Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

WERTUJĄC WYDAWNICTWA

• W „Rzeczypospolitej” z 31.III–1.IV.’07 znalazła się rozmowa z ks. kard. Marianem Jaworskim. przeprowadzona przez E. Czaczkowską pt. Wychodził naprzeciw człowiekowi. Ks. Kardynał opowiada o swojej przyjaźni i relacjach z księdzem, biskupem, kardynałem Karolem Wojtyłą, wreszcie Ojcem Św. Janem Pawłem II. Poniżej przedstawiamy kilka szczegółów biograficznych, pomijając – z konieczności – całe bogactwo treści zawartej w rozmowie.
Obaj duchowni poznali się w 1951 r. w parafii św. Floriana w Krakowie – ks. Wojtyła został tam umieszczony przez abp. Eugeniusza Baziaka, aby mógł na UJ napisać swą rozprawę habilitacyjną, zaś ks. Jaworski przybył tam z Baszni Dolnej k. Lubaczowa. Ich przyjaźń trwała ponad pół wieku. Współpracowali naukowo, razem jeździli na narty.
W 1967 r. ks. Jaworski jechał do Olsztyna, by zastąpić ówczesnego arcybiskupa Wojtyłę w poprowadzeniu tam rekolekcji (na prośbę tamtejszego biskupa). Po drodze wydarzyła się katastrofa kolejowa, w której ks. Jaworski utracił rękę. To w jakiś sposób jeszcze pogłębiło ich relacje.
Po wyborze kard. Wojtyły na papieża, abp. Jaworski bywał często w Watykanie, stał się tam niejako domownikiem. Był też przy agonii Ojca Św. i udzielił Mu sakramentu chorych.
Kard. Jaworski opowiada szczególną historię. Jeszcze w dniu śmierci Ojca Świętego mogło się dokonać znamienne wydarzenie. Od dawna zabiegałem o to, ażeby ikona Matki Boskiej z Częstochowy, która jest w podziemiach Bazyliki św. Piotra, została ukoronowana. I wtedy Ojciec Święty pobłogosławił korony, a ja rano w sobotę, 2 kwietnia, odprawiłem mszę świętą w podziemiach bazyliki i nałożyłem korony na wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej. To była dla mnie pewna mistyka. Przed pierwszą wojną światową zostały skradzine z Jasnej Góry korony z obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Istniało niebezpieczeństwo, że korony zechce ofiarować car Rosji. I wtedy arcybiskup Lwowa, Józef Bilczewski, dzisiaj święty, postarał się o korony u [ówczesnego] Ojca Świętego. Cieszyłem się, że spotkało mnie tak wielkie miłosierdzie boże, że w dniu odejścia Ojca Świętego do domu Ojca mogłem w pewien sposób kontynuować misję świętego Józefa Bilczewskiego.
MARIAN JAWORSKI, kardynał. Pochodzi ze Lwowa, gdzie urodził się 81 lat temu. W 1945, gdy miasto znalazło się w granicach ZSRR, przyjechał do Polski. Wstąpił do seminarium duchownego archidiecezji lwowskiej, przeniesionego do Kalwarii Zebrzydowskiej. Był dziekanem Papieskiego Wydziału Teologicznego w Krakowie, a następnie pierwszym rektorem Papieskiej Akademii Teologicznej. W 1984 r. Jan Paweł II mianował go biskupem-administratorem apostolskim archidiecezji w Lubaczowie. W 1991 roku na Ukrainie został pierwszym po wojnie arcybiskupem metropolitą lwowskim obrządku łacińskiego. W 2001 r. otrzymał godność kardynalską.
(notka zamieszczona po omówionej wyżej rozmowie w „Rzeczypospolitej”)

