Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

SYLWETKI

Wszystkie 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami

KSIĄŻĘ Z OŁYKI

[5/2000]

Kim był książę Janusz Radziwiłł, ordynat ołycki? Potomkiem pierwszej spośród polskich rodzin arystokratycznych? Jednym z najbogatszych magnatów ziemskich i przemysłowych w skali europejskiej? Wybitnym politykiem II Rzeczypospolitej? Dżentelmenem w najlepszym stylu? Był tym wszystkim, ale nie tylko. Przypomnijmy tę niezwykłą postać.
Potomek wielkiego rodu o średniowiecznych korzeniach litewskich, spokrewniony z europejskimi rodzinami cesarskimi i królewskimi, był synem ks. Ferdynanda, po którego śmierci został XIII ordynatem na Ołyce. Jego wołyńskie majątki dopełnił spadek po krewnym z podwarszawskim Nieborowem – w sumie był właścicielem ponad 40 tysięcy hektarów ziemi. Dochody czerpał ponadto z przedsiębiorstw przemysłowych i spółek finansowych.
Był wykształcony gruntownie: ukończył prawo w Berlinie i leśnictwo w Warszawie. Dzięki wiedzy fachowej, umiejętności zarządzania i gospodarności swoje dobra doprowadził do kwitnącego stanu. Był znanym politykiem konserwatywnym, posłem i senatorem. Istotę swojego rozumienia konserwatyzmu wyłożył jasno:
Konserwatysta jest wrogiem radykalizmu, zarówno prawicowego, jak i lewicowego; jest patriotą, ale nie nacjonalistą; jest zwolennikiem autorytetu i poszanowania prawa, ale jest wrogiem despotyzmu; ceni wolność, ale nienawidzi anarchii; jest religijny, ale unika fanatyzmu; rozumie doniosłość zagadnień gospodarczych, ale nie wpada w przesadny materializm; myśli kategoriami państwa, a nie partii; jest szczególnie wrażliwy na kwestie obrony państwa i polityki zagranicznej.
Książę Janusz Radziwiłł w czasie I wojny niósł pomoc materialną uchodźcom. U progu XX-lecia Polski Odrodzonej współorganizował polską służbę dyplomatyczną. W czasie II wojny wraz z księciem arcybiskupem Sapiehą, wykorzystując swoje koneksje, doprowadził do uwolnienia większości krakowskich profesorów. W jego warszawskim domu odbywały się spotkania działaczy konspiracyjnych.
Przypomnienie sylwetki J. Radziwiłła w tym właśnie numerze specjalnym, poświęconym Wołyniowi i walce, ma takie właśnie przyczyny: był Wołynianinem oraz człowiekiem, który II wojnę światową i lata powojenne przeżył dramatycznie, ale godnie. Stracił oczywiście wszystko, dobra, pałace, zbiory gromadzone przez pokolenia (aby ratować Nieborów przed wojskami sowieckimi, przekazał pałac z cennymi pamiątkami narodowymi warszawskiemu Muzeum Narodowemu, Ołyka całkiem przepadła). To nie wszystko: po zajęciu Polski przez Sowietów Radziwiłł wraz z grupą polskich arystokratów i rodzinami został aresztowany i wywieziony w głąb Rosji, do Krasnogorska. Trzymano ich tam do 1947 r. (tam zmarła jego żona), a także potem, w Polsce, byli nadzorowani przez UB. Aż do śmierci w 1967 r. żył w Warszawie skromnie i odmawiał wyjazdu na stałe za granicę, choć miał gdzie się udać: jego syn Stanisław Radziwiłł był wszak szwagrem prezydenta Kennedy’ego, politykiem emigracyjnym i biznesmenem, córka (Potocka) mieszkała w Madrycie.
Jednak pozostał w Polsce. Był tu u siebie, blisko Wołynia i Nieborowa.