Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

PUBLIKACJE

Ksiazki i czasopisma omówione w naszych kwartalnikach

Wszystkie | 2005 | 2004 | 2006 | 2007 | 2002 | 2003 | 2001 | 2000 | 1999 | 1998 | 1996 | 1997 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami



Górzyński Sławomir, Nobilitacje w Galicji w latach 1772–1918

[3/1998]

Drugie dzieło – to Nobilitacje w Galicji w latach 1772–1918 Sławomira Górzyńskiego (wyd. DiG, Warszawa 1997). Jest to wykaz osobistości i rodzin, podniesionych do stanu szlacheckiego w Małopolsce-Galicji w całym okresie zaboru austriackiego. Rzecz dla nas równie interesująca, bo ponad połowa nazwisk wiąże się ze Lwowem (wiadomo, stolica!) i Małopolską Wschodnią (Stanisławów, Tarnopol, Drohobycz, Sambor, Nadwórna itd.) – bądź to miejscem urodzenia, bądź działalnością i stanowiskiem, a w większości jednym i drugim. Wśród uszlachconych są zarówno rdzenni Polacy, jak i napływowi – lecz zasiedziali, a nawet już spolszczeni, lecz także świeżo napływowi – Niemcy i Austriacy, Czesi i członkowie innych nacji habsburskiej monarchii. Tych drugich jest chyba najwięcej w omawianym wykazie, a jednak są oni dla nas niezwykle interesujący, bo ich potomkowie w pierwszym, a najdalej drugim pokoleniu byli już Polakami i polskimi patriotami. Są do dziś jednymi z nas, a może nawet sami nimi jesteśmy. W każdym razie któż z nas nie ma mniejszej czy większej dawki krwi (wcale nie błękitnej) owych okupacyjnych urzędników i wojskowych albo kolonistów? Nie szukając daleko: piszący te słowa ma wśród 16 przodków w czwartym pokoleniu (wstecz) 8 nazwisk o brzmieniu polskim, 4 austriacko-niemieckim, 2 czeskim, 1 węgierskim i 1 rusińskim. Ale uwaga: z wymienionych tylko owe dwa czeskie nie należały do Polaków.
Wracając jednak do nobilitacji: podnoszeni do stanu szlacheckiego dobierali sobie zazwyczaj tzw. predykaty (przydomki – nie mieszać z nazwami herbów, bo w Austrii herby nie miały nazw, tak jak w Polsce). Między nazwiskiem a predykatem stała partykuła „von” – po polsku „z” (tak jak Maćko z Bogdańca). Predykaty dotyczyły majątku, np. Krzeczunowicz von Olejewo (1785 r.) lub Wisłocki von Wisłucha (1916 r.!). Jednak nie wszyscy nowi szlachcice mieli majątki, bo byli urzędnikami, wojskowymi, kupcami lub profesorami, więc wymyślano sobie różne predykaty, np. od pól bitew, miejsc urodzenia, nazwiska matki itp. – przykładem: Estreicher von Rosbierski (1881) lub Rydygier von Ruediger (1903 r. – to ten, który spoczywa na Cmentarzu Orląt we Lwowie). Warto dodać, że owo von niektóre rodziny zamieniały później na sympatyczniej brzmiące francuskie de (znaczy to samo).
Trochę jak nie z tego świata, ale ciekawe i wiedzieć warto.