•  Pismo „Przeszłość i Pamięć”, wydawane przez Radę Ochrony Pamięci WiM, było omawiane w CL 4/99. Obecnie przysłano nam gruby (ponad 200 stron, format A4) numer 3–4/05 (36–37), gdzie ze wstępu dowiadujemy się, że być może – po 10 latach ukazywania się – będzie to numer ostatni. Byłaby to wielka strata, bo po pierwsze w piśmie tym dokumentowano nie tylko podstawową działalność tej ważnej instytucji, jaką jest ROPWiM, ale również publikowano wartościowe artykuły historyczne z zakresu martyrologii związanej z wojnami i walkami o niepodległość, ale także z wydarzeniami historyczno-politycznymi, z ludźmi, nawet sztuką. Dla nas ważną częścią PiP były relacje i materiały z terenu Małopolski Wschodniej i Wołynia.
W omawianym numerze znajdujemy takie szczególnie nas interesujące materiały:
- uroczystość w Hucie Pieniackiej (pisaliśmy o tym w CL;
- odsłonięcie i poświęcenie w Komarnie w październiku ’05 zbiorowej mogiły około stu członków rodzin wojskowych 70 Pułku Piechoty z Pleszewa, ewakuowanych z Poznańskiego z początkiem września 1939 r. Transport został zbombardowany na stacji Buczały.Ofiary pochowano w pobliskim Komarnie;
- zbudowanie mogił zbiorczych 18 poległych we wrześniu ’39 żołnierzy WP w Morawicach k. Jaworowa, oraz kilkunastu w Dublanach k. Sambora;
- odsłonięcie w Katedrze Polowej WP w Warszawie tzw. Ściany Ukraińskiej, upamiętniającej 3435 obywateli polskich, zamordowanych wiosną 1940 r. w więzieniach NKWD na Ziemiach Wschodnich;
Ponadto informacje:
- Nalot ukraińskich działaczy na otwarty już Cmentarz Obrońców Lwowa wchodzi w kolejną fazę zaostrzenia. Chodzi o symboliczny miecz na Grobie Nieznanego Żołnierza, nazywany przez nich Szczerbcem i uznany za imperialny symbol;
- Żołnierze 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK wystąpili do Sejmu i Rządu RP o podjęcie starań w sprawie budowy nekropolii, do której byłyby przeniesione ekshumowane prochy żołnierzy z różnych istniejących cmentarzy wojennych i mogił, rozsianych po caym Wołyniu. Dotąd opiekują się nimi weterani 27 WDP AK, jest to jednak dla nich coraz trudniejsze, tym bardziej, że następuje nieuchronne naturalne niszczenie się miejsc pochówków. Na scaloną nekropolię zaproponowano Kowel lub Włodzimierz Wołyński.
W numerze znajduje się ponadto historyczno-artystyczny opis kościoła i klasztoru Kapucynów w Olesku (autorstwa T. Zachary) oraz wspomnienie o ks. ppłk. Józefie Panasiu, żołnierzu Legionu Wschodniego oraz kapelanie II Brygady Legionów, uczestniku walk pod Rafajłową, Nadwórną i Mołotkowem, zamordowanym przez bolszewików we Lwowie w 1940 r.
W tym numerze, jak i we wszystkich, które się dotąd ukazały, znajduje się ponadto wiele innych materiałów i informacji o miejscach, gdzie kiedykolwiek walczyli i zginęli Polacy – na ziemiach całej Polski, wraz z Ziemiami Wschodnimi, i na całym świecie – gdzie dziś upamiętnia się tamte wydarzenia i tamtych ludzi.

• W poprzednim numerze (CL 1/07) omawialiśmy pismo „Palestra”, w którego numerze z X–XI ’06 znalazło się sporo materiałów na tematy lwowskie. I oto dr Adam Redzik, jeden a redaktorów i autorów, nadesłał nam trzy kolejne numery z dalszymi materiałami lwowskimi:
–    nr 11–12/05: Mieczysław Honzatko – profesor, kodyfikator, adwokat (rodem ze Stanisławowa, 1903, profesor UJK. data i miejsce śmierci nieznane);
–    nr 11–12/06: Z historii Izby Adwokackiej we Lwowie (autor Iwan Głowackyj); Adwokaci lwowscy przełomu XIX i XX wieku: przynależność narodowa a praktyka zawodowa (Natalia Mysek);
–    nr 1–2/07: Byłem lwowskim kadetem. Pokłosie lwowskiego numeru „Palestry” (autor adw. Lesław Myczkowski).
Bardzo dziękujemy za te materiały. Podobne materiały ułatwią ogarnięcie całości problematyki prawnej (i nie tylko) w polskim Lwowie aż do końca II wojny światowej.

