Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Marcin Dominik Zdort, WALKA O PAMIĘĆ POETY

Moje zażenowanie wzbudziła rozmowa z Katarzyną Herbertową, którą opublikowała tydzień temu „Gazeta Wyborcza”. Co zrobić ze zmarłym wielkim pisarzem, który nie potrafił zaakceptować kompromisów politycznych zawartych przez swoich dawnych przyjaciół? „Trzeba poprostować, powyjaśniać”, „teraz ja próbuję coś jeszcze dosztukować” – mówi pani Herbertowa.
Żona poety udzieliła wywiadu pismu, które – z przyczyn czysto politycznych – w ostatnich latach robiło wiele, aby obalić mit jej męża. Samo demitologizowanie Herberta nie musi niepokoić, każdy wszak jest człowiekiem. Przeraża jednak sposób, w jaki żona poety usilnie stara się wytłumaczyć zmarłego przed „Gazetą Wyborczą”. Pani Herbertowa zachowuje się jakby chciała się wkupić w łaski tego środowiska, niepytana obsesyjnie wraca do opowiadania o dawnej sympatii między jej zmarłym mężem a Adamem Michnikiem, natomiast późniejszy konflikt przypisuje jedynie nasilającej się depresji poety. – Nieraz zachowywał się zupełnie inaczej, niż sam by sobie życzył – twierdzi Katarzyna Herbertowa.
Bezkompromisowa postawa Zbigniewa Herberta oraz głoszenie wartości bliskich prawicy to objawy szaleństwa, choroby psychicznej – zdaje się mówić wdowa, jakby nawiązując do pomysłów sowieckich komunistów, którzy osoby o innych niż swoje przekonaniach zwykli byli zamykać w szpitalach.
Na szczęście poglądów Herberta nie udało się „poprawić i poprostować”, a „dosztukowanie” zabrzmiało fałszywie. Może wdowie nie starczyło daru przekonywania, a może przesłanie poety było po prostu zbyt jednoznaczne.