Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

NOWE KSIĄŻKI

• Mamy już XIV tom Materiałów do dziejów sztuki sakralnej na Ziemiach Wschodnich dawnej Rzeczypospoltej – Kościoły i klasztory rzymskokatolickie dawnego województwa ruskiego (tak nazywanego z uporem lepszej sprawy, choć od ponad 4 wieków istnieje inna nazwa: Małopolska Wschodnia). Tom obejmuje obszar terytorialnie zwarty: Stanisławów i Pokucie, aż po tereny podgórskie nad Prutem i Czeremoszem.
Warto przytoczyć ogólną ocenę stanu zachowania naszych obiektów sakralnych, zawartą we wstępie do tomu:
Stan zachowania rzymskokatolickich obiektów sakralnych Pokucia przedstawia się bardzo źle. Nie istnieją okazałe, murowane kościoły w Haliczu, Kołomyi-Mariówce, Kosowie, Niżniowie, Stanisławowie (Trynitarzy), Świętym Józefie, Tłumaczu i Tyśmienicy, ani niemal dorównujące im skalą kaplice w Jaremczu i Żabiem. Wysokiej klasy, XVIII-wieczny kościół parafialny w Kołomyi zachował się w stanie szczątkowym, choć ostatnio podjęto próbę jego rekonstrukcji. Spośród wyjątkowo licznych kościołów i kaplic drewnianych przepadły prawie wszystkie, w tym bardzo cenne świątynie w Jabłonowie i Pistyniu, a przetrwały jedynie skromne przykłady w Oknianach, Sołotwinie i Tarnawicy Polnej. Niemal w całości uległo zniszczeniu wyposażenie ruchome wnętrz kościelnych. Większe uratowane zespoły pochodzą jedynie z kolegiaty w Stanisławowie (rozproszone) i z kościoła parafialnego w Otyni (przewiezione do kościoła w Ligocie Książęcej na Śląsku).
Tom XIV omawia prawie 50 obiektów i jest najobszerniejszym z dotychczas wydanych: obejmuje ok. 800 stron tekstu oraz 866 ilustracji. Do tomu dołączono plan Stanisławowa.
Redaktorem naukowym całości serii jest jak zawsze prof. Jan Ostrowski. Hasła zostały opracowane przez 16 osób, w tym – poza samym Profesorem – przez osoby dobrze nam znane: dra A. Betleja, prof. R. Brykowskiego, dra P. Krasnego, dra J. Petrusa, dra R. Quirini-Popławskiego. Wydawcą jest jak zwykle Międzynarodowe Centrum Kultury (Kraków 2006).

• Również nowy tom – VIII – z cyklu Kraków–Lwów: książki–czasopisma–biblioteki w XIX i XX w. ukazał się ostatnio (Wydawnictwo Akademii Pedagogicznej w Krakowie, 2006). Jest to pokłosie Konferencji o tym samym tytule, która odbyła się w jesieni 2005 r. Konferencję, organizowaną co 2 lata, opisaliśmy w CL 1/06, tam też wymieniliśmy kilka najciekwszych dla nas tematów referatów (o wydawcach i księgarzach Pillerach, Połonieckim, Zukerkandlach ze Złoczowa itd. Tradycyjnie policzyliśmy referaty wedle odniesienia geograficznego: na 53 teksty (ujęte w czterech działach) 22 dotyczyły Lwowa i Małopolski Wschodniej, 15 Krakowa i Małopolski zachodniej, 12 obu ośrodków i regionów, zaś 4 innych (w tym 3 ukraińskie). Redaktorem nacz. tomu jest prof. Halina Kosętka.
Lwów więc bezprzecznie góruje. Na tematy lwowskie wypowiadają się naukowcy (młodzi?) z Częstochowy, Katowic, Kielc, Krakowa, Lublina, Łodzi, Opola, Płocka, Suchej Besk., Rzeszowa, Torunia, Wrocławia, Zielonej Góry.

