Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

Teresa Kulikowicz-Dutkiewicz, POD TWOJĄ OBRONĘ...

Od dawna czekaliśmy na przyjazd Ojca Świętego. Nadzieja, chociaż nikła, zawsze w nas się tliła. Od momentu zaproszenia Papieża przez prezydenta Ukrainy, modliliśmy się, aby mimo piętrzących się przeciwności i trudności Jan Paweł II mógł zrealizować swoją misję apostolską, o której zresztą od dawna marzył.

Symbolicznie wyglądały zewnętrzne oznaki przygotowania do powitania Dostojnego Gościa. Podstawową sprawą było zadbanie o bezpieczeństwo Papieża, którego 94. pielgrzymka zapowiadała się jako jedna z najtrudniejszych zarówno pod względem politycznym, jak i organizacyjnym.
24 czerwca, sobota, Kijów. Samolot włoskich linii lotniczych „Alitalia” ląduje na lotnisku Boryspol. Ojca Świętego wita prezydent Leonid Kuczma wraz z rządem, korpus dyplomatyczny, dostojnicy kościelni obu obrządków z arcybiskupem metropolitą lwowskim kardynałem Marianem Jaworskim i arcybiskupem Kościoła greckokatolickiego kardynałem Lubomirem Huzarem na czele. Prawosławnych nie widać. Jedni przyjść nie mogą (niekanoniczna autokefalia), drudzy nie chcą (moskiewski patriarchat).
Dzieci ubrane w stroje ludowe podają Ojcu Świętemu ziemię, którą On zgodnie z tradycją całuje. Hymny, przemówienia powitalne. Prezydent mówi bardzo serdecznie, dużo o Panu Bogu, chrześcijaństwie, Piśmie Świętym i o Gwieździe Piołun z Apokalipsy. Papież dziękuje Bogu za wielki dar – możliwość ucałowania ziemi będącej kolebką kultury chrześcijańskiej Rusi. Zwracając się do prawosławnych braci, Jan Paweł II podkreślił, że we wzajemnych stosunkach były …jasne okresy; wpatrując się w nie odczuwamy nasze posłannictwo, które pozwoli w przyszłości na większe wzajemne zrozumienie w drodze, która prowadzi do pełnej jedności.
Ulice Kijowa, którymi jechali Goście, były prawie puste.
Wieczorem w Pałacu Maryjskim odbyło się spotkanie Jana Pawła II z Prezydentem i członkami jego rodziny, a następnie – z politykami, naukowcami, przedstawicielami biznesu (około 80 osób). Podczas spotkania Ojciec Święty powiedział: Przyszedłem do was, aby prosić u Boga o wstawiennictwo dla waszej przyszłości. Przemawiając do obecnych, Jan Paweł i nawoływał społeczeństwo ukraińskie do pojednania i mądrej tolerancji, aby razem budować harmonijne i pokojowe państwo, czerpiąc siły z czystej chrześcijańskiej wiary. Wspomniał pomór głodowy lat trzydziestych, męczeńską śmierć milionów Ukraińców w latach 1941–1945. Zwracając się do polityków, nawoływał, by …opierać się pokusie wykorzystywania władzy w celach osobistych i grupowych, cytując polityczne credo księcia Włodzimierza Monomacha: Rządzić – to znaczy nieść odpowiedzialność za słabych, dbać o biednych i nie poniżać ludzi, a słowa te …do dziś nie utraciły na aktualności. Biznesmenom poradził …działać według legalnych zasad, które są gwarancją sprawiedliwości.
Urok osobisty Ojca Świętego, sposób Jego wypowiedzi po ukraińsku od razu podbiły serca obywateli państwa. Pisano o tym w prasie, mówiono w telewizji.
24 czerwca, niedziela. Kijów, lotnisko Czajka, msza święta obrządku łacińskiego w języku ukraińskim. Dużo duchowieństwa. Prawosławnych nie widać, ale mają być na spotkaniu z Radą Kościołów po południu. Nad pielgrzymami – morze flag, głównie watykańskich i ukraińskich, dużo polskich, są białoruskie i jedna rosyjska z niezrozumiałym herbem. Dary – ikony, jedna bardzo stara książka.
