Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Józef Juzwa, JANKO POKUTNIK Z ZALESZCZYK

Jedną z osobliwości przedwojennych Zaleszczyk była postać dziwnego człowieka, nieznanego nazwiska ani pochodzenia. Człowieka w łachmanach, o siwych włosach i długiej, gęstej brodzie, o którym mówiono po prostu „Janko Pokutnik”.
Ciekawa to postać. Wspominano, że przed I wojną światową usadowił się koło cerkwi greckokatolickiej, by następnie po wojnie przenieść się pod kościół św. Stanisława. Janko był dziwnym człowiekiem. Ubrany w łachmany, powiązane sznurkami szmaty, nie chciał przyjąć żadnego ubrania. Gdy ktoś ofiarował mu jakieś okrycie, rwał je na strzępki, wiązał sznurkami i tak się okrywał. Nocował w stodołach przy bydle. Żywił się z jałmużny. Przed II wojną rozprowadzał w kruchcie kościelnej prasę katolicką i dobrze się z tego wywiązywał. Miał swój tobołek z porwanymi szmatami. Choć nie wiadomo, jak się mył, nie był odrażający.
Podczas wojny często nocował w korytarzu probostwa. Pracowałem wówczas w kancelarii parafialnej i jako organista, więc często się z nim spotykałem. Nie był rozmowny. Na wielokrotne moje prośby nawiązania jakiejś rozmowy odpowiadał albo „na co wam to” albo grzebał w swoich łachmanach wyjmując jakiś patyczek i mówił: „paniczu, może to się wam przyda”. Nawet księdzu na pytania „Janeczku, jak się nazywacie” odpowiadał wymijająco.
Przed wojną Janko Pokutnik w piątki, gdy zapadał szabas, zapalał Żydom w kuchniach ogień. Podobnie w sobotę. Gdy 2 listopada 1939 roku proboszcz zaleszczycki ks. Józef Adamski, ostrzeżony przed aresztowaniem, opuszczał wczesnym ranem probostwo, natknął się na Janka Pokutnika – ten zapłakał.
Kim był Janko Pokutnik? Prawdopodobnie pochodził z Bukowiny, prawdopodobnie zabił swoją matkę i sam sobie wyznaczył pokutę. Ale to tylko prawdopodobnie. Mieszkańcy Zaleszczyk przyzwyczaili się do tej postaci, a przyjezdni, zwłaszcza w lecie, nie unikali go.
Nigdy nie wzbudzał żadnej sensacji. Był po prostu codziennością Zaleszczyk. Niechętnie fotografował się z obcymi, którzy o to zabiegali. Jego postać uwiecznił artysta-malarz S. Jarocki, uzyskując za ten portret I nagrodę na Wystawie Krajowej w Poznaniu w 1929 roku.
Janko Pokutnik zmarł podczas okupacji niemieckiej (dokładnej daty nie pamiętam). Razem z kościelnym, panem Saneckim, zdjęliśmy z niego łachmany. Okazał się wysokim mężczyzną wzrostu ok. 180 cm. Zawiniętego w płótno i w trumnie pochował ks. A. Urbański – na cmentarzu po lewej stronie, za kostnicą.
Jako pracownik kancelarii parafialnej wpisałem w księdze metrykalnej zgonów: Janko Pokutnik – prawdopodobnie Jan Ilczatyn, lat ok. 80, innych danych brak.