Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

SYLWETKI

Wszystkie 1995 | 1996 | 1997 | 1998 | 1999 | 2000 | 2001 | 2002 | 2003 | 2004 | 2005 | 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016
Sortuj alfabetycznie | Sortuj numerami

MALCOLM SCOTT

[3/2009]

Malcolm-Malek urodził się w ­Stryju 10 marca 1904, zmarł 17 marca 1988 w Sussex, gdzie wraz z żoną Jean mie­szkał przez 18 lat. W tej ciszy miał zamiar napisać książkę Mój dom, moja ulica, moje miasto – o Lwowie, który uko­chał i nosił pamięć o tym mieście przez całe życie.
Dziadek Malcolma – również Malcolm – był architektem, który wyemigrował ze Szkocji do Hamiltonu, Ontario, Kanada. Dla pracowników wydobywających naftę wybudował miasto „Petrolia”, ożenił się z Kanadyjką, a jednym z ich dzieci był Elgin, który z grupą szkockich Kanadyjczyków wiertaczy wyjechał do Galicji, by tam poszukiwać ropy naftowej. Gdy grupa przyjechała w Karpaty, tzw. „Ojciec Elgin” rzucił swój kapelusz i w tym miejscu, gdzie upadł, zaczęli wiercenie. Szczęśliwie ropa trysnęła za pierwszym razem.
„Ojciec Elgin” zbudował dom na wzór angielski z parkiem, nazwał go „Ropienka”, poślubił polską panienkę Karolę Ludwig, utrzymywał angielskie tradycje, np. na imieniny królowej Wiktorii zamawiał orkiestrę strażacką, by grali angielski hymn narodowy. Z pięciorga dzieci Elgina (­George, Elgin junior, Małgorzata, Helena i Malcolm) to Malcolm był najmłodszy. Gdy byli już w szkolnym wieku, rodzina prze­niosła się do Lwowa i zamieszkała przy ul. Dwernickiego. Malcolm początkowo był w szkole Kistryna, dla którego zachował miłość i poważanie, jak i dla innych profesorów, dzięki którym rozkochał się w polskiej poezji. Był już wtedy w 2 Szkole Realnej. W tym czasie ojciec Malka wiercił w Argentynie.
Inwazja ukraińska przerwała szczęśliwe lata. Koledzy Malka uciekali z domów, uciekł również Elgin, starszy brat, by walczyć za Lwów. Malek, choć za młody i angielski obywatel, za radą ojca, że kto ji lwowski chlib, powinien bronić miasta, przyłączył się do brata i Obrońców Lwowa.
Po wojnie bracia kończyli naukę, George założył sklep sportowy na ul. Akademickiej wraz ze szwagrem Leszkiem Pawłowskim. Elgin wyjechał wraz z żoną Lilą do Trynidadu, a Malek studiował w Mittweida w Niemczech, następnie przys­tąpił do firmy Babcock and Wilcox Renfrew w Szkocji. Obie siostry zamężne pozostały w Polsce. W roku 1928 Malcolm poślubił lwowiankę Alinę Stromenger i rozpoczął pracę w polskiej filii firmy ze Szkocji w Sosnowcu. W 1936 r. urodził się syn Alan. W 1938 r. Malcolm został powołany do British Military Mission to Poland pod przewodnictwem generała Sir Adriana Carton de Wiart VC, bohatera I wojny światowej. 3 września 1939 r., gdy Anglia wypo­wiedziała wojnę Niemcom, a Misja otrzymała nakaz wyjazdu do Anglii, Malcolm przez Rumunię i Kair przedostał się do Anglii, gdzie po kursie oficerskim w Aldershot został członkiem grupy, która została skierowana do Commando Training w Loch Eilort w Szkocji. Po ciężkim wypadku i długim leczeniu został odkomenderowany jako British officer to the Polish Army in Scotland pod dowództwo gen. Paszkiewicza.
Po wojnie Malcolm pracował w British Home Office i Foreign Office. Ojciec Malcolma Elgin pozostał we Lwowie – ten obywatel brytyjski, jeszcze słabo mówiący po polsku, mimo zarządzeń Home Office nie opuścił Lwowa. Wspaniały człowiek „Ojciec Elgin” zmarł we Lwowie w 1942 roku. W 1954 r. umiera żona Malcolma, Alina ze Stromengerów.
Malcolm pracował stale w British Home Office. Pozostał z synem Alanem. W 1959 poślubił drugą żonę Jean i zamieszkali w pięknym, dużym domu w Sussex. Wraz z Jeannie stale przyjmowali rozrzuconą po całym świecie rodzinę, przyjaciół lwowian. W 1970 r. przeszedł na emeryturę, ale stale wraz z żoną pracowali nad tłuma­czeniami. Znalazł czas, by pracować też dla Koła Lwowian i nie opuścili nigdy Akademii Lwowskich czy opłatków, wszystko co lwowskie było mu drogie. Chętnie opowiadał o swych latach młodzieńczych we Lwowie, serdecznie wspominając batiarów lwowskich, którzy wołali za nim „Malik”. Tak bardzo chciał napisać o tych szczęśliwych latach lwowskich, ale choroba zaczęła go coraz bardziej opanowywać. Mimo to żona przywoziła go do Londynu, by mógł wspominać z przyjaciółmi i opowiadać – wcale nie o swych wyjazdach do Anglii, gdy był dzieckiem i młodym człowiekiem, ale przede wszystkim o Lwowie, o profesorach, którzy go nauczyli kochać i bliskim stał mu się „Adaśku” i „Julku”.
Bardzo zaprzyjaźniony z „Wesołą Falą”, po urodzeniu się syna zaprosił przyjaciół, by go im przedstawić, a z żoną długo wybierali imię dla synka, żeby nie można było zdrobnić, więc – „Alan”. Tymczasem Szczepcio, wchodząc do pokoju malca, rozłożył ręce jak do uścisku – „Serwus, Luśku” – a obojgu rodzicom opadły ręce, tyle trudu na nic. Jeszcze raz opowiadał to, gdy był już bardzo chory i cieszył się, że ma przyjaciół koło siebie.
Zasnął w swym domu, przy boku najlepszej, kochającej żony Jean i syna Alana z synową, pozostawiając ich w smutku 17 marca 1988 r., pochowany nie na Cmentarzu Orląt, lecz w Anglii, ale z grudką ziemi z cmentarza Obrońców Lwowa. A na wstędze przy wieńcu w kolorach lwowskich amarantowo-granatowych był napis „Lwów – Swemu Obrońcy – Semper Fidelis”.
Janina Rawska Bączkowska

Wspomnienie pochodzi z Biuletynu Koła Lwowian „Lwów i Kresy”, nr 59, kwiecień 1989.

Trzeba wspomnieć przy okazji starszego brata Malcolma Scotta, Elgina juniora. Urodził się we Lwowie. Był jednym z pierwszych Obrońców Lwowa w 1918 r., a po uwolnieniu miasta wszedł do dywizjonu kawalerii lwowskiej „Wilków”, walczył pod Zadwórzem, ocalał. Zmarł na Trynidadzie w 1984 r.
Na koniec prośba do Czytelników: który z braci Scottów był po II wojnie konsulem brytyjskim w Katowicach: George, Elgin jr czy Malcolm? Coraz trudniej się dopytać…