Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

ROZMOWY

Wszystkie | 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami

Z lwowską poetką Stanisławą Nowosad rozmawia Barbara Olasińska

[1/2009]

Pani Stanisławo, wywiad z Panią przeprowadzam dla kwartalnika „Cracovia–Leopolis” i proszę o zaspokojenie ciekawości naszych Czytelników, udzielając odpowiedzi na parę pytań, związanych z Pani działalnością literacką. Jest Pani rodowitą lwowianką, prawda?
Urodziłam się w 1942 roku w rodzinie inteligenckiej we Lwowie. Naukę rozpoczęłam w szkole podstawowej nr 30, a potem, w 4 klasie, przeszłam do szkoły nr 10, w której zdałam maturę. Po maturze zostałam zatrudniona do pracy dorywczej w dawnym Ossolineum. Moja pensja zależała od ilości opracowanych książek. Równocześnie pracowałam w Instytucie Bakteriologii i Epidemiologii pod kierunkiem prof. Mosinga przy ul. Zielonej 12.
Niestety nie dostałam się na studia polonistyczne i rozpoczęłam studia bibliotekarskie. Po ukończeniu bibliotekoznawstwa w 1962 r. dostałam angaż w Bibliotece Uniwersyteckiej (przy dawnej ul. S. Mochnackiego), gdzie pracowałam nieprzerwanie do roku 2000, kiedy to zostałam zwolniona bez podania przyczyny.
 
Na czym polegała Pani praca?
Pracowałam w dziale archiwalnym, gdzie pozostało jeszcze wiele cennych książek. Opracowywałam biblioteczne księgozbiory. Oprócz głównego gmachu, przy ul. Mochnackiego, nasza biblioteka miała zbiory w dawnym kościele św. Mikołaja we Lwowie – to był nasz miejscowy magazyn (obecnie, od 1991 cerkiew greckokatolicka) oraz magazyny w kościołach w Janowcu i Nowym Milatynie. Do nich przenosiliśmy nasze lwowskie zbiory.
 

Kiedy zaczęła Pani pisać wiersze?
Wiersze zaczęłam pisać już w 3–4 klasie, przeważnie na wzniosłe patriotyczne tematy, a ton tych wierszy był niezwykle patetyczny. Wychowana w domu o głębokich uczuciach patriotycznych, tęsknotę za tą wymarzoną, wyśnioną Polską przelewałam na papier. Oczywiście wiersze te pisałam głównie „do szuflady”, choć nie stroniłam od okolicznościowych wierszyków, przesyłanych do rodziny i znajomych w Polsce. Nigdy nie myślałam, że moje wiersze będą czytane przez szersze grono odbiorców.
Jaka jest dominująca tematyka Pani późniejszych utworów?
Moje wiersze mają różnorodną tematykę. Piszę o tym, co leży mi na sercu. Moim konikiem jest ukochane miasto Lwów i wiersze patriotyczne. Nie stronię jednak od wierszy romantycznych i satyrycznych. Przez długi okres nie pisałam wierszy. Ulotne myśli przychodziły czasem w najmniej odpowiednich momentach i natychmiast „odfruwały”. Wiersze nie zawsze rodzą się ad hoc, na zawołanie. Powstaje pewna myśl, którą rzuca się na papier, potem szlifuje, precyzuje. Nieraz trwa to bardzo długo.
 
Czy była Pani w powojennej Polsce?
Do Polski przyjechałam po raz pierwszy w 1966 r. na zaproszenie mojej cioci z Wrocławia. Byłam nieprzytomna z radości, że pojadę do tej wymarzonej, wyśnionej Polski. Patrząc przez okno pociągu, do każdego mijanego obiektu, krzaczka, drzewa, domu dodawałam ten jedyny na świecie przymiotnik „polski”. Mając specjalny bilet tzw. „obrzeżny” zwiedziłam Polskę wszerz i wzdłuż: wybrzeże, góry, Częstochowę i Kraków. Wszędzie spotykałam się ze znajomymi lwowiakami. Powrót był gorzki, ale nie zapomnę słów pani Zosi Starek: „Lwów trzeba kochać takim, jakim jest”. Polskę odwiedziłam powtórnie w 1969 r. – Kraków, Wrocław, Rzeszów, Zakopane, a w 1989 r. spędziłam z rodziną we Wrocławiu moją pierwszą wigilię poza domem. Później jeszcze parę razy wyjeżdżałam do Polski.
 
Pani Stanisławo, proszę powiedzieć, gdzie drukuje Pani swoje wiersze? Widziałam tegoroczny „Kurier Galicyjski”, pełen Pani pięknych wierszy.
Ze zdziwieniem odkryłam, że moje wiersze zaczęły ukazywać się w Polsce, w biuletynach Towarzystw Miłośników Lwowa, w różnych miastach. Jeden z moich wierszy znalazł się w książce Lwowskie wczesne dojrzewanie A. Potzauera. Moje wiersze ukazywały się w „Gazecie Lwowskiej”, a teraz w „Kurierze Galicyjskim”. Publikowałam je też w zbiorowych wydaniach: Miłość jak ziarno odwagi, Habemus Papam, My, ludzie Lwowa i w najnowszym tomie moich wierszy Gdzie jesteś, Ojczyzno, wydanym przez TML w Poznaniu. Trzykrotnie brałam udział w Spotkaniach Artystyczno-Literackich w Iwoniczu-Zdroju, organizowanych przez Urzędy Miejskie Rzeszowa i Krosna. Spotkania te zawsze owocowały wydaniem małych zbiorków, w których było miejsce także dla moich wierszy.
 
A jakie jest Pani marzenie literacko-wydawnicze?
Marzę, aby moje wiersze ukazały się w tak wspaniałych czasopismach, jak „Semper Fidelis” i „Cracovia–Leopolis”. Nigdy jednak nie odważyłam się przesłać moich utworów do redakcji tych czasopism, choć tyle razy obiecywałam sobie, że to uczynię.
 
Z przyjemnością spełniamy Pani marzenie i dziękujemy bardzo za rozmowę.

Listopad 2008

STANISŁAWA NOWOSAD, ur. 1942 we Lwowie. Absolwentka lwowskiej Szkoły nr 10, skończyła studia bibliotekarskie. Pracowała w Bibliotece Akademii Nauk (dawne Ossolineum), od 1962 jako bibliograf Biblioteki Uniwersytetu w dziale archiwalnym. Przez wiele lat pisała wiersze bez szansy ich wydania. Sytuacja zmieniła się po powstaniu polskich towarzystw kulturalno-oświatowych na ziemiach kresowych w latach 80. i 90. minionego wieku. Jej wiersze weszły do kilku antologii polskiej poezji religijnej oraz Biuletynu Federacji Organizacji Polskich nU. I innych.
S. Nowosad jest aktywną członkinią społeczności polskiej we Lwowie, osobą głęboko oddaną Kościołowi i ludziom. Poezja Stanisławy Nowosad – jak napisała Emilia Chmielowa we wstępie do jej tomiku wierszy Gdzie jesteś, Ojczyzno? – jest poezją serca. To niewątpliwie osoba zasługująca na szacunek i uznanie Rodaków.