Ojciec Święty wygląda na zmęczonego, z trudem się porusza, lecz kiedy przy końcu Liturgii podchodzą do Niego biskupi, przed niektórymi wstaje. Nie było komentarza, ale jakiś poważny powód musiał być.
Po południu spotkanie ekumeniczne z Radą Kościołów w sali Filharmonii. Obecni – prawosławni (autokefalia), protestanci, izraelici i muzułmanie. Spotkaniu przewodniczył kardynał Lubomyr Huzar. Głos zabierali: kardynał Marian Jaworski, patriarcha Filaret (kijowski patriarchat, jeszcze niekanoniczny), arcybiskup Metody (autokefalia), zwierzchnik baptystów Ukrainy w cywilu. Filaret parę razy krytykował Moskwę. Rabin Jakub Blaich wspomniał z wdzięcznością opisany już dawno w polskiej prasie wypadek, kiedy to ksiądz Karol Wojtyła odmówił ochrzczenia żydowskiego chłopca uratowanego przez katolików. Rodzice chłopca zginęli, ale pragnęli, aby ich dziecko było wychowane w wierze ojców przynajmniej do pełnoletności. Było sporo osób w cywilu, pewnie protestanci. Nie zabierali głosu. [...]
25 czerwca, poniedziałek, lotnisko Czajka, bizantyjska msza święta. Prezydenta i przedstawicieli rządu tym razem nie było. Obecni sędziwi wojskowi z orderami na piersi. Ludzi niezbyt dużo jak na Kijów, chociaż więcej niż w pierwszym dniu. W homilii Ojciec Święty mówił o silnych korzeniach duchowych Ukrainy mimo ruiny materialnej, korupcji, upadku moralności.
W wieczornych wiadomościach pokazano Papieża w Bykowni i Babim Jarze. Chociaż program tego nie przewidywał, Papież wyraził chęć odwiedzenia tych miejsc.
Relacje z Kijowa nie wzbudzały entuzjazmu. Za dużo było dystansu. Brak ludzi na ulicach, którymi jechał Ojciec Święty, momentami Kijów sprawiał wrażenie wyludnionego miasta.
Pożegnania Dostojnego Gościa, odlot do Lwowa.

Popołudnie. Lwów. Od wczesnych godzin popołudniowych na ulicach miasta zbierają się ludzie, mieszkańcy i pielgrzymi, którzy przybyli tu z różnych miast, różnych państw. Lwów od soboty stał się swoistą wieżą Babel. Tysiące turystów, pielgrzymów rozmawiających po polsku, gruzińsku, niemiecku, angielsku, węgiersku itd. Najczęściej brzmi mowa polska, nikogo to nie dziwi. Gromadzą się na ulicach, którymi ma jechać papamobile, rozmawiają między sobą, śpiewają maryjne pieśni. Są względem siebie życzliwi.
Rano lało jak z cebra, po południu świeci słońce. Zajmujemy pozycję przy samej barierze, naprzeciw pomnika Adama Mickiewicza. Ojciec Święty jakoby pragnął złożyć kwiaty u stóp pomników Tarasa Szewczenki i Adama Mickiewicza. Jakież było nasze zdziwienie, gdy wśród zebranych osób zobaczyłyśmy byłego proboszcza Katedry ks. Andrzeja Baczyńskiego i ks. profesora Józefa Wołczańskiego. Do Katedry zaproszenia nie uzyskali, więc miałyśmy przyjemne towarzystwo. Obok młoda mama z synkiem Władziem z polskiej szkoły nr 24 i grupa pielgrzymów z Odessy. Nieco dalej z prawej strony pielgrzymi z Krakowa, Bielska-Białej z transparentami. Cierpliwe kilkugodzinne oczekiwanie tylko częściowo zostało wynagrodzone. W pewnym momencie zaczęły bić katedralne dzwony – znak, że Papież stanął na ziemi lwowskiej. Ciarki przeszły po ciele. Co innego widzieć Ojca Świętego na ekranie telewizora, zupełnie co innego zobaczyć Go na lwowskiej ulicy! Rzeczywistość z trudem dociera do świadomości. Wreszcie pierwsi zwiastuni – papieska eskorta pięknie się prezentuje. Jakież jednak było nasze rozczarowanie, gdy motocykle i samochody u wylotu ulicy Kopernika z placu Mariackiego tuż za figurą Matki Boskiej skręciły w lewo i skierowały się do Katedry od tyłu pomnika Adama Mickiewicza. Setki ludzi nadal czekały na kolejną możliwość zobaczenia Papieża. On tymczasem przekroczył próg Katedry Łacińskiej. Nie od razu poszedł do ołtarza głównego. Najpierw pomodlił się w Złotej Kaplicy, odwiedził kaplicę, gdzie w podziemiach spoczywają prochy ks. biskupa Rafała Kiernickiego. Dopiero potem uklęknął przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej, modląc się w skupieniu. Po krótkim pobycie w Katedrze Ojciec Święty wraz z eskortą ruszył do Katedry Ormiańskiej.
