Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

WERTUJĄC WYDAWNICTWA

• Już w parę tygodni po pamiętnej, ubiegłorocznej wizycie Ojca Świętego odbyła się w Przemyślu wystawa i ukazał się albumik fotograficzny pt. Papież Jan Paweł II we Lwowie. Czerwiec 2001, a wszystko dzięki Muzeum Narodowemu Ziemi Przemyskiej, któremu od niedawna dyrektoruje pan Mariusz Olbromski. Autorami fotografii są członkowie B&W Group (co tłumaczy się Black and White, czyli czarno-białe, bo tylko takie zdjęcia są przez grupę uznawane). Jest ich siedmioro: dwóch Polaków z Przemyśla, dwoje Słowaków oraz dwóch Ukraińców i Rosjanin, żyjący we Lwowie. Tym ostatnim jest Aleksy Jutin, nadworny fotograf lwowskiego Polskiego Teatru, którego znamy z wystawy w Krakowie, opisanej w CL 2/01.
Zdjęcia dokumentują te dwa szalone dni we Lwowie, kiedy normalne życie zatrzymało się, a Lwów ogarnęła gorączka w natężeniu dotąd nieznanym. Suma eksponowanych fotogramów dobrze oddaje nastrój tamtych 48 godzin. A nam najbardziej podobały się zdjęcia Aleksego.
Album do dostania w Przemyślu.
Z prasy dowiedzieliśmy się, że jeszcze wcześniej, bo kilka dni po wizycie Papieża we Lwowie, ukazał się inny album: Trwajcie w jedności. Znalazło się tam 200 zdjęć autorstwa Waldemara Sosnowskiego. Tej pozycji nie widzieliśmy, nie mamy o niej bliższych informacji. Może ktoś z Czytelników widział ten album?

• O księdzu Pawle Heintschu słyszeliśmy już dawno, niestety nie było dotąd okazji zetknąć się z jego twórczością bezpośrednio. Nadarzyła się wreszcie okazja dzięki p. Marii Sajdak, zamieszkałej k. Gorlic – jej ciekawy list cytowaliśmy w CL 3/01, a dwa wiersze (wraz z notką biograficzną) Księdza drukujemy w tym numerze. Przepraszamy za opóźnienie.
Pani Maria przysłała nam wspomnienia ks. Heintscha pt. Wilki, owce i pasterze (wyd. Towarzystwo Miłośników Miasta Warki i Muzeum im. Kazimierza Pułaskiego, Warka 2000) oraz tomik Sto wierszy (Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 1999).
W pierwszym Ksiądz opowiada o swoim lwowskim dzieciństwie i latach młodzieńczych. Pochodzi z rodziny lekarskiej, zaprzyjaźnionej z rodzinami innych poetów: Herbertami i Baczyńskimi. To środowisko oraz historia i kultura Lwowa, a także udział w konspiracji wojennej ukształtowały jego osobowość, która wraz z poetyckim talentem legły u podstaw jego subtelnej twórczości poetyckiej. Warto zaznaczyć, że wysoko cenił tę twórczość prof. Juliusz Kleiner, a tendencyjnie nieprzychylną (!) opinię mieli... Józefa Hennelowa i Wojciech Żukrowski (co uważać należy oczywiście za najwyższą pochwałę dla Poety).
Książki można zamawiać u Autora pod adresem: ks. Paweł Heintsch, Dom Księży Emerytów, 05-400 Otwock, ul. Geislera 18/8.

• W ciągu ostatnich czterech lat ukazały się trzy tomiki wierszy Marzanny Fiałkowskiej-Pyzowskiej, z zawodu aktorki. Utwory autorki zyskały bardzo szybko uznanie za niezwykłą umiejętność powiązania konstrukcji swych utworów z rodzajem przesłania i refleksji, które chce wyrazić. Motywem, który niezwykle silnie wybija się w utworach poetki, są nękające obrazy z dzieciństwa, związane z wojną. M. Fiałkowska-Pyzowska urodziła się we Lwowie i z tamtych stron zapewne pochodzą wojenne koszmary. Uczyła się po wojnie w Kielcach, w 1959 r. ukończyła Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie i przez prawie 30 lat grała w krakowskich teatrach. Choroba przerwała jej intensywny kontakt ze sceną.
Tytuły tomików: Karetą nocy (1996), Wszystko przysypał dast (1997), Twarze uczuć (1999). Oto wiersz z tego ostatniego, zatytułowany Mamo:
Mamo
urodziłaś mnie
po raz drugi
w przydrożnym
rowie nakrywając
ciałem
jękiem katiusz
krzykiem armat
dziś
zalęknionym spojrzeniem
gubionymi przedmiotami
mylonymi dniami
rozpływasz się
ja nic więcej
już
przepraszam
Mamo