• Muzeum Niepodległości w Warszawie wydaje periodycznie kolejne tomy (numery) Czasopisma Muzealno-Historycznego pod wspólnym tytułem Niepodległość i Pamięć. Ostatnio ukazał się 3/2006, w numeracji ciągłej 24 (Warszawa 2006), poświęcony w całości historii Lwowa. Redaktorem naczelnym serii jest dyrektor MN, dr Andrzej Stawarz, redaktorem tomu Helena Wiórkiewicz. Tom jest obszerny, zawiera 21 artykułów.
Artykuły zawarte w numerze (o 424 stronach) uszeregowano w kilku grupach: historia Lwowa (opracowania i wspomnienia), Lwów w sztuce i poezji, cmentarze Lwowa, recenzja 3-tomowego opracowania o wielokulturowym środowisku historycznym we Lwowie XIX i XX w. Opracowania o tematyce bezpośrednio historycznej uzupełniają dwie osobne grupy, związane ze współczesnością: omówienie aktualnego stanu „Kolekcji Leopolis” w MN oraz omówienie działalności trzech jednostek organizacyjnych TMLiKPW: Zarząd Główny oraz oddziały w Warszawie i Krakowie.
Przeważająca większość artykułów nasycona jest ważnymi dla nas informacjami szczegółowymi, pomagającymi w zrozumieniu roli i znaczenia polskiego Lwowa, a także procesów i faktów historycznych. Warto więc nie tylko te artykuły przeczytać, ale sięgać do nich w razie potrzeby. Do opracowań tych należą przede wszystkim: W.A. Serczyka – Semper Fidelis. Dzieje legendy; M. Klimeckiego – Lwów. W obronie miasta i południowo-wschodniej granicy 1918–1920 i 1939 r.; A. Garlickiej – Ex oriente lux. Kultura i nauka we Lwowie 1772–1939. Szkic; A. Redzika – Szkic z dziejów szkolnictwa wyższego we Lwowie; M. Matwijowa – Muzea lwowskie wczoraj i dziś. W tym samym celu koniecznie trzeba się zapoznać z zestawieniem H. Wiórkiewicz – Kolekcja Leopolis Muzeum Niepodległości w Warszawie 1992–2006, które orientuje nas w zasobach, niezbędnych dla wielu prac naukowo-badawczych.
Z aprobatą notujemy, że do sfery zainteresowania MN włączono problematykę współczesną, zaczynając od jednego z najważniejszych i najliczniejszych stowarzyszeń ekspatrianckich, Towarzystwa Miłośników Lwowa i KPW. Za tym pójdą zapewne inne organizacje z całego obszaru dawnych Kresów wschodnich i północnych, powstałe na terenie RP, na ziemiach utraconych dawniej i zabranych po II wojnie, oraz za granicą (Anglia, Ameryka itd.). A także ich liczne czasopisma, rozpoczęte omówieniem naszego kwartalnika.
Właśnie o to wszystko nam chodzi. Bo historia Polski nie może się ograniczać do aktualnego (i nie koniecznie obiektywnego) przebiegu granic.

