Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

SYLWETKI

Wszystkie 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami

CZTERECH Z KAMIONKI

[5/1999]

Wywieźli ich zimową nocą w czterdziestym roku. Rodzice Kołodziejowie i ich czterej synowie ze wsi Julianka k. Kamionki Strumiłowej mieli 15 minut na spakowanie się. Potem była długa podróż na białe niedźwiedzie, aż pod Archangielsk. Z tysiącami innych zesłańców i więźniów łagrów zimą wycinali lasy, latem spławiali je rzeką do Morza Białego. Trzymali się razem, więc przetrwali. Szczęśliwie po dwóch latach, gdy w Związku Sowieckim zaczęło się tworzyć polskie wojsko, mogli opuścić tamten podbiegunowy kraj, by po paromiesięcznej podróży dotrzeć do tropikalnego Uzbekistanu (skądinąd wiemy, że wielu ludzi, szczególnie dzieci, nie mogło przeżyć tej zmiany klimatu – marli setkami).
Morzem Kaspijskim przewieziono ich – półżywych z niedokarmienia, wyczerpanych – do Iranu. Tam, i potem w Iraku powoli wracali do sił. Przyzwyczajali się stopniowo do mięsa, o którym w Rosji zapomnieli. Otrzymali wojskowe mundury. Z Rosji wydostali się też rodzice, jako rodzina wojskowych.
W końcu musieli się rozstać – na resztę wojennego czasu. Spotkali się wszyscy po latach w Ameryce.
Najstarszy M i c h a ł dostał się do lotnictwa, wyszkolili go w Anglii. Znalazł się w Dywizjonie 304. Brał udział w wyprawach bombowych nad Niemcy oraz w patrolowaniu Kanału La Manche i Zatoki Biskajskiej. Był radiotelegrafistą i strzelcem pokładowym.
F e l i k s a przydzielono do broni pancernej. Był uczestnikiem zdobywania Monte Cassino.
T a d e u s z znalazł się w jednostce remontowej pojazdów wojskowych.
Najmłodszy J a n wydostał się z Rosji właściwie psim swędem. Miał lat 15, ale mu ich dodano, by mógł wyjechać jako kandydat do wojska. W Iraku już nie trzeba było ukrywać prawdziwego wieku, więc skierowano go do polskiej szkoły mechanicznej w Palestynie. Trzeba było też nadrobić lata stracone w Rosji. Jan marzył o lotnictwie, więc go wysłano do Egiptu, do polskiej szkoły lotniczej, będącej zarazem gimnazjum, gdzie dwie klasy przerabiano w jednym roku. Potem, już w Ameryce, wykształcił się na studiach wieczorowych na inżyniera. Został szefem działu w zakładach Forda.
Wszyscy więc bracia Kołodziejowie po wojnie kolejno osiadali w Stanach Zjednoczonych. Pożenili się, założyli rodziny. Mieszkają w okolicach Detroit. Bywają w Polsce, a co ważniejsze, przyjeżdżają tu też ich dorosłe dzieci. Może dotrą kiedyś do Kamionki Strumiłowej? Serdecznie życzymy.