Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

KULTURA, NAUKA

PAMIĘCI SOŁTYSÓW
Willa rodziny Sołtysów we Lwowie przy ul. Racławickiej 28Z początkiem listopada ub.r. odbyło się we Lwowie uroczyste odsłonięcie i poświęcenie na domu przy ul. Racławickiej (łączy ul. św. Zofii z Poniatowskiego – wejście na Plac Powystawowy) tablicy dla upamiętnienia mieszkających tam niegdyś dwóch wybitnych muzyków polskich, Mieczysława i Adama Sołtysów (ojca i syna, ich sylwetki prezentujemy w tym numerze). Inicjatorem i głównym fundatorem tablicy był krakowski Chór „Organum”, którego twórca i dyrygent, prof. Bogusław Grzybek, jest wielkim miłośnikiem i propagatorem twórczości muzycznej Sołtysów. Do powstania tablicy przyczyniły się również krakowskie oddziały Związku Kompozytorów Polskich oraz Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Płd.-
-Wschodnich. Wszyscy trzej fundatorzy zostali na kamiennej tablicy podpisani.
Na uroczystość wyjechały do Lwowa „Organum” i zespół instrumentalny „Ricercar” oraz chór „Cantata” z Niepołomic, łącznie ok. 100 osób. Poświęcenia tablicy dokonał ks. abp. M. Jaworski. Przemawiali wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Żurowski, konsul generalny RP Sawicki i kilka innych prominentnych osób, w imieniu fundatorów zaś prof. B. Grzybek i A. Chlipalski – ten drugi również w imieniu krakowskiej „Wspólnoty Polskiej”, która podróż zespołów i towarzyszących im osób sfinansowała. Podziękowanie ze strony rodziny kompozytorów wygłosiła ich córka i wnuczka, p. Maria Sołtys-Pigła.
Stanisław Sochaniewicz
Tablica pamiątkowa M. i A. Sołtysów we Lwowie
 

POLSKI FESTIWAL WE LWOWIE
W tym samym dniu, co opisana wyżej uroczystość (4 listopada 2000), odbyła się inauguracja III Festiwalu Kultury Polskiej we Lwowie. W pełnym Teatrze Wielkim po części oficjalnej zaprezentowały się polskie zespoły artystyczne i soliści ze Lwowa, Drohobycza, Stryja i innych oraz z całego państwa ukraińskiego, w tym z Kijowa, Czerniowiec, Donbasu itd. Największą furorę wywołały kapitalne występy dwóch skrajnych wiekowo grup: przedszkolaków z ul. Strzały (obecnie Meteorologiczna) oraz staruszków ze wsi Maćkowce w powiecie płoskirowskim (obecnie chmielnickim).
Formalne otwarcie poprzedziło – poza opisanym odsłonięciem tablicy pamiątkowej Sołtysów – otwarcie w nowym pawilonie obok pałacu Potockich przy ul. Kopernika – wystawy współczesnych plastyków i fotografików-Polaków, żyjących po tamtej stronie granicy, głównie we Lwowie. Cieszymy się z tej wystawy, bo jest ona kolejnym krokiem – po naszej publikacji w CL 4/99 – ku integracji tego środowiska.
Nazajutrz, w niedzielę, po solennej Mszy św. w Katedrze, w czasie której śpiewały Chór „Organum” z Krakowa i „Cantata” z Niepołomic, odbył się wernisaż wystawy Heleny Jacyno pt. Biały, czerwony i innych barw tajemnice. Jej grafiki, wykonane techniką wycinanki, wzbudziły autentyczny podziw wszystkich gości wernisażu. Warto, by wystawa ta trafiła do wszystkich ważniejszych ośrodków w RP.
Po południu tego samego dnia oba chóry – „Organum” i „Cantata” – dały pod dyrekcją prof. Bogusława Grzybka wspaniały koncert w kościele św. Marii Magdaleny (zamienionym, jak wiadomo, na „salę koncertową”).
Naszym wysłannikom nie udało się zobaczyć następnych imprez festiwalu – we Lwowie, Stanisławowie, Truskawcu i Krzemieńcu oraz Kijowie, trwających do 11 listopada.
Warto na koniec nadmienić, że opisany Festiwal Kultury Polskiej na Ukrainie, zorganizowany nie bez trudu (trudności czynione ewidentnie w sposób sztuczny) był trzecim z kolei, podczas gdy festiwali kultury ukraińskiej w RP odbyło się dotąd s z e s n a ś- c i e. Jak sobie wytłumaczyć taką dysproporcję? Festiwale polskie (1996, 1998, 2000) finansuje strona polska – ciekawe, kto finansuje festiwale ukraińskie? Też Polska?
Nie od rzeczy będzie wspomnieć, że na otwarciu 4 XI we Lwowie był obecny polski wiceminister, a ze strony ukraińskiej – wicewojewoda (nawet nie wojewoda). Na inaugurację ostatniego festiwalu ukraińskiego w Warszawie przybył premier J. Buzek. No comment – jak to się dziś mówi „po europejsku”.

