Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

ROZMOWY

Wszystkie | 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami

Janusz M. Paluch, ROZMOWA Z GRZEGORZEM HETNAREM

[2/2020]

Bohaterowie spod Zadwórza

Z Grzegorzem Hetnarem, współautorem ­książki Powrót żołnierzy Zadwórza. Polskie Termopile ­rozmawia Janusz M. Paluch

 

Minęło sto lat od bitwy pod Zadwórzem nazywanej w literaturze historycznej Polskimi Termopilami… Bitwa i jej bohaterowie, o których pamiętano przez okres II Rzeczypospolitej, a przez dziesięciolecia PRL-u niemal całkowicie wymazano z pamięci społecznej… Po raz pierwszy oficjalnie o bitwie i jej bohaterach przypomniał prof. Stanisław S. Nicieja w swej książce o Cmentarzu Orląt Lwowskich. Teraz, w stulecie, dzięki Panu i naszemu krakowskiemu publicyście i historykowi Stanisławowi M. Jankowskiemu, otrzymujemy pełny jej obraz! O ile Stanisława Jankowskiego nasi czytelnicy znają, Pan dla nas jest jakże miłą niespodzianką. Proszę opowiedzieć nam o sobie…

Mam 60 lat, mieszkam na Dolnym Śląsku. Jestem historykiem amatorem, bez tytułów i dorobku, za to ze sporą wiedzą.

Do Lwowa jeżdżę od ponad 20 lat, dokładnie od 1997 r. Tam spędzam rok w rok swój urlop. Z wiadomych względów niestety nie byłem w tym roku.

Rodzina moja pochodzi spod Lwowa. Kolonia Rulikówka, wieś Świtazów, gmina Skomorochy, powiat Sokal. Rulikówki nie ma. Za Sowietów została zniszczona, zaorana. Został tylko stary polski cmentarz i kościół zamieniony na magazyn zboża. Na Cmentarzu Łyczakowskim oraz w Świtazowie odwiedzam rodzinne mogiły. Dziadkowi i prababci postawiłem krzyż z tablicą. Po kilku latach poszukiwań dotarłem do przedwojennych ksiąg metrykalnych parafii w Świtazowie dotyczących mojej rodziny.

Początkowa ciekawość przerodziła się w prawdziwą fascynację miastem oraz jego historią. Urok, magia miasta Semper Fidelis. Tego nie da się opowiedzieć. Ile razy można spacerować ulicą Ormiańską, Krakowską czy Łyczakowską, odbyć marsz ulicą Gródecką od kościoła św. Elżbiety w dół do Teatru i z powrotem, przejść skrótem z dworca kolejowego do Cmentarza Janowskiego. To wszystko z aparatem foto­graficznym. Zbiór zdjęć zrobionych we Lwowie to ładnych kilkanaście tysięcy sztuk. Zapewne nie tylko ja z niemym zachwytem patrzę m.in. na lwowskie balkony.

Pasjonuję się obroną Lwowa w latach 1918–1920. Zgromadziłem sporą bibliotekę na ten temat. Posiadłem wiedzę o walkach o polskość miasta, o ich bohaterach. Odwiedzam za każdym razem Cmentarz Orląt, zawsze fotografuję. Młodzi żołnierze spoczywający na Cmentarzu Obrońców Lwowa nie są dla mnie bezimienni. Czasami przechodząc obok mogił, wiem, gdzie Oni polegli. Wielu z nich walczyło na Górze Stracenia i pod Persenkówką w oddziale Romana Abrahama.

Pierwszą podróż do Zadwórza odbyłem już w 2010 roku.

Niedosyt wiedzy zaprowadził mnie w końcu we Lwowie do Centralnego Państwowego Archiwum Historycznego Ukrainy – tego koło kościoła Bernardynów, i Archiwum Państwowego Obwodu Lwowskiego na ul. Podwalnej – tam gdzie handluje się książkami.

Nie mamy pełnego obrazu bitwy, a książka nasza raczej porządkuje jej przebieg. Mamy jeszcze za mało informacji. Może ktoś następny zakończy rozpoczęte prace.

 

Skąd się wziął pomysł na pracę nad Zadwórzem i jego bohaterami?

To inicjatywa Pana Stanisława M. Jankowskiego, propozycja wspólnej pracy, na którą przystałem.

Jak nie wykorzystać odnalezionych materiałów we Lwowie, oddać pełniejszy przebieg zmagań boju pod Zadwórzem, jak nie opublikować nazwisk przemilczanych i nieodkrytych przez dziesięciolecia. Zbliżała się stuletnia rocznica bitwy.

 

Przez całe lata Zadwórze było hasłem, miejscem dramatycznej bitwy, w której polegli niemal wszyscy żołnierze. Pisano, że tylko kilku przeżyło, dostając się do sowieckiej niewoli… W książce zamieszczono niemal całą imienną listę żołnierzy uczestniczących w bitwie, tych, którzy zginęli, oraz tych, którym udało się przeżyć. Proszę opowiedzieć, jak Pan docierał do archiwaliów.

