Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

W KRAKOWIE I DALEJ

SESJA O BŁOGOSŁAWIONYM
Z początkiem czerwca (4–5) odbyła się w Auli Collegium Novum Sesja Naukowa pt. Błogosławiony arcybiskup Józef Bilczewski. Epoka i dzieło, zorganizowana wspólnie przez UJ i PAT.
Po otwarciu konferencji przez Rektora UJ prof. Franciszka Ziejkę krótkie wypowiedzi wygłosili dwaj kardynałowie. Franciszek Macharski i Marian Jaworski. Wprowadzający referat przedstawił ks. prof. Andrzej Pankowicz: Bł. abp Józef Bilczewski w perspektywie Kościoła Powszechnego. Dalej mówiono o tle politycznym rządów Bilczewskiego we Lwowie, o organizacji terytorialnej, o zakonach oraz o duchowości i życiu religijnym w archidiecezji lwowskiej tamtego czasu. Rozpatrywano wkład Arcybiskupa w badania nad starożytnością chrześcijańską, o teorii i praktyce sztuki sakralnej w archidiecezji za Jego czasów. Referat o eklezjologii Józefa Bilczewskiego wygłosił biskup-nominat lwowski, ks.dr Leon Mały.
W Muzeum Archidiecezji Krakowskiej przy ul. Kanoniczej otwarto wystawę biograficzną poświęconą Błogosławionemu, przygotowaną przez księży J. Nowobilskiego oraz J. Wołczańskiego.
Na dzień przed sesją obchodzono uroczyście na UJ odnowienie po 50 latach doktoratu ks. Kardynała M. Jaworskiego.

PIERWSZA ROCZNICA BEATYFIKACJI
W związu z przypadającą w czerwcu pierwszą rocznicą beatyfikacji abpa Józefa Bilczewskiego odbyła się 12 VI w Wilamowicach k. Kęt – Jego miejscu urodzenia – uroczysta msza św. z udziałem całego Episkopatu Polski, koncelebrowana przez Prymasa kard. Józefa Glempa, kardynałów Franciszka Macharskiego i Henryka Gulbinowicza oraz kilkudziesięciu biskupów, a także kard. Mariana Jaworskiego, który przybył ze Lwowa na uroczystości krakowskie, o których mowa wyżej.
Msza św. została odprawiona na wilamowickim Rynku, szczelnie zapełnionym przez mieszkańców i przybyłych, głównie z Bielska, Kęt i innych okolicznych miejscowości, a także z Krakowa – w tym delegacja krakowskiego Oddziału TMLiKPW. Ze Lwowa przybył Chór Katedralny pod dyrekcją Bronisława Pacana. Zwracały uwagę delegacje wiernych z Żywiecczyzny i Śląska Cieszyńskiego, przebrane w swoje wspaniałe stroje ludowe. Obecnych było wiele członków rodziny Bilczewskich.
Homilię poświęconą modlitwie wygłosił ks. kard. M. Jaworski. Po mszy wysłuchano wspomnienia 94-letniego ks. Ilnickiego, urodzonego w Kamionce Strumiłowej, bierzmowanego przez bł. Józefa.
Warto wspomnieć, że w czasie modlitwy wiernych jedną z próśb wygłoszono w zamierającym już dziś języku o korzeniach flamandzkich, używanym w Wilamowicach przez osadników, założycieli osady, przybyłych tu w XIII w., oraz ich potomków przez siedem wieków.
Aldona Duch
Po Mszy św. na Rynku w Wilamowicach. Na pierszym planie kard. Jaworski, w głębi po lewej kard. Glemp,