Na dwa dni przed przybyciem Papieża na Ukrainę Lwów dowiedział się, że Ojciec Święty pragnie odwiedzić Katedrę Ormiańską. Przez dwie doby nieprzerwanie trwały prace porządkowe. Czyszczono pobliskie kamienice, łatano dziury w murach, układano bruk, sadzono kwiaty, „pacykowano” ołtarzyk i Katedrę. Ojciec Święty miał możliwość zobaczenia tylko prezbiterium, które na razie jest oddzielone od reszty kościoła. Może Bóg da, że Ormianie będą mogli zawdzięczać Ojcu Świętemu zwrot całej Katedry. [...]
Nadchodząca noc nie była zwykłą nocą. Lwów praktycznie nie spał. Zaraz po północy pielgrzymi zaczęli ciągnąć w kierunku hipodromu. Ulica Stryjska żyła śpiewem pielgrzymów, szmerem modlitwy, zadumą, ciszą nawet. Żywy potok ludzki płynął i płynął. Zewsząd słychać było życzliwe słowa. Część pielgrzymów spędziła noc na hipodromie, podobnie służba porządkowa razem z polskimi harcerzami, którzy w ramach „białej służby” jej pomagali. O godzinie 5 rano było już bardzo ludno. Pielgrzymi z pobliskich i dalszych miejscowości, z terenu całej Ukrainy, Polski, Rosji, Białorusi, Gruzji, Litwy, Czech, Węgier – około 500 tysięcy osób, spokojnie stali po kostki w błocie, jakby nie zauważając tej niedogodności. O tym, aby usiąść chociażby na chwilę, nie było mowy. Tylko bardziej zapobiegliwi mieli przy sobie rozkładane krzesełka. Setki rodziców trzymało swoje dzieci na rękach, na ramionach. Były wśród nich dzieci niepełnosprawne.
Zwyczajni pielgrzymi o kochających Boga sercach. Ich serca potrzebowały skupienia, spokoju, modlitwy. Nie próbowali nawet cokolwiek widzieć ze swych oddalonych sektorów. Zainstalowane po obu stronach ołtarza ekrany telewizyjne niewiele pomagały.
Zbliża się godzina 9.30. Niefortunnie umieszczone, słabo słyszalne połączone chóry śpiewają pieśni sakralne. Na przybycie Ojca Świętego gromkie: Witamy Ciebie! Kochamy Ciebie!
Pierwsze słowa Jana Pawła II: W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Nad ołtarzem majestatycznie, powoli zatacza krąg bocian. Znak życia i spokoju. Symbol. Odlatuje w kierunku południowo-wschodnim.
Kardynał Marian Jaworski wita Papieża Jana Pawła II. Następuje akt beatyfikacji Czcigodnych Sług Bożych arcybiskupa Józefa Bilczewskiego i księdza Zygmunta Gorazdowskiego, odsłonięcie ich portretów oraz wniesienie relikwii.