Centralne Państwowe Archiwum Historyczne Ukrainy we Lwowie posiada opracowany i wydany w 2005 roku w języku polskim przewodnik po zasobie archiwalnym. To bardzo ułatwia pracę.

Z zasobem Archiwum Państwowego Obwodu Lwowskiego jest zupełnie inaczej. Zawartość każdego zespołu opracowana została przez archiwistów jeszcze Związku Sowieckiego w latach 80. i opisana jest w języku rosyjskim. Wiele czasu zajmuje przejrzenie kilku tomów opisów i odnalezienie właściwego numeru teczki. Zamówionych dokumentów nie otrzymuje się następnego dnia. Oczekiwanie trwa kilka dni, czasami po tygodniu można rozpocząć prace i przegląd zawartości.

Cztery lata starań i pracy zajęło mi dotarcie do zebranych materiałów. Odbyłem kilkukrotne kwerendy we Lwowie i Warszawie w latach 2017, 2018, 2019, a w tym roku trzykrotnie w Centralnym Archiwum Wojskowym.

Podstawą list żołnierzy, którzy polegli w bitwie pod Zadwórzem, oraz tych, którzy przeżyli, są dokumenty z Archiwum Państwowego Obwodu Lwowskiego ze Lwowa. Dotarłem w czasie kwerendy do materiałów Komisji Weryfikacyjnej Uczestników bitwy pod Zadwórzem z 17 sierpnia 1920 roku z Detachement rotmistrza Abrahama. Lista 278 nazwisk żołnierzy poległych oraz 46 żołnierzy, którzy bitwę przeżyli. Spis nie został ujęty alfabetycznie. Piętnastu spośród poległych nie posiada imion. W jednym przypadku nie odnotowano stopnia wojskowego. Nie przy wszystkich nazwiskach odnotowano przydział, przynależność do konkretnej kompanii czy plutonu. Znani są z imienia i nazwiska dowódcy I, II, III kompanii pieszej, dowódca baonu karabinów maszynowych, dowódca patrolu konnego oraz kpt. Bolesław Zajączkowski jako dowódca całego oddziału.

Zebrałem literaturę poświęconą tematowi Zadwórza, także część przedwojennej prasy lwowskiej, Listę strat Wojska Polskiego. Polegli i zmarli w wojnach 1918–1920 to blisko pięćdziesiąt tysięcy nazwisk żołnierzy walczących o Polskę. Listę tę przejrzałem dwukrotnie. Dodatkowo z wydanymi do Listy strat w 2012 Indeksami. Szczegółowa i wielokrotna analiza zebranych informacji, czasami sprzecznych, pozwoliła mi wyłuskać nazwiska i stworzyć listę żołnierzy poległych i tych – więcej niż dwunastu, którzy bitwę przeżyli. Wśród ocalonych jedyny oficer: porucznik Stanisław Strach-Zaleński. To żołnierz o wielkich zasługach w Legionach Polskich, Korpusie Wojska Polskiego na Wschodzie, Polskiej Organizacji Wojskowej. Człowiek całkowicie zapomniany przez władze II RP, bardzo tragiczna postać.

Utworzyłem spis nazwisk 294 żołnierzy poległych w bitwie, 83 żołnierzy którzy ją przeżyli, także nazwiska blisko 30 żołnierzy oddziału rotmistrza Abrahama, którym dzisiaj niestety, z braku informacji, nie można potwierdzić udziału w bitwie.

To ogrom pracy, poświęconego czasu kosztem rodziny i codziennych obowiązków.

Dzisiaj wiem, że nie są to wszystkie dokumenty, brakuje m.in. arkuszy ewidencyjnych Stowarzyszenia Zadwórzaków.

Po wydaniu książki dotarłem już do nowych nazwisk. W czasie wrześniowej pracy w Centralnym Archiwum Wojskowym zweryfikowałem trzech uczestników bitwy, którzy ją przeżyli. Kolejne sześć nazwisk czeka na sprawdzenie.

Nagłośnienie list może pomóc w odnalezieniu następnych żołnierzy.

Koronawirus pokrzyżował plany dotyczące promocji książki tam na miejscu w Zadwórzu na stulecie uroczystości bitwy oraz kolejnej pracy w archiwach we Lwowie.

 

Dowódca zadwórzaków, kapitan Bolesław Zajączkowski – nazywany w literaturze Polskim Leonidasem – urodził się w Krakowie, a ściślej w Podgórzu. Panu udało się znaleźć w Warszawie jego rodzinę. Czy oni mieli świadomość kim był Bolesław Zajączkowski?

Bolesław Zajączkowski urodził się 29 października 1880 w Krakowie. Tak jest napisane w metryce posiadanej przez rodzinę. W dokumentach wojskowych odnotowano błędną datę urodzenia, tj. 1881, i ta data podawana jest w różnych publikacjach.