Andrzej Chlipalski


NOWE BULWARY, ULICE I MOSTY W KRAKOWIE
Kraków nie był nigdy zwrócony ku Wiśle. Rzeka płynęła jakby mimo miasta, tylko Wawel był z nią krajobrazowo związany. Dzisiaj urbaniści i architekci naprawiają błędy przeszłości i miasto coraz bardziej wiąże się ze swoją rzeką. Powstają bulwary, które już stają się atrakcyjnymi trasami spacerowiczów. I będzie ich przybywać.
Ostatnio bulwarom nadano nazwy. Najważniejszy i najładniejszy, najbardziej uczęszczany, biegnący pod samym Wawelem między mostami Dębnickim i Grunwaldzkim, otrzymał nazwę C z e r w i e ń- s k i e g o. Naprzeciw, po dębnickiej stronie Wisły biegnie bulwar P o l e s k i, a w jego przedłużeniu, pod hotelem „Forum” – W o- ł y ń s k i. Dalsze bulwary noszą nazwy Inflancki i Kurlandzki.
W Krakowie rozpoczyna się wreszcie budowa dwóch nowych mostów (tego właśnie życzyliśmy prezydentowi A. Gołasiowi, gdy obejmował swój urząd). Mają one dostać imiona: kardynała Adama Stefana Sapiehy oraz generała Tadeusza Rozwadowskiego. Skąd pochodzili ci dwaj wielcy ludzie, tego w n a s z y m piśmie tłumaczyć nie trzeba. Napiszemy o tym w stosownym czasie.
Dwie dzielnice krakowskie chciałyby swym nowym ulicom nadać imię Zbigniewa Herberta. Zespół ds. nazewnictwa w Urzędzie Miasta uważa, że powinna to być duża ulica, a nie uliczka, skłania się przeto do przemianowania dotychczasowej roboczej nazwy ul. Nowotarskiej w dzielnicy XI. Za to w dzielnicy III upatrzona niewielka ulica stałaby się ul. Pana Cogito.
To ładnie. Ale bywało i inaczej. Przed paru laty wyczytaliśmy w prasie, że gdy w odpowiedniej komisji obradowano nad nazewnictwem nowych ulic i rozważano serię „uzdrowiskową”, padła propozycja nadania m.in. nazw Druskiennickiej i Truskawieckiej – dwóch radnych, Nowak i exprezydent miasta Rościszewski, wyskoczyli: czy nie mamy dość p o l s k i c h uzdrowisk? Ale ulice i tak są.
Marek Wenecki


Kronika
• Obraz na obrazie a na tym obrazie jeszcze jeden obraz – Wystawa artystów szczycących się lwowskim rodowodem została otwarta w krakowskim klubie „Zaułek” przy ul. Poselskiej w listopadzie 2000 r. Temu niezwykłemu wydarzeniu kulturalnemu poświęcimy specjalne sprawozdanie w następnym numerze CL.

Willa rodziny Sołtysów we Lwowie przy ul. Racławickiej 28• W listopadzie ub.r. odbyła się w Łańcucie sesja pt. Sztuka w zbiorach i architekturze Lwowa i Łańcuta, na której mówiono m.in. o Katedrze łacińskiej w XVIII w. oraz o freskach z XIV w. i o malarstwie J.H. Rosena (lata 1926–29) w Katedrze ormiańskiej, a dalej o kolekcji portretów Lanckorońskich z pałacu w Rozdole – obecnie w muzeum w Drohobyczu, o pałacu Potockich we Lwowie dawniej i dziś, a wreszcie o architektach lwowskich: Julianie Cybulskim i Janie Sas-Zubrzyckim (o tym ostatnim mówił J. Tysson).

• W listopadzie w Domu Kultury „Jordanówka” na osiedlu Widok w Krakowie czynna była wystawa fotografii Piotra Łepkowskiego pt. Lwów w roku 2000. Autor jest młodym absolwentem AGH, interesującym się historią kopalnictwa naftowego, stąd bywałym w tamtych stronach.

• Pani Karolina Lanckorońska ofiarowała następne obrazy Wawelowi (o poprzednim darze donosiliśmy w CL 4/2000). Są to dwa niewielkie dzieła malowane temperą na desce, powstałe prawdopodobnie we Florencji z początkiem XV w.: Św. Franciszek z Asyżu i Pokłon Trzech Króli.
Od 1994 r. Pani Lanckorońska przekazała na Wawel 561 obiektów starej sztuki.