Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

ROZMOWY

Wszystkie | 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami

Janusz M. Paluch, ROZMOWA Z TERESĄ PAKOSZ

[1/2015]

 

Z Teresą Pakosz, ­dyrektorem Polskiego Radia we Lwowie,

rozmawia Janusz M. Paluch

 

5 stycznia 1930 r. uruchomiono rozgłośnię Polskiego Radia we Lwowie? Czy w związku z tą, 85. już rocznicą organizują Państwo uroczystości jubileuszowe!

Nie organizujemy jakichś szczególnych obchodów. O rocznicy przypominamy na falach eteru. W ostatnią sobotę emitowaliśmy audycję, która dotyczyła Wesołej Lwowskiej Fali. Była to audycja emitowana w kontekście tej rocznicy. Ale to oczywiście nie koniec, bo posiadamy dużo ciekawych materiałów radiowych, które będziemy prezentować naszym słuchaczom cyklicznie. Nagrane materiały pochodzą m.in. z sesji poświęconej Polskiemu Radiu, która odbyła się w Warszawie. Organizatorzy zaprosili przedstawicieli Polskiego Radia Lwów i Polskiego Radia z Wilna – Radia znad Wilii. Planujemy też audycje opowiadające o wojennych losach lwowskiego radia. A jubileuszu jako takiego nie jesteśmy w stanie zorganizować.

 

Ze względów finansowych?

Brak finansów przede wszystkim, ale to są również ogromne przygotowania. A trzeba przecież zadbać o cotygodniowe audycje. W roku 2013 zrobiliśmy wystawę fotograficzną z okazji 20-lecia istnienia redakcji Polskiego Radia Lwów. Tę ekspozycję można obejrzeć w redakcji i w internecie na naszej stronie www.radiolwow.org. Opracowanie tego wymagało gruntownego opracowania i pochłonęło dużo czasu i środków, które uzyskaliśmy od Konsulatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej we Lwowie. Nasza redakcja składa się przede wszystkim z młodych ludzi, którzy ciągle potrzebują kształcenia, i cały czas młodzieżą się zajmuję. Nie mają jeszcze doświadczenia i poważniejszych audycji jeszcze nie mogą zrealizować. Żeby coś naprawdę dobrego zrobić, to wymaga pomysłu i czasu.

 

Proszę opowiedzieć o zespole radiowym. Jak wygląda?

Redakcja Polskiego Radia we Lwowie ciągle oscyluje wokół dwudziestu osób. Są dwie redaktorki prowadzące wydania audycji – ja i Maria Pyż, moja córka. Reszta to młodzi dziennikarze, spikerzy, którzy dołączają swe cegiełki do programu, do obudowy całego głównego bloku. Młody narybek redaktorski to studenci dziennikarstwa i uczniowie szkół polskich we Lwowie. Realizatorzy radiowi to też młodzi ludzie. Uczniowie szkół średnich wcześniej czy później wyjeżdżają na studia do Polski. Tracimy wprawdzie wtedy współpracowników na miejscu, ale młodzi ludzie, zarażeni bakcylem dziennikarstwa radiowego, zostają naszymi korespondentami radiowymi w Łodzi (Mieczysław i Antoni Pakoszowie), Warszawie (Stanisław Apriłaszwili i Stanisława Stańczyk-Wojciechowicz) czy Katowicach (Artur Kostiw i Zofia Wasyłyszyn). Wśród realizatorów ze starej kadry pracuje z nami tylko Genadiusz Świdziński, reszta to młodzi ludzie. Serwisantem jest Artem Gołubenko, po studiach, i właśnie wyjeżdża na pobyt stały do Polski, stamtąd będzie nadawać korespondencje. Są dwie studentki dziennikarstwa Uniwersytetu Lwowskiego – Halinka Daszkiewicz i Mariana Marczyło. Niestety mają kłopoty z językiem polskim. Z polskiej szkoły nr 10 im. św. Marii Magdaleny jest z nami Agnieszka Baczyńska, Władysław Paszajew i Wiktoria Targiel, natomiast ze szkoły nr 24 jest więcej chętnych do pracy, a wśród nich Weronika Moczulska, Rafał Kuc, Anastazja Łoboda czy Anna Kunaniec. Jest studentka architektury Weronika Pazdej oraz psychologii Krystyna Sałdan – studiują we Lwowie. Studiujący w Warszawie Stanisław Apriłaszwili również robi materiały. Oni pracują też w naszej „Telewizji po lwowsku”. Z poważnych osób trzeba wymienić Krystynę Łabaziewicz, która przygotowuje programy o Lwowie. Jest polskim przewodnikiem po Lwowie. Przygotowuje dla radia Kalejdoskop Lwowski oraz przybliża słuchaczom znane postaci związane ze Lwowem. Obecnie czyta też w odcinkach kolejny tom książki prof. Stanisława Niciei „Atlantyda kresowa”. Pracuje z nami od dawna Halina Wośkało, która prowadzi programy historyczne, muzyczne, o piosenkarzach, o filmie. Lwowianka zamieszkała w Warszawie Stanisława Stańczyk-Wojciechowicz robi wywiady z lwowianami oraz wydawcami i autorami świeżo ukazujących się książek, kustoszami muzeów, relacjonuje wydarzenia z Polski.

