Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

SYLWETKI

Wszystkie 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami

WSPOMNIENIA POTOMNYCH - JERZY TURNAU

[2/2000]

Twórca Wyższych Kursów Ziemiańskich we Lwowie
Jako bardzo młody człowiek mój dziadek ani nie myślał o rolnictwie, ani też nie miał bliższych związków ze Lwowem. Urodzony w roku 1869 w majątku swego ojca – Gaiku koło Dobczyc, do szkół uczęszczał w Krakowie. Skończył gimnazjum im. Nowodworskiego, gdzie siedział w jednej ławce ze Stanisławem Wyspiańskim i Józefem Mehofferem; Wyspiański poduczał go rysunku. Malarstwo stanowiło w owym czasie jedyne jego zainteresowanie, natomiast jego ojciec życzył sobie, aby Jerzy zajął się rolnictwem. Po maturze więc wyjechał do Wiednia na studia rolnicze, ale – za zgodą ojca – miał tam również studiować malarstwo. Kilka lat upłynęło mu w Wiedniu głównie na studiach malarskich. Bawił się tam chyba zbyt dobrze, gdyż po kilku latach, na wyraźne życzenie ojca, przerwał studia i objął w 1893 roku zakupiony dla niego majątek Mikulice w powiecie przeworskim.
Wkrótce po objęciu majątku Jerzy pojechał do Lwowa, prawdopodobnie aby odwiedzić swego młodszego brata, oficera armii austriackiej. Tam, u znajomych, poznał swoją przyszłą żonę, córkę dyrektora wydziału budownictwa miejskiego we Lwowie, Helenę Hochberger. Po ślubie młoda para zamieszkała w Mikulicach, ale od tego czasu już nie Kraków, lecz Lwów, stał się ich drugim domem. Tam jeżdzili w zimie dla rozrywki i tam ich dzieci chodziły do gimnazjum oraz studiowały na uniwersytecie.
Mimo swoich studiów rolniczych w Hochschule für Bodenkultur w Wiedniu mój dziadek był w tej dziedzinie głównie samoukiem, a – szczególnie w pierwszych latach gospodarowania – nauczycielem był mu ojciec Henryk. Syn i ojciec niezwykle często wymieniali długie listy, Henryk udzielał w nich bardzo szczegółowych instrukcji.
Wkrótce Jerzy stał się pasjonatem rolnictwa, w którym interesowało go przede wszystkim eksperymentowanie oraz nowości. Założył niezwykle jak na owe czasy nowoczesne gospodarstwo hodowlane, w którym z zamiłowaniem pracował nad tworzeniem nowych odmian zbóż. Miał w tej dziedzinie tak wielkie sukcesy, że wkrótce cała produkcja zboża mikulickiego sprzedawana była jako ziarno siewne. Znajdował przy tym czas i na malowanie obrazów, i na pisanie powieści, wprawdzie nie najwyższych lotów, ale chętnie w tamtych czasach czytanych. Sporo też publikował z zakresu rolnictwa. Do tego przez wiele lat administrował dobrami ziemskimi Czartoryskich, które doprowadził do kwitnącego stanu. Któż mógłby się domyślić, że ten aktywny człowiek był ciężko chory na serce, w następstwie gorączki reumatycznej, której nabawił się, gdy służył w wojsku.
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, widząc wokół siebie rolnicze zacofanie i nieudolność, założył w roku 1919 we Lwowie Wyższe Kursy Ziemiańskie, które działały pod auspicjami Związku Ziemian. Prowadził je, bezinteresownie, przez 6 lat. Ówczesne wyższe szkolnictwo rolnicze uważał Jerzy Turnau za zbyt teoretyczne i za słabo wprowadzające w technikę produkcji żywności. WKZ zorganizowano jako dwu i półroczne studium. Wielką wagę przywiązywano do zajęć praktycznych – okres od kwietnia do września wypełniały praktyki we wzorowych majątkach ziemskich. Na wykładowców zwerbowano poważnych i wybitnych naukowców, których pociągnęło hasło szybkiego wyszkolenia sprawnych kierowników dla zniszczonych wojną gospodarstw. W pierwszych latach na kursy zapisali się poważni studenci. Było tam wielu, którzy paradowali jeszcze w mundurach z demobilu, którym wojna przerwała naukę gimnazjalną. Dorabiając jeszcze matury, nie opuszczali ani jednego wykładu, ani jednej praktyki.
Ale po paru latach coś się zaczęło psuć. Regres polegał na katastrofalnym obniżeniu pilności studentów. Na kursy zaczęły napływać studentki z dworów i pałacyków, w nadziei na dobrą partię, i synowie ziemiańscy, których zwabiła wyłącznie nadzieja na dyplom, wymagany przez nową ustawę o reformie rolnej, a uprawniający do objęcia własności lub administracji folwarku. Jerzy Turnau gryzł się tą sytuacją. W końcu, 23 października 1925, zwołał zebranie członków zarządu WZK. Po jego zakończeniu oznajmił żonie: Przeprowadziłem uchwałę o nieprzyjmowaniu (w następnym roku akademickim) na pierwszy rok. Trzeba skończyć z tymi nieszczęsnymi kursami. W dwa dni później zmarł. Po jego śmierci kursy prowadzono nadal z dodaniem do nazwy imienia Jerzego Turnaua.

Elżbieta Turnau
(na podstawie notatek Stefana Józefa Turnaua)