Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

SYLWETKI

Wszystkie 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami

JESZCZE O PILOTKACH

[4/2008]

W przedostatnim numerze CL (2/08) zamieściliśmy wspomnienia o dwóch wspaniałych pilotkach, pionierkach kobiecego lotnictwa w Polsce, lwowiankach Danucie Sikorzance i Wandzie Olszewskiej. W moim domowym archiwum odnalazłem notatkę z rozmowy przeprowadzonej z Wandą Olszewską w jej krakowskim mieszkaniu około roku 1990, a więc na dwa lata przed jej śmiercią. Wykorzystałem częściowo te zapiski w tekście o W. Olszewskiej (drukowanym po raz pierwszy w „Semper Fidelis” 1/93), pomijając jednak parę szczegółów, które warto dodatkowo utrwalić. Wszystkie fakty są zgodne z tym, co pisał p. H. Kleinrok o Danucie Sikorzance.
Danuta Sikorzanka i Wanda Longchamps (po mężu Olszewska) były koleżankami w lwowskim Gimnazjum im. Królowej Jadwigi. Po maturze Sikorzanka podjęła studia na Politechnice Lwowskiej, gdzie poznała studentów Politechniki Warszawskiej, którzy przenieśli się na studia do Lwowa (Grzeszczyk, Łopatniuk, Maj, Chorzewski i Laskowski). Konstruktorem szybowców na PL był Wacław Czerwiński (zdaje się asystent prof. Łukasiewicza). W ten sposób Lwów stał się kolebką sportu szybowcowego. Budowano je w warsztatach Politechiki. Były to lata 1927–29. Związek Awiatyczny Studentów Politechniki, przekształcony w 1928 r. w Aeroklub Akademicki, zbierał się w jednej z sal Politechniki. Sikorzanka, która już wcześniej tam się włączyła, zaproponowała Wandzie Olszewskiej, młodej mężatce (z nadmiarem energii, która nie opuszczała jej do starości), by też się do nich przyłączyła, do pomocy sekretarskiej. Można się jednak domyślać – po dalszych kolejach wydarzeń – że na pracy sekretarskiej się nie skończyło.
Pierwsze loty szybowcowe odbywały się w Czerwonym Kamieniu k. Lwowa i innej jeszcze miejscowości (Bezmiechowej?), ale w tym W. Olszewska nie brała jeszcze udziału. Dopiero ok. r. 1928 na walnym zebraniu Aeroklubu Akademickiego koledzy uchwalili, że przyjmą ją do AA, mimo, że nie była studentką Politechniki. Co więcej, postanowili obie młode kobiety wyszkolić w pilotażu samolotów.
Szkolenie odbywało się na lotnisku lwowskim. Wanda Olszewska latała ze starym sierżantem sztabowym Pakułą na wysłużonym francuskim samolocie Herriot (mąż o tym nic nie wiedział). Egzamin teoretyczny na pilota zdała w 1929 r. w Ministerstwie Komunikacji w Warszawie.
Przebywanie na lotnisku było ciekawe i tak przyjemne, że obie panie czasem nocowały w budynkach LOT-u.
I etap szkolenia polegał na nauczeniu się laszowania, czyli samodzielnego lotu, zaś II – na ewolucjach. Obie młode pilotki przeszły to z powodzeniem, choć nie wszystkim się to udawało. Oceniali je wymieniony Pakuła, a także kapitan Massalski, który do lotnictwa polskiego przeszedł z carskiego Korpusu Paziów. Pani Wanda wspominała, że odznaczał się słownictwem i gestykulacją rosyjskich sołdatów.
Po pewnym czasie zaproponowano obu pilotkom udział w imprezie propagującej lotnictwo sportowe, szczególnie na Śląsku, gdzie bogaty klub miał maszyny, ale nie miał pilotów – imprezę tę opisano już w obu wspomnianych artykułach w CL 2/08. Naszym pilotkom dołączono debiutantki-Ślązaczki: z Olszewską leciała Wardasówna.
Wszędzie, gdzie nasze lwowskie pilotki lądowały, oczekiwały je i witały tłumy ludzi.
Andrzej Chlipalski