PANTEON NARODOWY
26 maja odbyła się w Krakowie patriotyczno-religijna uroczystość poświęcenia Panteonu Narodowego Żołnierzy Armii Krajowej Polskich Kresów Wschodnich, założonego przez Ogólnopolski Okręg Żołnierzy AK Obszaru Lwowskiego im. Orląt Lwowskich. Panteon mieści się w dolnej kondygnacji krakowskiego kościoła św. Jadwigi Królowej.
Uroczystą mszę św. odprawiono w intencji Ojczyzny oraz Żołnierzy Kresowych AK, poległych, pomordowanych, zmarłych na nieludzkiej ziemi i w kazamatach służb bezpieczeństwa PRL. Koncelebrze przewodniczył kapelan Żołnierzy AK Obszaru Lwowskiego, ks.prałat Jan Dziasek, gospodarz tutejszej świątyni, który w okolicznościowej homilii podkreślił, iż uroczystość ta uczy miłości do Ojczyzny i prawdziwego patriotyzmu, a Panteon winien nie tylko utrwalać wysiłek, ale i czyn zbrojny tych, którzy oddawali swoje życie dla Polski.
Inaugurując uroczystość w samym Panteonie, prezes Zarządu Okręgu Lwowskiego SZŻ AK kpt. Jan Sura (ps. Szczepan), który po powitaniu przybyłego ks. Kardynała Franciszka Macharskiego, przedstawicieli władz państwowych i samorządowych, pocztów sztandarowych i wszystkich uczestników spotkania, wygłosił przemówienie, przedstawiając 10-letnią działalność Okręgu, którego efektem było m.in. założenie tego Panteonu (wypowiedź tę drukujemy poniżej).
Po wystąpieniu prezesa ks. kardynał. Macharski dokonał poświęcenia Panteonu Narodowego, po czym obecni uczcili minutą ciszy pamięć poległych, zakatowanych w więzieniach i łagrach oraz zmarłych Żołnierzy AK Polskich Kresów Wschodnich.
Kolejnym punktem uroczystości było przekazanie Panteonu Narodowego pod wieczystą opiekę Oddziału Akcji Katolickiej. Nastąpiła wymiana aktów przekazania i przyjęcia przez prezesa Okręgu Lwowskiego ŚZŻ AK oraz prezesa Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej pana Jerzego Edera. Prezes OL przekazując Panteon Narodowy oświadczył, że Żołnierze Armii Krajowej do końca swoich dni traktować będą to miejsce jako święte, jako Pomnik Wierności Bogu i Ojczyźnie, poświęcony Kolegom, którzy oddali swoje życie za wolność i niepodległość Ojczyzny oraz przynależność do niej Ziemi Lwowskiej i całych Kresów Wschodnich.
Uroczystość zakończyła się koncertem pieśni wojskowych i lwowskich, wykonanych przez Międzyparafialny Chór „Amicus” pod dyrekcją pani Danuty Degórskiej-Czubek.
Była również możliwość zakupu najnowszej książki, wydanej przez Okręg, autorstwa prezesa OL ŚZŻ AK Jana Sury pt. Panteon Narodowy Żołnierzy Armii Krajowej Polskich Kresów Wschodnich. Folder-przewodnik [patrz Książki-Czasopisma w tym numerze].
Jan Sura, kpt rez. WP
kapral podch. AK, ps. Szczepan

