Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

SYLWETKI

Wszystkie 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami

MIĘDZY LWOWEM, KRAKOWEM I KAZACHSTANEM

[4/1997]

Grób ks. Alojzego Kaszuby na Cmentarzu Janowskim we LwowieNa cmentarzu janowskim we Lwowie, wśród kapłańskich mogił, położony jest grób Sługi Bożego o. Serafina Alojzego Kaszuby (1910–1977). Urodził się i zmarł we Lwowie, ale studia filozoficzno-teologiczne oraz polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim związały go z Krakowem. Jego życie znaczone było etapami wędrówki między Lwowem a Krakowem. Kim był? Zakonnikiem, kapłanem, poetą, więźniem, poszukiwanym listami gończymi, duszpasterzem w ZSRR, przymusowym mieszkańcem szpitali i przytułków, „bradiagą”, człowiekiem bez obywatelstwa i stałego miejsca zamieszkania...
Pierwszy raz ze Lwowa do Krakowa udał się w roku 1928, kiedy to po ukończeniu Gimnazjum Państwowego nr 5 im. S. Żółkiewskiego postanowił wstąpić do Zakonu Kapucynów. Podróż trwała długo – całe 12 miesięcy – gdyż tyle czasu trwał zakonny nowicjat w Sędziszowie Małopolskim. Jesienią 1929 roku rozpoczął w Krakowie studia seminaryjne.
11 marca 1933 roku otrzymał święcenia kapłańskie. Opuścił na krótko Kraków, by w rodzinnej parafii pw. św. Franciszka z Asyżu na lwowskim Zamarstynowie w dzień Zmartwychwstania Pańskiego odprawić prymicyjną mszę św. W kilka dni później powrócił do Krakowa, by dokończyć studia teologiczne i rozpocząć studia polonistyczne na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zakończył je dyplomem magisterskim, który otrzymał na kilka miesięcy przed wybuchem wojny.
W sierpniu 1939 roku wyjechał z Krakowa, by w rodzinnym domu, tak jak każdego roku, spędzić urlop. We Lwowie zastała go wojna. Zamieszkał w rodzinnym domu przy ul. Łanowej 45 (Mirtowa). Zapisał w swych wspomnieniach, które sam nazwał „Strzępami”, iż był świadkiem, kiedy to Lwów ujrzał się czerwonym. Nie mógł powrócić do Krakowa, dlatego poświęcił się pracy duszpasterskiej wśród wołyńskiej ludności pozbawionej kapłanów. Wojenna wołyńska odyseja, przedłużona dobrowolnym pozostaniem na terenie Ukrainy mimo prób deportacji w roku 1945, a potem podziemną działalnością duszpasterską na terenie całego obszaru ZSRR, trwała do ostatnich chwil życia ojca Serafina. Życie w podróżach, kilkakrotne aresztowania, przymusowy pobyt w szpitalach i domach starców – co miało oderwać go od pracy duszpasterskiej – wyczerpały całkowicie organizm ojca Serafina. Tak naprawdę nie było w nim, jak stwierdzili lekarze, zdrowego miejsca.
W sierpniu 1968 roku, po 29 latach znów zobaczył Kraków. Właściwie starał się o pozwolenie na przyjazd z powodu śmierci rodzonej siostry zamieszkałej w Stalowej Woli. Przeciągające się formalności paszportowe i wizowe sprawiły, że granicę przekroczył miesiąc po pogrzebie. W Krakowie zamieszkał w klasztorze kapucynów przy ul. Loretańskiej. W uniwersyteckim archiwum rozczytywał się w swej pracy magisterskiej, odwiedzał biblioteki, zwiedzał zabytki. W pamięci odgrzebywał dawne wspomnienia młodości, kleryckiego i uniwersyteckiego życia. Po kilku tygodniach wyjechał do innych klasztorów, by odwiedzić zakonnych współbraci i dawnych wołyńskich parafian wysiedlonych z rodzinnych siedzib w okolice Wrocławia, Kłodzka i Legnicy.
Podleczony, tęskniący do katolików w Kazachstanie i z lekarską obietnicą życia tylko na kilka miesięcy, opuścił w czerwcu 1970 roku granice Polski. Wyznał, że musi powracać do swoich. Po jego wyjeździe z ZSRR na terenie Kazachstanu nie było żadnego kapłana katolickiego. We Lwowie, jak to czynił często, odwiedził grób swojej matki na zamarstynowskim cmentarzyku. Zresztą bywał tam często, ilekroć kapłańska wędrówka po bezkresach ZSRR zaprowadziła go na tereny Małopolski Wschodniej.
Ze zdwojoną energią, jakby chcąc nadrobić dwuletni pobyt w Polsce, ojciec Serafin poświęcił się duszpasterstwu. Nadal nielegalnie, nocami w prywatnych domach odprawiał nabożeństwa i udzielał sakramentów: wczoraj w Kazachstanie, dziś w Leningradzie, jutro w Wilnie, pojutrze we Lwowie, potem w Swierdłowsku... Pracował wśród Polaków, Niemców, Rosjan, Litwinów, Łotyszów, Czechów. Życie w ciągłej podróży, bez własnego domu, łóżka, bez zapewnienia przyszłości. Zmarł podczas jednej z takich duszpasterskich wędrówek w dniu 20 września 1977 roku we Lwowie. Dwa dni później odbył się pogrzeb, na który przybyły rzesze wiernych, zwłaszcza lwowianie.
Ostatnim lwowsko-krakowskim akcentem jest prowadzony w Kurii Metropolity Krakowskiego Franciszka Kard. Macharskiego, za zgodą lwowskiego metropolity abpa Mariana Jaworskiego, proces beatyfikacyjny ojca Serafina. Otwarcie kanonicznego dochodzenia wyniesienia na ołtarze tej niezwykłej postaci nastąpiło 2 grudnia 1992 roku. Jak za życia, tak i po śmierci, Sługa Boży połączył Lwów i Kraków swoją osobą i działalnością.
o. Józef Marecki Ofm Cap.