Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

PUBLIKACJE

Ksiazki i czasopisma omówione w naszych kwartalnikach

Wszystkie | 2005 | 2004 | 2006 | 2007 | 2002 | 2003 | 2001 | 2000 | 1999 | 1998 | 1996 | 1997 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami



Ukraina przyjmuje Papieża

[1/2003]

Wpadł nam w ręce okolicznościowy album wydany we Lwowie (?) z okazji przyjazdu tam Ojca Św. Jana Pawła II w roku 2001. Album jest trójjęzyczny: ukraińsko-angielsko-polski, przy czym jego polszczyznę trzeba przyjąć z przymrużeniem oka. Polski tytuł brzmi: Ukraina przyjmuje Papieża, choć w pozostałych językach użyto słów witajewelcomes. Dlaczego więc nie wita?

Mocną stroną albumu są dobre zdjęcia (kolejno: Kijów, Lwów, Teatr Wielki we Lwowie – w stulecie, a na końcu historia życia Papieża Wojtyły) i nienajgorszy poziom edytorski.

Na tym zalety (dla nas) się kończą. Nie studiowaliśmy tekstów ukraińskiego i angielskiego, ale to, co można po polsku przeczytać – zadziwia i rozśmiesza (nie jest jasne, kto jest autorem tekstów. Jedna z domniemanych autorek, a zarazem tłumaczka na język polski nazywa się Ałła Chytra!).

Autorzy tekstów informując czytelników o zawiłych dziejach Lwowa, wymienili państwa, do których w historii Lwów należał. Napisali tak (kolejno): do Księstwa Galicko-Wołyńskiego, Wielkiego Księstwa Litewskiego, Rzeczypospolitej, Imperium Austriacko-Węgierskiego, Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej, Polski, ZSRR, a dziś Lwów jest miastem niepodległej Ukrainy.

No cóż, w paru linijkach bzdura za bzdurą. Jest prawdą, że jako odnotowany w kronikach gródek księcia Daniela należał Lwów przez czas pewien do Rusi Halicko-Włodzimierskiej (choć ziemia ta wcześniej ruska nie była, lecz prapolska), ale do Wielkiego Księstwa Litewskiego, jako żywo, nie należał nigdy. Skąd ten pomysł? Zaraz się przekonamy.

Potem należał Lwów – jak piszą – do Rzeczypospolitej, ale jakiej? – tego nie wyjaśniają... Warto przypomnieć, że w czasach Kazimierza Wielkiego o Rzeczypospolitej Obojga Narodów jeszcze się nie śniło, a Lwów od chwili powrotu do Polski aż do rozbiorów, czyli przez cztery i pół wieku, pozostawał w Królestwie Polskim (a potem wraz z nim w Rzeczypospolitej). I tu chyba zaczynamy rozumieć, dlaczego wcześniej przypisano Lwów do W. Księstwa Litewskiego: by stworzyć wrażenie (u nieuświadomionych), że do Rzeczypospolitej wszedł nie jako polski, lecz litewski. Ot, mądrale!

W okresie zaborów też się autorom pokićkało, bo do lat 1860. było tylko Cesarstwo Austriackie, a dopiero w erze autonomicznej Monarchia Austro-Węgierska, a w jej ramach polski kraj Galicja. Zaraz potem pojawia się Zachodnio-Ukraińska Republika Ludowa. Przemilczmy tę epokę (której nigdy nie było).

I wreszcie zjawia się... Polska. Okazuje się, że w całej długiej historii – wedle autorów – Lwów tylko od pierwszej do drugiej wojny był polski. Za takie odkrycie historyczne należy się nagroda. Najlepiej: wycieczka handlowa do RP.

Później był ZSRR, a potem... potem udajmy się do Galerii przy ul. Ossolińskich, gdzie zobaczyć można obraz Matejki: ks. Starowolski oprowadza króla szwedzkiego po Katedrze Wawelskiej...

Nie warto już znęcać się nad zdaniem po zdaniu – pod względem rzeczowym i językowym, nad poprzekręcanymi nazwiskami i pisownią. Po prostu szkoda czasu na czytanie. Poprzestańmy na próbce (na temat Teatru Wielkiego):

W pyszny fasad o formach skomplikowanych [?], niszach i balustradach, rzezbach i pilastrach doskonało wpisyje się wejście główne o trzech portalach i lodżji. W ozdobie hollu o trzech kondygnacjach, po obu stronach którego mieści się dwupiętrowa arkadą, udanie łączą się różnorodne kształty i kolory marmuru sztucznego i naturalnego. Sprawia miłe wrażenie rozmaitość i bogactwo dekoru malarskiego. Nad głównym karniszem umieszczone są muzy mitologii greckiej – dzieła A. Popela [chodzi o Popiela]. Wieńczą fasadę wielkie postacie skrzydłate, odlane z bronzu przez P. Wijtowicza. [...] Kompozycje rzeźbiarskie, malowidła, rzezbione ornamenty oraz pozłacanie reprezentują swoistą kolekcję artystyczną Lwowa z przełomu wieków.

Dlaczego nie zaproszono do tłumaczenia kogoś z Polaków? Domyśleć się nietrudno.