• Książka monumentalna: Między tradycją a nowoczesnością. Architektura Lwowa lat 1893–1918, napisana przez historyka architektury i konserwatora, Jakuba Lewickiego, związanego ze środowiskiem warszawskim (wyd. Towarzystwo Opieki nad zabytkami i Wydawnictwo „Neriton”, Warszawa 2005). Księga dużego formatu (A4) liczy prawie 600 stron i zawiera 425 ilustracji – rysunków i fotografii. W 9 rozdziałach omówiono rozwój Lwowa na przełomie XIX/XX w. i środowisko architektoniczne tamtego czasu, wystawy i konkursy architektoniczne, a następnie poszukiwanie stylu narodowego w architekturze lwowskiej, poczynając od secesji, poprzez modernizm, aż po prądy w urbanistyce i architekturze Lwowa, jakie ujawniły się w ostatnich latach przed I wojną światową i – co nie należy już do tematyki omawianej książki – wspaniale rozwinęły się w okresie międzywojennym.
Ciekawe są uwagi autora na temat środowiska architektonicznego we Lwowie w 2. połowie XIX w. i na początku XX. Cytujemy wstęp do rozdziału III:
Lwowskich architektów omawianego okresu można podzielić na kilka grup pokoleniowych. Pierwszą byli najstarsi twórcy, wykształceni jeszcze około połowy XIX wieku, tworzący w duchu dojrzałego historyzmu. Drugą grupę stanowili inżynierowie wykształceni na zagranicznych uczelniach politechnicznych, którzy doskonale znali współczesny warsztat architektoniczny. Było to pierwsze nowoczesne pokolenie twórców, które często właśnie we Lwowie zaczynało karierę zawodową. Działali oni intensywnie do przełomu wieków XIX i XX, a nawet i dłużej. Byli znakomitymi znawcami historyzmu, ale umieli też przyswajać nowe zdobycze techniki i sztuki. Wypierało ich następne pokolenie, które rozpoczęło edukację w latach dziewięćdziesiątych XIX wieku. Wielu z tych architektów zostało wykształconych we Lwowie i tutaj rozpoczęło działalność zawodową. Bylli oni przedstawicielami wczesnego modernizmu i swobodnie operowali formami historyzującymi. Ostatnią grupę twórców stanowili wykształceni tuż przed I wojną światową, którzy nie tylko znali modernizm, ale ich późniejsza twórczość operowała już formami funkcjonalizmu. Ich praktyczna znajomość historyzmu polegała na stosowaniu form narodowych. Tych kilka pokoleń lwowskich twórców o różnym programie edukacji i odmiennych doświadczeniach zawodowych kształtowało lwowską architekturę omawianego okresu, pracując w różnych instytucjach i środowiskach. [...]
Oto jak uzasadnia autor granice czasowe swojego opracowania. O ile kończąca data graniczna, rok 1918, jest zrozumiała – przyjmuje się wszak, że wiek XIX trwał niejako bez zmian do końca I wojny światowej – o tyle granicę początkową trzeba wyjaśnić.
Jak pamiętamy, Lwów (wraz z całą Małopolską-Galicją, jednak bez Krakowa) uległ I rozbiorowi Polski w 1772 r. Ciężki reżim zaborczy wraz z uciskiem i germanizacją trwały do lat 60. XIX wieku, kiedy to Wiedeń nadał Galicji autonomię. Od tego czasu odradza się polskie życie stolicy i innych miast naszego regionu. Przywrócony zostaje język polski w urzędach i szkolnictwie; wszystkie sfery życia gospodarczego, społecznego i kulturalnego – mimo zależności politycznej – rozwijają się z coraz większym dystansem do narzucanych dotąd wzorców austriacko-wiedeńskich. Do rewitalizacji polskości włączają się stopniowo lwowscy architekci.
Podkreślenia wymaga znaczenie całej serii wystaw – nie tylko we Lwowie, także w Krakowie – w ostatnim okresie XIX w. W latach 1892–93 odbyła się we Lwowie pierwsza wystawa prezentująca ćwierćwiekowe osiągnięcia budowlano-architektoniczne w Galicji, a przede wszystkim Wystawa Krajowa w 1894 r.*, która silnie zaakcentowała, że Galicja-Małopolska jest krajem o własnej tożsamości – krajem autonomicznym, polskim, a nie prowincją monarchii austro-węgierskiej**.
W kolejnych rozdziałach, związanych z pokoleniami projektantów i tworzonej przez nich architektury, pokazano wiele dziesiątków przykładów, charakteryzujących (rysunkowo, fotograficznie i opisowo) przemiany i postęp budowlano-artystyczny lwowskiego budownictwa miejskiego, a także nowatorskie rozwiązania urbanistyczne we Lwowie i poza Lwowem. Na końcu książki, wśród indeksów, znalazło się zestawienie wybranych przykładów budynków powstałych i przebudowanych w latach 1893–1918 z określeniem ich stylu, co niezwykle ułatwia zrozumienie problematyki.

* O wystawie tej pisaliśmy w CL 2/95.
** Znaczenie Wystawy Krajowej 1894 r. zostało mocno zaakcentowane przez środowisko lwowskie w Krakowie, gdy w jej stulecie, w 1994 r., zorganizowano tu Rok Lwowski z całym szeregiem wystaw, imprez i koncertem Homagium Leopoli.