Nasza ramowa struktura to 3 godziny w każdą sobotę między godziną 9 a 12. Słuchajcie nas za pośrednictwem internetu. Zapraszamy! Pierwsza godzina jest luźna, wspomnieniowa, muzyczna. Druga godzina poświęcona jest publicystyce, polityce, informacjom. Wtedy prezentujemy również kalendarium i pozdrowienia dla solenizantów, to ma największe wzięcie. Ludzie telefonują wtedy do radia. Jest to też czas na prezentacje najważniejszych wydarzeń związanych z kulturą polską. Niedawno w tym bloku zaprezentowaliśmy wywiad z Krzesimirem Dębskim, który koncertował we Lwowie. Trzecią godzinę oddaliśmy młodzieży. Przedstawiają programy, jakie sami chcieliby usłyszeć, mówiące o tym, co chcieliby przekazać swym koleżankom i kolegom, swym rówieśnikom. Stworzyli nurty tematyczne: sport, architektura, poradniki na poziomie, kulinaria, kosmetyki i oczywiście o wydarzeniach kulturalnych interesujących młodzież. Od października ubiegłego roku, dzięki Konsulatowi RP we Lwowie, odbyło się wiele wydarzeń kulturalnych, począwszy od przeglądu filmów polskich, przez koncerty, spektakle teatralne. Odwiedziła Lwów Irena Andersówna, córka gen. Władysława Andersa i Renaty Bogdańskiej, która podpisywała swą książkę. Wtedy mamy możliwości zaproszenia znanych Polaków do naszego studia. Często jednak wspomagamy się rozmowami przez telefon – tak było przy okazji rocznic Stefana Żeromskiego i Kornela Makuszyńskiego, kiedy rozmowy o nich i biograficznych muzeach w Nałęczowie i Zakopanem z ich dyrektorami odbywaliśmy przez telefon. Oczywiście nie pomijamy dramatycznych wydarzeń na Ukrainie. To też są relacje telefoniczne z Kijowa, Żytomierza, Doniecka. Uczestniczyłam też w uroczystościach 25-lecia Związku Polaków w Żytomierzu. Tam nagrałam wiele ciekawych rozmów. A audycja z 1 listopada zawsze poświęcona jest zasłużonym Polakom. Ta ostatnia, w 2014 roku, przypominała o Polakach pochowanych na cmentarzu w Żytomierzu i dziennikarzach polskich pochowanych na Łyczakowie.

 

Wspominała Pani o telewizji… Cóż wspólnego ma radio z telewizją?

