Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

PUBLIKACJE

Ksiazki i czasopisma omówione w naszych kwartalnikach

Wszystkie | 2005 | 2004 | 2006 | 2007 | 2002 | 2003 | 2001 | 2000 | 1999 | 1998 | 1996 | 1997 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami



Marcinek Roman, Polska – Kresy Wschodnie oraz Kresy – Lwów

[2/2005]

 

 

Ta sama oficyna – Wydawnictwo Kluszczyński – zaprezentowała coraz liczniejszym zapewne zainteresowanym Ziemiami Wschodnimi – dwa piękne albumy: Polska – Kresy Wschodnie oraz Kresy – Lwów (Kraków 2002). Autorami obu są Roman Marcinek (teksty) oraz Siergiej W. Tarasow (zdjęcia, ale w obu albumach wymieniono jeszcze paru innych fotografów). Albumy są bardzo starannie wydane, na dobrym papierze, w twardych okładkach. Liczą 112 i 64 strony, na każdej stronie mieści się 2–3 ilustracje. Obok nowych, dobrych zdjęć, znalazły się też dawne fotografie i reprodukcje starych obrazów. Oglądamy miasta, zamki i pałace, świątynie, krajobrazy, a także dzieła sztuki i rzemiosła artystycznego. Z satysfakcją czytamy teksty w obu albumach, bo jest w nich prawda, o którą coraz trudniej, nawet w tekstach polskich znawców, często zasugerowanych nieo- biektywną pisaniną niepolskich autorów.

 

 

Pierwszy z wymienionych albumów obejmuje głównie ziemie nam najbliższe (geograficznie i uczuciowo), odcięte od RP jałtańskim kordonem; jest też nieco zdjęć z ziem ukrainnych, białoruskich i litewskich. Najwięcej, bo niemal 1/3 stron zajmuje Małopolska Wschodnia.

 

 

Album lwowski przedstawia oczywiście główne zabytki miasta, znajdujemy tu jednak sporo mniej znanych ujęć. Są to przede wszystkim wcale lub rzadko oglądane wnętrza (np. sale w pałacu Potockich, Izbie Przemysło wo-Handlowej, Kasynie Końskim itp.), nie zauważane (w pośpiechu) detale (kopuły od środka, kraty, balustrady).

 

 

Same więc pochwały. Ale też parę uwag.

 

 

Pierwsza: już czas by w podobnych tekstach pojawiała się – we wstępnym opisie historycznym – nazwa zachodniosłowiańskich Lędzian, najdawniejszych gospodarzy tej ziemi*, potem utopionych w napływającym żywiole ruskim, uchodzącym na zachód przed Tatarami. Tak idealne miejsce do założenia ludzkiej siedziby, jak to w kotlinie Pełtwi, osłoniętej od północy wzgórzami końcówki Roztocza – tuż przy skrzyżowaniu szlaków zachód–wschód i północ–południe – nie mogło nie być przez nich już w czasach prehistorycznych zasiedlone. Osiedle ruskie Daniela na pewno nie powstało w dzikiej puszczy...

 

 

Inna uwaga: cerkiew Przemienienia – dawny kościół zakonu Trynitarzy – nie została z końcem XIX w. zbudowana, lecz odnowiona (o ciągłości budowli świadczy jej architektura; zdewastowana, przez kilkadziesiąt lat była użytkowana przez kupców jako magazyn różnych towarów), a potem częściowo udekorowana na nowo, na potrzeby cerkiewne. Nie wyszło jej to na dobre pod względem estetycznym ani zewnątrz, ani wewnątrz...

 

 

A dalej: czy tekst o Poczajowie nie lepiej było zilustrować pięknym wnętrzem cerkwi Wniebowzięcia, a nie tej drugiej, wystawionej przez carat w tym samym celu co warszawski pałac kultury przez sowietów?

 

 

I znowu nazwy: nie Delatyń, Husiatyń czy Rohatyń, lecz Delatyn, Husiatyn, Rohatyn (więc w Rohatynie). I nie w Jaremczach, lecz w Jaremczu. Skąd się biorą te przedziwne zniekształcenia?

 

 

Mimo tych uwag – oba albumy przyjmujemy z uznaniem.

 

 

 

* Siedzieli – to już historycy przyjęli za pewne – na obszarze między źródłami Bugu, Dniestru i Sanu. Okazuje się jednak, że pierwotna nazwa Zbaraża brzmiała Zboręż, potem zrutenizowana na Zbariaż i znowu spolonizowana na Zbaraż. O najdawniejszych mieszkańcach rejonu Czarnohory napomyka lingwista prof. Jan Janów...