• To już dawniejsza pozycja, ale może dostępna w antykwariatach: Jerzego Węgierskiego Lwów pod okupacją sowiecką 1939–1941 (wyd. Editions Spotkania, Warszawa 1991).
Spośród wszystkich lat wojny i lat, które poprzedziły masowe, a wymuszone opuszczenie Małopolski Wschodniej przez większość Polaków, najbardziej tragicznymi i najtrudniejszymi do przeżycia były tam lata 1939–1941 – tak brzmi pierwsze zdanie przedmowy wymienionej książki. Autor zapoznał się z dokumentami: raportami, rozkazami, protokołami, meldunkami, wspomnieniami osób zaangażowanych w działalność konspiracyjną na tamtym terenie, głównie we Lwowie. Cytując obszerne fragmenty dokumentów powiązał je komentarzem tak, że w sumie daje to publikację historyczną informującą o dziejach Związku Walki Zbrojnej (ZWZ) na terenie Obszaru nr 3, czyli Małopolski Wschodniej i Wołynia. Dzieje ZWZ pod okupacją sowiecką różnią się zasadniczo od analogicznych na tym samym terenie w okresie późniejszym pod okupacją niemiecką. Oto ostatnie zdanie z rozdziału kończącego: Cała historia ZWZ w okupowanej przez Sowiety Małopolsce Wschodniej, tak ze wszech miar smutna, jest przyczynkiem pomagającym w poznaniu, co z sobą przynosił system sowiecki.
Publikacja składa się z 10 rozdziałów, przedmowy i zakończenia oraz 7 aneksów, indeksu nazwisk, pseudonimów i kryptonimów, bibliografii, a także wkładki zdjęciowej. Książka stanowi bardzo cenną pozycję dokumentacyjną dla badaczy dziejów Polski z okresu II wojny, a w szczególności dla badaczy dziejów narodu polskiego na Kresach Wschodnich. (DTS)

• Książka Kresy, Kresy. Wspomnienia i szkice, opracowana przez dwu autorów: Witolda Jaworskiego i Piotra Zabornego ukazała się w 2005 r. w Wydawnictwie „Sigma” w Skierniewicach. W tomiku zebrali autorzy szkice literackie własne i kilka innych autorów, grupując je w czterech rozdziałach.
I. Wstęp P. Zabornego Z dziejów Kresów. Kresy Wschodnie Rzeczypospolitej – dobrodziejstwo czy nieszczęście? Autor omawia dzieje tamtych ziem na przestrzeni wieków, kształtowanie się poszczególnych grup społecznych, zagrożenia i wpływy, którym ulegały, powstawanie świadomości narodowych, jako wynik konkretnych procesów historycznych. Autor stara się obiektywnie przedstawić dzieje, ale w pewnych punktach można by z nim polemizować.
II. Druga część zawiera dzieje kilku kresowych rodzin (na podstawie źródeł historycznych) oraz kilku informacji o ludziach z Kresów, którzy osiedlili się na Mazowszu, i odwrotnie – o ludziach z Mazowsza, którzy ulegli czarowi Kresów. Ma to potwierdzać prawdę o więzach Kresów z Polską centralną.
III. Wynik wędrówek po Kresach Andrzeja Legiecia, którego zafascynowała tamtejsza przyroda i ludzie (zwłaszcza na Białorusi). Poszczególne podrozdziały dotyczą historyczno-geograficznych opisów miejscowości z okolicami, np. Wilna, Grodna, Brześcia, Stanisławowa, Kamieńca Podolskiego i innych. Jest to swoisty współczesny przewodnik turystyczny.
IV. Na końcu umieszczono artykuł Edwarda Prusa, w którym omówiona jest tragedia Wołynia i Małopolski Wschodniej w latach 40. XX wieku – na ziemiach, uznawanych przez wielu za największe cmentarzysko świata. Autor przedstawia w świetle faktów – czystkę etniczną, dokonaną przez nacjonalistów ukraińskich, której ofiarami padli Polacy i Żydzi. (DTS)