To jest nasza lwowska młodzież – „Telewizja po lwowsku”, którą opieramy na platformie www.youtube.com i do oglądania której zapraszamy i zachęcamy wszystkich interesujących się Lwowem. Nie tylko tym dzisiejszym, ale i tym starym także. Są razem z redakcją radiową i korzystać mogą z lokalu, sprzętu, no i naszego doświadczenia. Proszę nie mylić naszej telewizji z tą, która powstała przy „Kurierze Galicyjskim”. Nasza jest wcześniejsza i chyba posłużyła za wzór naszym kolegom z „Kuriera Galicyjskiego”. Te programy realizowane są przez naszą młodzież – uczniów szkół i studentów. Programy są pełne życia i entuzjazmu. Dzięki nim można dowiedzieć się na bieżąco, czym żyje Lwów, co zajmuje Polaków we Lwowie. Nie będę ukrywała, że do polszczyzny naszych młodych dziennikarzy można mieć wiele zastrzeżeń. Ale i nie ma się też czemu dziwić. W końcu praca w radio i telewizji ma też służyć temu, by ich język stał się pięknym literackim językiem polskim.

 

Jaki zasięg ma Polskie Radio Lwów?

Jest to rozgłośnia Radia Nezałeżnist 106,7 FM. Stamtąd nadajemy audycje polskie. Myślę, że ok. 50 km poza Lwowem nas słychać. Nie potrafię powiedzieć tego na pewno, bo nigdy takich badań nie robiliśmy. I pewnie trzeba będzie spróbować, oczywiście siłami naszych dziennikarzy. Kiedyś, kiedy nadawaliśmy na falach średnich, było nas słychać w promieniu 200 km. Teraz nie ma fal średnich, jest UKF i pewnie przez to zasięg mniejszy. Ale, jak już wspomniałam, jesteśmy obecni w internecie i dostępni dzięki temu na całym świecie. W odpowiednim czasie wystarczy włączyć nasze radio na www.radiolwow.org i słuchać nas. Nie potrafię też powiedzieć jaka jest słuchalność naszego radia. Otrzymujemy telefony podczas audycji, ludzie zaczepiają nas na ulicy, komentują nasze audycje, chcą rozmawiać. A przeprowadzenie badań słuchalności radia są bardzo kosztowne i nas na to nie stać. Oczywiście, takie badania powinno się zrobić, choćby po to, by polskim władzom, które finansują naszą działalność, pokazać wyraźnie, że jesteśmy tu, we Lwowie, potrzebni ludziom. Istniejemy już 22 lata i przez ten czas nie mieliśmy środków finansowych, które na takie badania moglibyśmy przeznaczyć. Licząc, że we Lwowie mieszka około 40 tysięcy Polaków, jak odejmiemy od tej liczby dzieci oraz osoby nieinteresujące się poruszanymi przez nas problemami społeczno-kulturalnymi, to tak pesymistycznie licząc, słucha nas połowa lwowskich Polaków. Może drugie tyle skupia audycja katolicka. Więc z pewnością jesteśmy potrzebni.

 

Program religijny?

Jest program religijny, którym się zajmuje nie nasza ekipa. Są to osobne audycje, emitowane w niedzielne wieczory między godzinami 19.00 a 21.00 – oczywiście czasu lwowskiego… Programy przygotowywane są przez redakcję katolicką pracującą pod kierunkiem ks. Rafała Zborowskiego, duchownego z naszej rzymskokatolickiej katedry, którego do tej pracy wyznaczył ks. arcybiskup Mieczysław Mokrzycki. Tam jest mało takich żywiołowych programów, więcej czytania tekstów. Ale bardzo dużym powodzeniem cieszą się „Koncerty życzeń”. Dużym zainteresowaniem cieszą się audycje dla dzieci – organizują dużo konkursów i audycje opowiadające o tradycyjnym polskim świętowaniu – czy to przed świętami Bożego Narodzenia, czy przed Wielkanocą. Właśnie konkursy, także w naszym programie, są najżywszą częścią, bo ludzie telefonują, odpowiadają na pytania, chcąc wygrać nagrody. Zresztą telefonują też wówczas, gdy wiadomo, że żadnych nagród nie ma. Sztuka dla sztuki. Wtedy wiemy, że nas słuchają!

