Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

PUBLIKACJE

Ksiazki i czasopisma omówione w naszych kwartalnikach

Wszystkie | 2005 | 2004 | 2006 | 2007 | 2002 | 2003 | 2001 | 2000 | 1999 | 1998 | 1996 | 1997 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami



Kubalski Edward, Z przeżyć i wspomnień sokolich

[3/1997]

Z okazji 130-lecia polskiego Sokolstwa, krakowski „Sokół” wydał dwie ciekawe książki, które doskonale wpisują się w formułę Cracovia-Leopolis, jak zresztą cała postawa krakowskiego gniazda, prowadzonego przez druha Konrada Firleja. Książki dokumentują dzieje obu najważniejszych placówek małopolskiego „Sokoła”: lwowskiej Macierzy oraz krakowskiej. Pierwsza (chronologicznie) jest reprintem pracy historycznej Mariana Wolańczyka, wydanej we Lwowie w 60-lecie „Sokoła” w 1927 r. – omówimy ją jednak w następnym numerze naszego kwartalnika.
Druga książka to wspomnienia wybitnego działacza sokolskiego, Edwarda Kubalskiego (1872–1958), pt. Z przeżyć i wspomnień sokolich, w której relacjonuje osobiście przeżytą ponad półwiekową historię krakowskiego gniazda (jego prezesem był w l. 1919–34), od powstania w 1885 r. aż do rozwiązania przez komunistów w r. 1948. We wspomnieniach zawarte są niezwykle ciekawe opisy wydarzeń, w tym z I wojny, w której „Sokół” miał swoją piękną kartę, a także relacje i refleksje z kolejnych zlotów. Nie brak tu licznych i sympatycznych akcentów lwowskich. Przytoczmy parę zdań, napisanych (w r. 1940) z okazji pobytu Kubalskiego we Lwowie w maju 1939 r.
[...] Do Lwowa jeździłem często, czy to na piękne Targi Wschodnie, czy dla admirowania urbanistycznego rozwoju tego kresowego grodu. Toteż i teraz wybrałem się z chęcią, uważając ten zlot za pewnego rodzaju pożegnanie spraw sokolich na terenie sąsiedniej dzielnicy. A przywoziłem też ze sobą sporą garść umundurowanych, ćwiczących, drużyny krakowską i podhalańską, które się potem na zlocie popisywały. Jakże miło było znaleźć się na starym boisku w okolu zieloności, jak miło powitać starych znajomych – prezesa Wolańczyka, naczelnika Kapałkę, a zwłaszcza siwego „dziadka” sokolego Filiberta Czajkowskiego i wielu, wielu innych – jakże miło defilować przez ulice miasta o gorącym nastroju, miasta, któremu serdecznego uczucia polskiego i entuzjazmu żadna przemoc nigdy nie odbierze.
Przebieg zlotu był jak zawsze we Lwowie podniosły, a złożyły się nań doskonały program, przemówienie prezesa Arciszewskiego, ujmujące zadania i obowiązki Sokolstwa, wreszcie serdeczne przyjęcia na strzelnicy, jakie nam urządzili Bracia Kurkowi, wszyscy w strojach polskich, kontuszach, każdy jak Sobieski z pomnika Barącza. Wśród przemiłej atmosfery tego zebrania czyż mógł kto przypuszczać, że po raz ostatni przed nadchodzącym kataklizmem widzimy to miasto, dziś podstępnie w szpony moskiewskie zagarnięte, że ten zlot będzie pożegnalną nutą Sokolstwa, która na długo pozostanie w uchu i w sercach wśród obecnych lat grobowej ciszy i udręki. [...]

I jeszcze dwa tomiki wspomnień dwóch zamieszkałych w Krakowie pań – niegdyś lwowskich dziewczyn, którym II wojna zabrała beztroskie lata wchodzenia w dorosłość, przysporzyła za to dramatycznych przeżyć i doświadczeń.