• Z Redakcji „Wołania z Wołynia” (Ostróg–Biały Dunajec) wpłynęło do nas kolejne jej wydawnictwo: książka Czesława Kuriaty pt. Galop do Wielkiego Lasu. Wołanie z Wołynia (Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 2005).
Tomik składa się z dwóch zasadniczych części. Pierwsza (Galop do Wielkiego Lasu), to opowieść autobiograficzna w formie scen i majaków kilkuletniego chłopca, mieszkającego na polskiej wsi wołyńskiej. Początkowo spokojne dzieciństwo, chłopięce zabawy i odkrywanie przez kilkulatka otaczającego świata, zamieniają się w przerażenie, trwogę, ucieczkę. Mały chłopiec uciekający na koniu, uczepiony końskiej grzywy, i drugi raz uratowany przez matkę z płonącej wsi, przy pogorzelisku domu dowiaduje się co w nocy stało się z sąsiadami, koleżankami, krewnymi – jaką śmiercią zginęli (prawdopodobnie było to latem 1943 roku). Takie doznania musiały wywrzeć niezatarty ślad na psychice dziecka. Dalsze losy to ucieczka z matką do miasta i życie o głodzie i chłodzie do końca okupacji niemieckiej.
Druga część – poemat Wołanie z Wołynia wraz z trzema wierszami, wyrażają ból, który tkwi w duszy autora po przeżyciach wieku dziecięcego, połączony z tęsknotą do ziemi rodzinnej. Wiersze ściśle wiążą się z wydarzeniami opisanymi w pierwszej części książki. Wyrażają także miłość i podziw dla bohaterstwa matki. (DTS)
Książkę można nabyć w Wydawnictwie lub u autora.

• Wobec stałego i obfitego napływu książek o tematyce lwowskiej i wschodniomałopolskiej z jednej strony, a ograniczonych możliwości ich omawiania na naszych łamach – z drugiej strony, książki nie związane bezpośrednio z miastem i regionem schodzą jakby na drugi plan. A szkoda, bo umyka nam wiele relacji, dotyczących na przykład kontynuacji lwowskiej kultury na terenach, gdzie zatrzymali się ekspatrianci pojedynczo lub zbiorowo, ich aktywności zawodowej i społecznej na rzecz nowych miejsc osiedlenia i pracy. Piszemy sporo o poszczególnych wybitnych ekspatriantach, osiadłych w różnych miejscach w kraju lub poza nim, brakowało jednak dotąd omówienia szerokiej problematyki „dalszego ciągu” polskiego Lwowa (i w ogóle Ziem Wschodnich), widzianej z perspektywy różnych terenów Polski powojennej. Wyjątkiem są tu zapewne listy kadr naukowych z lwowskich uczelni, tworzących lub odbudowujących potencjał wyższych uczelni na terenie nowego kraju (nie wyłączając mało dotkniętego wojną Krakowa).
Częściowym wypełnieniem luki jest więc książka wydana przez Fundację Kresową „Semper Fidelis” (Wrocław 2002) pt. Wrocław–Lwów, Lwów–Wrocław. Historia i współczesność, zawierająca kilkanaście artykułów pod reakcją Danuty Nespiak i Małgorzaty Orzeł. Ważnego tematu dawnej historii – gdy budujący się zachodnioeuropejski Lwów korzystał z doświadczeń starszego i bliżej Zachodu leżącego Wrocławia – dotyczą jedynie dwa teksty: dr Danuty Nespiak i Zdzisława J. Zielińskiego. O roli kultury Lwowa w tworzącym się powojennym Wrocławiu mówi 8 artykułów – o Politechnice i Uniwersytecie, o lwowskich panoramach, o Ossolineum, o obrazach sakralnych, o architektach i kapłanach, a wreszcie o bałaku lwowskim we Wrocławiu. I jeszcze trzy artykuły na tematy niejako równoległe: o Paderewskim, o targach oraz o mniejszościach narodowych we Lwowie.
Poruszono więc ważne problemy, choć mogłoby ich być o wiele więcej – na kilka książek. Przykładem: muzea, szkolnictwo, poszczególne zawody: lekarze, prawnicy, artyści...
Należałoby sobie życzyć, by wymieniona książka była zapoczątkowaniem całej serii leopolitanów, do której możnaby włączyć m.in. liczne niewydane dotąd, a wartościowe opracowania, których wrocławskie Ossolineum ma zapewne multum, dawnych i współczesnych. Byłoby to piękne zapoczątkowanie programu wydawniczego dla przyszłego Instytutu Polskiego Dziedzictwa Historii i Kultury Kresów Wschodnich i zarazem wzorzec dla innych regionów, objętych zainteresowaniem tego Instytutu. Życzymy powodzenia!