• W krakowskim „Dzienniku Polskim” (28/02) – jako ilustrację artykułu Michała Rożka, poświęconego śmierci i pogrzebowi króla Jana III – pokazano stronę tytułową wydania sprzed 120 lat Hymnu Jubileuszowego [...] ułożonego z powodu obchodu 200 letniej rocznicy odsieczy Wiednia 12 września 1883. Stronę zdobi rysunek Juliusza Kossaka, pod nim zaś umieszczono nazwiska lwowskich autorów dzieła: Muzyka Karola Mikulego, Słowa Władysława Bełzy. I jeszcze dopisek małymi literkami: Z lit. A. Przyszlaka przedt. Tow. przem. Lwów.
W przyszłym (2003) roku przypadnie 320 rocznica Odsieczy Wiedeńskiej i 270 rocznica przeniesienia zwłok króla z Warszawy na Wawel (1733). A gdyby tak Chór „Organum” na tę okazję zechciał wykonać ów utwór lwowskich twórców? Może przy okazji udałoby się go zaśpiewać na dziedzińcu Kamienicy Królewskiej przy lwowskim Rynku?
Z taką propozycją nie do odrzucenia zwracamy się do Profesora Bogusława Grzybka!

•  W tej samej gazecie nr 18/02 wyczytaliśmy, że w 1928 r. odbyły się w  K r a k o w i e  obchody 10-lecia ogłoszenia niepodległości przez Ukrainę (czyli w roku 1918). W obchodach wzięli udział przedstawiciele... władz miejskich oraz konsulowie Niemiec i Czechosłowacji. Darujmy sobie komentarz.

• Całkiem dla nas nieoczekiwanie w nowym tygodniku „Newsweek Polska” (polska wersja pisma amerykańskiego) ukazują się artykuły poświęcone Lwowowi i Małopolsce Wschodniej. Ich autorem jest Andrzej Tomasz Solecki – jak wyjaśniono – geolog z Uniwersytetu Wrocławskiego, którego hobby jest historia, a jak wynika z tematyki artykułów – właśnie tamtych ziem.
W nrze 13/01 przeczytaliśmy (Od bolszewików do King Konga) o lotnikach amerykańskich, którzy w 1920 r. walczyli o polski Lwów. Byli pilotami w eskadrze im. T. Kościuszki. Jeden z nich, Merian C. Cooper stał się po latach twórcą słynnego niegdyś filmu King Kong. Ci, którzy zginęli, spoczęli na Cmentarzu Orląt.
W nrze 6/02 (Galicyjskie początki rewolucji) autor przypomniał, że u podstaw rewolucji techniczno-kulturowej, którą spowodowało odkrycie zastosowania ropy naftowej, leżał wynalazek Ignacego Łukasiewicza, dokonany we Lwowie, a okolice Drohobycza stały się pierwszym na świecie zagłębiem wydobycia nafty. Pierwsze użycie lampy naftowej do oświetlenia miało miejsce w 1853 r. w aptece Mikolascha we Lwowie, a pierwszym, oświetlonym w ten sposób budynkiem był w tym samym roku lwowski Szpital Powszechny. Pierwszą lampę skonstruował we Lwowie blacharz Adam Bratkowski – pokazaliśmy ją w CL 1/02.

• Dość szeroko relacjonujemy, lub bodaj notujemy, wiadomości i artykuły prasowe, ale dotąd nie omawialiśmy audycji radiowych lub programów TV, poświęconych  n a-
s z e m u  tematowi. A szkoda, bo w ciągu lat było ich wiele. Najwyższy czas, by także media audiowizualne wprowadzić do tej rubryki (choć jej tytułu zmieniać nie będziemy). Czytelników prosimy o informowanie nas o widzianych lub słyszanych programach, bo sami nie jesteśmy w stanie wszystkiego (ani nawet części) złapać.
22 lutego rano w II programie Tadeusz Łomnicki, nieżyjący już aktor (pan Wołodyjowski!), opowiadał o swoim życiu i ze wzruszeniem wspominał własną małą ojczyznę. Urodził się w Podhajcach, gdzie mieszkali jego rodzice, matka była lwowianką. Na ekranie pokazano sporo starych zdjęć ze Lwowa i Podhajec.
26 lutego widzieliśmy film o Marianie Hemarze, nakręcony w Anglii z okazji obchodu w Londynie zeszłorocznego stulecia urodzin Poety. Na ekranie telewizora zobaczyliśmy cały polski Londyn z prezydentem Kaczorowskim na czele i cały londyński Lwów – na czele z paniami Władą Majewską, Renatą Bogdańską-Anders i Ireną Delmar. Ale przede wszystkim było wiele zdjęć ze Lwowa i piosenek Hemara o Lwowie.
7 marca TV „Polonia” urządziła spotkanie dyskusyjne na temat studiów młodzieży polskiej ze Wschodu w RP. Udział wzięli przedstawiciele Ministerstwa Edukacji i profesorowie uniwersytetów, a także młodzież z państw za obecną wschodnią granicą. Punktem wyjścia dyskusji była obserwacja, iż większość absolwentów, którzy otrzymali stypendia na studia w Polsce, w większości nie wraca już do państw swego zamieszkania, oddalając założony na wstępie cel: podniesienie standardu społecznego polskich mniejszości narodowych. Dlatego dojrzewa koncepcja zmiany systemu stypendialnego: RP będzie – poprzez „Wspólnotę Polską” i różne fundacje – udzielać stypendiów na studia w miejscu urodzenia. Miałoby to (niezależnie od stron ujemnych) szereg pozytywów: po pierwsze – pozwoli na zwiększenie liczby stypendiów, po drugie – rozszerzy wachlarz specjalności zawodowych, po trzecie – nie wyizoluje młodych ludzi z ich środowiska, po czwarte – pozwoli uniknąć trudności z uznaniem polskich dyplomów w tamtych państwach i ułatwi otrzymanie pracy, a wreszcie po piąte – da realną nadzieję na odbudowę polskiej inteligencji w tamtych państwach. Mówiono również o możliwości powstawania filii polskich uczelni w niektórych ośrodkach za wschodnią granicą.

