Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

PUBLIKACJE

Ksiazki i czasopisma omówione w naszych kwartalnikach

Wszystkie | 2005 | 2004 | 2006 | 2007 | 2002 | 2003 | 2001 | 2000 | 1999 | 1998 | 1996 | 1997 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami



Krzyżewski Tadeusz, Księga humoru lwowskiego

[2/1995]

Księga humoru lwowskiego

Otrzymaliśmy pyszną książkę (1): studium lwowskiego humoru z okresu mniej więcej półtorawiekowego, bo od początku (z grubsza) ubiegłego wieku, do końca II wojny światowej.
Napisał ją dr Tadeusz Krzyżewski, prawnik z wykształcenia, niegdyś wysoki urzędnik lwowskiego Magistratu, lwowianin z krwi i kości, choć ostatnie parę lat (no, powiedzmy pięćdziesiąt) spędził w Krakowie. Mieszka w Nowej Hucie.
Dr Krzyżewski pisze wiele. Tematem jego niezliczonych artykułów, publikowanych przeważnie zagranicą, jest niezmiennie Lwów i pogmatwane losy tego miasta (w których wykazuje orientację niezwykłą), jego dzieje - zwłaszcza ostatnich dwóch wojen światowych i skutków tej drugiej, wreszcie aktualne wydarzenia, do których ma stosunek filozoficzny. Wszystko to sprawia, że Jego widzenie świata odbiera się raczej jako pełne surowości, niż „z przymrużeniem oka”.
I tu niespodzianka. Okazuje się, że ten człowiek „na serio” jest wielbicielem, ba - głębokim znawcą humoru i satyry w ich lwowskim, oczywiście, wydaniu. W książce Krzyżewskiego imponuje głęboka erudycja historyczno-literacka i szerokie oczytanie w przedmiocie, przy tym kultura słowa i lekkie pióro.
W książce występują trzy rodzaje humoru: „pisany”, a więc literacki, „mówiony” - zanotowane w pamiętnikach i biografiach wypowiedzi „na żywo” różnych znanych osobistości (z legendarnym Wojciechem Dzieduszyckim na czele), a także humor „rysowany” - książka jest bogato ilustrowana rycinami z kilku epok.
Część „pisana”, to przebogata antologia tekstów - wierszyków, fraszek i dowcipów - z dziesiątków czasopism humorystycznych i satyrycznych, a także cytaty z komedii i książek, dialogi Szczepka i Tońka, piosenki. Równocześnie setki nazwisk, na czele z Fredrą, Lamem, „Chochlikiem” Zagórskim, Rodociem, Chłędowskim, Zbierzchowskim, Makuszyńskim, Hemarem.
Część „mówiona” - liczne anegdoty, a ponieważ ten gatunek odpowiada mi najbardziej, przeto nie mogę sobie odmówić przytoczenia historyjki o prezydencie miasta Ciuchcińskim, rzemieślniku z zawodu (2), który na pogrzebie swego kolegi, majstra budowlanego, Gołąba - podobno pierwowzoru pana Dulskiego (z „Moralności pani Dulskiej” G. Zapolskiej), przy spuszczaniu trumny do grobu zawołał: - „Bądź zdrów Andrzeju!”.
Wreszcie część ilustracyjna: winietki,  karykatury osób, sceny rodzajowe, satyryczne portrety - przez Sichulskiego, Czermańskiego, Antoniego Wasilewskiego i wielu innych sławnych artystów.
Czy mam coś do zarzucenia książce dra Krzyżanowskiego? Oczywiście, przecież nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Mam pretensję do ograniczenia czasowego. Czy nie warto było jeszcze sięgnąć do wielkich poetów i pisarzy staropolskich, a zarazem lwowian, poszperać w twórczości Sępa-Szarzyńskiego, Szymonowica, obu Zimorowiców, Klonowica? I po drugiej stronie: brakuje mi powojennego humoru lwowskiego - tego z Londynu i tego z Wrocławia. Przypominają mi się dowcipy z tego ostatniego: na wrocławskim placu targowym dwie przekupki ze Lwowa rodem, przechwalają się swoją niegdysiejszą pozycją społeczną (trudną do sprawdzenia). Pierwsza oznajmia: -”Mój mąż przed wojną wykładał na Politechnice”. Druga odpala: -”Chyba kafelkami, paniusiu”. Inny dialog tych pań: „Ja we Lwowie miałam dwie kamienice!” - „Chyba do obmiatania, paniusiu”.
A piosenki? Choćby „ta joj, ta Józku - ta dawaj pyska”.
Wydawcy książki trzeba zarzucić brak indeksu nazwisk, a poza tym niezwykły galimatias, który wynikł z zamieszczenia podpisów pod ilustracje na końcu książki! Oba te uchybienia obniżają powagę wydawcy, który poza tym - przyznajmy - dał nam tom nieźle się prezentujący.
Pan Doktor Krzyżewski  nie weź
mie sobie tych pretensji, mam nadzieję zbytnio  do serca, bo „Księga humoru lwowskiego” jest wydarzeniem w kilku dziedzinach: historii literatury (gatunku literackiego, jakim jest satyra), prasoznawstwa, historii kultury i obyczaju, nie tylko w lwowskim wymiarze. Ilustracją związków krakowsko-lwowskich będą na przykład dwie postacie: Stanisława Brandowskiego, krakowianina, który na początku tego wieku redagował we Lwowie kilka pism humorystycznych, a w tym samym mniej więcej czasie lwowianin Jan Michalik założył w Krakowie Cukiernię Lwowską, która rychło weszła do historii polskiej kultury jako Jama Michalikowa z „Zielonym Balonikiem”.
Sięgnijcie po „Księgę humoru lwowskiego”.


(1) Tadeusz Krzyżewski: „Księga humoru lwowskiego”, wyd. IWAR, Warszawa 1995
(2) Taka była we Lwowie tradycja: prezydent miasta wywodził się zwykle ze sfer mieszczańsko-rzemieślniczych, a fachowcami od prawa, administracji lub ekonomii byli wiceprezydenci.