• W „Dzienniku” z 29 I ’07 ukazała się rozmowa z archeologiem, prof. Władysławem Duczko*, zatytułowana Wikingowie byli ruskimi książętami, z nadtytułem: Polski uczony odkrywa sekret powstania państwa kijowskiego. Otóż nie jest to żaden sekret, bo wiadomo o tym od dawna, jak też i to, że nazwy Rus, Ruś (i w konsekwencji Rosja) pochodzą z języka szwedzkiego, przyniesione przez Wikingów. Wielkie Księstwo Kijowskie było pierwszą formą państwowości ruskiej, dużo później przejętą przez Księstwo Moskiewskie, więc Rosjanie nie chcą tego wszystkiego przyjąć do wiadomości, bo to godzi w ich wielkoruską ambicję.
Obecność skandynawskich Wikingów-Rusów w północnej Rosji (okolice jez. Ładoga i późniejszego Nowogrodu) datuje się od epoki brązu, tzn. ok. 1000 lat p.n.e. i wynikała z handlu futrami zwierzęcymi. Natomiast twórca pierwszej organizacji na tamym terenie, Ruryk, przybył tam dopiero w połowie IX wieku, i to w celu urządzenia wyprawy na Konstantynopol. Można więc uznać, że państwowość Rusi powstała niejako przy okazji większych planów Wikingów. Natomiast pierwszymi władcami Kijowa (korzystnie położonego na drodze z północy nurtem Dniepru ku Morzu Czarnemu) stali się książęta z klanu Ruryka: Oleg (zruszczone imię skandynawskie Helge) i Igor (Ingvar). Pierwszym ze słowiańskim imieniem z klanu Ruryka był Świętosław, który z kolei planował przeniesienie siedziby swego klanu do Bułgarii, w pobliże Konstantynopola-Bizancjum, jednak do tego nie doszło.
Synem Świętosława był książę kijowski Włodzimierz Wielki, już nam dobrze znany, bo w 981 r. najechał i zajął na kilkaset lat ziemię naszych Lachów-Lędzian. O tym jednak Duczko nic nie mówi. Ale my o tym wiemy skąd inąd.

*    Przez 20 lat wykładał na uniwersytecie w Uppsali w Szwecji, a obecnie na Akademii Humanistycznej w Pułtusku (!).

• Pani Anna Furgalska-Gołasiowa, która wydała przed kilku laty swoje lwowskie wspomnienia (Dzieje jednej rodziny. Lwów 1939–1945, omawialiśmy je w CL 1/99) obecnie ofiarowała pokoleniu swoich wnuków (tak pisze w przedmowie) część drugą, pt. Kolce życia w PRL-u 1945–1989 (Kraków 2006). Są to czasy powojenne spędzone w Krakowie.
Autorka opisuje na początku swoje studia prawnicze, małżeństwo i pierwszą pracę w słynnym Teatrze Rapsodycznym Kotlarczyka. Po tym 3-letnim epizodzie nastąpiła kilkudziesięcioletnia praca jako radca prawny w różnych instytucjach. Dalszą, większą część niedużej książeczki obejmuje skrótowo potraktowany zarys kolejnych okresów historii PRL oraz różnorodnych problemów, charakterystycznych dla tamtej epoki, takich jak cenzura, donosy i represje, kolejne protesty społeczne, aż do „Solidarności”.
Niestety przyjęte przez Autorkę ramy czasowe nie dały już szansy na okres powstania Towarzystwa Miłośników Lwowa, co w Krakowie nastąpiło w 1989 roku. A może przeczytamy o tym w trzecim tomie? Czekamy!

