Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

SYLWETKI

Wszystkie 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami

WYSPIAŃSCY

[3/1996]

Portret Franciszka Wyspiańskiego malowany (pastel) przez syna Stanisława. Zdjęcie wg K. Zbijewskiej „Orzeł w kurniku”
W tym roku przypada 160. rocznica urodzin i 95. rocznica śmierci krakowskiego rzeźbiarza Franciszka Wyspiańskiego, zarazem ojca naszego „piątego wieszcza”, Stanisława Wyspiańskiego.
Zacznijmy od genealogii:
StanisŁaw Wyspiański był synem Franciszka.
Franciszek, urodzony w 1836 r., był synem Ignacego.
Ignacy, ur. w 1805 r., był synem Jana i Anny z Rosińskich.
Tu nasze informacje się urywają. Wiemy jeszcze tylko, że Jan Wyspiański był pisarzem gminnym w Bóbrce, niedaleko Lwowa. Możemy się domyślać, że urodził się w latach 1780., a może nawet 1770.
Nazwisko Wyspiańskich występowało w wielu miejscowościach Małopolski Wschodniej, a dzisiaj spotyka się ich na terenie całej III Rzeczypospolitej. O tym wszystkim najlepiej wie pan Józef Wyspiański, który pochodzi ze Świrza (czyli nie więcej niż 10 km od Bóbrki), a obecnie mieszka w Lubinie (woj. zielonogórskie), redaguje niezwykle ciekawy i wartościowy periodyk „Spotkania Świrzan”, gdzie dokumentuje historię swojej „małej ojczyzny” – całego powiatu przemyślańskiego.
Wróćmy jednak do Wyspiańskich z Bóbrki. Wspomniany już syn Jana, Ignacy, urodził się w rodzinnej Bóbrce, studiował we Lwowie filozofię, ale żonę (Wiktorię z Gągulskich) wziął ze Staniątek koło Krakowa. Dzieci miał z nią pięcioro. Był urzędnikiem, zmieniał często miejsce zamieszkania: po Lwowie był Rzeszów, Wadowice, wreszcie Kraków – i tu osiadł na stałe. Jego najstarszy syn Franciszek, urodzony we Lwowie, podjął w Krakowie studia w c.k. Instytucie Technicznym, najpierw na oddziale malarstwa, potem rzeźby. Oddziały te były zalążkiem krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych (późniejszej ASP). Franciszek Wyspiański otrzymał tam nawet stypendium (był w Wiedniu i Paryżu), a kolegami z jego rocznika byli Aleksander Kotsis, Florian Cynk i Walery Eliasz. Matejko był o dwa lata niżej.
Kariera rzeźbiarska Franciszka zaczęła się dość szybko i błyskotliwie. Sporo tworzył, miał liczne zamówienia i wystawiał. Przez kilka lat upiększał pałac w Młoszowej (k. Trzebini), zaproszony tam przez właściciela. Wyrzeźbił dlań m.in. pomnik Sobieskiego, co odnotowało nawet lwowskie czasopismo „Przyjaciel Domowy” (1863). Dla Uniwersytetu Krakowskiego wykonał godła poszczególnych wydziałów.
Ożenił się z Marią Rogowską, córką krakowskiego kupca, którego własnością była kamienica przy ul. Krupniczej 26. Tam zamieszkał i miał swoją pracownię, i tam przyszedł na świat jego pierworodny syn Stanisław.
Warto wspomnieć, że był Franciszek Wyspiański czynnym członkiem Towarzystwa Tatrzańskiego, a dwie tablice pamiątkowe, które do dziś oglądamy w Dolinie Kościeliskiej (ku czci Kraszewskiego i Kantaka), są jego dziełem.
Druga część życia Franciszka nie była tak twórcza i owocna, i w końcu artysta ten został niemal całkowicie zapomniany. Spowodowały to prawdopodobnie cechy charakteru, ale i upadek jego możliwości twórczych. Po śmierci teściów dom na Krupniczej został sprzedany (kupił go Józef Szujski, a po wielu latach malarz Józef Mehoffer, i dziś jest tam jego muzeum. Śladem po Wyspiańskich jest tylko tablica pamiątkowa, upamiętniająca, że tu urodził się w 1869 r. Stanisław Wyspiański).
Franciszek z rodziną przeniósł się pod Wawel, do domu Długosza na Kanoniczej. Tu jednak przestał tworzyć, stracił młodszego syna i żonę. Ogarnęła go apatia, powoli zapomniał że jest artystą. Stanisława wychowywała ciotka, jego więzy z ojcem uległy zerwaniu, Franciszek stał się osamotniony. Oddano go w końcu do Domu Ubogich fundacji Helclów i tam po 10 latach, w 1901 r. zmarł.
Powyższą historię zaczerpnęliśmy z kilku źródeł, przede wszystkim jednak z ciekawej książki Krystyny Zbijewskiej „Orzeł w kurniku” (Kraków, 1980), gdzie osobny rozdział poświęcony jest „zmarnowanemu artyście”, lecz ojcu – geniusza. Autorka zadaje też na zakończenia pytanie, o ile bohaterowie rzeźb Franciszka – polscy królowie, artyści, uczeni i święci, wpłynęli na poetycką wyobraźnię syna oraz tematykę jego dramatów i dzieł malarskich?
A.Ch.