 

Sumując – obecnie tygodniowo emitowanych jest pięć godzin audycji w języku polskim, z tej samej od ponad 20 lat siedziby…

Tak, ale do tego można dodać audycje Polskiego Radia Programu 5. Kiedy powstaliśmy w 1992 roku, pierwsze audycje nadawaliśmy z Wysokiego Zamku, gdzie swą siedzibę miało Radio Lwiwska Chwyla. Po dwóch latach przenieśliśmy się do Radia Nezałeżnist i cały czas jesteśmy w tej rozgłośni. Audycje nadajemy ze studia przy ul. Kniazia Romana – dawna ul. Batorego. Siedzibę natomiast mamy przy ul. Rylejewa 9/6, która jest własnością Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie, z którą mamy podpisaną umowę użyczenia jako Polskie Towarzystwo Radiowe – tak się oficjalnie nazywamy. W tym samym miejscu znajduje się galeria i siedziba redakcji „Lwowskie Spotkania”, a od pewnego czasu rezyduje też korespondent „Kuriera Galicyjskiego”.

 

Mam nadzieję, że kryzys medialny na Kresach spowodowany przesunięciem środków przeznaczonych na ten cel przez Polskę z gestii Senatu RP do kompetencji Ministerstwa Spraw Zagranicznych macie już za sobą? Czy można mówić o poniesionych przez media stratach? Pamiętam, Pani w tamtym trudnym okresie miała szereg bardzo ostrych i alarmujących wypowiedzi…

Problemy są nadal, ale innego rodzaju. Teraz finansowani jesteśmy przez Fundację Wolność i Demokracja, kierowaną przez prezesa Michała Dworczyka z ramienia MSZ. Od dwóch lat mamy dotację na takim samym poziomie. Tak więc kwotę, którą otrzymaliśmy w roku ubiegłym, gwarantują nam na ten rok. I to jest dobrze, bo wiemy od początku roku, na czym stoimy. Pyta pan o straty… Oczywiście są straty będące wynikiem tego kryzysu. Przed kryzysem, przed wizytą wiceministra spraw zagranicznych Janusza Ciska, nadawaliśmy 4 godziny polskiego programu. Ta wizyta była bardzo nieprzyjemna. Na szczęście jego już nie ma, bo to co mówił, co proponował, doprowadziłoby do całkowitej zagłady polskich mediów na Ukrainie. Obecna dotacja wystarcza nam na trzy godziny emisji. Wiąże się to także z podwyżkami, na szczęście niewielkimi, jakie przez ten czas nasza rozgłośnia musiała wprowadzić, kiedy dotacja nam nie wzrastała… Obecnie za jedną godzinę emisji płacimy 80 dolarów. I sądzę, że ta kwota ulegnie wcześniej czy później podniesieniu. I już się boję, czy nasza Fundacja Wolność i Demokracja będzie na tyle elastyczna i podniesie nam dotację, by znowu nie doprowadzić do ograniczenia emisji Polskiego Radia Lwów.

 

 

 

Jakie mają Państwo plany na przyszłość?