Ekslibris R. Mękickiego dla biblioteki Potockich w zamku w Pomorzanach• Uniwersytet Jagielloński wydaje interesujący i efektowny periodyk (kwartalnik?) „Alma Mater”. Wpadł nam w ręce nr 32/lato 2001, w którym znaleźliśmy ciekawe leopolitana. Najważniejsze to artykuł Przybliżanie Lwowa: A. Cieślak i D. Grodowska-Kulińska relacjonują swoje poszukiwania dokumentów historii Uniwersytetu Lwowskiego w lwowskich archiwach i bibliotekach. Powodem jest podjęty w Archiwum UJ – kierowanym przez prof. J. Michalewicza – zamiar opracowania dokumentacji dziejów tej 340-letniej uczelni (dokument powołujący akademię we Lwowie podpisał król Jan Kazimierz w lutym 1661 r. Był to trzeci uniwersytet polski, po krakowskim i wileńskim Stefana Batorego). Z uznaniem i satysfakcją witamy inicjatywę badawczą kolejnej krakowskiej instytucji naukowej, dotyczącą historii i kultury Lwowa.
W artykule P. Hordyńskiego Ekslibris Polski Międzywojennej wymieniono dwóch lwowskich twórców tych drobnych form graficznych: Rudolfa Mękickiego (1887–1942) i Ludwika Tyrowicza (1901–80). Tego pierwszego ekslibris biblioteki zamku w Pomorzanach (Potockich, k. Przemyślan) pokazujemy obok.
Warto przypomnieć, że postać R. Mękickiego była eksponowana na wystawie czterech czołowych bibliofilów lwowskich XX wieku (obok F. Biesiadeckiego, A. Semkowicza i M. Opałka), zorganizowanej wspólnie przez krakowski oddział TMLiKPW oraz Bibliotekę Jagiellońską w 1994 r.
Ostatnie, to właściwie nie leopolitanum, lecz stanislavovianum. W rozmowie R. Pagacz-Moczarskiej z Tadeuszem E. Witkiewiczem, niedawno zmarłym Wielkim Mistrzem Rycerskiego Zakonu Bibliofilskiego, dowiadujemy się, że pierwsze kino na ziemiach polskich powstało w Stanisławowie w r. 1907 i funkcjonowało do wybuchu II wojny światowej. Prowadził je inżynier Leon Harasiewicz. Miało 200 miejsc, cieszyło się dużą frekwencją, filmy były jeszcze nieme.

•  W „Rzeczypospolitej” 58/01 przeczytaliśmy, że najwybitniejszą polską kolekcjonerką w XIX w. była nie księżna Izabella Czartoryska (swoje zbiory z puławskiej Świątyni Sybilli udostępniła publiczności dokładnie 200 lat temu, w 1801 r.), lecz... Gabriela Zapolska we Lwowie. Przebywając w Paryżu pod koniec XIX w. zebrała obrazy van Gogha, Gauguina, Pisarra, Seurata i innych wybitnych malarzy, uznawanych w tamtej epoce za nowoczesnych. Następnie przywiozła je do Lwowa i wystawiała. W Krakowie pokazała je w 1911 r. Niestety musiała swój zbiór sprzedać, gdy popadła w tarapaty (nie tylko finansowe – jej upadek przedstawiła nam Nina Repetowska przed paru laty w „Zaułku”, a także na gościnnych występach we Lwowie – patrz CL 3/98).

• Występująca w krakowskim Teatrze Nowości w styczniu 1919 r. słynna amerykańska gwiazda filmowa polskiego pochodzenia Pola Negri (1896–1987) przekazała część swego wynagrodzenia na pomoc dla Lwowa, znękanego wtedy walkami z Ukraińcami (o czym przypomniał „Dziennik Polski” 13/02).
Jarosław Marczuk