Eminencjo, Księże Kardynale, Przewielebni Księża oraz Szanowni Państwo! Zebraliśmy się dzisiaj w tym Panteonie Narodowym, aby uczestniczyć w uroczystości jego poświęcenia oraz oddać hołd tym, którzy wierni złożonej przysiędze z honorem wypełnili swój żołnierski obowiązek, podejmując ostatni w ubiegłym tysiącleciu i oby ostatni w historii bój o wolność i niepodległość Najjaśniejszej Rzeczypospoltej. Poszli w bój dla świętej miłości kochanej Ojczyzny, wierząc że jej rozwój i pomyślność jej obywateli są nie do pomyślenia bez wolności, niepodległości i suwerenności.
Panteon Narodowy Żołnierzy Armii Krajowej Polskich Kresów Wschodnich, w którym obecnie się znajdujemy, jest efektem dziesięcioletniej działalności Ogólnopolskiego Okręgu Żołnierzy Armii Krajowej Obszaru Lwowskiego im. Orląt Lwowskich w Krakowie. 57 lat temu, 8 maja 1945 roku, cały świat uroczyście świętował dzień zakończenia II wojny światowej. Jedynie Polska, która przez cały okres wojny była najwierniejszym sojusznikiem aliantów, nie mogła cieszyć się efektami zwycięstwa; zostaliśmy bowiem zdradzeni przez zachodnich sojuszników i oddani we władanie sowietów.
Wojska sowieckie już 4 stycznia 1944 roku przekroczyły przedwojenną granicę Polski w okolicy miasta Sarny na Wołyniu, kresowe zaś okręgi Armii Krajowej rozpoczęły realizację „Burzy”. Jako pierwsze do walk przystąpiły oddziały w okręgu AK Wołyń, nawiązując współpracę z oddziałami sowieckimi, tocząc walki z cofającymi się wojskami niemieckimi oraz oddziałami nacjonalistów ukraińskich spod znaku OUN-UPA. Niestety pierwsze kontakty polsko-sowieckie ujawniły rzeczywiste zamiary Rosjan. Dał temu wyraz komendant Okręgu AK Wołyń i jednocześnie dowódca 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK ppłk Jan Wojciech Kiwerski ps. Oliwa w meldunku do Naczelnego Wodza z dnia 29 IV 1944, w którym pisał: Niczego dobrego z tamtej strony nie oczekujemy, nie łudzimy się też możliwą ich lojalnością współpracy z niepodległymi czynnikami polskimi.
Kolejno do „Burzy” przystąpiły oddziały AK na Wileńszczyźnie i Nowogródczyźnie, a w dniu 22 lipca 1944 rozpoczęła się operacja zbrojna AK kryptonim „Burza” we Lwowie. Przygotowanie, rozpoczęcie i działania zbrojne operacji charakteryzował ogromny entuzjazm patriotyczny żonierzy Armii Krajowej, a także ludności cywilnej, nie biorącej bezpośredniego udziału w operacji. Napływające jednak do Lwowa doniesienia z Wołynia i Wileńszczyzny o zachowaniu się sowietów po wkroczeniu na te tereny napawały szczególnie młodych żołnierzy AK obawą przed jawnym wystąpieniem, mimo że zdawali sobie sprawę z konieczności zademonstrowania obecności Polski na ziemiach południowo-wschodnich. Obawy te nie były bezpodstawne.
23 lipca 1944 r. wojska sowieckie w pościgu za Niemcami dotarły do Lwowa. Miasto wkraczające wojska sowieckie powitało flagami biało-amarantowymi, młodzi żołnierze Armii Krajowej z opaskami w tych samych kolorach współpracowali zaś ściśle z oddziałami sowieckimi. Jednak początkowa sielanka szybko się skończyła. Już 6 sierpnia konspiracyjne „Słowo Polskie” w nrze 41 pisało: (...) Władze bolszewickie aresztowały przed kilkoma dniami cały sztab Armii Krajowej, NKWD przybyło do Lwowa i urzęduje (...), a w nrze 43 z 13 VIII.: (...) Weszliśmy w trzeci tydzień powtórnej sowieckiej okupacji. Wbrew nadziejom i złudzeniom, które żywiliśmy jeszcze niekiedy na przekór faktom i rzeczywistości – musimy powiedzieć sobie jasno i otwarcie, bez żadnych już wątpliwości, że jest to najazd sił zdecydowanie wrogich, brutalna wbrew woli ludności przeprowadzona okupacja (...).
