicz dał mały, znakomity jak zwykle, mały recital poetycki.

Antypody
Już kiedyś pisaliśmy o Związku Ludności Śląskiej i jego staraniach o rejestrację. Ponieważ polskie sądy ich nie usatysfakcjonowały, poszli do... Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.
Ale i tam nie uznano ich za odrębny naród (pieruna!). Jeden z ich liderów, Jerzy Gorzelik (jak ma się czytać to nazwisko po śląsku?), zapowiedział, że idea odrębności śląskiej będzie propagowana na innym forum. Zapowiedziano powołanie w tym celu nowego stowarzyszenia, o zmodyfikowanym statucie i innej nazwie, ale pojawi się tam pojęcie narodowości śląskiej. Wszystko to dzieje się w województwie  k a t o w i c k i m,  a więc niemal w Polsce centralnej.
Można by powiedzieć, że jak nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. A mniejszości narodowe dotąd dostawały niemały grosz. „Niestety”, właśnie przeczytaliśmy w prasie, że te dotacje okrojono, przeciw czemu mocno protestują mniejszości, na pierwszym miejscu... Ukraińcy (taką kolejność podała prasa (Dz.Pol. 299/01). Mogą więc mieć trudności z wydawaniem antypolskiego „Naszego Słowa”. Jakże nam przykro...
 
Stanisław Sochaniewicz