Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

ROZMOWY

Wszystkie | 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami

Katarzyna Majewicz, ROZMOWA Z R. ŻÓŁTANIECKIM

[4/2014]

Nie ma jak Lwów

Z Ryszardem Żółtanieckim prezesem Koła Lwowian w Londynie rozmawia Katarzyna Majewicz

Pochodzi Pan ze Lwowa. To miasto pewnie zawsze pozostanie bliskie sercu…

Urodziłem się we Lwowie w 1939 roku. Mieszkaliśmy przy ulicy Lwowskich Dzieci, która była boczną od Leona Sapiehy. Nasz dom znajdował się bardzo blisko gimnazjum H. Sienkiewicza. To była główna siedziba dowództwa obrony Lwowa. Lwów opuściłem razem z matką, gdy miałem niespełna 7 lat. Mój ojciec w 1939 r. pod rozkazem uciekał z wojskiem do Rumunii, następnie Francji, a potem znalazł się w Anglii.

Oboje z matką w 1946 roku przyjechaliśmy do niego. W odwiedziny... i tak pozostałem na Wyspach do dziś. Matka zdecydowała się na wyjazd, ponieważ warunki życia we Lwowie były trudne, wówczas też sporo rodzin już wyjechało. Skorzystaliśmy z możliwości łączenia rodzin. Moja matka była wielką patriotką, prowadziła dom tradycyjnie i robiła najwspanialsze pierogi małopolskie. Nigdy później takich już nie jadłem, chociaż znam takie jedno miejsce w Polsce, w Opolu, gdzie robią podobne w smaku...

Żyję otoczony cywilizacją anglosaską, ale wspomnienia o moich dziecinnych latach są zawsze blisko mnie, również te, które łączą się z moim ukochanym miastem.

 

Chętnie wraca Pan w rodzinne strony?

Ostatni raz odwiedziłem Lwów cztery lata temu. Udało mi się zobaczyć okolicę, w której był nasz dom, ale poznałem też inne części miasta i zrozumiałem, dlaczego moi rodzice i wielu ludzi, których znam, tak bardzo to miasto kochają. Dla nich Lwów i cała Ukraina na zawsze pozostały Podolem, Wołyniem, Kamieńcem Podolskim... Inaczej o tych miejscach nie potrafią mówić.

Na Wyspach jestem pod wielkim wpływem cywilizacji anglosaskiej, wiele z elementów tej cywilizacji zaadaptowałem do swojego życia. Jednak tak naprawdę to we Lwowie czuję się jak u siebie w domu.

 

Wsparcie dla Lwowa to główna misja londyńskiego Koła Lwowian. Jego pierwszym prezesem był Stanisław Kuniczak, który uczestniczył w historycznej obronie Lwowa. Pan przez ponad 30 lat był członkiem Koła, dzisiaj to Panu przypadła rola prezesa. Czym zajmuje się Koło Lwowian?

Koło Lwowian powstało w 1960 roku. Do głównych celów organizacji należy wspomaganie działalności humanitarnych i kulturowych Polaków mieszkających we Lwowie i przede wszystkim głoszenie prawdy o tym polskim mieście, ponieważ Lwów na historycznej mapie Polski zawsze był w obrębie Korony Polskiej. Na sercu leży nam również głoszenie prawdy o Kresach II RP i obrona interesów mniejszości polskiej tam zamieszkałej. Nasza organizacja powstała dzięki pracy przyjaciół polskiego Lwowa, którzy urodzili się właśnie we Lwowie, tak jak ja, lub mieli silne związki z miastem jeszcze przed II wojną światową. Po zakończeniu wojny wojenni obrońcy Lwowa, którzy nie mogli wrócić do zniewolonego komunizmem kraju, postanowili powołać do życia Koło Lwowian, aby bronić dobrego imienia swojego ukochanego miasta.Taka historia zobowiązuje...

Pod pieczą organizacji są dwie polskie szkoły we Lwowie. Podobno zarząd Koła podjął także działania w kierunku zdigitalizowania dokumentacji w formie biuletynów?

Tak, pierwszy biuletyn ukazał się w 1961 r. pod redakcją ówczesnego prezesa Stanisława Kuniczaka. Od tamtego czasu wydawnictwo ukazuje się cyklicznie. Wszystkie z wydanych biuletynów oprawiamy, a następnie przekazane są bibliotece Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, która w ramach programu biblioteki cyfrowej udostępni je na witrynie cyfrowej. Projekt wsparła Unia Europejska.

We Lwowie są ogromne potrzeby wsparcia dla polskiej oświaty oraz dla ludzi starszych, których sytuacja finansowa jest dramatyczna. Często brakuje im pieniędzy na zaspokojenie podstawowych potrzeb, jak jedzenie czy leki. Koło Lwowian niesie pomoc dwóm szkołom lwowskim, nr 10 i 24. Sytuacja nauczycieli jest również trudna, ale dzięki naszej współpracy z pracownikami Katedry Filologii Polskiej na Uniwersytecie Lwowskim udało nam się zrealizować bardzo ważny projekt, który przewidywał pomoc dla 200 nauczycieli. W rezultacie otrzymało ją więcej z nich.

 

Tę pomoc stanowiły podręczniki...

Nauczyciele otrzymali podręczniki Jak uczyć? oraz Jestem stąd, które zostały zaakceptowane przez ministerstwa edukacji Polski i Ukrainy. To z pewnością bardzo ułatwiło codzienną pracę nauczycielom oraz ich wychowankom. Razem z innymi organizacjami współfinansujemy również prace remontowe Domu Polskiego w Brzuchowicach pod Lwowem, który jest adoptowany na dom mieszkalny dla osób starszych.

 

Najbliższe plany organizacji?

Koło Lwowian ma na celu niesienie pomocy, nie angażuje się w sprawy polityczne, np. nie możemy zająć stanowiska w kwestii obecnych wydarzeń na Ukrainie. Wszelkie sprawy Koła załatwiane są przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, ale w planach jest projekt, który dotyczy sprawy polskiej, do którego będziemy chcieli zaprosić mera i radę miasta Lwowa. Trzeba zaznaczyć, że stare miasto znajduje się po opieką UNESCO i w tym tkwi nadzieja powodzenia projektu. Chodzi o to, aby wszystkie osiem ulic, które wychodzą z lwowskiego rynku, zostało opatrzonych również nazwami polskojęzycznymi, zgodnie z biegiem historii. Ponadto trwają prace Koła nad kolejnym wydaniem publikacji Lwów. Karta z dziejów Polski, w obu językach – polskim i angielskim, do której zostanie dopisany kolejny rozdział Walka polskiej dyplomacji o utrzymanie ziemi lwowskiej w granicach RP.

W publikacji pojawią się mapy i zdjęcia archiwalne. Organizujemy też spotkania upamiętniające ważne daty w historii Kresów, np. rocznicę Obrony Lwowa, oraz organizujemy odczyty.

 

Tekst zapożyczony z miesięcznika „WPIS”