We Lwowie i na terenie całego Obszaru 3 AK rozpoczęły się masowe aresztowania żołnierzy Armii Krajowej, których po brutalnym śledztwie skazywano na długoletnie zsyłki do sowieckich łagrów, a tych, co uniknęli aresztowań i zsyłek, zmuszono do opuszczenia rodzinnych stron, lecz również i ci wysiedleni nie uniknęli dalszych prześladowań, tym razem przeprowadzanych konsekwentnie przez służalcze władze PRL-u, całkowicie podporządkowane sowietom.
Przez 45 lat żołnierze AK – żołnierze wyklęci – nazywani zaplutymi karłami reakcji, byli prześladowani, aresztowani i po barbarzyńskich przesłuchaniach w kazamatach służb bezpieczeństwa PRL skazywani na wieloletnie więzienia, niejednokrotnie na karę śmierci oraz zsyłki do sowieckich więzień i łagrów, ci zaś, którzy tego uniknęli, w życiu prywatnym traktowani byli jako obywatele drugiej kategorii.
W roku 1990 również dla Żołnierzy Kresowych zajaśniała jutrzenka nadziei i wolności. Mogli oni już bez obaw o swoje życie działać jawnie i rozpocząć ponownie działalność już w wolnej i niepodległej Ojczyźnie. Powstał Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej (ŚZŻ AK), a w rok później uchwałą jego Zarządu Głównego powołano Ogólnopolski Okręg Żołnierzy Armii Krajowej Obszaru Lwowskiego im. Orląt Lwowskich, z siedzibą w Krakowie.
Nowo powołany Okręg w uchwalonym w dniu 17 marca 1992 r. programie swojej działalności stwierdził, że nadrzędnym jego obowiązkiem jest przekazanie pokoleniom wychowanym w PRL oraz następnym, rzetelnych i uporządkowanych materiałów źródłowych o walce i przelanej krwi Żołnierzy AK Obszaru Lwowskiego, walczących o wolność i przynależność ziem południowo-wschodnich do Polski oraz obrona naruszanej i poniewieranej godności i dobrego imienia Armii Krajowej i jej żołnierzy. Stwierdzono również, że mamy obowiązek przeciwstawiać się cynicznym próbom fałszowania historii, a pierwszoplanowym elementem naszej działalności oraz obowiązującym zadaniem winno być przywracanie świadomości etosu Polskiego Państwa Podziemnego i jego zbrojnej siły Armii Krajowej oraz całego wysiłku niepodległościowego Polski Walczącej.
Rozpoczęliśmy wydawanie „Biuletynu Informacyjnego” oraz emisję książek z cyklu Na Kresach Południowo-Wschodnich 1939–1945, realizując w ten sposób nasz nadrzędny obowiązek, jakim jest przekazanie rzetelnych i uporządkowanych materiałów źródłowych. Z kolei postanowiliśmy uczcić i oddać hołd tym, którzy oddali życie w walce o wolność Lwowa i Ziemi Lwowskiej, w obronie ludności polskiej przed zbrodniczą OUN-UPA, a także ofiarom zbrodni sowieckich i hitlerowskich oraz zamęczonych w PRL.
Zamysł ten zrealizowaliśmy dzięki Kolegom ze Środowiska Żołnierzy 27 WDP-AK, którzy jeszcze w latach 1984–1992 wmurowali i poświęcili w pomieszczeniu pomiędzy Kaplicą Matki Boskiej Ostrobramskiej i Salą im. Jana Pawła II – cztery tablice pamięci. Za ich więc przykładem oraz za zgodą proboszcza ks. prałata Jana Dziaska postanowiliśmy również uczcić pamięć naszych bohaterskich dowódców oraz bohaterskie Oddziały Leśne tablicami pamięci. Rozpoczęliśmy od poświęcenia w dniu 18 IV 1993 tablicy poświęconej ostatniemu komendantowi OL AK ppłk. Władysławowi Filipkowskiemu. W miarę upływu czasu odsłoniliśmy kolejne tablice, epitafia i innego rodzaju dowody czci, hołdu lub dziękczynienia za doznane łaski. Utworzyły one łącznie jednoznaczny w swej wymowie historyczno-religijny Panteon Narodowy, jedyny w tym określonym zakresie na terenie Kraju. Stał się on miejscem uroczystości religijno-patriotycznych oraz stanowi wyraz pamięci i sprawiedliwości dla tych, co polegli w walce o Niepodległą Polskę, zmarli lub dożywają swoich dni. Stał się wychowawczym przekazem dla współczesnych i przyszłych pokoleń.