W homilii Ojciec Święty [...] przypominając o ekumenizmie męczenników, nawoływał chrześcijan do jedności: Nagromadziły się stereotypy myślenia, krzywd, brak cierpliwości… Należy zapomnieć przeszłość, przebaczyć i proponować przebaczenie za wyrządzone wzajemne krzywdy. Dalej Ojciec Święty zaznaczył: Nastał czas odżegnania się od bolesnej przeszłości. Chrześcijanie obydwu narodów powinni iść razem… Oczyszczenie pamięci historycznej niech skłania wszystkich ku temu, co łączy, nie co dzieli, aby razem budować przyszłość wzajemnego szacunku, bratniej współpracy i prawdziwej solidarności. Wypowiedziane zostały nader ważne słowa pod adresem Polaków i Ukraińców w obu językach: Niech przebaczenie – udzielone i uzyskane – rozleje dobroczynny balsam w każdym sercu. Kanon eucharystyczny czytany po łacinie. Komunia Święta, modlitwa, wręczenie darów Ojcu Świętemu. Następuje Błogosławieństwo Apostolskie i poświęcenie koron, którymi będą ozdobione cudowne obrazy Matki Bożej Łaskawej z Katedry Lwowskiej, Matki Bożej Nieustającej Pomocy z Mościsk, Matki Bożej Żółkiewskiej z Żółkwi, Matki Bożej Piastunki Ludzkich Nadziei ze Stryja oraz kamienie węgielne pod budową nowych kościołów i dzwony.
Na ręce Kardynała Papież składa dar papieski – Złotą Różę.
W tym momencie zabrzmiała pieśń Śliczna Gwiazdo miasta Lwowa. Nie ukrywamy łez. Tej chwili nie doczekało wielu najbliższych ze starszego pokolenia naszych rodzin. My, dzięki Bogu, doczekaliśmy się. Jesteśmy szczęśliwi. Msza święta dobiega końca. Ojciec Święty wstaje, podchodzi do przodu, błogosławi i żegna pielgrzymów. Gromkie Sto lat! i nostalgiczne Zostań z nami! głośnym echem rozchodzą się w rozgrzanych słońcem przestworzach.
Pielgrzymi powoli opuszczają hipodrom. Ulica Stryjska przypomina wolno toczący się potok ludzki. Na obrzeżach ulicy tuż za hipodromem bardziej pedantyczni pielgrzymi próbują myć obuwie w sadzawkach. Nikt nie zważa na zmęczenie, ludzie dzielą się wrażeniami. Wzruszający obrazek: schorowana, zgięta wpół starowinka czule podtrzymywana przez syna z radością mówi, że podczas Mszy Świętej nie czuła żadnych dolegliwości. Ktoś opowiada, jak wzruszyły go dzieci witające entuzjastycznie Ojca Świętego. Kogoś innego poruszył transparent z Dzierżyńska (wschodnia Ukraina) z polskim napisem: Kochamy Cię, Ojcze Święty, a jeszcze kogoś z napisem po rosyjsku: Syberia czeka. Spotykamy znajomych. Jedna z kobiet opowiada, że w jej sektorze stała grupa Amerykanów. Rozmawiając między sobą wyrażali miłe zaskoczenie tak gorącym przyjęciem Papieża i zdziwienie z powodu Jego nieustającej popularności. Sądzili, że euforia minęła. Dla mnie niezwykle wzruszający był napis: Witają Cię, Ojcze Święty, Wołyniacy z Chicago. Moja chrześniaczka przyznała, że największego wzruszenia doznała kiedy papamobile wraz z Janem Pawłem II przejeżdżał przez ulicę jej dzieciństwa.
Na skrzyżowaniu ulic Wuleckiej i Stryjskiej spotykamy nową generację pielgrzymów, która idzie w kierunku Sichowa. Istna „wędrówka narodów” tak bardzo krzepiąca i radosna. Wielogodzinny marsz do domu nie zniechęca pątników. Zatrzymują się na ulicach, przez które ma prowadzić kolejna trasa przejazdu Ojca Świętego na Sichów. Pragną jeszcze raz zobaczyć Papieża, może tym razem z bliska.
Oczekiwanie przedłuża się. Jak się okazało, Ojciec Święty zatrzymał się przed Operą, powitany przez jej dyrektora. Krótka rozmowa. Być może o operze Mojżesz – z muzyką Mirosława Skoryka, na podstawie poematu Iwana Franki. W swoim czasie Jan Paweł II dał błogosławieństwo na zrealizowanie tej opery, a premiera odbyła się tuż przed przybyciem Ojca Świętego do Lwowa. Reżyserował ją Zbigniew Chrzanowski, lwowianin, na stałe mieszkający w Przemyślu. [...]