• Akcja książki, którą tu przedstawiam, nie ma w istocie zasadniczego związku z Małopolską Wschodnią, choć pewne jej epizody wydarzyły się we Lwowie i Tarnopolszczyźnie. Główny wątek wiąże się z innymi miejscami w Polsce zachodniej i centralnej, a przede wszystkim z Francją i Niemcami w okresie II wojny światowej. Dla nas jednak ważne jest wschodniomałopolskie pochodzenie autorki oraz miejsce jej urodzenia i wychowania.
Książka ta, to wspomnienia pięknej ziemianki, Klementyny Mańkowskiej Moja misja wojenna (Wydawnictwo „Kopia”, Warszawa 2003). Autorka, z domu Czarkowska-Golejewska, córka Cyryla, pochodzi z zamku w Wysuczce k. Borszczowa (patrz Słownik, CL 1/04). W 1933 r. wyszła za mąż do Wielkopolski (Winnogóra rodziny Mańkowskich, po córce gen. Jana Henryka Dąbrowskiego).
Kiedy wybuchła wojna i rozpoczęła się okupacja niemiecka, Klementyna związała się z konspiracją, a na skutek niezwykłego splotu wydarzeń została wciągnięta do wywiadu. Wykorzystując swoją pozycję, możliwości i umiejętności, nawiązała znajomości z niemieckimi generałami arystokratycznie utytułowanymi, zyskując ważne informacje dla polskich władz wojskowych na Zachodzie. Równocześnie stworzyła pozory współpracy ze stroną niemiecką, jednak czystość jej postępowania zostały po wojnie potwierdzone oficjalnie przez generałów Bora-Komorowskiego, Kopańskiego i Rudnickiego (kopie dokumentów zawarte w książce). Otrzymała też wysokie odznaczenia od rządu polskiego w Londynie, rządu francuskiego, a po wojnie również z RFN.
Po zajęciu przez Niemców Małopolski Wschodniej w 1941 r. Klementyna Mańkowska pojechała do Lwowa i Wysuczki, skąd (z pobliskiej wsi Piszczatyńce) zabrała pozostałą tam jeszcze swoją matkę. Ojciec został zamordowany w Katyniu.
Do końca wojny Klementyna była aktywna na Zachodzie. Potem rodzina osiadła na kilkanaście lat w Kongu, tam zmarła jej matka. Ostatnim etapem bogatej drogi życia – parędziesiąt lat – to Francja.

• „Dziennik” (określany jako niebieski) 72/07 pokazał trzy możliwe wersje przemian geopolitycznych w Europie w ciągu najbliższych 50 lat. Wersja oznaczona cyfrą 3 jest dla nas interesująca, o tym jednak na końcu.
Nie wiemy, czy kolejne cyfry mogą oznaczać stopień prawdopodobieństwa takich, a nie innych kierunków rozwoju sytuacji. Wersje te zostały opracowane i przedstawione przez trzech ekonomistów różnych narodowości: 1. Jacques Attali, Francuz, 2. Mario Monti, Włoch, 3. Philip Longman, Amerykanin. Zaprezentowano mapki oraz komentarze autorów.
Wersja 1: W Europie dojdzie do podziału na „twarde jądro” i stowarzyszonych z nim członków. „Twarde jądro” to Zjednoczone Państwo Europejskie – oczywiście Francja i Niemcy, Włochy oraz kraje Beneluksu, stolica w Brukseli. Pozostałe, to kilkadziesiąt większych i mniejszych, ważniejszych i mniej ważnych państw: Wielka Brytania, Hiszpania, Polska, Szwecja i cała reszta, wraz z Ukrainą, Turcją, a może i Rosją (!), Białorusią, Armenią, Gruzją – to już tamtych może nie obchodzić. Można więc powiedzieć: wracamy do punktu zero, nie ma de facto żadnej Unii Europejskiej.
Wersja 2: Rozwój idzie tak jak dziś, a więc dojdą państwa bałkańskie, a Ukraina i Turcja zostaną poza UE. O Rosji i Białorusi i dalszych w ogóle nie ma mowy.
Która więc z tych obu wersji jest bardziej prawdopodobna?
Wreszcie wersja 3: Europa rozleci się na kawałki. Wielka Brytania rozpadnie się na Anglię, Szkocję i Walię, a Belgia na Walonię i Flandrię. Z Francji odpadnie Bretania i... Islamska Republika Marsylii, z Hiszpanii Katalonia, Andaluzja, Galicia i Baskonia. Italia podzieli się na dwie części: Padania z Mediolanem i Włochy z Rzymem. Z Niemiec odpadnie Bawaria. Całkowite zamieszanie oczywiście na Bałkanach. Od Polski miałby odejść Śląsk ze stolicą w Katowicach oraz Kaszuby ze stolicą w Kartuzach! Co ciekawe: Wrocław i Szczecin niezagrożone, bo całkiem spolonizowane, bez dawnych autochtonów. Na koniec to, co dla nas interesujące: Od Ukrainy odpada „Galicja” ze Lwowem jako stolicą.
Zawsze powtarzamy: historia wcale się nie skończyła. Rzecz tylko w tym, w którą stronę się obróci...