Jan Sura

Postscriptum od Redakcji
W obrębie Panteonu znajduje się również tablica pamiątkowa, poświęcona Lwowskim Orlętom, odsłonięta w 75-lecie Obrony Lwowa w 1993 r. Jej zdjęcie pokazaliśmy w CL przed kilku laty.

DZIESIĄTY ZJAZD BRODZIAN
Odbył się w ostatnich dniach maja, jak zawsze w Wiśle. Przybyło prawie 60 osób – to niezwykłe, biorąc pod uwagę położenie tego uzdrowiska na samym skraju rozległego przecież kraju i rosnące ceny biletów kolejowych, ale także fakt, że Brody przecież nie były wielką metropolią, a od wypędzenia minęło prawie sześć dziesiątków lat...
Jest więc wielką zasługą organizatorów z p. dr S. Valis-Schyleny na czele, że tradycja dorocznych zjazdów jest niezmiennie szeroko podtrzymywana. Że organizatorzy potrafią w satysfakcjonujący sposób kultywować historię, kulturę i tradycje kilkuwiekowego ośrodka polskości, którego rola była w naszych dziejach trojaka: obronna – piękny przykład renesansowych fortyfikacji, oraz handlowa – na pograniczu Zachodu i Wschodu, a wreszcie kulturowa – stąd wszak wyszedł pisarz Józef Korzeniowski, tu rozwinął się znakomity ród Hausnerów. W naszych czasach z Brodów wyszedł ks. biskup kamieniecki Jan Olszański – czy to już ostatni, którego można naprawdę kochać?
O rocznej działalności Koła Przyjaciół Brodów mówiła S. Valis-Schyleny, o gospodarowaniu wspólną kasą Koła Danuta Bazielichowa, a Wacław Fastnacht podsumował wszechstronną pomoc dla rodaków w Brodach i tę, przekazaną za pośrednictwem „Caritasu” na budowę kościoła. Oto relacja Pani Prezes:
[...] Organizatorka Zjazdów [...] sama podjęła się rozprowadzania apelu TMLiKPW podanego w kwartalniku „Cracovia-Leopolis” w celu opracowania indeksu wschodnich małopolan, wysłała do kresowian około 100 listów. Do brodzian skierowała dodatkową prośbę o nadsyłanie na wiślański adres jak najwięcej danych o brodzkich korzeniach, na podstawie których miały powstać Brodzkie Zeszyty Biograficzne. Opracowaniem materiału do pierwszego zeszytu zajął się znany z prac o przeszłości Brodów Zbigniew Kościów. I tak z okazji jubileuszowego Zjazdu ukazał się pierwszy zeszyt z 60 hasłami. [...]
Z Brodów nadeszła dobra wiadomość o rozpoczęciu nauki języka polskiego w dwóch szkołach! Nawiązany został kontakt z nauczycielką – wykształconą polonistką z Lublina, która pracowała już sześć lat w Kazachstanie i rok w Kamieńcu Podolskim. Teraz uczy równocześnie w Złoczowie i w Brodach. Od Koła Brodzian otrzymała zamówione podręczniki, słowniki i pomoce szkolne. Niestety, wśród uczniów i rodziców brak motywacji do nauki języka polskiego. Temu problemowi poświęcono dłuższą dyskusję.
Jednym z punktów programu działalności Koła było od początku zadbanie o brodzkie cmentarze. W roku 1995 pp. W. Popławski i T. Peszek, działacze Polskiego Towarzystwa Opieki nad Grobami Wojskowymi we Lwowie, nawiązali korespondencję z Kołem Brodzian. Korzystali z dostarczonych im informacji i przekazali całkowitą inwentaryzację wszystkich żołnierskich mogił oraz sporo zdjęć różnych fragmentów cmentarza, z unikatowymi fotografiami odkopywania po pół wieku kamiennej tablicy z grobu nieznanego żołnierza. W roku 1996, prawdopodobnie z braku funduszy, prace wstrzymano. Toteż dużym zaskoczeniem była wiadomość w Radiowym Magazynie Wojskowym, podana przez polskiego pułkownika, o odkryciu tego cmentarza (!) i o tym, jak to dzięki jego przyjaźni z ukraińskim kolegą płk. Wiktorem Melnyczenką, przyczynił się do uporządkowania zabytkowego cmentarza. W rzeczywistości uporządkowanie to ograniczyło się do spionowania kamiennej tablicy i oparcia jej o jakiś głaz oraz do skoszenia odrastających chwastów. Na zdjęciach widać ślady przekopywania cmentarza i świeże groby z płotkami i ławeczką. O kwaterze powstańców styczniowych nikt już nie pamięta. Sprostowanie wiadomości podanych przez pana pułkownika, wysłane do redakcji RMW, podobnie jak ubiegłoroczne listy w sprawie tego cmentarza wysłane do min. Przewoźnika – pozostają bez odpowiedzi. [...]
Wacław Fastnacht, opiekujący się w Krakowie Jarkiem Olszewskim, opowiedział o pierwszych jego sukcesach na pianistycznych konkursach i o koncercie estradowym. Wysłuchano kilkuminutowego nagrania fragmentu Preludium C.A. Debussy’ego w wykonaniu Jarka. Teraz potrzebny mu jest do występów smoking i na ten cel wykorzystane zostaną hojne datki H. Bućko, E. Muszyńskiej i innych darczyńców.
Budowa kościoła w Brodach opóźnia się z braku potrzebnych na wykonanie zadaszenia większych funduszy. Datki od brodzian i innych ludzi dobrej woli wpływają stale na konto „Caritasu” w Lubaczowie – koniecznie z dopiskiem: Na budowę kościoła w Brodach.

