Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

SYLWETKI

Wszystkie 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami

STANISŁAW SKARBIŃSKI (1923–1997)

[3/1997]

Rzym, 1988. S. Skarbiński wręcza Ojcu Św. Janowi Pawłowi II „Litanię Lwowską”, odmawianą corocznie 22 XI w Bazylice Mariackiej w Krakowie.Odszedł człowiek, którego trudno nam będzie zastąpić. I to na wielu polach. Był działaczem kilku organizacji, i w każdej – zajmując zawsze eksponowane funkcje – wyróżniał się kompetentną oceną sytuacji, ekonomiczną wiedzą i zmysłem organizacyjnym, a przy tym wewnętrzną dyscypliną, powagą i pracowitością.
Urodził się we Lwowie, ale wychował w Poznaniu (może stąd cechy, których niedostatek można zauważyć u Małopolan?). Jego ojciec, rodowity lwowianin, został w latach 1920-tych dyrektorem gimnazjum w Poznaniu, naówczas w dużej mierze pozbawionym inteligencji polskiej (przypomnijmy, że przenieśli się tam ze Lwowa, mającego z kolei „nadprodukcję” inteligencji, również znany wydawca Wegner i związany z nim arcylwowski literat Stanisław Wasylewski). Dom Skarbińskich był jednak zawsze lwowski – matka pana Stanisława była wszak wnuczką prezydenta Lwowa Michała Michalskiego i córką fizyka miejskiego (czyli naczelnego lekarza miasta) dra Legeżyńskiego – więc i synowie, Stanisław i Adam, wychowali się na lwowiaków (inż. Adam Skarbiński jest autorem artykułu o lwowskich szybowcach w CL 2/97).
Stanisław Skarbiński okupację niemiecką spędził w Warszawie i jako akowiec walczył w powstaniu. Po powrocie z jenieckiego obozu osiadł w Krakowie i tu ukończył studia na Wydziale Rolnym UJ. Przez kilkadziesiąt lat pracował w przemyśle spożywczym.
Miał kilka pasji: śpiew chóralny, bibliofilstwo i miłość do Lwowa. Przez półwiecze był członkiem i (przez 18 lat) prezesem Chóru Cecyliańskiego, który swoją „bazę” miał w krakowskim kościele oo. Franciszkanów. Zespół ten rokrocznie uświetniał swoim śpiewem doroczne msze św. za Lwowskie Orlęta (22 XI) w bazylice Mariackiej. Zasiadał też we władzach krajowych i wojewódzkich Polskiego Związku Chórów i Orkiestr.
Był miłośnikiem starej książki, miał spory księgozbiór, w tym cenne leopolitana. Należał do Zakonu Bibliofilskiego, był członkiem kapituły Orderu Białego Kruka.
Umiłowanie rodzinnego Lwowa znajdowało swój wyraz na długo przed 1989 rokiem w uczestnictwie obojga państw Stanisława i Heleny Skarbińskich w konspiracyjnych zebraniach lwowiaków w prywatnych mieszkaniach, również w ich gościnnym domu. Potem nadeszły czasy jawności i powstanie Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich – mgr Skarbiński od początku stał na czele Komisji Rewizyjnej krakowskiego oddziału. Jego rola była atoli o wiele szersza: wspomagał zarząd oddziału swoim rozsądkiem, kompetentną poradą, pomocą.
Szkoda, że Go już nie ma. Tych, którzy żałują Jego odejścia, jest bardzo wielu, nie tylko w Krakowie. W wyjątkowo licznej rzeszy uczestników pogrzebu na Cmentarzu Rakowickim byli działacze chórów z innych miast, a także z Holandii, dokąd wyjeżdżał krakowski Chór Cecyliański. Było wiele przemówień, bo ceniono Go i lubiano.
Andrzej Chlipalski

Od Redakcji:
Niedawno ukazała się – z okazji 70-lecia Polskiego Związku Chórów i Orkiestr – książka pt. „Społeczny ruch muzyczny w Polsce” (Katowice 1996), a w niej artykuł „Z dziejów zorganizowanego krakowskiego