Przede wszystkim rozszerzenie godzin emisji i rozszerzenie audytorium słuchaczy. Już od pewnego czasu przymierzamy się do wydania płyty. Na nasze 20-lecie wydaliśmy płytę dźwiękową „Przewodnik dźwiękowy po Lwowie”. Pracowaliśmy nad nią przez trzy lata, a są tam zapisane opowieści naszych przewodników po Lwowie. Ta opowieść podzielona jest na działy, np. radio, sport etc. Do tej płyty nie wszedł dział poświęcony polskim poetom i pisarzom lwowskim. Kiedy zaczęłam się w ten temat zagłębiać, wiedziałam, że nie jestem w stanie zapanować nad tym materiałem czasowo. I teraz, na nasze 25-lecie chciałabym taką płytę, poświęconą ludziom pióra, wydać w formie przekazu dźwiękowego połączonego z obrazem. Byłyby to wędrówki po Lwowie, podczas których opowiadalibyśmy o znanych twórcach i jednocześnie pokazywalibyśmy miejsca z nimi związane. Na razie jednak na to przedsięwzięcie nie mamy środków finansowych, ale też do naszego jubileuszu parę lat zostało. Drugim takim elementem, na który musimy kłaść w planach mocny nacisk, to sprzęt. Oczywiście mamy na czym pracować i nie możemy narzekać, ale technologia się tak szybko rozwija, że za nią nie nadążamy. I trzeci ważny element naszych planów na przyszłość to udostępnienie w internecie naszych programów z przeszłości. Przekazujemy nasze audycje Fundacji Wolność i Demokracja, bo od nich na ich realizację otrzymujemy środki. Teraz czeka nas też duża praca związana z tworzeniem przez Konsulat RP wirtualnego Domu Polskiego i przekazaniem dla jego potrzeb wielu audycji realizowanych przez radio. Poza tym chcemy pozyskać środki na archiwizację.

 

Wirtualny Dom Polski? Przecież była mowa o realnym, prawdziwym Domu Polskim…

Dom Polski niby jest, a praktycznie go nie ma… To znaczy jest lokal. Budynek ma trzy piętra, a ziemia, na której stoi, jest własnością Rady Miasta Lwowa... A ukraińskie prawo mówi, że jak nie ma prywatnej ziemi, to nie można niczego, co na niej stoi, remontować, odnawiać. Zatwierdzić użytkowanie działki ma Rada Miejska Lwowa. Obiekt miał być przez resort wojskowości przekazany Radzie Miejskiej i tak się stało. A Rada Miejska dała go w dzierżawę na 49 lat i już dwa lata minęły...

 

I nic tam nie zrobiono?

Coś robią, siedzibę ma biuro projektowe i projektują, ale ni końca, ni kraju nie widać. Poza tym jeden z konsulów pocieszył nas, mówiąc: Proszę sobie nie wyobrażać, że to będzie siedziba dla polskich organizacji, to będzie Europejskie Centrum Kultury i Współpracy... W takiej sytuacji trudno powiedzieć, czy będziemy mieli tam mieli jakiekolwiek możliwości zaistnienia. O tym, co się tam dzieje, nie informują nas ani nie angażują do czegokolwiek. Trudno mi, choć jestem dziennikarką Polskiego Radia we Lwowie, cokolwiek powiedzieć na temat Domu Polskiego we Lwowie. To jakby temat tabu... Nie pytają nas, czy mamy jakieś potrzeby, jako radio, telewizja, chór Echo czy inny zespół taneczny. A wypadałoby jednak zwrócić się do nas, organizacji polskich, zapytać, jak my to widzimy, jakie są nasze oczekiwania...

 

Na stronie Radia Lwów zauważyłem wywiad z merem Lwowa. Czy samorząd miasta wspiera Polaków w ostatnim czasie?

Najważniejsze, aby nie przeszkadzali. Tak jak było dotąd. A pomoc, najlepiej żeby się przekładała na finanse… Myślę, że sam mer Sadowy niewiele może. Jest realizatorem uchwał rady miejskiej. Rozmawialiśmy z nim o naszych problemach. Ale jego odpowiedzi są na poziomie europejskim, czyli niewiele wnoszą, a już zupełnie żadna decyzja za nimi nie idzie. Pytamy go w wywiadzie o kościół Marii Magdaleny, kiedy w końcu zostanie oddany wiernym i Kościołowi. A on na to, że przecież odbywają się tam msze święte i nie bardzo w związku z tym wie, o co nam chodzi… Wszystko klarowne!

 

Serdecznie dziękuję Pani za rozmowę!