Koło Przyjaciół Brodów prosi o kierowanie datków na kościół tylko tą drogą. Pieniądze te są okresowo przekazywane przez ks. kan. B. Gwoździa brodzkiemu proboszczowi w obecności przedstawiciela lwowskiej Kurii Biskupiej, z potwierdzeniem odbioru, co zapewnia wykorzystanie ich zgodnie z intencją ofiarodawców. Proboszcz brodzki przysyła niekiedy rozliczenia z otrzymanych kwot. Dokładniejszy w rozliczeniach jest ks. Igor Korzydło i siostra sercanka Gabriela Woźniak, którzy otrzymują pieniężne wsparcie kilka razy do roku dla dzieci i starców zamiast paczek, z których wysyłaniem było sporo kłopotu, szczególnie na granicy. Większy datek otrzymali także rodzice pierwszego ochrzczonego w kaplicy chłopczyka.
W ostatnich miesiącach, na prośbę siostry sercanki opiekującej się chorymi dziećmi, wysłano trzy paczki leków, zakupionych za fundusze wolnych datków, a także ofiarowane przez instytucję charytatywną z Krakowa. Trzykrotnie, z wielkimi trudnościami i kłopotami, przekazane zostały do Brodów bogate paczki z odzieżą, przysłane do Wisły przez brodzianina Henryka Hawrana z USA.
Suma datków na budowę kościoła – od początku zbiórki do dziś – wynosi 74 893,51 zł, 1 783 USD i 263 funtów bryt. Darczyńcy nie kryją obaw, aby wobec postępującej u k r a i n i z a c j i Kościoła rzym.kat., nowo wybudowanego kościoła nie spotkał podobny los, jaki spotkał zabytkowy XVI-wieczny kościół parafialny w Brodach. Długo zastanawiano się nad sposobem pobudzenia zainteresowania dzieci i ich rodziców nauką ojczystego języka i historii. Były propozycje nagradzania dzieci za osiągnięte wyniki, urządzania konkursów recytatorskich i innych, urządzania przedstawień, organizowania pod fachową opieką kolonii dla dzieci uczących się po polsku.
Zbigniew Grata nie ustaje w staraniach o wzniesienie pomnika Józefa Korzeniowskiego w Brzegu. Uzyskane dotąd fundusze są ciągle bardzo skromne. [...]
Na zakończenie obrad próbowano zastanowić się nad dalszymi losami Koła Przyjaciół Brodów i corocznych zjazdów. [...] Dotychczasową organizatorkę zapewniano, że może być spokojna o przyszłość Koła. Dyskusję skwitowano odśpiewaniem zjazdowej piosenki autorstwa śp. Tadzika Skupienia:
Jak długo tutaj w Wiśle stoi Stasieńki dom, tak długo my brodziane przyjeżdżać będziemy doń... [...]
Stanisława Valis-Schyleny