Godzina 18.30. Plac przed cerkwią na Sichowie. Spotkanie z młodzieżą. Tu też po ulewnych deszczach błoto po kostki. Mało tego. Zbierają się kolejne chmury. Zaczyna padać. Ojciec Święty mówi: Deszcz pada – dzieci będą rosły. Szał radości. Młodzież nie rusza się z miejsc. Papież zadowolony, uśmiechnięty. W oczach Papieża łobuzerskie iskierki. Wstaje, zaskakując najbliższe otoczenie, podchodzi do mikrofonu, zaczyna śpiewać po góralsku: Nie lij, descu, nie lij, bo cie tu nie trzeba. Obejdź góry lasy, zawróć się do nieba. Kolejny szał radości. To nieważne, że nie wszyscy dosłownie rozumieją słowa, domyślają się. W strugach deszczu czekają dzieci na występ. Uśmiechnięte, przemoczone do nitki tańczą przed Papieżem dzieci ukraińskie, tańczą dzieci polskie w białych i żółtych sukienkach. Tańczą sztajerka polskie dziewczyny i polscy chłopcy w oprychówkach, powiewając „frajerskimi” szalikami.
Liturgia trwa. Ojciec Święty poucza młodzież: Z komunistycznego zniewolenia nie wpadajcie w zniewolenie konsumpcyjne… Wolność jest wymagająca i przez to kosztuje więcej od niewoli. Jan Paweł II apelował do młodzieży: …z zaufaniem pozostać w swej ojczyźnie, nie poddając się iluzjom łatwego szczęścia za granicą. Tu jesteście potrzebni, młodzi, gotowi wnieść swój wkład do ulepszenia warunków życia.
Ustaje deszcz, błysnęło słońce. I znów Ojciec Święty zaśpiewał mocnym, dźwięcznym głosem piosenkę ludową, interpretując ją odpowiednio do chwili: Zachodźże słoneczko, kiedy masz zachodzić, bo nas po tym polu nogi bolą chodzić…
Rozlega się śmiech i brawa. Po pożegnalnych słowach Ojca Świętego: Papa was kochaje – młodzież skandowała: Kochajemo tebe.
Po liturgii Ojciec Święty prawdopodobnie powiedział z uśmiechem: Na dzisiaj wystarczy – i pojechał do prywatnych apartamentów swego przyjaciela kardynała Mariana Jaworskiego.
Lwowianie czekali na ulicach miasta na przejazd Papieża. Cierpliwie, do zmierzchu. Młodzież na Sichowie nie rozeszła się. Bawiła się, tańczyła, śpiewała prawie do rana. Bez alkoholu, bójek i napadów.
27 czerwca, środa. Godzina 7.30. Ojciec Święty celebrował prywatną liturgię w kaplicy przy cerkwi Świętego Jura.
Godzina 10.00 – hipodrom przy ulicy Stryjskiej. Na Mszę Świętą obrządku bizantyjskiego przybyło około 1,5 mln pielgrzymów. Jak w dniu poprzednim napisy w różnych językach. Powtarzają się transparenty z ubiegłego dnia, wśród nich nowy po polsku Ojcze Święty, dziękujemy Ci za gojenie ran polsko-ukraińskich.
Papież w pontyfikalnych bizantyjskich szatach, tylko infuła łacińska. Na liturgię przybył prezydent Leonid Kuczma. Ostatnia liturgia, którą celebrował Jan Paweł II, miała historyczne znaczenie dla Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego. Podczas nadzwyczaj uroczystej Mszy Świętej beatyfikowano [...] 28 męczenników. Po zakończeniu liturgii Jan Paweł II otrzymał cenne dary, które pojadą do Watykanu.
Niespodziewaną aluzją pod adresem Papieża było skandowanie przez grecko-katolicki chór seminaryjny: Pa-triar-chat. Greccy katolicy liczyli, że powołanie patriarchatu we Lwowie nastąpi podczas tej wizyty Ojca Świętego.
W godzinach popołudniowych na lotnisku nastąpiło pożegnanie. Chętni od godzin porannych rezerwowali sobie dogodniejsze miejsca, aby pożegnać Papieża. Niełatwa, ale triumfalna, jak się okazało, wizyta Jana Pawła II dobiegła końca. Papież podziękował Prezedentowi za odwagę zaproszenia Go na Ukrainę.

