Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

PUBLIKACJE

Ksiazki i czasopisma omówione w naszych kwartalnikach

Wszystkie | 2005 | 2004 | 2006 | 2007 | 2002 | 2003 | 2001 | 2000 | 1999 | 1998 | 1996 | 1997 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami



Krzyżanowski Jerzy, Krzyżanowska-Mierzewska Magda, Według ojca, według córki. Historia rodu

[3/2011]

Często namawiamy naszych Czytelników, by spisywali swoje wspomnienia – własne i rodzinne, ale zawsze związane z opuszczonymi Ziemiami Wschodnimi. Coraz mniej takich, którzy mogą to uczynić, bo coraz mniej tych, którzy tam żyli, albo zapamiętali relacje swoich rodziców, dziadków, krewnych czy przyjaciół. I zachowali jakieś dokumenty…
Książka – raczej księga (o 800 stronach), która niedawno się ukazała, jest niezwykłym dokumentem co najmniej 100, czy nawet 150 lat, a w tablicy genealogicznej sięgającym 250 lat! I nie są to bynajmniej dzieje historycznej rodziny arystokratycznej – tam takie zapisy nie byłyby dziwne – lecz rodziny mieszczańsko-inteligenckiej, której gniazdem w większości był Lwów.
Książka ta, to dzieje rodziny Krzyżanowskich, spisane przez ojca i córkę, co czytamy już w tytule: Według ojca, według córki. Historia rodu. Autorami są Jerzy Krzyżanowski oraz Magda Krzyżanowska-Mierzewska (Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010).
W książce pojawiają się w istocie dwie rodziny o tym samym nazwisku: lwowska, z której pochodzi współautor „ojciec” Jerzy, oraz wileńska, skąd jego żona Olga z Krzyżanowskich Krzyżanowska (sic!). Tym samym współautorka „córka” Magda wywodzi się z obu rodzin.
Skomplikowane. Jednak książka dotyczy głównie rodziny lwowskiej, w której autorzy – dla ułatwienia orientacji sobie i czytelnikom – wydzielili kilka linii, dziś szeroko rozrodzonych. Oznaczyli je wedle imion ich seniorów, bądź wedle najczęściej powtarzających się imion. W tablicach genealogicznych doliczyliśmy się około 200 osób nie tylko o nazwisku Krzyżanowski, także innych, spokrewnionych w różnych czasach (Krugowie, Wimmerowie). Autorzy opisują historie ich życia, losy, a także miejsca, gdzie się przenosili jeszcze w latach przedwojennych. To jasne – głównie w zachodnie i północne rejony kraju, gdzie niedostatek polskiej inteligencji dawał możliwości rozwoju czy kariery (Górny Śląsk, Wielkopolska, Pomorze), szybszej niż Lwów, który po I wojnie przestał być stolicą kraju – Galicji. Autorzy skupiają się głównie na swojej najbliższej rodzinie – rodzicach: Jerzym, lekarzu, i Jadwidze (z Krugów), którzy w 1929 r. przenieśli się do Gdyni i tam, z przerwą na II wojnę, mieszkali i wychowali synów Jerzego jun. i Bogdana.

W tym miejscu wypada jeszcze wyjaśnić, że żona Jerzego jun. Olga Krzyżanowska jest córką Aleksandra Krzyżanowskiego z Wilna, słynnego generała „Wilka”, dowódcy operacji „Ostra Brama w 1944 r. W latach 90-tych Olga była wicemarszałkiem Sejmu III RP.
O wielu Krzyżanowskich piszą autorzy szeroko, my jednak musimy szczególnie zwrócić uwagę na rozdział Z apteki Mikolascha do Krakowa, gdzie mowa o „linii Marianów”, czyli właścicielach słynnej apteki Mikolascha przy ulicy Kopernika we Lwowie. W aptece tej pracował w XIX w. Ignacy Łukasiewicz i tu skonstruował pierwszą na świecie lampę naftową. Marian Krzyżanowski odkupił tę aptekę od potomka rodu Piotra Mikolascha, Henryka, znanego fotografika, całkiem nie zainteresowanego aptekarstwem. Marian Krzyżanowski prowadził tę aptekę do II wojny, czyli 26 lat.

Ekspatriacja rzuciła go z najbliższą rodziną do Krakowa. Tu kolejno zmarli Marian, jego syn Alfred i ostatnio wnuczka, Anna, o której śmierci pisaliśmy w CL 2/11. Dla tych, którzy nie przeczytają książki o rodzie Krzyżanowskich, warto by przedrukować opowieść Pani Hanki o tym, co przeżyli w Krakowie w latach powojennych.
Książka jest doskonale napisana, styl i język do pozazdroszczenia. Oba teksty dają znakomicie odmalowane obrazy życia i współżycia w sferze przedwojennej inteligencji, jej obyczaju, zainteresowań, wychowania dzieci, kontaktów rodzinnych. Dowiadujemy się wielu interesujących szczegółów o zajęciach zawodowych i społecznych, o nauce szkolnej, wakacjach i rozrywkach – z czasów dawnych, przedwojennych, a potem tych powojennych, w których dawny styl nie został zapomniany. Taka właśnie była lwowska inteligencja…
Piszmy wspomnienia!