• Nie będzie to zapewne lektura dla każdego czytelmnika, lecz dla takiego, który interesuje się historią, prasą i tp.: W setną rocznicę urodzin Profesora Mariana Tyrowicza. Tomik zredagowany przez Józefa Hampla i Henryka Żalińskiego (Wydawnictwo Naukowe Akademii Pedagogicznej, Kraków 2004) zawiera kilkanaście wspomnień oraz rozmowę, spisane przez współpracowników nieżyjącego już Profesora.
Marian Tyrowicz (1901–1989) to oczywiście lwowianin, wywodzący się z rodziny kamieniarzy-rzeźbiarzy, związanych z Cmentarzem Łyczakowskim. Jednak w XX-wiecznym pokoleniu pojawiło się dwóch braci-bliźniaków, którzy odeszli od rodzinnego fachu: Ludwik, doskonały malarz i grafik, oraz omawiany tu Marian, absolwent Uniwersytetu Jana Kazimierza, badacz dziejów Polski porozbiorowej i całego wieku XIX, w tym Wiosny Ludów, a także rodzinnego Lwowa. Osobnym tematem Tyrowicza była historia prasy. Napisał 19 książek, z których przedostatnia, wydana już po jego śmierci, to Wspomnienia o życiu kulturalnym i obyczajowym Lwowa 1918–1939 (Wrocław 1991).

• W Bibliotece „Wołanie z Wołynia” (jako pozycja 51) wydany został tomik napisany przez Michała Rudzkiego pt. Notatnik wołyński (cz. I, Schodzenie w dół). Autor na podstawie zachowanych dokumentów jeszcze z XIX wieku, przekazów rodzinnych i własnej pamięci dotyczącej XX w., przedstawił dzieje jednej rodziny polskiej, mieszkającej od pokoleń na Wołyniu. Wszystkie przemiany historyczno-polityczne tego terenu odbijały się na losach kilku pokoleń. Burzliwe lata I wojny i rewolucji udało się przeżyć, ale po ustaleniu granicy państwowej rodzina znalazła się po sowieckiej stronie. Wkrótce stracili dach nad główą i skromny dobytek. W 1937 r. ojciec Hipolit został nagle aresztowany („za polskość”) i słuch o nim zaginął. Matka Antonina z uprawnieniami nauczycielskimi, pracując głównie fizycznie, dzielnie wychowała dwóch synów własnych, a potem także chłopca żydowskiego. Przyszła II wojna światowa, zmiana władzy z sowieckiej na niemiecką, możliwość przeniesienia się na polski Wołyń do Łucka, i znów powrót władzy sowieckiej oraz ekspatriacja do Polski.
Losy rodziny i otoczenia widziane są oczyma kilkunastoletniego chłopca i relacjonowane w bardzo prosty sposób. Przez to oddają bardzo prawdziwie życie codzienne – jakże trudne – zwykłych ludzi.
Książeczka jest cennym przyczynkiem do poznania dziejów ludności polskiej, która po I wojnie została po stronie sowieckiej. W zamyśle autora miała powstać II część pamiętnika, obejmująca życie w powojennej Polsce, na Ziemiach Zachodnich. Niestety autor zmarł.
Poinformował o tym jego starszy brat Stanisław w liście do ks. Kowalowa, redaktora „Wołania z Wołynia”, podając zarazem najważniejsze fakty z życia rodziny Rudzkich. Zostały one wydrukowane w Biuletynie WzW nr 6/2006. Wiadomo z niego, że ojciec Hipolit został rozstrzelany w 1937 r., a w 1989 pośmiertnie zrehabilitowany. Matka w Polsce pracowała jako nauczycielka, a Michał po studiach jako inżynier.