NIECHĘTNY LWIW
Z krakowskiego „Dziennika Polskiego” 79/02 (z 4 IV) przepisujemy w całości notatkę, zmieniając tylko jedną literkę w tytule. Dlaczego? Bo LWÓW oznacza całkiem coś innego i nie wolno tego mylić.
Ponosimy duże koszty na współpracę ze Lwowem. A jedynie Rada Miasta Lwowa stoi na przeszkodzie, by Cmentarz Orląt Lwowskich został w końcu otwarty – mówi Jacek Zieliński. Radny zapowiada, że na przyszłej sesji RMK będzie się starał wprowadzić projekt rezolucji w tej sprawie pod obrady. Parę miesięcy temu próbowano już to zrobić, ale nie udało się przekonać większości radnych, którzy uznali, że taka rezolucja może bardziej zaszkodzić niż pomóc.
Teraz projektodawcy powołują się na pismo od Andrzeja Przewoźnika, sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, który zaakceptował tekst rezolucji, skierowanej do Rady Miasta Lwowa. Zawarty jest w niej apel o uszanowanie naszej wspólnej historii poprzez honorowanie wynegocjowanych warunków polsko-ukraińskiego porozumienia w sprawie cmentarza. Radny Jacek Zieliński złożył interpelację w sprawie podsumowania kosztów współpracy z ukraińskimi partnerami.. Okazało się, że są one znaczne. W roku 1998 delegacje służbowe krakowskich radnych i pracowników magistratu na Ukrainę kosztowały 14 tys. złotych, w 1999 – 24 tys. zł, w 2000 – 8 tys., a w 2001 – 23 tys. złotych. Natomiast pobyt delegacji lwowskich w Krakowie od 1998 do 2001 roku to wydatek prawie 170 tys. złotych. Do tego doliczyć należy m.in. koszty budowy pomnika żołnierzy ukraińskich na cmentarzu Rakowickim (180 tys. złotych). – Z naszej strony jest duża wola współpracy – mówi radny Jacek Zieliński, wskazując na wydatki, które Kraków poniósł na utrzymywanie stałych kontaktów ze Lwowem i uczczenie pamięci ukraińskich żołnierzy, którzy zmarli w obozie na Dąbiu.
– Ze strony Lwowa natomiast nie widzimy takich starań, aby dokonać przełomu w sprawie cmentarza. (WT)

Z ostatniej chwili: w związku z katastrofą na lotnisku skniłowskim krakowskie władze i Lekarze Nadziei podążyli z pomocą dla poszkodowanych – głównie w zakresie leków.

NOTATKI

• Ojciec Adam Studziński otrzymał nagrodę Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa w uznaniu Jego prac odkrywczo-konserwatorskich w krakowskim kościele i klasztorze dominikańskim.
Przypomnijmy, że o. Adam (Franciszek) urodził się w Strzemieniu w pow. żółkiewskim w r.1911 (w ub. roku obchodził swoje 90-lecie, o czym donosiliśmy). Nowicjat odbył u Dominikanów w Krakowie, studia teologiczne we Lwowie. Tam otrzymał święcenia kapłańskie w 1937 r., do II wojny pracował w Czortkowie. Potem było Monte Cassino – ten rozdział życia o. Adama nasi Czytelnicy znają doskonale. Po powrocie do Polski w roku 1947 podjął studia na krakowskiej ASP, po których został konserwatorem zabytków dominikańskich. Jego dokonania w zakresie odkryć i renowacji są nie do przecenienia. Obecnie tworzy muzeum przy klasztorze krakowskim.
O innych wątkach działalności Ojca Adama można przeczytać w CL 3/96, 2/97 i 3/01.