Rodzina śp. kapitana Bolesława Zajączkowskiego przechowywała pamięć o bitwie. W swoich zbiorach trzymała przez dziesiątki lat dokumenty, fotografie po dowódcy bitwy pod Zadwórzem oraz jego żołnierzach. Rodzina mieszkająca we Lwowie od 1920 roku skrupulatnie zbierała artykuły z prasy lwowskiej poświęcone samej bitwie oraz uroczystościom rocznicowym. Dokumentacja ta, jak relikwie, przekazywana była z pokolenia na pokolenie. Ten rodzinny zbiór, przetrwał czasy czarnej i czerwonej zarazy. Dzisiaj znajduje się w rękach Pana Andrzeja Jacka Zajączkowskiego z Warszawy, za którego zgodą został udostępniony w książce. Pan Andrzej kultywuje pamięć o bitwie. Miłośnik Lwowa i Kresów wielokrotnie zamieszczał artykuły w prasie o bitwie i jej bohaterach. Od wielu lat jeździ do Lwowa i uczestniczy w uroczystościach rocznicowych w Zadwórzu. To wyjątkowo zacny i szlachetny człowiek.

Kontakt z Nim stał się dla mnie prawdziwą motywacją do pracy nad losem żołnierzy Zadwórza.

Dzięki staraniom Pana Andrzeja Zajączkowskiego podjęta została przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego inicjatywa utworzenia nowych tablic epitafijnych z nazwiskami poległych na cmentarzu w Zadwórzu. Te, które zostały zamontowane po remoncie w 2015 r. (w książce informacja na s. 118–119), zawierają nieścisłości i przeinaczenia.

 

Czy udało się Panu znaleźć rodziny innych bohaterów spod Zadwórza?

Dzięki informacji p. Andrzeja Jacka Zajączkowskiego dotarłem do p. Tadeusza Żepielskiego – syna Kazimierza, który był uczestnikiem patrolu konnego oddelegowanego do baonu kpt. Zajączkowskiego i który bitwę przeżył. Pan Tadeusz udostępnił mi także swoje rodzinne dokumenty i fotografie, które znalazły się w książce. Obaj Panowie udzielili mi wielokrotnie swojego wsparcia, angażując się i poświęcając swój czas. Nawiązałem także kontakt z rodziną poległego żołnierza Jana Chodynieckiego. Prowadzona korespondencja pozwoliła ustalić i zweryfikować jeszcze kolejne trzy nazwiska żołnierzy poległych z oddziału kpt. Zajączkowskiego.

Po wydaniu książki otrzymałem już kilka listów e-mail i telefonów od rodzin żołnierzy: Mariana Kuricy, Kazimierza Pissa i poległego Stefana Klimkiewicza. Udało mi się spotkać z rodziną Mariana Kuricy we Wrocławiu. Sfotografowałem oryginalne przedwojenne odznaczenia, dokumenty, zdjęcia. Mam także kontakt z wnukiem zweryfikowanego żołnierza z Zadwórza, który bitwę przeżył i został odznaczony Krzyżem Zadwórzaków.

 

Dokonał Pan dzieła, które do niedawna było uważane za niemożliwe… Gdyby było inaczej, taka książka ukazałaby się przecież wcześniej. Jak to się stało, że to dopiero Panu – dzięki pomocy i dużemu zaangażowaniu Stanisława M. Jankowskiego – to się to udało?

Publikacja poświęcona m.in. żołnierzom Zadwórza nie znalazła uznania w wydawnictwie komercyjnym. Zawziąłem się. Podjąłem rozmowy z wydawnictwem o wyrażenie zgody na wykorzystanie publikacji o Polskich Termopilach. Kurhan w Zadwórzu i żołnierze w nim spoczywający to dla mnie świętość. W końcu udało się. Pan Stanisław M. Jankowski znalazł wydawcę, zresztą przy Pana udziale w Małopolskim Centrum Edukacji „MEC” w Krakowie. Książka jest tam dostępna. Publikacja została sfinansowana ze środków Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. Determinacja, konsekwencja i upór amatora.

Chciałem w tym miejscu podziękować wszystkim współpracującym przy wydaniu książki. Chylę głowę przed Panią Krystyną Jankowską, całuję ręce mojej małżonce Uli za pomoc, wsparcie i tolerancję, których mi udzieliła. Dziękuję korektorce pani Sandrze Treli, która zgodziła się na wspólną pracę nad tekstem. Dziękuję grafikowi p. Andrzejowi Kubatce, że wytrzymał ze mną i zrealizował wszystkie zamysły graficzne lokowania zebranych zdjęć. Szczególne podziękowanie składam panu Mariuszowi Jabłońskiemu za bezinteresowne zaangażowanie się w proces edycji i druku książki.

 

Serdecznie dziękuję Panu za rozmowę.

 

 

Pan Grzegorz Hetnar prosi o kontakt wszystkich, którzy wiedzieliby cokolwiek o żołnierzach uczestniczących w bitwie pod Zadwórzem. Maile proszę kierować na adres: g.hetnar@gmail.com