• Bogdan St. Kasprowicz ma wiele talentów. Z zawodu jest prawnikiem i w Bytomiu prowadzi biuro prawno-podatkowe (to nie tajemnica, bo sam o tym pisze), ale także zespół kabaretowy i pisze dlań (i wykonuje!) teksty i piosenki, tworzy wiersze. A teraz okazał jeszcze jeden talent:: wydał przewodnik po Lwowie, ułożony wcale nie trasami, lecz tematycznie. Książeczka nosi tytuł: Lwów sentymentalny. Historia miasta w obrazach (wyd. „Bezdroża”, Kraków 2005)*.
B. Kasprowicz urodził się już poza opuszczonym z konieczności miastem rodzinnym, musiał się go więc uczyć z opowiadań i własnych lektur. Jest już jednak po pięćdziesiątce, więc miał sporo czasu, by temat zgłębić wszerz i w głąb, a to zaowocowało chwalebnie.
Na książeczkę złożyło się kilka tematów założonych przez autora. Pierwszy rozdział: Wierne serce Rzeczypospolitej wprowadza w podstawowe wiadomości o Lwowie: omawia stare obrazy, sztychy i fotografie, pokazuje uproszczony plan Lwowa i jego centrum, z omówieniem najważniejszych obiektów. Drugi rozdział to Historia – i tu mamy pewną uwagę, ale o tym na końcu. Rozdział trzeci – Zabytki, zresztą nie tylko architektoniczne, bo pisze też o uczelniach Lwowa, dziejach teatru lwowskiego, o Radiu – Lwów, o słynnych knajpach itd. Rozdział czwarty, to Ludzie, wśród których autor uwzględnił dwie skrajne kategorie: oryginały, świrki, batiary i panny służące, oraz wielkich ze Lwowa. Na samym końcu rozdział piąty: Obrona Lwowa trwa nadal. Zawarty w tym rozdziale tekst powinien stać się credo dla wszystkich, dla których utracone Ziemie Wschodnie są bliskie, i wcale nie tylko Lwów – także Wilno i Grodno, Stanisławów i Tarnopol, i Łuck. O to właśnie chodzi!

* To miło, że „Bezdroża” wydały tę książeczkę bez zbędnych komentarzy i fałszywych tytułów.

• We Lwowie ukazała się kolejna – najobszerniejsza dotąd – antologia poezji lwowskiej lat powojennych: My, ludzie Lwowa, skompletowana i opracowana przez Teresę Kulikowicz-Dutkiewicz (2006). W zbiorze znalazło się kilkaset utworów 44 autorów, nie tylko zresztą poetyckich, także kilka muzycznych, niekoniecznie ilustrujących wiersze. Autorami są twórcy zamieszkali we Lwowie i – od dawna lub od niedawna – w RP, starsi i młodsi (a kilkoro już zmarłych).
Wbrew (pozornie!) tytułowi zbioru, kluczem do doboru wierszy nie były wyłącznie odniesienia do Miasta, jego piękna i historii, nostalgia, choć takich jest niemało. Wydaje się to korzystnym rozwiązaniem, ponieważ świadczy, iż bodźcem do wypowiedzi poetyckch – inaczej niż przed laty, gdy obserwowaliśmy pewne zasklepienie się w odciętym od świata Mieście – pojawia się (a może tylko ujawnia się?) autentyczna i obiektywna potrzeba poetyckiego postrzegania universum w najszerszym rozumieniu. Czytelnik, zwłaszcza lwowianin, może powiedzieć: szkoda, patrząc jednak od drugiej strony trudno nie cieszyć się, że wśród Ludzi Lwowa (tam i tu) jest sporo prawdziwych, nie okazjonalnych, poetów. Odkrywamy to nawet, gdy wyuczony zawód – medyczny czy fizyczny, i droga życia tych ludzi nie musiałyby świadczyć o poetyckich inklinacjach. A jednak...
Ze zbioru wybraliśmy dwa wiersze spośród bardzo wielu, jakie zrobiły na nas wrażenie.
Danuta Trylska-Siekańska (DTS),
Kazimierz Selda