    
Na początku obawiano się tej wizyty, wykazywano obojętność, a tak naprawdę w efekcie gorąco pokochano Jana Pawła II. Wizyta była czymś nadzwyczajnym dla Ukrainy. Było to wielkie święto WIARY, święto łamania stereotypów między konfesjami. Dyrektor Instytutu Religii i Społeczeństwa LBA Myrosław Marynowicz powiedział: … było to święto wielkiego porozumienia, w pewnych momentach zjawiała się przyjaźń, a nawet miłość między Polakami i Ukraińcami. Jeszcze wczoraj trwała euforia, dziś jest oczekiwanie na zmiany w życiu nie tylko każdego z nas, ale w życiu całego narodu.
Nam, lwowiakom, gdzieś na dnie naszych serc brakowało wzmianki o biskupie Rafale Kiernickim, dzięki któremu utrzymała się wiara katolicka we Lwowie.

Gdy noc na Kresach nastała
I ciężki smutek w krąg zapadł,
We Lwowie – Katedra trwała,
Bo został w niej ojciec Rafał.
(…) Gdy, gościu, będąc we Lwowie,
Zajdziesz w Katedry tej wnętrza,
Wiedz, tylko Jego Osobie
Katedra, że jest, zawdzięcza!

Stanisława Nowosad
W hołdzie

Brakowało nam możliwości wręczenia Ojcu Świętemu antologii poezji religijnej Habemus Papam, która ukazała się na kilka dni przed Jego przyjazdem do Lwowa właśnie z tej okazji, a w której to Polacy, rzymscy katolicy, sercem zapisali historię swej Wiary na przestrzeni ostatnich 60 lat.
Formalnie pielgrzymka Ojca Świętego nosiła charakter wizyty Głowy Państwa Watykańskiego. Każde spotkanie z Papieżem było ważne, znamienne dla Lwowa, Kijowa i Państwa Ukraińskiego. Z tego też punktu widzenia zabrakło nam, Polakom, chociażby jednego zdania skierowanego przez Jana Pawła II bezpośrednio do nas, którzy tu zostaliśmy i jesteśmy.
Ktoś przekonywał, że wizyta Ojca Świętego na Ukrainę jest przedwczesna. Może ktoś liczył, że jeśli się odłoży wizytę, nie dojdzie do niej w ogóle. Pan Bóg wie, co robi. Może Ukrainie była potrzebna właśnie taka pielgrzymka, przypominająca Drogę Krzyżową. Nie ze względu na wrażenie, jakie czyni na obecnych postać schorowanego Papieża, a wrażenie czasami bywa bolesne, ale ze względu na rachunki Papieża z Panem Bogiem. Może podróż udała się właśnie dlatego, kiedy stała się swoistą Drogą Krzyżową?
Ojciec Święty pragnął donieść do nas światło Wiary, aby zabłysnęło jaskrawym światłem miłości i pojednania. Jan Paweł II zwracał się do wszystkich i do każdego z nas, zna bowiem nasze potrzeby i uważa, iż Kościół nie może milczeć, kiedy chodzi o obronę godności człowieka i o dobro ogólne.
Obecność Ojca Świętego sprawiała, że wierni różnych wyznań od razu stawali się wspólnotą wiernych, których mury wspólnej świątyni rozszerzały się w nieskończoność. Ojciec Święty ma własne widzenie rozwoju świata. Jest pierwszym, który przeprosił prawosławnych za wieki niezgody, jest pierwszym, który wraz z Żydami stał przed Ścianą Płaczu, jest pierwszym, który wszedł do meczetu.
Ojciec Święty jest nie tylko liderem świata katolickiego, ale jedną z najwybitniejszych postaci naszej epoki, która znajduje drogę do porozumienia i pogodzenia ludzi różnej wiary i kultury. Jego obecność nigdy nie wprowadza zamętu, odwrotnie – spokój. [...]

Powyższy tekst, spisany niemal na gorąco, musieliśmy nieco skrócić, opuszczając fragmenty mniej istotne dla naszych Czytelników, za co Panią Teresę serdecznie przepraszamy.

Notka biograficzna autorki w CL 1/99.