• Bardzo życzliwy dla pamięci o Lwowie i dla naszego środowiska ks. infułat Stanisław Małysiak otrzymał od Miasta Krakowa medal „Cracoviae Merenti” W skład komisji, która podejmuje decyzje o odznaczeniach, wchodzą m.in. prezydent Krakowa prof. Andrzej Gołaś, ks. kardynał Franciszek Macharski oraz rektor UJ prof. Franciszek Ziejka.
Ks. Infułat bierze chętnie udział także w uroczystościach lwowskich w Krakowie i corocznie przewodniczy listopadowym mszom św. koncelebrowanym za dusze Obrońców Lwowa. Księdzu Infułatowi składamy serdeczne gratulacje i życzenia wszelkich Łask Bożych.

• W ostatnich dniach kwietnia zmarł nagle – przejazdem przez Lwów – Tomasz Marek Leoniuk, konsul generalny RP w Kazachstanie, a w latach 90. konsul generalny we Lwowie. W czasie swojej dwuletniej kadencji w naszym mieście, a wcześniej w Kijowie, zasłużył sobie działalnością i postawą na powszechne uznanie wśród Polaków po obu stronach Zbrucza. Uczynił bardzo wiele dla szkolnictwa polskiego. Jego niespodziewana śmierć wywołała we Lwowie szczery żal. Miał lat niespełna 40. Pochodził z Warszawy.

• Honorowym konsulem generalnym Japonii w Krakowie został Krzysztof Ingarden. Z zawodu architekt, był współpracownikiem znakomitego architekta japońskiego Arata Isozaki przy projektowaniu krakowskiego Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej „Manggha”.
K. Ingarden jest wnukiem znakomitego lwowsko-krakowskiego filozofa, profesora UJK i (po wojnie) UJ, Romana Ingardena (1893–1970).

• W Tarnowie, gdzie osiadło po II wojnie wielu ekspatriantów, powstała idea postawienia pomnika Ofiar zbrodni ukraińskich nacjonalistów z lat czterdziestych. Zabiegał o to od dłuższego czasu społeczny komitet. Projekt pomnika przedstawia polskie dzieci przywiązane do drzewa drutem kolczastym.
Niestety Rada Miasta Tarnowa nie zgodziła się na ten pomnik. Przypomina się wypisz-wymaluj incydent sprzed kilku lat we Wrocławiu, kiedy to w analogicznej sytuacji pojawił się tam Mirosław Czech, Ukrainiec, b. dziennikarz osławionego „Naszego Słowa”, ale ówcześnie sekretarz generalny Unii Wolności (!), doprowadzając do rozmydlenia idei. Powstaje więc pytanie, kto zainterweniował tym razem?
W jednej z gazet krakowskich notatce na ten temat nadano tytuł: Tarnowianie nie chcą pomnika.
Czy rzeczywiście tarnowianie? Czy nie przekonaliśmy się już w wielu okolicznościach, że radni a społeczeństwo to dwie całkiem różne rzeczy? Pociesza nas, że niebawem będzie ich o wiele mniej. I oby mniej pazerni.

• W marcu ’02 zmarła w Anglii Maria z Piątkiewiczów 1o Dereniowa 2o Łęska, historyczka sztuki, związana 1952–78 z Wawelem. Jej specjalnością badawczą była zabytkowa ceramika, w szczególności kafle starych pieców. Przy jej naukowym udziale zrekonstruowano słynny piec w gdańskim Dworze Artusa oraz piece w Zamku Królewskim w Warszawie.
Urodziła się we Lwowie w 1925 r., szkoły zaczynała w Drohobyczu. Studia ukończyła na UJ. Od 1978 mieszkała w Anglii. Obszerne wspomnienie pośmiertne zamieścił w „Gazecie Wyborczej” 108/02 dyr. Jerzy Petrus z Wawelu.