Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Barbara Kraśnicka, DLACZEGO?

W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektowanej ustawy o mniejszościach narodowych, przygotowywanej podobno od kilkunastu lat. W związku z tym „Polityka” 9/02 opublikowała artykuł Piotra Winczorka Nasze małe mniejszości.

Dowiadujemy się, że mniejszości tych jest dziś w Polsce 2,3–2,5% ogółu mieszkańców kraju (przed wojną rzędu 30%), a wśród nich: Niemcy 300–500 tys., Ukraińcy i Białorusini 200–230 tys., Litwini 20 tys., Słowacy 20 tys., Żydzi 15 tys. i Rosjanie 10–13 tys.
Projekt ustawy proponuje definicję mniejszości narodowej lub  e t n i c zn e j.  Ta pierwsza to taka, która utożsamia się z narodem, posiadającym swoje państwo (jak wyżej wymienione), etniczna zaś takiego zaplecza nie posiada, np. Łemkowie lub Cyganie (nazywani dziś Romami). Autor zadaje pytanie, czy Kaszubi to mniejszość etniczna czy tylko grupa regionalna i folklorystyczna? Pamiętamy, że niedawno pojawili się organizatorzy narodowości... śląskiej (pisaliśmy o tym w CL).
Nowa ustawa ma dopuścić do wprowadzenia języka mniejszości narodowej jako drugiego urzędowego w miejscowościach, gdzie jej przedstawiciele zamieszkują tradycyjnie lub są liczni; pisownia nazwisk ma uwzględniać formę tamtego języka (ale tylko w alfabecie łacińskim). Mogą być dopuszczone również dwujęzyczne nazwy miejscowości i ulic.
Autor artykułu pisze: Dobrze się stało, że projektodawcy nie wprowadzili do ustawy klauzuli wzajemności, czyli nie uzależnili stosowania jej przepisów od tego, czy podobne lub tak samo realizowane postanowienia znajdą się w ustawodawstwie państw ościennych, w których to Polacy są mniejszością.
Otóż zapytujemy:  d l a c z e g o ?  Rozumiemy, że nie można tego żądać od Niemiec i Rosji, gdzie Polacy nie stanowią zwartych grup i stamtąd nie pochodzą (a jak się tam znaleźli to już inna sprawa), a także od Izraela, bo to całkiem różne zagadnienie. Natomiast nie pojmujemy, dlaczego nie należałoby oczekiwać wzajemności od trzech państw za wschodnią i północno-wschodnią granicą, a także od Słowacji i Czech (Zaolzie!), tym bardziej że tam polskie mniejszości kilkakrotnie liczebnie przerastają ich mniejszości w dzisiejszej Polsce. Nie przekonuje nas wytłumaczenie, że nie od nich [mniejszości w Polsce] zależy, czy osoby o polskiej narodowości lub pochodzeniu [...] są należycie traktowane i cieszą się porównywalnymi prawami. Ustanowienie klauzuli wzajemności wprowadziłoby elementy odpowiedzialności zbiorowej [...]. To, iż ktoś nie zachowuje się należycie, nie znaczy, że i my musimy się zachowywać niewłaściwie.
Hola, panie Winczorek i panowie twórcy projektu ustawy! Gdyby o was samych chodziło, to moglibyście dawać przykład tak swoiście pojętego dobrego wychowania. Tu jednak chodzi o rzesze Polaków, którzy w sposób bezprzykładny w cywilizowanej części Europy są dyskryminowani, a nawet nierzadko szykanowani. Dbanie o zapewnienie właściwego traktowania naszych Rodaków jest waszym – mówiąc dosadnie – psim obowiązkiem. Projekt ustawy, która przechodzi obok tego do porządku dziennego, a także szukanie dla niej tyleż pokrętnego co naiwnego usprawiedliwienia, sugeruje antypolskie źródła jej inspiracji. Nie pierwszy raz zresztą.